Reklama

Procesy zachodzące w społeczeństwie, które mają symptomy rozkładu lub rozwoju, to nie są zjawiska dające się interpretować i analizować przez pryzmat osobistych doświadczeń. Wielokrotnie wskazywałem na różnicę między psychologią i socjologią i chociaż obie nauki uważam za paranauki, to trzeba odróżniać oceny indywidualnych zachowań o zachowań grupowych. Nie ma żadnego znaczenia dla procesu społecznego fakt, że Jan Kowalski ma brata, który jest członkiem, powiedzmy, Koreańskiej Partii Komunistycznej. Z tej jednostkowej informacji w żaden sposób nie wynika, że w Polsce rozpoczął się proces komunizacji na obraz i podobieństwo Korei Północnej. Podałem przykład absurdalny, by podkreślić absurd mieszania porządków psychologicznych i socjologicznych. Wskazując przykład bardziej realny, niech to będzie sympatia dla PO albo PiS w najbliższym kręgu rodzinnym lub zawodowym, niczego nie zmieniamy w socjologii i psychologii, dalej obowiązuje nas rozgraniczenie jednostki od grupy. Aby zrozumieć jak bardzo różne są to byty trzeba zacząć od prostej konstatacji opartej na stereotypowych sądach dotyczących jednostki i społeczeństwa. Mówi się o jednostkach aspołecznych i znieczulicy społecznej, mówi się o tym, że jeden wariat jest w stanie terroryzować całą gromadę, wreszcie mówi się, że człowiek musi się nauczyć żyć w społeczeństwie. Na pierwszy rzut oka widać, że między grupą i jednostką istnieje ostry, naturalny konflikt i tak samo rzeczy się mają przy analizowaniu zachowań indywidualnych oraz zbiorowych. Aby zdyscyplinować jednostkę wystarczy sznur od żelazka, aby zdyscyplinować społeczeństwo potrzeba oddziałów zmechanizowanych. Jednostki nie sposób kontrolować od początku do końca, natomiast społeczeństwo pod kontrolą to jest chleb powszedni każdego zarządcy, każdego polityka. Mało istotne jest na kogo chce głosować szwagier, kuzyn albo kumpel z pracy, bo dla wyników głosowania istotne są zmiany w procesach społecznych nie psychologia tego, czy innego pojedynczego głosu.

Porównajmy sobie rok 2007 z rokiem 2013, by lepiej zrozumieć, że 10 szwagrów nie powstrzyma mnożącego się niezadowolenie w dziesiątkach grup społecznych. Pięć lat temu w Polsce mieliśmy do czynienia z szerokim frontem sprzeciwu wobec PiS. Brały w nim udział niemal wszystkie gwiazdy scen, ramp i estrady, niemal wszystkie środowiska polityczne, prawie wszystkie media i dzięki temu panował nastrój powszechnej mobilizacji. Do walki z PiS stanęli młodzi ludzie i emeryci, studenci i klasa robotnicza, artyści i miłośnicy grillowania na balkonie. Komunikat społeczny w tamtym czasie brzmiał następująco: „Wszystko byle nie najgorsze zło, jakim jest PiS”. Do społeczeństwa praktycznie nie przedostawała się żadna informacja, która stawiałaby w dobrym świetle PiS i w fatalnym świetle PO. Kierunek uprawiania satyry był jeden i niezmienny – bezlitosne wyśmiewanie partii reprezentującej „ciemnogród” i pochwałą dla bojowników o europejską nowoczesność. W PiS panował popłoch, partia się dzieliła, odszczepieńcy zdradzali kuchnię polityczną, w PO panowała żelbetowa jedność i wszystkie lepkie łapki położone na pokładzie. Wówczas szwagier, żona, koleżanka głosowały na Donalda i dziś mogą robić to samo, ale mamy tu do czynienia z psychologią jednostki, bo proces społeczny uległ gwałtownej i radykalnej przemianie. Co pozostało w roku 2013 z komunikatu społecznego z roku 2007? Absolutnie nic, jest dokładnie przeciwnie niż było wcześniej, pojawił się marazm, znudzenie, demobilizacja, przysłowiowy tumiwisizm. Z dawnego frontu jedności medialnej i celebryckiej zostały rozproszone oddziały, część uczestników przyznało, że dało się omamić, inna część ośmieszyła się sama swoim fanatyzmem, który w zderzeniu z nową rzeczywistością stał się żałosnym konformizmem, a jeszcze inni mają wszystkiego serdecznie dość.

