lustracja



share

1) Ja tez, mozesz sprawdzic ...



share

Kiedy dwa dni temu szwedzki dziennika ?Dagens Nyheter? podał na swoich stronach internetowych, że profesor Aleksander Wolszczan jest kandydatem do nagrody Nobla w dziedzinie fizyki - byłem zupełnie spokojny, że jej nie dostanie. Jest to normalna sprawa, że kandydat z ?giełdy? ma szanse mniej niż znikome na zdobycie tego wyróżnienia w roku, kiedy jego nazwisko zaczyna krążyć w mediach. Są tacy, jak Mario Vargas LLosa, czy John Updike, którzy, gdyby nie ich odporność, powinni wpaść w głębokie depresje jesienne, od wielu lat?

Dwudniowe oczekiwanie na ogłoszenie werdyktu, były wyjątkowo przesycone nerwowością. Nie, nie w świecie naukowym, choć pierwszy Nobel od ponad 100 lat dla przedstawiciela nauk ścisłych, wywodzącego się z Polski, byłby zapewne powodem do dumy. Ale nie o to w tym tym razem chodziło?



share

Tyle raz już sobie obiecywałem, że nic sobie nie będę obiecywał i oczywiście sobie obiecałem. Obiecałem sobie rzecz z pozoru łatwą do dotrzymania, obiecałem sobie, że już nic mnie w kraju nad Wisłą nie zdziwi. Złamałem obietnicę tuż po jej złożeniu. Zobaczyłem Jerzego Urbana, który gadał jak ksiądz. Kto mógł to przewidzieć? Urban głoszący kazania? Mało tego, nie dość, że ksiądz, to jeszcze kombatant. Urban bronił emerytury Jaruzelskiego jak niepodległości, odśpiewał ?Barkę? w intencji starszych ludzi, którym odbiera się godność, a oni na Syberii byli i na wojnie. Urban położył się krzyżem przed siwym włosem bohaterów i pokropił święcona wodą liberalnego szatana.

Strony