Bolek



share

„Wałęsa zazdrości mi uczciwego życiorysu politycznego” – mówi legenda Solidarności. Przeciętnemu Polakowi to, o czym opowiada Krzysztof Wyszkowski wydaje się być bajką o żelaznym wilku. W drugiej część rozmowy przedstawia on istotę sporu z Lechem Wałęsą i historię procesu, który wytoczył mu były prezydent. Na tym przykładzie prezentuje ciekawą analizę życia społeczno-politycznego III RP i stawia sprawę bardzo jasno:„Broniąc Wałęsy, Donald Tusk broni samego siebie”. Warto też pamiętać, że IPN uznaje Wałęsę za człowieka zarejestrowanego jako Tajny Współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”. Ale jednocześnie niby niezawisły sąd niby niepodległej Rzeczypospolitej nakazał Wyszkowskiemu… przeproszenie naszego noblisty. Zapraszamy: http://nowypols...



share

Zawsze mam sporo problemów z odpowiednim wyważeniem ocen, gdy chodzi o traktowanie rasy wschodniej, przez znamienitych przedstawicieli kultury zachodniej. Miałem problem z Janem Marią, mam problem z Lechem Bolesławem. Chciałoby się bronić, nawet Bolesława. Wystarczy, że jeden pajac z biało-czerwoną flagą prowadził boso polską delegację, przez lotnisko w Waszyngtonie. Ten incydent pamięta się najsłabiej, ale był przecież hit nad hity – Donald poszedł boso, po rejsowym locie, bo jakaś lotniskowa Portorykanka nie odróżniła go od kierowcy ciężarówki. Wówczas na tapecie pojawiło się „tanie państwo” i korona miała z głowy nie spadać delegacji rządowej jeżdżącej autobusem do Lecha Kaczyńskiego i fruwającej LOT-em do Ameryki. Wyznaczono pewien standard, polscy przedstawiciele władzy mieli się wtopić w tłum algierskich emigrantów i wschodnioeuropejskich gastarbeiterów.



share

Wiadomo, że z porównaniami trzeba bardzo uważać, ale wydaje się, że to porównanie trafia w punkt. WOŚP i Solidarność to wielkie fasady, za którymi, kosztem milionów, rozgrywały się i nadal rozgrywają brudne interesy kilku cwaniaków. Jeśli przyjąć, że Sierpień 80 to w mniejszym lub większym stopniu porozumienie ubeków z tajnymi współpracownikami, co więcej w dniu porozumienia przynajmniej dla jednej strony było jasne, że to przejściowa fikcja, to zapytam brutalnie: „Co świętować?”. Dzisiejsza wypowiedź Lecha Wałęsy, pseudonim operacyjny „Bolek”, jest tyleż sztampowa co bezczelna i na końcu pozbawiona sensu. Bolek, który nie pamięta, gdzie znajduje się fragment „legendarnego płotu” rzucił hasełkiem nawołującym do świętowania zwycięstw, a nie przelewu krwi. Fałsz na fałszu i rozpaczliwa próba budowania ideologicznej mitologii.

Strony