Polityka



share

Na początek pocieszenia dla tych, którzy ze wszech miar słusznie uważają, że to był wyjątkowo parszywy rok i dzięki Bogu już się kończy. Pewnie nie przebiję wszystkich, ale część nieszczęśliwych może się chociaż na chwilę uśmiechnąć, że nie ma gorzej. W 2020 roku pożegnałem Dziadka, który był dla mnie jak ojciec. Odszedł też szwagier, niemal mój rówieśnik, a sam dostałem ostrego zapalenia zatok i nie mogę z tego wyjść żadnym sposobem, tyle z życia prywatnego. W życiu zawodowym dwa razy usunięto mi konto na portalu Twitter, w ostatnim dniu roku YouTube usunął film o „100% bezpiecznej szczepionce”. Mam cztery procesy karne, z reguły jako oskarżyciel, do tego parę spraw w prokuraturze.



share

Nie za bardzo potrafię pisać manifesty, moją specjalizacją są felietony, ale dziś wyjątkowo o manifest się otrę i może trochę o zbiorową psychoterapię. Zewsząd słyszę jęczenie, prawie wszyscy jęczą, ci co to dzwonią na policję, gdy zobaczą 15-latka bez maseczki i ci obawiający się przymusowych szczepień, za którymi pójdzie utrata zdrowia i wolności. Obie grupy łączy jedno – irracjonalny strach, a taki rodzaj strachu nazywa się lękiem. Co do pierwszej grupy, to nie mam żadnych intencji terapeutycznych, wręcz przeciwnie, niech się boją, bo w planie powrotu do normalnej normalności, oni muszą się bać. Druga grupa ma się otrząsnąć albo z pandemii nie wyjdzie nigdy i to nie tylko tej obecnie wymyślonej, ale kolejnych znacznie groźniejszych.



share

Sprawa jest śmieszna z jednej strony, ale niezwykle poważna i bezpośrednio wypływająca na powagę państwa, ze strony drugiej. Całymi latami walczę z michnikowskim schematem ośmieszania dumy narodowej i prymitywnego poniżania Polaków, których obraz w „Gazecie Wyborczej” przypomina jeden wielki margines społeczny. Nie trawię takich określeń, jak: „typowo polskie”, „kaleki romantyzm”, „polskie kompleksy”, „brudny i pijany jak Polak’, „typowy Janusz”, „typowa Grażyna”. Paradoks twórców i propagatorów „pedagogiki wstydu” polega na tym, że oni walczą o „tolerancję” przy pomocy typowo rasistowskich i ksenofobicznych haseł, ale to jest jedna strona medalu. Po drugiej mamy groteskowe zadęcie „patriotyczne”, które rzeczywiście na kilometry pachnie „narodowymi kompleksami”.

Strony