media



share

Prawie wszyscy komentatorzy polityczni wpadają w pułapkę prostych skojarzeń i analogii, sam się staram tego unikać, ale mądrych na to nie ma. Napiszę uczciwie, że „Wiośnie” Biedronia, zwłaszcza w wyborach europejskich, jeszcze parę tygodni temu dawałem więcej niż mają w tej chwili. Wydawało mi się, że skrajnie lewacki projekt ma potencjał w okolicach 12%, tak przecież było z „Twoim Ruchem” i nieco gorzej z „Nowoczesną”, choć w tym przypadku specyfika tworu była nieco inna. Okazało się jednak, że wskakiwanie drugi raz do tej samej rzeki, żeby się infantylnie i radośnie ochlapać „świeżością” nie daje pożądanych rezultatów.



share

Zagadka rozwiązana i chociaż nadal obracamy się w kręgu przesłanek, a nie twardych dowodów, to można sobie darować dywagacje na temat statystyki płac w NBP. W ramach takiego pojęcia jak transparentność wszystko jest jasne i albo wykładasz karty na stół, albo blefujesz. Parę dni temu, w oparciu o drobne przesłanki i intuicję, pytałem Czy PiS zaczęło dyscyplinować szefa NBP? . Dziś odpowiedź jest tylko jedna i jeśli coś dałoby się skorygować, to zamieniłbym dyscyplinowanie na grillowanie.



share

Głowa mnie boli od walenia w mur, ale taka to robota w polskiej rzeczywistości medialnej i politycznej. Indolencja prawicowych mediów i polityków w zakresie kreowania i narzucania tematów: dnia, tygodnia, roku, jest przygnębiająca i anegdotyczna. Czasami człowiek ma wrażenie, że gdyby nawet podać na tacy głowę lewicowego polityka, to prawica w ciągu minuty zajęłaby się rozważaniami, czy możliwe jest przyszycie głowy albo zaczęłaby deliberować, czy nie doszło do profanacji wygrawerowanych wartości: „Bóg, honor, Ojczyzna”. Pewnie, że można uznać tak daleko posuniętą krytykę za efekciarstwo, ale do czasu zderzenia z rzeczywistością i konkretnym, niepoliczalnym już przykładem indolencji.

Strony