koalicja



share

Jest taka teoria wyśmiewana przez doktora Migalskiego, z którego z kolei ja się śmieję coraz częściej, gdyż doktor taki się zrobił bezstronny, że niewiele się różni od prezydenta wszystkich Polaków głosujących na PiS. Ta teoria głosi, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, naocznie i praktycznie mogliśmy się o tym przekonać w Olsztynie. PO i PiS zajęci sobą zobaczyli, że jednak jest jakaś alternatywa i to taka co już miało jej nie być. Jest alternatywa i wygrywa z warczącymi na siebie monopolistami. Wygrywa mimo wysiłków na najwyższych urzędach. Rzutem na taśmę sam premier Tusk pojechał na Mazury aby wspierać kandydata PO, który mimo miażdżącej przewagi sondażowej w ogólnopolskim koszyku partyjnym, nie zdołał wygrać z kandydatem PSL. Nowy rzecznik Donalda Tuska, Paweł Graś, niczym prezes Kaczyński oświadczył, że szeroki front zaatakował PO, a ta osamotniona nie dała rady.



share

Albo wszystkim naraz - co jest najbardziej prawdopodobne.
Miałem dziś niewątpliwą okazję przekonać się kim jest pan Marszałek.
Osobnik ten rzucił kolejne złote myśli. Westernowe.

Zauważam, że pan Marszałek, siedząc bardzo daleko od gruzińskiej rzeczywistości, ocenia tą rzeczywistość z iście narkotyczną wizją. Zastanawia mnie kilka spraw:
- dlaczego pan Marszałek, jego koledzy partyjni (z Tuskiem Donaldem włącznie)
oraz koalicjanci-nepotki nie wybrali się osobiście do Gruzji.Byłaby to przecież najlepsza okazja by na własne oczy przekonać się jak tam jest naprawdę;
- jeśli pan Marszałek wiedział jak tam jest (wiecie - służby, wywiad itp.) to dlaczego nie zareagował na kłamstwa o dotrzymaniu słowa przez Rosję ?:
- jeśli pan Marszałek nie wiedział jak tam jest, to dlaczego w ogóle wypowiada się pan w tej sprawie?



share

Długo to gniotłem w sobie, ale już nie mogę wytrzymać. Muszę to głośno powiedzieć.
Jestem zawiedziony rządami PO i PSL.
Nie głosowałem na PO tylko dlatego, żeby odsunąć od władzy PIS. Głosowałem w przekonaniu, że PO ma naprawdę działający gabinet cieni, który przygotował "pełne szuflady ustaw". No tu niestety pajacujący Marcinkiewicz miał rację. Nie było gabinetu cieni. Cienie okazały się cieniasami.
I żadnych gotowych ustaw nie było, bo by się ukazały w sejmie zaraz po wyborach. A okazuje się, że rodziły się bardzo długo i były w większości kiepskie. Ustawa medialna, to zupełne nieporozumienie.
I nie można tu wszystkiego zwalać na koalicjanta i możliwe veto prezydenta. Ustawy powinny być zgłoszone do sejmu i dopiero po ewentualnych poprawkach "psujących" poddawane pod głosowanie.
A tu w zasadzie nic.

Strony