kłamstwa



share

Stara śpiewka i stary refren: „gdzie są dowody, to pomówienia i hejterstwo”, tym razem nie przyniosły żadnego rezultatu. Nietykalny Kamil Durczok skończył marnie, co zresztą zapowiadałem kilkanaście dni temu. W przepowiedniach nie jestem najlepszy, zwykle nie trafiam, ale to nie było przepowiadanie, tylko zapowiadanie. Identycznie rzecz się ma z Jerzym Owsiakiem, którego manipulacje, kreatywna księgowość zwykłe kłamstwa dające się zweryfikować w ciągu kilku minut, dobiegają końca. Za dobrych czasów Owsiak zrobiłby awanturę we wszystkich możliwych miejscach, gdyby na konferencji prasowej poświęconej ogłoszeniu wyników Finału WOŚP po pierwsze zabrakło telewizji i mediów, po drugie, gdyby transmisja nie szła na żywo. W ostatnią niedzielę Owsiak z ekipą podwinęli po cichutku ogonki i wyjechali na wieś, gdzie do własnej kamery nakłamali, podając wynik zbiórki zbudowany na kosztach i kasie sponsorów z przeznaczeniem na imprezy nie mające nic wspólnego z Finałem.



share

Nic się nie skończyło, wszystko się dopiero zacznie, ten ptaszek tak łatwo do złotej klatki nie wróci i kwestią czasu jest, kiedy ponownie wskoczy na stół, ale to będzie jeden z ostatnich występów. „Jurek” Owsiak nie tylko pokazał wała sądowi, darczyńcom i podatnikom, nie ujawniając ksiąg rachunkowych, on sobie z roku na rok robi z chorych dzieci, szpitali i przede wszystkim naiwnych, coraz większe jaja. Ze mnie Owsiak jaj robił nie będzie, w tej kwestii mam wręcz przeciwne projekty, ale póki co zajmę się najnowszym osiągnięciem prezesa „Złotego Melona” i męża „Mrówki Całej”. Kieszeń Owsiaka pęcznieje wprost proporcjonalnie do skali fanatyzmu jego wyznawców i oto nadszedł rekordowy dla Owsiaka rok. Dostępne jest już sprawozdanie finansowe WOŚP za rok 2013.



share

Sondaże nie mają litości do rdzawej gwiazdy populizmu, leci na pysk wszystko, łącznie z bliżej nieokreślonym wskaźnikiem „zaufania”, który jest de facto wskaźnikiem „fajny gość”. Donald pobił Kaczyńskiego w tym najbardziej widowiskowym konkursie, którym całe lata okładano niewygodnych i pyskujących. Trudo się dziwić, że pomimo osłony medialnej lud przestał ufać permanentnemu łgarzowi, który potrafi podzielić dwa kłamstwa na serce i rozum, a prawdę mieć głęboko w dupie. Przy okazji najnowszej odsłony kabaretowej rdzawa gwiazda populizmu oświadczyła, że ustawa o „uboju rytualnym”, to walka między wrażliwością i racjonalizmem, który broni miejsc pracy i dochodu narodowego brutto. Szybciej uwierzyłbym w to, że Donald Tusk ze Sławkiem Zegarkiem zamierza ufundować 12 metrowy pomnik Lecha Kaczyńskiego przed Pałacem Kultury, niż w jego rozterki sercowo-rozumowe, bo ani o miejsca pracy nie chodzi, ani o cierpienia zwierząt.

Strony