afera



share

Zapaść i brak wiary w cud, nawet do „kamienicy Banasia” nie wpadną na godzinę. Tak nudnej i jednocześnie zabawnej kampanii, jak żyję nie pamiętam. Naprawdę nie chce się wierzyć, że do wyborów zostały trzy niedziele, a tematami kampanii są debilne nagrania zblazowanych komediantów i od wczoraj kamienica Banasia. W przeciwieństwie do proroków publicystyki, nie będę udawał najmądrzejszego i powiem wprost. Nie mam jednej odpowiedzi dlaczego tak się dzieje, ale tak na logikę nie ma innego wytłumaczenia poza kompletnym brakiem wiary, że w tych wyborach z PiS można wygrać. I byłoby to niebezpieczne uśpienie połączone z demobilizacją, gdyby nie konsekwentna robota programowa jaką narzucił „Uzurpator z Żoliborza”.



share

Proszę się tylko przez chwilę zastanowić, bo to nie jest specjalnie skomplikowana sprawa. Do „Gazety Wyborczej”, Onet.pl, wielu sędziów i prawników, którzy robią za internetowych trolli, dociera rewelacyjny materiał. Prywatna korespondencja „Zniewolonej Emi” z sędziami kojarzonymi z PiS. I w tej korespondencji znajduje się wątek z Krystyną Pawłowicz! Łał! Takiej okazji, kto jak kto, ale GW i Onet.pl nie przepuszczają, a jednak… przepuścili. Dlaczego? Ponieważ ten materiał jest ilustracją modelowego zachowania posła i członka KRS, w każdym wymiarze, ludzkim, politycznym i prawnym. Nie było tam nic, czym można człowieka zgnoić, ale to nie przeszkadza „mediom”…



share

W publicznych i prywatnych wypowiedziach dałem najnowszej aferze góra dwa tygodnie, jak widać pomyliłem się o tydzień i już jest po zabawie w „państwo totalitarne”. Przede wszystkim skończyły się nadzieje na dymisję Ziobry, która nie mogła się zdarzyć z wielu powodów, tak oczywistych, że szkoda przy niedzieli sobie i ludziom szczegółami głowę zawracać. Po aferze z Kuchcińskim, zupełnie innej i wbrew pozorom zdecydowanie bardziej czytelnej dla wyborców, opozycja i ich media poczuły krew. Gdy się przyjrzeć metodzie działania, to te dwie sprawy były rozprowadzane niemal bliźniaczo.

Strony