mity



share

W większości przypadków, gdy stanie się coś incydentalnego z niewielką szansą na powtórkę, nie mam litości dla nikogo i siebie również sprowadzam na ziemię. Bywa, że człowiek ma w życiu tak zwanego „fuksa”, przynajmniej w podstawówce używaliśmy tego zwrotu, ale generalnie trzeba się nastawić na ciągłość i konsekwencję. Z dużym prawdopodobieństwem kolejnego zwycięstwa nad Niemcami nie dożyję i być może w ogóle nie ma się czym podniecać, niemniej każdemu narodowi potrzebne są mity i legendy stanowiące archetyp zwycięstwa. Niemożliwe stało się realne, a wtedy i człowiek i cały naród zaczyna wierzyć, że wszystko jest w zasięgu ręki. Obojętnie, co jest mitem, ważne, aby mit pełnił swoją rolę. Można się śmiać z narodowej podniety wywołanej jakimś tam głupim meczem, ale przypomnę, że najpotężniejszy naród na świecie zbudował swoją legendę na… desperackiej ucieczce, wszak biblijny exodus Żydów to nic innego, jak ewakuacja.



share

Wieś śpiewała i tańczyła cały dzień, schowałem się głęboko, oglądałem stare komedie, czytałem to i owo, bałem się też nieco, że mnie na widły wezmą jak się dowiedzą co ja na to. Wcale i nie do końca żartuję, popęd kulturowy jest tak potężnym zjawiskiem, że jak kanarek wpadnie między słowiki, tudzież odwrotnie, skończy się zadziobaniem. Doświadczenia z ostatnich dwóch dni kolejny raz mnie utwierdziły w przekonaniu, że polemika wiedzy z ignorancją kończy się linczem lub okładaniem cepami, bo w innych warunkach polemiki w tym składzie prowadzić się nie da. „Oj dużo zrobił, dużo zrobił”. To znaczy ile, tak konkretnie? „Oj dużo zrobił, dużo”. No i sobie pogadaliśmy, a poza tym to „trzeba być już naprawdę, żeby za te biedne dzieci, że słów nie ma”.



share

Równo trzydzieści lat minęło, odkąd ruski generał przebrany w mundur ludowego wojska uznał, że w związku z zagorzeniem wojną ze wschodu, on sam wywoła wojnę z narodem i wykona zadanie z większą precyzją bojową. Tę legendę o zewnętrznym zagrożeniu, przez trzydzieści lat sprzedawano żyjącym i pamiętającym tamten czas Polakom. Mit ruskiego generała sprzedał się rewelacyjnie jak na numer tego kalibru i przeprowadzony na „żywca”. Był czas, że więcej niż połowa świadków historii, nie tych, którzy się urodzili po fakcie, uznawało racje generała w całości. Miał ruski funkcjonariusz urok osobisty, był postawny, wyglądał na statecznego, przy tym przemycał dawny ziemiański czar, a na deser osobistego wdzięku napoił konia morską wodą.

Strony