Pamięć



share

Mam wrażenie, że od kilku lat spada temperatura oraz intensywność dyskusji na temat sensu Powstania. Zapewne złożyło się na to sporo czynników i żaden z nich nie odnosi się do tak często przywoływanej zgody narodowej. Powtarzanie co roku tych samych argumentów nie dostarcza żadnych nowych emocji i tę okoliczność wskazałbym jako główną przyczynę wyciszania sporu. Krytycy decyzji i rozkazów dotyczących akcji „Burza” mają swoje argumenty, obrońcy swoje, natomiast rytualne przerzucanie się argumentami zostało zredukowane do niewielkiej liczby najbardziej zagorzałych historyków i pasjonatów. Jest też jeden element, który mimo wszystko łączy. Bez względu na zajmowane stanowisko zdecydowana większość Polaków oddaje szacunek Powstańcom, co wcale nie jest jednoznaczne z powstaniem. O godzinie „W” cała Warszawa staje i milczy.



share

Kwestie pamięci o Powstaniu Warszawskim i stosunku do samych Powstańców wyglądają w Polsce tak, jakby życie nie było pełne parodosów, reguł i wyjątków. Jeśli chodzi o paradoks to chciałbym przywołać jeden z moich ulubionych. W „Uwikłaniu” Miłoszewskiego jest taka scena, w której umierający na raka historyk IPN mówi, że nienawidzi Barei, bo to on i jego komedie odpowiadają za idiotyczne postrzeganie PRL-u. Okres realnego socjalizmu w Polsce większości Polaków kojarzy się z absurdami, kolejkami po mięso i zapisami na meble, czy wczasami w Bułgarii. Nic bardziej powierzchownego i dokładnie na tak wypaczoną historię PRL-u oburzał się stary opozycjonista w „Uwikłaniu”. PRL to był ustrój totalitarny, można sobie nazywać tę formę totalitaryzmu miękką, ale mnie taka definicja przez usta nie przejdzie. Prawdziwi opozycjoniści ginęli zakatowani w okresie stalinowskim, później byli wrzucani do Wisły albo bici na śmierć w kamienicznych bramach.



share

Zawsze dajemy się wpuszczać w te same mechanizmy i jeśli piszę MY, to naturalnie siebie też mam na myśli. Z kapusiami należy się rozprawić, wskazać ich palcem i nie dyskutować, bo nie ma z kim i o czym, ale dużo ważniejsze jest, by zadośćuczynić ludziom, którym naprawdę zawdzięczamy wolność. Politykę historyczną zapoczątkował Świętej Pamięci Lech Kaczyński i było to coś naprawdę wielkiego. Zdjęcie zamieszczone w felietonie nie jest dziełem przypadku w żadnym wymiarze. Lech Kaczyński jest tutaj autentycznie wzruszonym i zaszczyconym Prezydentem, a Matka księdza Jerzego Popiełuszki zagubiona, jak wszystkie matki, które unikały wielkiego świata. Sam też nie losowałem doboru fotografii przy pomocy znanej wyszukiwarki, wiedziałem czego chcę, bo chodzi za mną ta scena odkąd pierwszy raz ją zobaczyłem. To jest całkowicie apolityczny kadr, to jest kawał ludzkiego życia, wzruszający dokument.

Strony