nauczyciele



share

Wielokrotnie pisałem, że pochodzę z małej mieściny Chojnów, gdzie kończyłem, wówczas, legendarne LO, teraz to już tylko ośrodek szkoleniowy „Matura 30%”. Nie zamęczałbym powielaniem wyrywków ze swojego życia, gdyby to nie było ważne dla tematu felietonu. Pierwsza istotna teza już padła, jakość nauczania to jest w tej chwili 30% z tego, co było. Druga smutna rzecz to kadry nauczycielskie. Kiedyś nauczycielem był ktoś, kto posiadał gruntowną wiedzę i w dodatku wyróżniał się na tle innych wykształconych. Dziś szkoły, po urzędach, w znacznej mierze są przechowalnią dla tych, którzy nie załapali się ani na solidną edukację, ani na inną pracę.



share

Szczęśliwy wakacyjny dzień nastał i mam okazję obserwować to święto z pozycji ucznia i nauczyciela, chociaż nie jestem ani jednym, ani drugim. Zwykliśmy narzekać na młode pokolenie i piszę w liczbie mnogiej, bo sam też „zwykłem”. Marudzimy, że nie jest pokolenie zbyt mądre za to zaślepione nowoczesnością pojmowaną przez pryzmat „róbta co chceta”. Rzeczywiście można się w taki sposób niepokoić i malować czarne wizje, ale głównie poprzez lekturę Internetu. W życiu wcale tak źle to nie wygląda, co mnie samego zaskakuje, w końcu z natury jestem upierdliwy.



share

Było pewne, że podniosą się rozmaite histerie zanim cokolwiek zostanie ustalone i wdrożone. Od paru dni grzeje się temat kilkunastu tysięcy ciał pedagogicznych, które miałby stracić pracę po likwidacji gimnazjum. Zacznę trochę od końca… chociaż właściwie od początku. Ktokolwiek ma do czynienia z nauczycielami ten wie, że od zwolnienia najmniej jednej trzeciej „edukatorów” należałoby zacząć. Nie tak dawno nikt inny, tylko spece z Czerskiej prezentowali wyniki testów nauczycieli matematyki. Dokładnych danych nie pamiętam, ale blisko połowa chciała dzielić przez zero i uważała, że jedyny czworokąt o równych bokach to kwadrat. Patrzę na swoje lata szkolne i moje koleżanki, niech im Bóg wybaczy, które są nauczycielkami. Ogólnie rzecz biorąc na pięć nauczycielek, cztery to były ostatnie nogi, które ledwie się przeciskały z klasy do klasy. Potem skończyły, głównie w trybie zaocznym, słynną zielonogórską WSP i zostały polonistkami, matematyczkami, historyczkami.

Strony