PO kolejno zraziła do siebie całe grupy społeczne: emerytów obecnych i przyszłych „reformami” ZUS i OFE. Studentów brakiem pracy i koniecznością emigracji. Artyści podają do sądu ministra kultury i psy wieszają na HGW. Lud pracujący krzyczy: chleba i normalnych umów o pracę. Kabarety i satyrycy śmieją się z „haratania w gałę” i straszenia PiS-em. Do opinii publicznej coraz częściej przedostają się fatalne w skutkach informacje dla partii PO, która się kompromituje w najbardziej nie lubiany przez społeczeństwo sposób – „lewa kasa misiu”. O dawnych zwartych szeregach PO można nie tylko zapomnieć, ale trzeba mówić o wyniszczającej wewnątrzpartyjnej rzezi i wszystko dzieje się na oczach Polaków. Taka jest ta legendarna „diagnoza społeczna”. Nie ma tu miejsce na wstyd szwagra, na zagubienie szefa, na brak myślenia kumpla z pracy, ponieważ mówimy o jednostkach w zderzeniu z procesami społecznymi, które w tej chwili maja charakter nieodwracalny.

Pozostaje jedna nadzieja na ocalenie życia władzy i tą nadzieją jest przemoc, wspomniana dyscyplina zrealizowana za pomocą zmechanizowanych oddziałów. Nie jest to jednak możliwe ze wzglądu na uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne. Wewnątrz zbyt wielu europejskich demokratów przebiera nogami, aby zająć tron i oni z całą pewnością odwołają się do przyjaciół z zewnątrz, a więc do Unii Europejskiej. Przemoc jedynie przyspieszyłaby koniec władzy i podniosła wymiar wyroku. Odrzucając tę możliwość pozostaje już tylko cud, który się w świecie polityki i procesów społecznych nie zdarza. Jeśli komuś na podstawie obserwacji najbliższego otoczenia wydaje się, że obecna ekipa z jej szefem ma jakiekolwiek szanse na przeżycie, to niech sobie odpowie na proste pytanie. Jaki mamy dziś rok, jaką mamy dziś Polskę, jakie mam dziś komunikaty społeczne? Jest rok 2007, czy rok 2013? Widzimy PO i Tuska z roku 2007, czy też z roku 2013? Sądzę, że odpowiedź jest prosta i rozstrzygająca, ale na wypadek jakichkolwiek wątpliwości dotyczących tego, kto nieuchronnie musi zginąć, można sobie zadać jeszcze jedno pytanie. Czy możliwe jest wejście do tej samej rzeki, a tym samym czy ktokolwiek jest dziś w stanie odtworzyć rok 2007, po sześciu latach degrengolady? Moja odpowiedź brzmi – w żadnym wypadku i zdecydowanie nie, choćby z tej prostej przyczyny, że należałoby użyć niebotycznie kosztownych środków, które w nawet w 30% nie gwarantują sukcesu. Znacznie łatwiej zmienić rzekę i tak się stać musi, to jest przesądzone przez procesy społeczne, których po prostu odwrócić się nie da, tym bardziej nie da się odwrócić diagnozą nastrojów szwagra.

