lustracja



share

los Żołnierzy Wyklętych



tym, których strach nie rzucił na kolana



share

 
w przepięknej scenerii w centrum Europy
kantują Naród okrągłostołowe jełopy
kiedy wokół bieda, dla nich to norma
sprzedać, skorumpować, po prostu Platforma!
 
watażka Tusk PR-owym otulony czarem
objawia się wprost spełnionym Moczarem...
jego politykę można zamknąć strofą
że od premiera wieje katastrofą...
 
mówią, że Tusk najpierw Grodzką przeleci
a następnie przyszłość naszych dzieci...
dawniej Polacy pewnie by go ścieli
dziś może liczyć na awans w Brukseli!
 
starzy bywalcy  w pałacu namiestnika
toasty już wznoszą ku czci pałkownika...
a Komorowski, choć opozycja lamentuje i krzyczy
z uśmiechem buduje, hospicjum lewicy...
 
szczwany lis Boni rysuje kierunki i „Znak”-i



share

Rozbawiłem się setnie, bo rzadko co mnie bawi bardziej niż homilie w wykonaniu wyznawców dwóch bożków: nihilizmu i relatywizmu. Cały katalog „wartości” zwala się na glebę jak domek z kart, gdy tylko tknąć świętych żywotów żydowskich, które święte są z genetycznej i nacjonalistycznej zasady. Podobne skecze zwykle przebiegają według jednego scenariusza, a mianowicie kpiny ze „spisków żydowskich” i tego wypchanego po brzegi arsenału dyżurnych dowcipów o masonach i cyklistach. Andrzej Morozowski przeskoczył sztampę i poleciał dalej niż Małysz, jakże pięknym argumentem – Wildstein też jest Żydem i jego starzy również byli komuchami. Kto nie wierzy, że doszło do takiej spowiedzi Morozowskiego, może sprawdzić słowo po słowie w wiadomej gazecie, która rzecz jasna z cyklistami i masonami nie ma nic wspólnego. Ubaw po pachy i już na starcie trzeba sobie postawić dwa pytania.

Strony