obywatele



share

Przykładów na to, co się dzieje w sądach RP III mamy każdego dnia pod dostatkiem. Zwykle sprawy dotyczą krzywdzenia tak zwanych „zwykłych obywateli”, którzy w sądach mają dla wielu sędziów mniejszą wartość niż długopis służący do podpisywania wyroków. Trzeba przyznać rację, a właściwie nie ma sensu dyskutować z opinią, że każdy kraj zmaga się z patologią w sądownictwie, ale w RP III skala i wymiar patologii jest naprawdę oryginalny. W krajach nazywanych zachodnimi z reguły wygląda to tak, że wysoko postawiony polityk albo w ogóle nie staje przed sądem albo staje w celach PR-owych i po uniewinnieniu robi za męczennika. Taką patologię znają chyba wszyscy i sympatia „zwykłych obywateli” nigdy nie leży po stronie wyniosłych, bezczelnych polityków. Jak to wygląda w Polsce? Zacznijmy od tego, że jako praktyk doskonale znam ból pozwanego/oskarżonego, wiem też, że wynik procesu można poznać już w momencie, gdy wylosujemy sędziego.



share

Najprostszym podsumowaniem ostatniego ćwierćwiecza byłoby stwierdzenie, bez wdawania się w szczegóły, że zawiodła nas świadomość obywatelska. Przeszliśmy przyspieszony tryb nauki chwytów manipulacyjnych, od świętej klapy marynarki, poprzez rzekomą europejskość, przez koncesjonowaną antyniemieckość, aż po knajackie pojednanie, które w rzeczy samej miało nawoływać do zachowania ciszy i spokoju, w trakcie okradania nas…

 

Szkoda czasu i strat wymiernych, jednak w żaden sposób nie powinniśmy przekreślać tego, co niewątpliwie jest dla nas nauką z tego wynikającą, a jest to brak zaufania wobec retoryki poszczególnych formacji i osób, bez wyjątków i żadnych „dawania komuś szans”, bo ten sam mechanizm jest przerabiany od dawna, i z częstotliwością co cztery lata.



share

Przy każdej politycznej aferce wokół PiS i celowo zdrabniam aferę, niczym telewizyjny kucharz nazwy przypraw i składników, pojawiają się nieśmiertelne argumenty. Na pierwszym miejscu kultowe pytanie. Czy krytykujący działanie PiS jest pożytecznym idiotą, który dał się zmanipulować, czy też może kretem? Nie wchodząc w szczegóły, bo szkoda zdrowia i czasu, odpowiem wprost. Podobne pytania zadają idioci, bez żadnego pożytku, po porostu idioci, którzy boją się utraty poczucia bezpieczeństwa, jakie daje stado i nadrabiają braki intelektualne opacznie rozumianą lojalnością. Odnoszę tę ocenę do sytuacji oczywistych, jak choćby ta ostatnia aferka z Radą Mediów Narodowych, nie do zdarzeń, które rzeczywiście są dezinformacją lub interesownym sianiem fermentu. Czas sobie chyba coś wyjaśnić, chociaż to wielki wstyd, że takie proste sprawy wymagają wyjaśnień.

Strony