Reklama
Poprzedni artykułOFE najładniejszy numer III RP
Następny artykułMało mnie obchodzi czy Mazowiecki powiedział „gruba kreska”, bo wiem ile grubą kreską uczynił
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

42 KOMENTARZE

  1. Pierwszy Kasiarz PRL bis
    Pierwszy Kasiarz PRL bis Rostovski, tak się zmęczył kreatywną księgowością że już nie chce czekać to końca kadencji, tylko chętnie podda się rekonstrukcji rządu po której odleci tam skąd przyleciał. A gdzie sie podzieją te rzesze polszewików w momencie gdy rzeka zawróci w korycie?

  2. Pierwszy Kasiarz PRL bis
    Pierwszy Kasiarz PRL bis Rostovski, tak się zmęczył kreatywną księgowością że już nie chce czekać to końca kadencji, tylko chętnie podda się rekonstrukcji rządu po której odleci tam skąd przyleciał. A gdzie sie podzieją te rzesze polszewików w momencie gdy rzeka zawróci w korycie?

  3. Jest super, jest super…
    Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle ?

    Z ostatniego sondażu TNS Polska wynika, że gdyby wybory odbyły się pod koniec października, to na partię rządzącą oddałoby swój głos 41 proc. badanych, a na partię opozycyjną 32 proc.- Dane z dnia 28.10.2013, sondaż przeprowadzony wśród osób deklarujących chęć uczestniczenia w wyborach.

    • Prosiłbym jednak o odrobinę
      Prosiłbym jednak o odrobinę powagi, z tego “sondażu” śmiał się nawet Halicki. Sondaże w Polsce nie pokazują preferencji wyborczych, ale je kształtują ostatni prymitywny numer TVP, to już była desperacja oparta na 300 telefonach do biur i urzędów wypenionych działaczami PO i ich rodzinami. Dzisiejszy sondaż HH dla wp.pl daje 11% przewagi PiS nad PO (32% do 21%) i tylko zestawienie tych dwóch sondaży odległych od siebie o kilka dni, pokazuję, że nikt poważny podobnych argumentów używać nie powinien.

  4. Jest super, jest super…
    Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle ?

    Z ostatniego sondażu TNS Polska wynika, że gdyby wybory odbyły się pod koniec października, to na partię rządzącą oddałoby swój głos 41 proc. badanych, a na partię opozycyjną 32 proc.- Dane z dnia 28.10.2013, sondaż przeprowadzony wśród osób deklarujących chęć uczestniczenia w wyborach.

    • Prosiłbym jednak o odrobinę
      Prosiłbym jednak o odrobinę powagi, z tego “sondażu” śmiał się nawet Halicki. Sondaże w Polsce nie pokazują preferencji wyborczych, ale je kształtują ostatni prymitywny numer TVP, to już była desperacja oparta na 300 telefonach do biur i urzędów wypenionych działaczami PO i ich rodzinami. Dzisiejszy sondaż HH dla wp.pl daje 11% przewagi PiS nad PO (32% do 21%) i tylko zestawienie tych dwóch sondaży odległych od siebie o kilka dni, pokazuję, że nikt poważny podobnych argumentów używać nie powinien.

  5. Od pewnego czasu w zaprzyjaźnionych
    mediach rozważany jest wariant zmiany warty podobny do tej, której w 2004 roku dokonał Kwaśniewski odsyłając Millera w polityczny niebyt. Jest już nawet ustalany moment, ma to być niepodpisanie przez Gajowego nowego budżetu, przy założeniu, że jakaś część posłów koalicji przychylna Gajowemu wyłamie się. Nerwowe i krzywe ruchy widać wyraźnie, dochodzi do tego straszenie przez PO i PSL skróceniem kadencji w przypadku nieodrzucenia referendum w sprawie sześciolatków. Ja myślę, że zarówno Gajowy jak i Ryży hycel z Sopotu jadą na tym samym smoleńskim wózku i są związani ze sobą aż do końca. Zyzole też rwą się do wcześniejszych wyborów, bo brukselskie frukta powoli się kończą, czas płynie nieubłaganie, trzeba szukać szansy, może uda się w zamieszaniu gwizdnąć palto z szatni.
    Nie będę oryginalny, ale wyborcy PO, ci zwykli, prości, z ulicy, na których swego czasu tak chętnie powoływał się Rudy, no więc ci wyborcy mają objawy syndromu bitej żony. Jeszcze parę ciosów przyjmą z godnością na klatę, ale to już ich samych zaczyna powoli męczyć. Nie ma już chyba takiej grupy społecznej, której PO by się nie naraziła. Nie mówię tu o złodziejach i tych ustawionych, ale o całej reszcie, która poza wątpliwym zaszczytem bycia europejską, nowoczesną częścią III RP nie ma nic więcej do wykazania po stronie plusów dodatnich.

