Nowy Rok



share

W dniu tak uroczystym wypadałoby zrobić zestawienie najważniejszych wydarzeń mijającego roku, ale to się samo zrobiło. Wybory prezydenckie i parlamentarne, wygrane przez PiS, wbrew establishmentowi, mediom, finansjerze i wielu innym klikom, stało się faktem. Człowiek Roku chyba też nie budzi żadnych wątpliwości, jest tylko jeden Jarosław Kaczyński. I to właściwie tyle, wszak uznać za odkrycie roku wygrzebanego przez WSI Petru można jedynie w ramach żartu, a wygrane przez Schetynę wybory w masie upadłościowej PO, nie mają żadnego znaczenia. Takiego roku nie pamiętam od lat i wieki na taki rok czekałem. Tak się złożyło, że i dla mnie tych 12 miesięcy przyniosło wiele dobrego, dlatego nie zgrzeszę jednym słowem narzekania i poproszę na przyszły rok to samo. Podsumowanie zakończone, resztę zrobią kolorowe pisemka i telewizje pokazujące filmiki z Youtube, gdzie znajdziemy psa roku, kota roku, wesele roku, wpadkę roku i rolnika szukającego żony, co roku.



share

Tak, tytuł wszystko zdradza, należę do tych kręgowców, które młodszą połowę życia mają za sobą i coraz częściej, choć jeszcze dyskretnie, znacząco kiwają głową po słowach: „Nowy Rok? A z czego tu się cieszyć”. Życia mniej, życia więcej, jak śpiewał artysta. Jest jednak okoliczność, która czyni z obowiązku gospodarza niewymowną przyjemność – to mocne postanowienie, że ma być lepiej. I tego właśnie życzę w Nowym Roku, konsekwentnego dążenia do wszystkiego co najlepsze. Oby Nam się darzyło dużo lepiej, z każdej strony: zawodowej, osobistej, społecznej, narodowej, ludzkiej. Dzień przed nowym rokiem można i nawet trzeba sobie pofolgować na konto starego, ale od 1 stycznia na ciężkim kacu zawijam rękawy i liczę, że sam łopatą machał nie będę, bo lepiej niestety samo się nie zrobi. Dziękuję za stary rok i proszę o obecność w nadchodzącym roku, cokolwiek dobrego udało się w 2014 zrobić, udało się dzięki ludziom, którzy nie życzą sobie złego, głupiego i zakłamanego.



share

Uroczyście przysięgam, że póki żyję nie odpuszczę, choćby mi przyszło skończyć na śmietniku śmieszności, Smoleńsk będzie moim corocznym postanowieniem, aż po rozstrzygniecie. Wszystko się zmienia, ale wyjaśnienia tej morderczej zagadki niczym zastępować nie można, ponieważ w słowie Smoleńsk Pan Bóg lub kosmos przekazał Polakom wszystko, od przeszłości, przez teraźniejszość, aż po przyszłość. Mogę pisać, mogę siedzieć cicho, to nie ma znaczenia, ważne, że zapętlonej symbolami i podpowiedziami tragedii nie zatracę – ślubuję. Obojętnie, z jakich pozycji i perspektywy spogląda się na tę przeklętą ziemię, zawsze widać polską cienką czerwoną linię. Gdy ta granica zostanie przekroczona obudzimy się w cyrkułach, dlatego Smoleńsk, Smoleńsk, po trzykroć Smoleńsk. Po egzaltacji, która towarzyszy wszelkim przysięgom i postanowieniom, czas na spokojne przekazanie powodów. Gotów jestem przyjąć każdą wyłożoną rozumem rację.

Strony