Prześlij dalej:

Znów będę do bólu szczery i napiszę, że PiS ma bardzo niewielkie pole manewru i strasznie mało czasu. Co gorsze trwają wewnętrzne przepychanki kto ma kandydować w Warszawie i paru innych kluczowych miejscach. Jest prawie pewne, że PSL uzyska niezłe, jeśli nie bardzo dobre wyniki na dołach i jest bardzo prawdopodobne, że kandydaci PO wezmą parę dużych miast. Takie paliwo dolane do baków PSL i PO i wypuszczenie pary z PiS może zadziałać mobilizująco albo depresyjnie. Jak się żyje sondażami i jeszcze co niektórzy krzyczą, że PiS jak zwykle jest niedoszacowany, to bolesne zderzenie z rzeczywistością grozi przykrymi konsekwencjami i tego przemilczeć się nie da. Wybory samorządowe to zadanie numer jeden na ten rok, ale jak widzę PiS ma chyba inne zdanie i zajęcia.

Strony

Źródło foto: 
25291 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

38 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Coś się osobnikowi pozajączkowało ...

  2. avatar

    Z ciekawości, co znaczy w logice Twojego komentarza " jednym słowem okradania zwykłych Polaków."?

  3. Czytałem Autora, czytałem Wasze komentarze. I powiem tak: nawet jeśli PiS będzie mial w ogólnopolskich sondarzach 80%, to i tak gdzieś te pozostałe 20% wyskoczy. Można i powinno się potraktować sprawę Nadarzyna w kategoriach znaków ostrzegawczych, czyli w całej Polsce popędzić gminny i powiatowy PiS do roboty. Tylko że nie raz można było na Kontrowersjach przeczytać, że w terenie nie ma często kim robić. Ponadto moim zdaniem trochę przeceniana i demonizowana jest sprawa blokowego głosowania na jakiegoś wójta/burmistrza/prezydenta przez beneficjentów zatrudnionyc po urzędach. 1906 zł (lub minimalnie więcej) na zwykłym urzędniczym krzesełku na prawdę nie powala (zwłaszcza teraz), nawet jesli do pracy przyjął wujek lub dziadek. Inna sprawa jest z kadrą kierowniczą - 10-15% zatrudnionych po urzędach. Inna sprawa, że kandydaci na wójtów/burmistrzów/prezydentów mogą w przedwyborczych hasłach umieścić jakieś podwyżki dla urzędników (takie małe 500+) - dla baronów z PO/PSL/SLD takie obiecanki nic nie dadzą, bo zostaną wyśmiane (mogli dać kiedy rządzili, a nie kiedy poczuli ogień przy tyłkach). Wracając do Nadarzyna - na pewno nadarzyńscy urzędnicy z rodzinami nie stanowią 61% elektoratu - tu zadziałały inne mechanizmy.

  4. avatar

    To nie o 1906 zł urzędniczego tu chodzi.

    Szwagrowie i wujkowie bosów terenowych zakładają małe liczne firemki, które są tylko po to, aby w nich umieszczać rozmaite zlecenia na rozmaite, potrzebne działalności terenowe, do których zleceń naród miejscowy nie ma żadnego bezpośredniego dostępu.

    I albo firemki te poszukują pod-zleceniobiorców, którzy nie są kolegami królika i muszą ciężko pracować za grosze (często plajtują), albo same firemki partolą, pozorują robotę, ale biorą pokaźny gminny grosz, jak za rzetelną pracę.

    Tak zbudowana jest cała Polska od wsi do stolicy. Do tego dochodzą frukty z Unii, które można łatwo wyłuskać, jeśli się ma dojście.

    I kto ma to rozwalić, żeby przysłowiowy Kowalski mógł założyć firmę i stanąć do uczciwego współzawodnictwa (np. przetargu)?

    Bez tego nic się nie uda. Nie pomogą żadne zaklęcia i sondaże. U nas duży łupi dużego a mały małego, w zależności od szczebla. Każdy swojego.

  5. I dlatego ten przysłowiowy Kowalski masowo głosuje na owych bossów?

    Czyli, że niby jakiś syndrom sztokholmski albo murzyńskość?

     

  6. avatar

    Najlepiej zobaczyć to na przykładzie.

    Ja.

    Interesuję się sprawami politycznymi i społecznymi, ale zupełnie jest dla mnie czarną magią lista terenowa. Są tam nazwiska, o których nigdy nic nie słyszałem, nie kojarzący się z nikim. Zawsze biorę udział w wyborach, ale skreślam, jak w toto-lotka.

    Co mi z tego, że pan x jest nauczycielem akademickim, a pan y studentem prawa. Ja chciałbym wiedzieć, jakie ci panowie mają cechy charakteru, czy są uczciwi, czy potrafią myśleć o innych, nie tylko o sobie. A skąd mam to wiedzieć? Z opisów i broszur? Tam jest zawsze wszystko cudownie. Nie jestem w stanie dowiedzieć się niczego dyskwalifikującego. O pojedynczej osobie ewentualnie tak. Ale na takiej liście są zawsze ludzie mi nie znani, nawet z nazwiska. Tu musiałaby być jakaś NIESKORUMPOWANA niezależna agencja śledcza, która by przedstawiała opisy, które by mnie i innych naprowadzała na właściwe tory.

    Weźmy teraz osobę, która średnio interesuje się tym, co wokół. Jak zagłosuje? No, sorry.

    Pozdrawiam

  7. avatar

    Na marginesie tego, to że Komuchruski tak naprawdę nazywa się Szczynukowych opublikowano dziwnym trafem dopiero PO WYBORACH.

  8. demonizowana jest sprawa blokowego głosowania na jakiegoś wójta/burmistrza/prezydenta przez beneficjentów zatrudnionyc po urzędach.

    Sorki, ale nie wziąłeś pod uwagę mentalności pańszczyźnianego chłopa.

  9. avatar

    Listy się konstruuje tak, aby bez względu na to, na kogo ogół zagłosuje, wybory były wygrane. W terenie nie ma znaczenia przynależność partyjna, ale to, czy wpisani są w układzie, czy nie. Jeśli są w układzie, to się ich wpisuje. W przypadku, kiedy z powodu "błędu w sztuce" dostanie się ktoś spoza układu, to ma do wyboru - albo dołączyć, albo ginąć.

  10. "W terenie nie ma znaczenia przynależność partyjna."

    W gminie być może tak, natomiast w powiatach liczy się jak najbardziej.

  11. Strony