debata



share

Krótki opis najnowszego ekshibicjonizmu pseudo moralnego. Profesor Pawłowicz powiedziała o nieuku Bartoszewskim, żeby się pastuch od bydła odczepił i tak się zaczęło. Ile to już razy słyszałem kto komu nawrzucał i jakie to wielkie chamstwo. Specjalizuję się w „chamstwie” i wybrałem sobie tę profesję, żeby broń Boże nie mylono mnie z „pełną kulturą”. Nudzę się jak mops przy wzajemnych podnietach i debatach, która inwektywa jest bardziej skandaliczna i „dzieląca Polaków”, dlatego zamierzam wnieść nieco ożywienia. O ile staruszek bez szkoły siedzi wśród kabotynów udających, że nic o wykształceniu cudownie wypuszczonego z Auschwitz nie wiedzą, to niech sobie siedzi nawet w gronostajach i niech kabotyni udają magistrów na miarę filmowych nagród. Gdy ten sam staruszek ciska, między innymi w moją stronę, że jestem bydło, to niech dobry bóg przemiany materii dopomoże mu w tej uldze i pobłogosławi na dalsze wypróżnienia.



share

Waszczykowski chwycił Tuska i wbił w glebę, zrobił to z pełny wdziękiem, chociaż wybrał sobie trudniejszy wariant, bo wbił Tuska tępym końcem. Sztab propagandowy PO zbudował prostą sztuczkę. Było jasno, że w sejmowej debacie po expose Sikorskiego na temat spraw zagranicznych, PiS będzie chciał zachować pewien dystans do Unii Europejskiej, który zresztą wyraża wielokrotnie i bez żadnego przymusu. Przed wyborami Kaczyński musi walczyć o elektorat Rydzyka i skrajnie prawą stronę i to żadna tajemnica z politycznego punktu widzenia. PO również ma swoje oczywiste priorytety, miedzy innymi odbijanie lektoratu błaznowi z Biłgoraja i SLD, co Tusk czyni rozmaitymi reżyserowanymi komediami, w których „nie klęka przed księdzem”. Sztab PO przyjął słuszne założenie i plan też nie najgorszy, ale realizacja fatalna. Tusk miał przygotowane cytaty ze sceptycznymi wypowiedziami wobec UE, które przypisał posłom PiS.



share

Nie mam siły na upieranie się przy swoim, jak nigdy poddaję się na starcie. Właśnie przebrnąłem przez 120 stron KRS pewnej spółki, która wypompowała dziesiątki złotych melonów z pewnej fundacji. Znalazłem kilka fałszywych zeznań, kilkanaście półprawd i trochę kwiatków, o których istnieniu nie miałem pojęcia, w nagrodę proszę o litość. Łeb mi puchnie, zatem napiszę kompromisowo. W porządku Kaczorze, jeśli chodziło o to, żeby Tuska przyhamować z chodzeniem po parafiach i przymknąć z kłapaniem ozorem, że PiS się boi, to ta, umówmy się, powtórka zgranych zagrań po obu stronach zachowuje pożądany stan wyjściowy. Dla mnie ważne jest jedno, że wbrew obawom Kaczyński nie zwariował i nie chce żadnej debaty z Tuskiem, w telewizji Tuska i ogłaszaniem wyników przez konkurs sms-owy obsługiwany przez telefonistki Tuska. Prezes na odgrzanego kotleta odpowiedział odgrzanym kotletem, co uważam za dopuszczalne i może w jakimś tam stopniu uzasadnione.

Strony