kampania



share

Życie wraca! I to takie w ramach starej normalności, bo dziś od rana zamiast wskaźników zachorowalności i liczby zgonów na choroby towarzyszące mamy… „A Jarosław Kaczyński powiedział!” Co tym razem powiedział. W zasadzie nie ma to najmniejszego znaczenia, wiadomo, że słowa Kaczyńskiego zawsze są interpretowane w taki sam sposób. Gdy mówi do konkretnego złodzieja, że jest złodziejem, to obraża i dzieli wszystkich Polaków. Tak samo było ze wszystkimi innymi historiami, nie tylko z udziałem lidera PiS, ale na przykład w głośnej sprawie posłanki Lichockiej, która pokazała palec „chamskiej hołocie” i to konkretnej, spod szyldu PO, a adresatami tego gestu zostali wszyscy chorzy na raka.



share

Psychologii w polityce nie można lekceważyć, bo to podstawowe narzędzie do uprawiania polityki. Psychologia niesie emocje tłumu, straszy i zwodzi politycznych przeciwników, w końcu to psychologia w głównej mierze napędza każdą propagandę. Jestem ostatnim komentatorem, który kpiarsko podchodzi do nastrojów w polityce, ale pierwszym w precyzyjnym charakteryzowaniu tych nastrojów. Z czym w tej chwili mamy do czynienia? Najkrócej mówiąc z nudą, nikogo na początku marca nie zdziwiłyby wyniki sondażowe kandydata PO na poziomie 25-27% i tak samo banalny byłby wynik Andrzeja Dudy w przedziale 40-43%. Gdy odrzucimy mrzonki niepoprawnych optymistów i partyjnych zapiewajłów o zwycięstwie w pierwszej turze, powyższe proporcje są odzwierciedleniem realnej siły każdego kandydata.



share

Zachowania stadne, jak sama nazwa wskazuje, są stadne i jeśli tylko przewodnikowi stada uda się przekazać obowiązujący slogan, to w odzewie usłyszymy jedno wielkie beczenie. Takich sloganów powstało już sporo i od uporządkowania tego bałaganu chciałbym zacząć. Mam wrażenie, że pisałem o tym parę razy, ale ciągle czytam te same niedorzeczne komentarze o dramatycznych spadkach notowań Andrzeja Dudy i spektakularnym wzroście notowań Rafała Trzaskowskiego. Banalne rozwiązanie tej zagadki jest takie, że nie ma żadnej zagadki. Notowania kandydatów PiS i PO wróciły do stanu sprzed „pandemii”, a właściwie można powiedzieć, że obaj kandydaci zaliczyli lekkie spadki, na poziomie błędu statystycznego.

Strony