kampania



share

Wchodzimy na ostatnią prostą przed pierwszą turą wyborów i należało się spodziewać serii groteskowych komunikatów, w których magia sondażowa zajmie czołowe miejsce. Tak też się zaczyna dziać, bo podobne kwiatki, jak ostatni sondaż Kantara, gdzie 80% wyborców, przy 11% niezdecydowanych wybiera Trzaskowskiego na prezydenta, to dopiero początek. Do dnia ciszy wyborczej zobaczymy takich cudów na kiju wiele i one wszystkie będą zmierzały w jednym kierunku – gra psychologiczna. Z wyjątkiem sondażu CBOS, czyli tandetnej sztuczki socjotechnicznej przekręconej w drugą stronę, większość badań będzie pompować Trzaskowskiego, ale w bardzo specyficzny sposób, czemu warto poświęcić trochę więcej zdań.



share

Wczoraj podałem konkretne dane, pokazujące jaki dystans ma do odrobienia zapasowy kandydat PO na prezydenta i te liczby powinny przemawiać do wyobraźni. Jeśli Trzaskowski chce myśleć o wygranej, do poparcia PO w granicach 5 milionów musi dołożyć prawie drugie tyle. Andrzej Duda ma wielokrotnie łatwiejsze zadanie, 1,5-2 miliony głosów powinny zapewnić zwycięstwo. Postawmy sobie teraz kluczowe pytanie. W jakim tempie poruszają się obecnie obaj kandydaci. Wiadomo, że jednej odpowiedzi nie usłyszymy. Wyborcy Andrzeja Dudy będą krzyczeć, że ich ulubieniec bije rywala na głowę, wyborcy Trzaskowskiego odwrotnie. W takiej klasycznej sytuacji warto poszukać średniej i dołożyć chociaż odrobinę obiektywizmu.



share

Nie pamiętam, którą to już kampanię opisuję i analizuję, ale doskonale pamiętam, jakie grzechy naiwności popełniałem na początku. Dokładnie takie same, które ujawniają się za każdym razem, gdy rozpoczynają się nowe wybory. Wszystkich błędów analizował nie będę, ale dwa podstawowe przypomnę. Z moich obserwacji wynika, że jakieś 80% piszących o kampanii zapomina, że coś takiego jak przepływ elektoratu jest procesem trudniejszym niż wyjście polskiej reprezentacji piłkarskiej z grupy na mistrzostwach świata. Po drugie, mniej więcej w takich samych proporcjach komentatorzy polują na „gejmczendżery”. Każda, dosłownie każda bzdura, natychmiast urasta do rangi zwrotu w kampanii wyborczej.

Strony