kultura



share

"Piotruś Pan nie chciał być niemowlęciem, z którego kiedyś wyrośnie brzuchaty filister, straszny petit bourgeois lub - w najlepszym wypadku - stary cynik. Piotruś nie miał skrzydeł, ale poleciał, bo głęboko wierzył, że umie latać”.   
                                                                                                                                                  Andrzej Sapkowski



share

Najczęściej podobne tytuły są wstępem do prowokacji lub wylewnego eseju o „naszych kompleksach”, ale nie będę ani prowokował, ani znęcał się nad Polakami. Rzeczywiście uważam, że Polska jest fenomenem na tle reszty krajów świata i z łatwością to udowodnię. Tuż przed Świętami odezwał się jeden z autorytetów medialnych, tym razem jejmość Ochojska, która w stylu popowej wokalistki „pokazała majtki”, aby dostać się na łamy i zarobić miliony dla swojej fundacji. Jejmość oświadczyła, że Arabowie przeraziliby się tego, jak w Polsce traktowane są kobiety. Czasami używa się takich horrendalnych przerysowań, aby podkreślić jakiś ważny problem społeczny, ale w przypadku „autorytetów”, problemy społeczne są wzniecane i rozpalane, nie podkreślane. Ta bzdurna opinia w najmniejszym stopniu nie koresponduje choćby z doświadczeniami Polek, które poślubiły islamskich „dżentelmenów”, a to zaledwie pierwszy z brzegu przykład na cynizm podszyty chęcią zysku.



share

Należę do trzeciego pokolenia Zabużan. Od strony ojca rodzina mieszkała w okolicach Tarnopola, od strony mamy okolice Lwowa i Przemyśla. Honorny to naród, który szczególnie jednej zasadzie hołduje niezmiennie: „Gość w dom Bóg w dom”. Wychowałem się w tej tradycji od dziecka i do dziś, choć czasy strasznie sparszywiały, w domu mojej Babci zawsze ta sama gehenna. Ledwie wejdziesz i przywitasz się jak człowiek, zaraz usłyszysz: „siadaj i jedz”. Na długość dwugodzinnej niedzielnej wizyty „zjedz” i „napij” się słychać kilkanaście razy. Kto by nie przyszedł, nie ma to najmniejszego znaczenia. Jakiś czas temu u Dziadków zdun piec stawiał, bo poniemiecki się rozsypał. Mama z miasta jechała obiad zawieść fachowcom, żeby wstydu nie było. Jakby się we wsi dowiedzieli, że człowiek cały dzień robił i kromki chleba nie dostał, byłaby awantura i w kościele wrogie spojrzenia. Tak to wygląda na prowincji.

Strony