biznes



share

Łezka się w oku kręci i nie jest to objaw niegdysiejszego wzruszenia, ale wręcz czegoś przeciwnego, co ma swoją nieprzyzwoitą nazwę. W starych złych czasach państwo dziennikarstwo trenowali swój ulubiony sport. Przez cały dzień, a często tygodniami czekali, co powie Kaczyński. Nie chodziło o konkretną wypowiedź, ta kwestia była w ogóle nieistotna, najważniejsze, żeby Kaczyński coś powiedział. Oczekiwania były tak duże i przechodzące w taką paranoję, że to właśnie tej dyscyplinie zawdzięczamy nowy związek frazeologiczny – nienawistne milczenie. Padły te wiekopomne słowa, gdy lider PiS postanowił na dłuższy czas się wyciszyć i udać na zasłużony odpoczynek.



share

Wielokrotnie zadawano Władysławowi Frasyniukowi bardzo proste pytanie. Jak to możliwe, że pan w 1989 roku miał dwie pary dżinsów, trzy flanelowe koszule i schodzone buty, a już w 1990 r. flotę tirów? Nie odpowiedział do dziś, pomimo pytań pomocniczych. Kto panu dał kredyt, który w tamtym czasie funkcjonował na złodziejskich zasadach 100% odsetek w skali roku? Jakim majątkiem zabezpieczył pan tak gigantyczną kwotę kredytu? Od kogo otrzymywał pan zlecenia i czy przypadkiem nie były to firmy państwowe powiązane z politycznymi kolegami i koleżankami? Cisza, jeśli chodzi o konkrety, ale za to mnóstwo wygłoszonych kazań i połajanek.



share

Kocham spiski, ale ten najnowszy dotąd mnie niespecjalnie zajmował. W końcu się przysiadłem i stwierdzam, że skrótem CETA straszy się na oślep i mniej więcej tak, jak elektryfikacją w czasach walki z analfabetyzmem. Mityczna umowa przez 99% jest kojarzona z dwoma skrótami: korporacje i GMO. Spora grupa dodaje też NWO i to wszystko, czym żyją ludzie, bo dosłownie na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy te ponad 1600 stron przeczytali. Andrzeja Gwiazda zaczął i po 60 stronach dał sobie spokój. W Jego opinii tekst jest pisany jak didaskalia do umów bankowych. Wierzę Panu Andrzejowi na słowo i sam nawet nie zamierzam zaglądać do tej lektury.

Strony