Johna Mccaina powinna pozdrowić praktykantka z Kancelarii, a nie premier Szydło!

Prześlij dalej:

Przez całą Polskę przeleciała przedziwna informacja, której treść brzmi mniej więcej tak: „Trzech senatorów z USA, zatroskanych stanem demokracji w Polsce, pisze list do premier Beaty Szydło”. Co ambitniejsze przekaźniki dodawały, że chodzi o senatora Johna Mccaina i dwóch innych. Treść i forma przekazania wieści zza oceanu mówią właściwie wszystko o poziomie kompleksów i skali wpajania kompleksów. Proszę zwrócić uwagę, że kompletnie nieistotne jest, jacy to senatorowie z USA napisali z troską do Beaty Szydło, wystarczy, że oni są z USA. Johna Mccaina wyróżniono tylko dlatego, że jest w Polsce jako tako kojarzony i co więcej, kojarzony z poglądami PiS. Idealna konfiguracja, żeby kolonialnemu ludowi przetrzepać portki. Matko Boska! Z Hameryki do nas napisali! No i co, że z Ameryki? Jakie to w ogóle ma znaczenie? Senator do premiera poważnego kraju może się zwrócić z bardzo uprzejmą prośbą, a nie arogancką dydaktyką, jak to się dzieje w przypadku dzikich ludów. Nie raz i nie dwa zdarzało się, że czarnoskóra piosenkarka wyeksploatowała marketing wokół pompowania cycków sylikonem i wówczas bierze się za obronę słonia indyjskiego, głodnych dzieci z Afryki albo demokracji w Burundi. Najlepiej takie akcje wychodzą szerokim frontem, czyli senator z piosenkarką, futbolista z koszykarzem, dziennikarz z pisarką i kupą komedianci załapują się na czołówki. Rzecz jasna nigdy żadnemu celebrycie, czy politykowi, nie przyszłoby do głowy pisać listów do Francji, Niemiec, Szwecji, a i do Rosji rzadko kiedy ktoś się odważy. Polskę amerykański senator ciągle traktuje jak Burundi lub Kubę, w najlepszym razie Białoruś. Wspólnym mianownikiem dla takiej arogancji jest fakt, że za cholerę nie wiadomo, gdzie te dzikie lądy leżą. Przykre, prawda? Owszem, ale na własne życzenie i według własnej głupoty realizowane.

Zacznijmy od początku, jeszcze raz. Kto, skąd i do kogo napisał? Senatorowie z USA do polskiej premier, taki był początek, który nigdy by nie zaistniał w innej konfiguracji. Amerykański senator to jest taki cwaniak, że Portorykańczyka uzna za Boga, jeśli mu to pomoże w wyborach i interesach. Do amerykańskiego senatora przychodzą rozmaici interesanci, proponując rozmaite biznesy. Jeśli ktoś myśli, że John Mccain siedział sobie w McDonaldzie i nagle poczuł wielką troskę o stan polskiej demokracji, czyli kraju, który ledwie kojarzy, to można się z tej naiwności jedynie pośmiać. Do Johna Mccaina przyszedł interesant, żeby zrobić biznes. Jaki to poważny człowiek namówił senatora, żeby potraktował Polskę jak Burundi? Powoli zbliżamy się do sedna sprawy. Otóż na pewno nie był to Polak. Johnowi Mccainowi biznes musiał zaproponować przedstawiciel takiej mniejszości, która dla senatora ma po stokroć większe znaczenie, niż głosy Polaków. Najprościej powiedzieć, że był to biznesmen pochodzenia żydowskiego i chyba pomyłki w tej hipotezie nie ma, ale to nie takie proste i jeszcze bardziej smutne. Identyczny interes zrobiłby Niemiec, Irlandczyk, Włoch. Ba! Meksykanin, Chińczyk i Portorykańczyk, też nie mieliby problemu. Wszyscy, tylko nie Polak, który co najwyżej uprosiłby parę zdań do przesłania na Litwę albo Estonię. W USA Polonia jest skrajnie prawicowa i stoi za PiS murem, to akurat wiedzą senatorowie, bo analizują głosy każdej mniejszości narodowej. Jednak John Mccain wiedząc, co jest grane nie przejął się ewentualną reakcją i stratą ze strony polskiego elektoratu.

Strony

36510 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

55 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    co do p.s...jestem pewien ze to jego*najbardziej*bufoniastej oxfordzkiej ekscelencji nie w smak  jawi sie perspektywa zostania dozywotnim wykladowcą uniwersyteckim..pensja mu nie pasi??..czy tez to ze studenci beda zadawac "GŁUPIE" pytania??(z reszta z jego "dyplomem" ..jest podobno tak samo jak z wykształceniem jednego z naszych byłych prezydentów)
    p.s.
    parafrazujac niezrownanego B.Smolenia powiedziałbym ze "w gazecie napisali ze POdobno KIEROWNIK nie zamerza wracac do kraju.."POtwierdzi sie to??

  2. nie będzie tam żadnym wykładowcą. Jest visiting, posiedzi sobie, opowie jakieś ploteczki. Cieżko powiedzieć co on niby ma innego robić. Jest chodzącą katastrofą. 

  3. avatar

    eeetam...ta fucha to doskonała przykrywka dla ucieczki do przodu...skoro juz wiemy ze kierownik nie wroci...a bufoniasty tez nie,,to zrobilo sie jasniej..(chyba ziobro nie bedzie sie osmieszał i zadal od rzadu niemiec ekstradycji tuska..a od departamentu stanu usa ekstradycji sikorskiego..szkoda pradu..i tak go pogonia jak bezdomnego psa jak w przypadku sprawy e.mazura)

  4. To bardzo mgliste wspomnienie z dzieciństwa, ale myślę, że sołtys Kierdziołek miał więcej klasy. (wpis tylko dla dinozaurów)

  5. Odpisywanie każdemu bubkowi, który wpadnie na taki pomysł, nie godzi z powagą urzędu Premiera RP. Przeżyliśmy Jamajkę, przeżyjemy kowboja. Gdyby na mnie padło, odesłałbym mu ten list ze śladem mojej dupy. 

