ideologia



share

Pamiętam jak dziś, był rok… no roku akurat nie pamiętam, ale była to czwarta klasa liceum. Nasz nowy polonista, obecnie „kaowiec” w lokalnym MDK, wprowadzał nowoczesne metody nauczania i puszczał nam różne filmy na kasetach VHS. Młodsi muszą sobie sprawdzić w Google, cóż to była za techniczna rewolucja, starsi na pewno znają kultowy wynalazek, dzięki któremu pierwszy raz w życiu widzieli „Rambo” i niemieckie filmy „erotyczne”. W repertuarze polonisty znalazła się „Ściana” Pink Floyd. Film zrobił na nas piorunujące wrażenie, to był autentyczny szok intelektualny i ideologiczny, co zrozumiałem po latach.



share

Jako dumny posiadacz mołojeckiej sławy mogę założyć, że mój ateizm jest powszechnie znany i co za tym idzie trudno się u mnie doszukiwać emocjonalnego, czy interesownego zaangażowania po stronie Kościoła. Owszem jestem odmieńcem, bo wypełniam definicję ateizmu, zamiast robić z siebie idiotę i paranoika, któremu „krzyż zawłaszcza przestrzeń publiczną”. Nie należę do ateistów wojujących i uważam, że Kościół ciągle jest istotną kotwicą ładu społecznego, czy jak kto woli fundamentem polskości.



share

Wrażliwą cześć prawicy, która zaraz zacznie wylewać dewocyjne łzy i ubolewać nad brakiem poszanowania powagi chwili, uprasza się o opuszczenie felietonu. Tekst jest przeznaczony dla mądrych i odważnych ludzi, ponieważ będzie dotyczył rzeczy w połowie wybitnej, a taka była organizacja i przebieg pogrzebu Pawła Adamowicza. Po trzech latach niebywałej tandety i nieudolności, jaką częstowała nas „opozycja”, dziś zobaczyłem kawałek produktu najwyższej politycznej i ideologicznej jakości.

Strony