Polityka



share

Polska jest rajem dla przywódców sekt, takiego klimatu i takich możliwości nie stwarza żaden inny kraj. Dowód? W jakim innym kraju guru sekty ma swój program w telewizji publicznej? No właśnie, poza Polską nie ma odpowiedzi na to pytanie. Seanse sekty ?Warto rozmawiać? prowadzone przez guru Pospieszalskiego odbywają się regularnie i tak są sprytnie konstruowane, że na pierwszy rzut oka pełnią ważną misję społeczną, same poważne problemy społeczne. Czego to guru Pospieszalski już nie naprawił w naszym pięknym kraju? Niczego! Wziął porozmawiał jak Polak z Polakiem i następnego dnia było gorzej niż przed rozmową. Pospieszalski jak każdy guru sekty, najbardziej dba o przekaz podprogowy, żeby taki przekaz się powiódł u Pospieszalskiego muszą wystąpić odpowiedni kapłani.



share

Zmężniał nam partyzan Kaczyński po ostatniej akcji ?pod arsenałem?, ruskim czy osetyńskim, co nie ma wielkiego znaczenia, bo jak twierdzi znany antropolog Piotr Semka, Osetia to taka Rosja w szerokim Kaczyńskim ujęciu. Nie będzie się już cackał z ochroną, teraz jedzie samotrzeć podbijać Azję: on, Kamiński i Kownacki. Jest spora szansa i nadzieja, że Kamiński z Kownackim się pozabijają i wtedy partyzant Kaczyński będzie podbijał Azję samowtór: on i zwycięzca pojedynku Kamiński ? Kownacki. Gdyby asystent zachorował to Kaczyński da radę jako Zosia-samosia, w każdym razie żadnego BOR. Widziałem parę fotek z tej ostatniej akcji, partyzant Kaczyński miał na tych zdjęciach wyraźną minę, wyraźnie przestraszoną i tym bardziej było to widać, że dla kontrastu w tym samym kadrze ujęto uradowanego dżygita.



share

Myślałam, że w temacie polskie partie protestu nic mnie juz nie jest w stanie zdziwić. Że nasze partie partyjne, partie związkowe, stowarzyszeniowe, moherowe, kapturowe, ekologiczne, chłopskie, robotnicze, inteligenckie, rydzykowe i antyrydzykowe, rzemieślnicze i biznesowe, lustracyjne i dziennikarskie oraz wszelkie inne wyczerpały już wszystkie możliwe treści i formy protestu. Że czekają nas jedynie nudne powtórki z rozrywki. A tu proszę, jeden dzień i dwie niespodzianki.

Strony