Donald Tusk



share

Zacznę jak spece od budowania napięcia i podam kilka „interesujących danych”. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę, że członkowie PO skorzystali z nowej formuły demokratycznej zdefiniowanej przez jej lidera, prezydenta wywodzącego się z PO i kilkudziesięciu zwolenników „nowoczesnej demokracji”. Głosowanie nogami, czyli innymi słowy komunikat: „Donald pocałuj mnie w dupę ze swoim referendum” wrzuciła w przestrzeń, a nie do urny połowa członków partii. Gdyby zastosować nową formułę demokratyczną, to Donald Tusk odnowienie stołka przegrał frekwencją. Blisko 1700 głosów komisja uznała za nieważne, to stanowi 7,8% wszystkich głosów, absolutny rekord, niespotykany w wyborach powszechnych do parlamentu (2011 rok 4,3%) i w wyborach prezydenckich (2010 0,6%). Wynik ten można tłumaczyć stwierdzeniem „nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy” albo inna ciekawostką.



share

Co bardziej zabawni kibice, ekipy broniącej się przed spadkiem, krzyczą o genialnej zmianie, którą Tusk obsłużył Gowina. Dobrze, wchodzę w ten skecz i od razu pytam, jak bardzo i w jakim kierunku genialny to ruch? Czy mamy do czynienia z takim objawem geniuszu, jak przy powołaniu Czumy? Pamiętamy okrzyki kibiców z tamtych lat? Zamknęliśmy usta PiS-owi, mamy ministra z piękną kartą opozycyjną. Nie wiem kto pamięta ówczesne argumenty z kapelusza, ja niestety pamiętam, bo sam podobne bzdury wypisywałem. Dziś tamten genialny ruch śni się Tuskowi po nocach, a najbardziej śni się komisja, która uniewinniła Kaczyńskiego i Ziobro. Jeśli nie genialny ruch z Czumą, to może genialne upiększenie wizerunku Polski przed Euro 2012 i powołanie Muchy na ministra od 3 ligi hokeja? Temu genialnemu ruchowi towarzyszyło jeszcze więcej zachwytów, w całej Europie nie było i nadal nie ma tak pięknego i tak skompromitowanego ministra sportu.



share

W wielu sytuacjach staram się jak mogę by dotrzeć do takich źródeł, które powiedzą coś więcej niż tubylcze tarabany propagandowe. Rozpaczliwie wyciszana afera z udziałem towarzysza „Alka” Stolzmana vel Kwaśniewski, który dogadywał się z Donaldem Tuskiem i Krzyśkiem Bieleckim w kwestii przejęcia „Azotów” przez Rosję Radziecką, jak zwykle w komunikatach medialnych pozbawiona jest istoty rzeczy. Z tej okazji, która wysadziłaby w kosmos władzę niemiecką, francuską, austriacką, a kto wie czy nie włoską, poszperałem w anglojęzycznych oraz rosyjskich źródłach i łupami dzielę się z Czytelnikiem. Zacznijmy od tak zwanego lobbysty i na wstępie wyraźnie podkreślmy, że Wiaczesław Mosze Kantor chociaż, nie rzucał się dotąd w oczy jest wystarczająco silnym „lobbystą”, aby Donald i Krzysiek robili o co się ich „prosi”.

Strony