  6. go w tekście

    Wrażenia po wizycie McCaina w Monachium? "Ameryka nie rozumie na jakiej imprezie się znalazła"

    Pewne nieporozumienia przytrafiają się co roku, a szczególnie tym delegacjom, które przyjeżdżają na Konferencję Bezpieczeństwa do Monachium po raz pierwszy. Także Ameryka wdepnęła tym razem w tę pułapkę i pokazała, że nie do końca rozumie, na jakiej imprezie się znalazła.

    A wdepnąć nie jest trudno, bo nikt oficjalnie nie informuje o niepisanych zasadach tej konferencji: po pierwsze, w Monachium rozmawia się o globalnych problemach i aspektach konfliktów, podczas gdy podejmowanie kwestii bilateralnych to tabu i afront wobec gości, którzy przyjeżdżają tu z całego świata i nie chcą być świadkami kłótni, w których nie mają w ogóle uczestniczyć. Po drugie, nie jest to miejsce na skargi, tylko na konstruktywne propozycje, które można rzucić pod dyskusję. Kto tego nie rozumie, zdradza się jako amator lub nowicjusz.

    Monachijska impreza jest wyjątkowo szanowana przez dyplomatów z całego świata, bo daje okazję nieformalnej wymiany zdań, bez presji, że musi z tego coś wyniknąć. Krytyka wobec gospodarzy musi być więc przemyślana i na pewno waży ciężej niż sprawy bilateralne - to trzecia zasada, której należy się trzymać, aby być poważnie traktowanym w dyskusji. Jak poważnie - o tym świadczy z reguły lista partnerów, z którymi uda się zaaranżować rozmowy kuluarowe.

    Sfrustrowana Ameryka

    Amerykańscy goście nie trzymali się tych zasad. Nie pojawili się kolacji wydanej przez Premiera Bawarii, .

    "Spontaniczny bojkot po raz kolejny pokazuje, jak napięte są stosunki między USA i Rosją, a także jak wrażliwi na działania podejmowane w Europie wobec Moskwy są (politycy) zza oceanu" - ocenia "Spiegel".

    Kolacja w rezydencji Seehofera, który jest szefem chadeckiej partii CSU wchodzącej w skład koalicji rządowej na szczeblu federalnym, jest wydawana w okazałej rezydencji w centrum Monachium i uchodzi za najważniejsze wydarzenie towarzyskie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Na kolację zapraszani są najważniejsi uczestnicy konferencji, w tym szefowie państw.

    "Terapia niezadowolonych", "sfrustrowana Ameryka" - takie komentarze słychać było w kuluarach legendarnego hotelu Bayerischer Hof.

  7. avatar

    "PS Poznajecie Polacy tych dwóch panów na zdjęciu? No, to chyba wszystko do spodu się wyjaśniło". by Matka Kurka

    Cieszymy się, iż Matka Kurka spożytkował zdjęcie wiadomych panów, które zamieściliśmy we wczorajszym wątku. Uwypukliliśmy także powiązania uwiecznionych i nieco ich opluliśmy:-)
                                                                                                    POLACY

  8. krótkiej ławki pisu. Polityk to może sobie mieć różne zachciewajki, a od tego ma doradców, starych wyjadaczy, którzy w lot odczytują "polityczną mowę ciała", żeby w takich sytuacjach bez litości banować nieroztropne pomysły. Za dużo w PiSie specjalistów od słusznych idei, za mało profesjonalnych, zimno kalkulujących skurnali.

  9. taka natura. Gowin chyba miał rację że Pan Zbyszek zmienił się i o 10 lat jest starszy, bo temat KOLEJNEGO wpływowego sędziego który jest "na telefon" jednej z opcji politycznych, nadzoruje z zimną krwią i na spokojnie. Sam sędzia najpierw przełożonym z spokojnie i uśmiechem wyjaśnił, że to ktoś inny był, teraz oskarżony podaje wersję że został "wmanewrowany" ale jako oskarżony ma do tego pełne prawo. Nawet powołano specjalną komisję  która ma oczyścić sędziego, ale będzie to robić tylko w oparciu jego wyjaśnienia.
    Cała KRS zachodzi teraz w głowę, czy dziennikarze nagrali sędziego jak przychodzi na spotkanie z bojownikiem politycznym, ale to by byłą amatorszczyzna jakby nie cyknęli fotek, teraz każdy ma teleobiektyw w komórce. Oczywiście za kilka dni minister sprawiedliwości  będzie też prokuratorem generalnym i może pomóc sędziom z KRS w ustaleniu prawdy materialnej.
    Przepisy nie pozwalają żeby sędzia był na usługi sił politycznych, sędzia może się douczyć przepisów ale charakteru już nie zmieni. W Polsce sędzia nie może być na posługi, ten przepis nie dotyczy sądu apelacyjnego w Białmystoku, gdzie sędzią może być osoba ze skażonych charaktem. Więc pewnie sędzia będzie zesłany do SA w Białymystoku.

    Ciekawi mnie jak w obaleniu rządu RP chciał pomóc sędzia politykowi z gazety. chciał mu zrobić korepetycje z konstytucji, "zmiana rządu następuje w demokratycznych wyborach"?

  10. .............Nie tylko senator ..........

  11. Strony