historia



share

Wokół bogactwa idei, myśli i poglądów, najmądrzejszy może się pogubić, to się trudno dziwić głupim, którzy zbłądzili. Pewnie dlatego ludzkość wymyśliła atlasy, przewodniki, poradniki, encyklopedie, manifesty i najnowszy GPS. Niewiele to jednak pomaga, bo choćby prosta definicja prawdy w praktycznym użyciu bardzo często nie daje się rozpoznać. Śmiesznych filmików z udziałem kierowców lądujących w jeziorze, sekundę po tym jak usłyszeli: „za 20 m skręć w lewo” serwery i telewizje też nie są w stanie przerobić. Jak żyć? – pyta przysłowiowy Paprykarz.



Codziennie narzekamy, marudzimy, szukamy tysiąca problemów i spodziewamy się tysiąca kolejnych. W polskim życiu publicznym zła wiadomość warta jest miliona dobrych wiadomości i akurat to zjawisko da się nazwać „typowo polskim”. Zapewne tragiczna historia stoi za naszym wiecznym poczuciem zagrożenia i oczekiwania na najgorsze, ale czasami trzeba odsapnąć i dostrzec pozytywy. Uspakajam, że nie zamierzam bawić się w psychologa społecznego, raczej recenzenta doskonałej produkcji filmowej i to w wydaniu państwowym. IPN wydał publiczne pieniądze na film „Niezwyciężeni” i są to mądrze wydane pieniądze przez instytucję, co jest niestety rzadkością.



share

Historie alternatywne najczęściej są irytujące, sensacyjne lub po prostu głupie. Mają jednak jedną siłę, której nie sposób podważyć, nijak nie dają się weryfikować. Autorzy takich pseudo historycznych wywodów pozostają w pełnym poczuciu własnej genialności, bez względu na stopień głupoty, jakim się popisują. Nie tak dawno wielkie zamieszenie wywołał pewien „endek”, publicysta i pisarz, który zalecał II Rzeczypospolitej sojusz z Hitlerem, co miało nam zapewnić polityczne bezpieczeństwo w czasie II Wojny Światowej i być może pokonanie bolszewików siłami polsko-niemieckimi. Dziś tych bzdur już nikt nie traktuje poważnie i przypuszczam, że sam autor również, jeśli nie przede wszystkim, chciałby o swoim dziele zapomnieć.

Strony