naród



share

Bardzo przyjemnie się czyta komplementy i jestem wdzięczny za najdrobniejszy przejaw solidarność, czy wsparcia, ale przywróćmy rzeczy porządek. Nie ma absolutnie nic odważnego i bezkompromisowego w publikacjach, które zamieszczam na portalu kontrowersje.net. Piszę najzwyklejsze w świecie artykuły, oparte na faktach, dostępnej wiedzy i nikt mi nigdy pistoletu do głowy mi nie przykładał, ani też ognia pod chałupę. Odwaga i bezkompromisowość zdziadziały i stąd nagle zwykła pisanina w dodatku na niszowym portalu robi za coś niespotykanego. Fakt, że pewnych tematów i zwłaszcza ludzi w Polsce się nie dotyka, powinien mnie cieszyć, bo to są gotowe rarytasy do darmowego wzięcia, ale wcale mnie to nie cieszy. Dzieje się coś bardzo parszywego i niebezpiecznego, Polacy godzą się z moderowaną rzeczywistością, tracąc instynkt człowieka wolnego.



share

Pisanie po raz setny o małych grach i gierkach, o układankach i personalnych bitwach wydaje mi się w obliczu generaliów, wyeksponowanych w ostatnich dniach, jałową rozrywką w dodatku dla ubogich. Teatr „Ich” widzę ogromny i role dożywotnie. Głowni bohaterowie wielkiej sceny pod szyldem Polska Rzeczpospolita Trzecia to: władza, opozycja, media, naród. Premierowe przedstawienie, które oglądamy od trzech dni pozbawiło mnie wszelkich złudzeń, mam pełne przekonanie, że scenariusz będzie się powtarzał, a gdy się aktorom pomylą role opadnie kurtyna i po zmianie dekoracji wszyscy wrócą na swoje miejsca. Swoim prostym, chłopskim, rozumem spiszę recenzje do poszczególnych ról i mało mnie już obchodzi, którzy uczestniczy przedstawienia mnie wygwiżdżą, którzy będą bić brawo, ponieważ sam jestem banitą przyklejonym do roli narodu. Jako przedstawiciel gminu często słyszę takie oto powiedzenie: „co za dużo, to i świnia nie zeżre” i właśnie stało się.



share

Pamiętam z dzieciństwa wiele absurdów PRL i jednym z nich było Robotnicze Święto 1-go Maja. Nigdy nie należałem do żadnej organizacji, z wyjątkiem sportowych, i właśnie tą drogą, jako junior młodszy (to nie błąd, było taka kategoria piłkarska) byłem zobowiązany przemaszerować obok trybuny. Nim wyszliśmy na rynek miasteczka trener poinstruował nas, że przed trybuną unosimy piłki w górę, taka mała chorografia, żeby się chłopaki nie pogubiły, a jednocześnie godnie uczciły majowe święto. No i stało się, jako jedyny zawodnik Chojnowianki Chojnów pogubiłem się, co prawda piłkę uniosłem, ale widząc na trybunie mojego śp. Ojca przeniosłem futbolówkę jeszcze jakieś 200 metrów, póki nie poczułem łokcia pod żebrem juniora starszego. Ojciec był I sekretarzem POP w Państwowym Ośrodku Maszynowym, czyli popularnym POM, gdzie pracowało czterdziestu wiecznie pijanych tokarzy, ślusarzy i innych robotników.

Strony