cenzura



share

Nauczyłem się przełamywania dwóch rzeczy: tchórzostwa intelektualnego i marnej estetyki niekoniecznie brzydkich zjawisk. W efekcie mogę sobie zrobić rachunek sumienia niczym Kazik Staszewski. Ostatnio Staszewski podpadł mi jakimś idiotycznym ściganiem byłych fanów, którzy gdzieś tam sobie cytują na blogach jego treści. Mało to mądre i w dodatku jakieś małostkowe, ale skoro się pochwaliłem umiejętnościami, będę się trzymał konwencji. Estetyka obocznej działalności Staszewskiego mi powiewa, czytając jego wywiad w Rzepie, w którym okazał się odważnym intelektualnie facetem widzę jakąś nadzieję. Szkoda tylko, że cały wywiad dotyczy tak zgranego tematu jak PO i PiS, dlatego szkoda, że chciałbym napisać szerzej o pewnych zjawiskach, tymczasem robi się klasycznie i wąsko.

 

share

Próby ocenzurowania Internetu odbywają równocześnie na całym świecie. Schemat jest ten sam - stworzenie sztucznego problemu, a potem zaproponowanie rozwiązania, polegającego na wprowadzeniu ograniczeń do sieci pod hasłem obrony jej wolności. Od strony technicznej mają to być rejestry stron zarządzane bezpośrednio przez administrację rządową i zmuszanie dostawców usług internetowych (ISP) do blokowania wskazanych stron. Wszędzie są wykorzystywane te same preteksty: pedofilia, hazard, propagowanie totalitaryzmu/nawoływanie do nienawiści i działalność nielegalna (oszustwa finansowe, łamanie praw autorskich itp.).

Jednocześnie jest prowadzona w sieci działalność dezinformacyjna. Kto się przeciwstawia cenzurze, automatycznie jest atakowany jako pedofil albo faszysta. Na poziomie języka wprowadzane jest pomieszanie pojęć. Spotyka się głosy, że nie może być w sieci takiego bezhołowia, anonimowości i bezkarności, dlatego dobrze, że rząd to weźmie w karby.

Strony