panika



share

Wszyscy łącznie, z uczestnikami „Rewolucji 1000 kanapek”, otwarcie mówią, że nie chodzi o żadną wolność mediów i tym bardziej o głosowanie nad ustawą budżetową. Wszyscy też doskonale wiedzą o co chodzi. Widmo głodu i więziennej celi zajrzało w oczy niegdysiejszej kaście, która żyła w prywatnym państwie. Wystarczyło, żeby PiS zamiast regulaminu sejmowego dla mediów, co zresztą było kopią regulaminu PE i w dodatku tylko pozycją, wprowadził projekt ACTA, a Kaczyński z połową partii rzeczywiście zostaliby przez Polaków wywiezieni na taczkach. Największy problem twórcy operetkowego „Ciamajdanu” mają z tym, że żadne, ale to absolutnie żadne interesy społeczne przez PiS nie zostały naruszone. Gorzej! PiS po raz pierwszy od 27 lat zabrał złodziejom i dał Polakom.



share

Oni wszyscy najzwyczajniej w świecie uwierzyli we własne kłamstwa i stąd ten miły dla oczu dramat "salonu", który nieco gorzej uszy znoszą. Udające polityków kliki przez 8 lat robiły, co chciały, nie dbając o zacieranie śladów. Cokolwiek by się nie działo, jak bardzo nie paliłoby się pod tyłkiem, w szeregach partyjnych niczym mantrę powtarzano jedno bojowe hasło: "Donald to naprawi". W mediach rozmaici propagandziści, pozbawieni jakiejkolwiek wiedzy i zdolności analitycznych, klepali inną zdrowaśkę: "Spokojnie, pod koniec kampanii prezes Kaczyński na pewno coś powie". Wśród zwolenników tego towarzystwa królował jeszcze inny mit: "Przecież nikt normalny tych moherów nie wybierze, nawet w Polsce nie ma takiego ciemnogrodu". Do wszystkich mantr, zdrowasiek i mitów dochodziły analizy ekspertów, gusta aktorów i wreszcie sondaże pokazywały jednoznacznie, że PiS nigdy nie przejmie władzy.



share

Taki… bałagan, że nawet ośrodki badania opinii publicznej nie wiedzą jakie wyniki podawać. Co tydzień mamy nowe rewelacje, był Kukiz ze swoimi lokalnymi klikami na poziomie 29% i zajmował 1 miejsce. Była PO, która po aferze taśmowej odrobiła straty, a czemu nie. No i był PiS, który przegrywał z Kukizem i ledwie remisował z PO. Dawne i niezatapialne gwiazdy odchodzą upokorzone w świetle kamer, tak skończył Sienkiewicz, Grabarczyk, Sikorski i paru innych. Nieomylni dziennikarze podzielili się na dwa obozy, w jednym okopali się najwięksi przegrani: Lis, Michnik, Paradowska, Mrozowski itp. W drugim obrotowi redaktorzy udają, że zawsze byli co najmniej obiektywni i tutaj prym wiedzie funkcjonariuszka Olejnik, która jako pierwsza uznała PO za totalny obciach nie do uratowania. Eksperci i autorytety zachowują się bardzo podobnie, kompletnie skompromitowani ciągną kompromitację do końca, reszta usiłuje normalnie mówić o PiS, Szydło, Kaczyńskim i Andrzeju Dudzie.

Strony