Lis



share

Autorytet moralny i człowiek renesansu, nowa jakość dziennikarstwa, duchowy pogromca Tadeusza Mazowieckiego w kategorii siła spokoju, gwiazda TV... przepraszam: GWIAZDA tv, najpiękniejszy z Tomaszów i najsłynniejszy z Lisów, jednym słowem „ Człowiek Który Jest Dla Nas Wszystkich Wzorem”, raczył wreszcie głos zabrać w sprawie pana Czumy. Głos srogi, krytyczny, bezkompromisowy.
Pana Czumy nie znam osobiście i jako człowiek z natury spolegliwy, starałem się cierpliwym okiem patrzeć na doniesienia prasowe w sprawie jego długów i innych wykroczeń przeciw moralności społeczno-ekonomicznej. W końcu złe języki i czynni szatani łasi są bardzo na ludzkie potknięcia i błędy, zwłaszcza gdy potknąć się przyjdzie człowiekowi ze świecznika. Czekałem więc spokojnie na sprawy rozstrzygnięcie. Dziś okazało się, że długo czekać nie trza.



share

Po wczorajszym dniu spojrzałem na tabele wyników, na zestawienie efektów odwiecznego pojedynku głupoty medialnej z głupotą polityczną. Doszła nowa pozycja, w pojedynku Kaczyński ? Lis 12:0, w tym co najmniej 6 ?swojaków? Lisa. Człowiek ma leniwą i rutynową naturę, wydaje się człowiekowi, że jak zajmuje się czymś całe życie, to wie co robi. Redaktor Tomasz Lis z takim właśnie przeświadczeniem wszedł do studia, ale wychodził już z zupełnie innym doświadczeniem i całkiem niepodobną do początkowej, miną. Gdy dorobek i warsztat dziennikarza był oceniany tak jak inne bardziej praktyczne zawody, powiedzmy zawód ślusarza czy kowala, redaktor Lis nie tylko dostałby po premii, ale prawdopodobnie zostałby wywalony z cechu. Od dziennikarza, który robi za gwiazdę już trzeciej telewizji oczekuję czegoś więcej niż nieudolnej rutyny, oczekuję czegoś więcej niż politycznej łupaniny. Po kilku zdaniach jakie wymienili panowie w studio, było jasne, kto i z jakim założeniem przyszedł do studia.



share

Oglądałem wczoraj w TV Lisa, takie moje ostatnie zboczenie, akurat pora kiedy do kolacji w poniedziałki zasiadam, popatruję więc kto tam co do powiedzenia, wystękania, czy jak wczoraj pani Seneszyn, do wyskrzeczenia ma. Najpierw było o in vitro. Temat mnie nie podnieca, toteż jednym okiem patrzyłem, jak tam się klecha z pisowcem błaźnią, dając popis niekompetencji i skrajnego braku empatii. Potem jednak był Ziobro, a ten podnieca mnie bardzo. Oglądałem więc z uwagą, czekając na oczywiste pytania i tajemnicę Ziobrowych odpowiedzi. Tymczasem panie i panowie, zawód, klapa, dupa wołowa. Lis wypadł przy Zbyszku blado i mdło, Zbynio natomiast pławił się w słowach tak pięknie, że omal sam nie uwierzyłem i nie usmarkałem chusteczki.

Strony