emocje



share

Nieustanna walka emocji z rozumem prowadzi do całkowitego braku porozumienia między tymi, którzy myślą i kochają. Używam bardzo dużego skrótu, ale po to właśnie wynaleziono felieton, żeby sobie poszaleć i hiperbolą zwrócić uwagę na istotę rzeczy. Idę o zakład, że jakieś 85% zwolenników Pawła Kukiza nie myślało, ani co on ma do zaproponowania, ani z kim się związał. Zadziałał banalny mechanizm, fajny chłopak, fajnie śpiewa, sympatyczny jest i do tego nosi koszulkę patriotyczną. Przy takim pakiecie emocji wszelkie próby odczarowania fasadowej i przede wszystkim niedojrzałej próby uprawiania polityki, kończą się fanatyczną klaką i odrzuceniem każdej chłodnej analizy. Dziś emocje nieco opadają i poza najbardziej wiernymi, w końcu część zwolenników Kukiza zaczyna myśleć. Postęp jest, jednak nadal bawi mnie konstrukcja wniosków, w której czarnym bohaterem jest Piotr Wilegucki piszący o ludziach Schetyny i Raczyńskiego, a przecież nasz Paweł z nimi zerwał.



share

Często powracam do różnych anegdot, które dobrze oddają potrzebę chwili. Jedną z nieśmiertelnych jest bokserska taktyka: „przypieprzyć, odpuścić”. Nie będę ciągnął wątku z wczoraj, niech się wszystkim i wszystko w głowach poukłada, ale nie mogę przejść obojętnie obok niemądrych recenzji, które niekoniecznie wynikają z braku inteligencji, bardziej z psychologicznych mechanizmów. Facet zdradzony przez wybrankę, dłuższy czas racjonalizuje sobie własne upokorzenie i odrzuca oczywistości, które wszyscy dookoła widzą i najczęściej dyplomatycznie milczą, żeby się nie wtrącać. Bardzo częstym obrazkiem we wszystkich kronikach policyjnych są wypowiedzi sąsiadów, że Kamil K. grzeczny był i zawsze mówił dzień dobry. Mama Kamila obowiązkowo powie, że to kochane dziecko i ludzie się na niego uwzięli. W polityce psychologia jest równie ważna, ale trzeba wiedzieć, w którym miejscu. Psychologią, emocjami, wzruszeniem itd.



share

Był taki piłkarz, piszę był, chociaż on ciągle gdzieś tam wegetuje. Nazywał się Igor Sypniewski i pochodził z robotniczej dzielnicy, w której piło się tanie wino na ławce i brało kolejne prosząc ekspedientkę o zaufanie w kwestii „buteleczkę zwrócimy, pani kierowniczko”. Igor był jednym z największych cwaniaków boiskowych, potrafił doprowadzić do rozpaczy gwiazdy europejskiego, a nawet światowego futbolu. Sęk w tym, że Igor „wkręcił w ziemię” raz, może dwa i potem szedł pić, natomiast wkręcone gwiazdy kończyły karierę z setką występów w reprezentacji i milionami na koncie. Problem Igora był, jest i będzie stary jak świat, Igor nie potrafił wybrać między piciem i graniem. Nie inaczej jest z Jarosławem Kaczyńskim, który potrafi zmiażdżyć przeciwnika, ośmieszyć i wykazać swoją wyższość, ale niestety od wielkiego dzwonu. Od 7 lat wiadomo i wiedzą to wszyscy, że Jarosław Kaczyński zyskuje gdy udaje fajnego i traci, gdy niczego nie udaje.

Strony