Polityka



share

Nie wiem, który to już raz jesteśmy świadkami skrajnie obrzydliwego relatywizmu połączonego z pełną ignorancją, tego chyba nikt nie policzył i nie policzy. Wiadomo natomiast, że za każdym razem widzimy praktycznie ten sam zestaw uczestników obrzydliwego spektaklu. Na szpicy obrońcy praw wszelakich, którym dzielnie towarzyszą „obiektywni”, czytaj rozkraczeni celebryci „prawicy”. Powinienem się tandetnie unieść moralnie i zarobić parę złotych na odsłonach reklam, ale jak zwykle odniosę się do nudnych kwestii prawnych i faktów, bo o tym żaden z uczestników spektaklu nie ma bladego pojęcia.



share

Zaślepione ideologią oczy nie pozwalają spojrzeć szerzej na bieg politycznych wydarzeń w Polsce. Po konwencji Biedronia część prawicowych środowisk rzuciła się na znanego lewackiego aktywistę jak pies na kota, nie zastanawiając się przez chwilę, ile sensu jest w tej emocjonalnej reakcji. Oczywiście nie ma żadnego sensu, a jedynie zwykłe odruchy bezwarunkowe i reagowanie na poziomie eksperymentu Pawłowa. Postaram się uporządkować podstawowe fakty i wyciszyć niezdrowe emocje zanim ktoś nadgorliwy wyleje dziecko z kąpielą.



share

Dwie kwestie porządkujące na początek, bo i mój kręgosłup moralny został poddany masowej procedurze, która funkcjonuje od 1989 roku. Dyscyplinowanie maluczkich przez największych bydlaków, niestety jest skuteczne, do tego stopnia, że działa nawet na „hejterów”. Zatem zdyscyplinowany pragnę oświadczyć, że Magda Ogórek to nie jest Czerwony Kapturek z mojej bajki, to jest Czerwony Kapturek z ich bajki i do tej bajki wróci, jak tylko zmieni się krajobraz. Po wtóre nie uważam, aby atak na Ogórek był wynikiem nagonki na TVP i Kurskiego, w każdym razie nie jest to bezpośrednia przyczyna.

Strony