demokracja



share

Ależ piękny tytuł mi się spisał, prawda? I do tego jestem prorokiem, dlatego na początek nie odmówię sobie małej złośliwości. Zgodnie z przewidywaniami temat karty rowerowej wywołał świętą wojnę i tradycyjną dla internetowych forów dyskusję, w której zaczyna się na rowerze, a kończy na promie kosmicznym ładującym w 1410 roku na polach Grunwaldu. Wyłączyłem się z dyskusji przy promie i w ramach małego poszukiwania faktów ustaliłem… W Polsce karta rowerowa jest obowiązująca od lat i dotyczy każdego niepełnoletniego w przedziale 10-18. Oznacza to, że około 90% rowerzystów ma „papiery”, które zdobyło w szkole. Pozostałe 10%, razem z ideologicznymi hobbystami (posiadającymi kartę), otworzyło front walki z nieludzkim państwem, bo trzeba wykazać się wiedzą i umiejętnościami na poziomie dziesięciolatka. Pozwolę sobie też dodać, że zdawalność na kartę wśród dziesięcioletnich rowerzystów jest bliska 100%, a egzamin przeprowadza zwykły policjant.



share

Miłośników czytania nagłówków, bez zagłębiania się w treść, odsyłam do specjalizujących się w tej formie i treści ośrodków, pozostałych Czytelników uprasza się o odrobinę cierpliwości. Gdybym miał wskazać jeden z głównych powodów, dla których na ulicach trwają wygłupy kombatantów ORMO i ich zstępnych, to powołałbym się na coś, co całkowicie jest pomijane lub niezauważane we wszelkich komentarzach. ORMO struga wariata ulicznego ponieważ się nie boi. Czego kogo? Władzy i konsekwencji. Minęło 100 dni odkąd trwają te spartakiady lewackie i absolutnie nikomu nic się nie stało. Nie mam na myśli krzywd fizycznych, chociaż o tych także trzeba mówić, ale jakichkolwiek konsekwencji. Za czasów PO demonstrujący byli traktowani gorzej niż śmieci, w telewizji mówiło się o nich „kibole”, „faszyści”, „ciemnogród”, „podpalacze Polski”.



share

Dzień dobry, nazywam się Helmut Schumacher i jestem Niemcem, który na stałe przebywa w Polsce. Po raz pierwszy od wielu lat wstydzę się, że jestem Niemcem, gdy słyszę od swoich polskich przyjaciół, że w tym kraju niemieckim wróciła informacyjna polityka Goebbelsa i segregacja rasowa przeprowadzona na wzór Rudolfa Hessa. Tutaj w kolebce europejskiej solidarności, w przedmurzu chrześcijaństwa, Polacy z największym niepokojem patrzą, jak w Niemczech powraca cenzura i propagandowe kroniki ocenzurowane będące kopią filmów Leni Riefenstahl. Cała Europa jęknęła pod ciężarem wiadomości, że niemieckie media naruszyły wszelkie standardy demokratyczne i prawo unijne, zakładając blokadę informacyjną na dramatyczne wydarzenia, które miały miejsce w Kolonii, gdzie grupa napastliwych Arabów usiłowała zgwałcić kilkadziesiąt niemieckich kobiet.

Strony