cyrk



share

Od kilku dni obwieszczano, że czeka nas wielkie wydarzenie, które ugnie nogi totalitarnej władzy. Przesadzać nie należy, z tymi obwieszczeniami, bo o ile wydarzenie zapowiadano jako wielkie, to jakiegoś nadzwyczajnego wrzasku medialnego wokół imprezy nazwanej Kongresem Sędziów dostrzec się nie dało. Próbowałem tak z grubsza przejrzeć zasoby Internetu, wpisując najprostszą frazę: „Kongres Sędziów wiki”, ale Google wyrzuciło mi ustrój USA i parę innych niezwiązanych z tematem informacji. Kieruję się taką rzadko spotykaną zasadą, że jeśli czegoś nie wiem, to pytam albo próbuję się dowiedzieć. Spróbowałem i nic z tego nie wyszło, przyznać jednak trzeba, że zbyt mądrze się nie zachowałem. Zawsze należy czytać uważnie, co jest napisane, a nie błądzić po omacku. Nie żaden Kongres Sędziów, ale Nadzwyczajny Kongres Sędziów. Jeśli coś jest nadzwyczajne, to tylko ignorant będzie błądził po Wikipedii.



share

Sondaże nie mają litości do rdzawej gwiazdy populizmu, leci na pysk wszystko, łącznie z bliżej nieokreślonym wskaźnikiem „zaufania”, który jest de facto wskaźnikiem „fajny gość”. Donald pobił Kaczyńskiego w tym najbardziej widowiskowym konkursie, którym całe lata okładano niewygodnych i pyskujących. Trudo się dziwić, że pomimo osłony medialnej lud przestał ufać permanentnemu łgarzowi, który potrafi podzielić dwa kłamstwa na serce i rozum, a prawdę mieć głęboko w dupie. Przy okazji najnowszej odsłony kabaretowej rdzawa gwiazda populizmu oświadczyła, że ustawa o „uboju rytualnym”, to walka między wrażliwością i racjonalizmem, który broni miejsc pracy i dochodu narodowego brutto. Szybciej uwierzyłbym w to, że Donald Tusk ze Sławkiem Zegarkiem zamierza ufundować 12 metrowy pomnik Lecha Kaczyńskiego przed Pałacem Kultury, niż w jego rozterki sercowo-rozumowe, bo ani o miejsca pracy nie chodzi, ani o cierpienia zwierząt.



share

Męczeństwa postępowych księży „patriotów” bawią mnie w sposób szczególny. W latach młodzieńczych buntowałem się przeciw każdemu skoszarowaniu, jako osobnik wybitnie indywidualny nie wyobrażałem sobie, żeby jakiś tępy kapral rozstawiał mnie po kątach, a inni plutonowi urządzali sobie hecę zlecając czyszczenie sraczy szczoteczką do zębów. Do dziś uważam te wojskowe obyczaje, to „zapierdalaj na wysokości lamperii” za coś wyjątkowo głupkowatego, niedojrzałego i na pewno nic, ale to zupełnie nic w tym męskiego. Rozumiem natomiast, że wojsko jest wojsko i w takiej instytucji nie ma wiele miejsca na panelowe dyskusje, stąd też pewnie się wzięły te wszystkie żałosne obyczaje, które są sprawą środowiska nie moją. Nie chciałem jeść żołnierskiego chleba i bawić się z chłopcami w „kręcenie wora”, ale w czasach gdy pobór był powszechny jedynym ratunek dawała służba zastępcza w szpitalach i kotłowniach. Trafiłem na kotłownię i w ten sposób odpracowałem służbę wojskową.

Strony