debata



share

Waszczykowski chwycił Tuska i wbił w glebę, zrobił to z pełny wdziękiem, chociaż wybrał sobie trudniejszy wariant, bo wbił Tuska tępym końcem. Sztab propagandowy PO zbudował prostą sztuczkę. Było jasno, że w sejmowej debacie po expose Sikorskiego na temat spraw zagranicznych, PiS będzie chciał zachować pewien dystans do Unii Europejskiej, który zresztą wyraża wielokrotnie i bez żadnego przymusu. Przed wyborami Kaczyński musi walczyć o elektorat Rydzyka i skrajnie prawą stronę i to żadna tajemnica z politycznego punktu widzenia. PO również ma swoje oczywiste priorytety, miedzy innymi odbijanie lektoratu błaznowi z Biłgoraja i SLD, co Tusk czyni rozmaitymi reżyserowanymi komediami, w których „nie klęka przed księdzem”. Sztab PO przyjął słuszne założenie i plan też nie najgorszy, ale realizacja fatalna. Tusk miał przygotowane cytaty ze sceptycznymi wypowiedziami wobec UE, które przypisał posłom PiS.



share

Nie mam siły na upieranie się przy swoim, jak nigdy poddaję się na starcie. Właśnie przebrnąłem przez 120 stron KRS pewnej spółki, która wypompowała dziesiątki złotych melonów z pewnej fundacji. Znalazłem kilka fałszywych zeznań, kilkanaście półprawd i trochę kwiatków, o których istnieniu nie miałem pojęcia, w nagrodę proszę o litość. Łeb mi puchnie, zatem napiszę kompromisowo. W porządku Kaczorze, jeśli chodziło o to, żeby Tuska przyhamować z chodzeniem po parafiach i przymknąć z kłapaniem ozorem, że PiS się boi, to ta, umówmy się, powtórka zgranych zagrań po obu stronach zachowuje pożądany stan wyjściowy. Dla mnie ważne jest jedno, że wbrew obawom Kaczyński nie zwariował i nie chce żadnej debaty z Tuskiem, w telewizji Tuska i ogłaszaniem wyników przez konkurs sms-owy obsługiwany przez telefonistki Tuska. Prezes na odgrzanego kotleta odpowiedział odgrzanym kotletem, co uważam za dopuszczalne i może w jakimś tam stopniu uzasadnione.



share

Doszły mnie słuchy, że istnieje plan zastąpienia zdrowego rozsądku elementarzem „Młody PR-owiec”. Ciężko powiedzieć ile w „tajemniczej” zapowiedzi posła Hofmana jest prawdy, a ile medialnego podgrzewania tematu, w każdym razie piszę w intencji wybijania z głowy durnych pomysłów. Rzecznik Hofman nie mówi tak i nie mówi nie, w kwestii debaty Kaczyńskiego z Tuskiem, odpowiedź ma paść w poniedziałek na konferencji Kaczyńskiego. Rozum nakazywałby milczenie, kompletną głuchą ciszę, ewentualnie stary żydowski szmonces: „Będzie debata z Tuskiem, jak tylko Kaczyński wróci z Radomia”. Tymczasem zapowiada się jakaś większa komedia i zwyczajnie zaczynam się martwić. Sam fakt, że Kaczyński na konferencji będzie odpowiadał Tuskowi uznaję z błąd z definicji, ale jeszcze bardziej się boję, że rzecznik albo równie lotni doradcy Kaczora odczytali punkt 7 z podręcznika młodego PR-owca: „Polaryzuj scenę polityczną, niech będą tylko dwie partie, czyli jeden możliwy wybór”.

Strony