Polityka



share

Zacznę od tego z czym się zgadzam, chociaż głowy za to nie dam. Po tym jak 70% warszawiaków uznało, że Trzaskowski spisał się na medal przy wylewaniu gówna do Wisły, nie chce mi się nawet odwoływać do wiarygodności sondażu, bo mnie wcale nie zaskakuje, dokładnie o tym pisałem, nim to „szokujące” badanie ujrzało światło dzienne. Taka jest Warszawa „napływowa”, inne wielkie miasta też, pełna zakompleksionych prowincjuszy, którzy jako neofici połkną każde gówno i jak się okazuje dosłownie połykają. Dlatego też prognoza wyborcza Patryka Jakiego i wielu innych, dająca niezrównoważonemu psychicznie chamidłu nie tylko wejście do sejmu, ale bardzo dobry wynik, wydaje się trafiona.



share

W takiej frywolnej i dziecinnej formie obecny proces polityczny można nazwać: „Kto się przezywa, sam się tak nazywa”. Całe lata PO zajmowała się przyklejaniem gęby PiS i przez dłuższy czas im to wychodziło, zresztą w niemałym stopniu zostało do dziś. Co prawda coraz rzadziej się słyszy, że PiS to ciemnogród, ale „Rydzyki” nadal są obecne, podobnie „prawdziwi Polacy” i „prawdziwi katolicy”. Za to praktycznie zniknął odwieczny „argument”, że PiS i szczególnie Kaczyński, nie maja pojęcia o gospodarce. Tak się porobiło, że Giertych z „Gazetą Wyborczą” wypromowali Jarosława Kaczyńskiego na światowej klasy biznesmana, a wyniki gospodarcze po rządami PiS po prostu pozamykały „buzie” tym, którzy się na gospodarce „znają”.



share

Niecałe trzy tygodnie zostało do wyborów i nadal bez zmian, nuda, nuda i jeszcze raz nuda, a jak się człowiek nudzi to mu głupie pomysły przychodzą do głowy. I dokładnie o takie zachowanie można mnie podejrzewać, po przeczytaniu tytułu dzisiejszego felietonu, ale to byłby insynuacje, nie podejrzenia. Proszę dać mi szansę i przeczytać parę akapitów, które po pierwsze udowodnią, że jest jak jest, po drugie nie są znów takim wielkim odkryciem, tylko dość powszechnie znaną, choć często zapominaną prawdą.

Strony