Kultura



share

W rocznicę aresztowania gen. Grota-Roweckiego przypominam wywiad jaki przeprowadziłem z jego córką Ireną w styczniu 1987 r. w Kalifornii.

" W środę 30 czerwca 1943 r. po spotkaniu z łączniczką Elą Zboińską, kierował się na godzinę 10.00 na Barską 5 na naradę. Wcześniej wstąpił na ulicę Spiską 14 m 10. Ledwo wszedł do mieszkania, którego zresztą nie lubił (miało tylko jedno wyjście), zajechało 17 aut policji. Pokazano mu jego zdjęcia. Gestapo wezwał, rozpoznawszy go wcześniej, były kolega z 4 dywizji z wojny 1920 r. Eugeniusz Świerczewski (zgładzony przez kontrwywiad AK w 1944 r.) Działał on ze szwagrem Ludwikiem Kalksteinem i jego żoną Blanką Kaczorowską (skazani w PRL na więzienie). Byli oni agentami Gestapo, ale pracowali też w komórce wywiadu AK."



share

Nie można być jak cymbał brzmiący, który, gdy cymbalista wprawny uderzy, dźwięczy na z góry znany sposób. Cóż to jest za odpowiedź „z czego się cieszysz idiotko taka i owaka”? idiotka tylko na to czeka i znów zaczyna się przepychanka, jazgot i karczma po pół litrze.

Po pierwsze, szczerze się zastanowiłem, jako rasowy ciemnogrodzki, moherowy i do tego integralny katolik, czy ostatnie wyczyny pokracznej, wynaturzonej tłuszczy z Gdańska, jakoś szczególnie mnie obrażają, czy może moje uczucia religijne obrażają, a może moją religię obrażają?

No bez przesady. Nawet jeśli ktoś ma intencję mnie obrazić (czy moje uczucia) to jeszcze nic nie znaczy. Ja jestem po prostu ponad to. Szczerze – w ogóle mnie to nie rusza. Nie ten kaliber przeciwnika.



share

Marian Fortunat Grochowski był polskim żołnierzem (oficer I Dyw. Panc. gen. Stanisława Maczka), który nigdy nie mieszkał w Polsce. Odszedł na wieczną wartę 19 stycznia 2019 r. (brakowało mu kilku dni do 96 lat) w Walnut Creek, gdzie mieszkał wraz żoną od 10 lat. Poznałem go kilka lat temu na którejś z polonijnych imprez, chyba w San Francisco. Zawsze opromieniony ciepłym uśmiechem, bardzo grzeczny i skromny, zwykle w towarzystwie żony Valentine i pieska Buddy. Potrafił oczarować swoimi wspomnieniami dzieciństwa wśród Mandżurów i Chińczyków na Dalekim Wschodzie. Posiadał ogromny takt,  pogodę ducha i wyczuwalną życzliwość, która automatycznie kolonizowała jego rozmówców. Odszedł dobry i szlachetny Polak.

Strony