  6. Od pewnego czasu w zaprzyjaźnionych
    mediach rozważany jest wariant zmiany warty podobny do tej, której w 2004 roku dokonał Kwaśniewski odsyłając Millera w polityczny niebyt. Jest już nawet ustalany moment, ma to być niepodpisanie przez Gajowego nowego budżetu, przy założeniu, że jakaś część posłów koalicji przychylna Gajowemu wyłamie się. Nerwowe i krzywe ruchy widać wyraźnie, dochodzi do tego straszenie przez PO i PSL skróceniem kadencji w przypadku nieodrzucenia referendum w sprawie sześciolatków. Ja myślę, że zarówno Gajowy jak i Ryży hycel z Sopotu jadą na tym samym smoleńskim wózku i są związani ze sobą aż do końca. Zyzole też rwą się do wcześniejszych wyborów, bo brukselskie frukta powoli się kończą, czas płynie nieubłaganie, trzeba szukać szansy, może uda się w zamieszaniu gwizdnąć palto z szatni.
    Nie będę oryginalny, ale wyborcy PO, ci zwykli, prości, z ulicy, na których swego czasu tak chętnie powoływał się Rudy, no więc ci wyborcy mają objawy syndromu bitej żony. Jeszcze parę ciosów przyjmą z godnością na klatę, ale to już ich samych zaczyna powoli męczyć. Nie ma już chyba takiej grupy społecznej, której PO by się nie naraziła. Nie mówię tu o złodziejach i tych ustawionych, ale o całej reszcie, która poza wątpliwym zaszczytem bycia europejską, nowoczesną częścią III RP nie ma nic więcej do wykazania po stronie plusów dodatnich.

  7. Martwi mnie coś innego
    Czy aby nasz najlepszy prezydent wśród hrabiów czy też odwrotnie nie pojechał do zaprzyjaźnionego kraju po braterską pomoc w rozgromieniu 11 listopada faszyzmu w oparciu o ustawę o wypożyczaniu specjalistów do gromienia faszystów?
    A mógł kaczor czcić 11 listopada w Krakowie z daleka od prowokatorów w czarnych strojach z kominiarkami i czasem napisami na plecach.

  8. Martwi mnie coś innego
    Czy aby nasz najlepszy prezydent wśród hrabiów czy też odwrotnie nie pojechał do zaprzyjaźnionego kraju po braterską pomoc w rozgromieniu 11 listopada faszyzmu w oparciu o ustawę o wypożyczaniu specjalistów do gromienia faszystów?
    A mógł kaczor czcić 11 listopada w Krakowie z daleka od prowokatorów w czarnych strojach z kominiarkami i czasem napisami na plecach.

  9. Wydaje mi się, że
    piątkowe głosowanie będzie pomyślne dla koalicji. PSL wprowadzi dyscyplinę, PO również. Może jeden Gowin się wstrzyma, może Żalek i Godson. W obecnej sytuacji, oprócz Zyzolom, nikomu nie zależy na wcześniejszych wyborach. Perspektywa dwóch lat w Sejmie wobec ryzyka utraty mandatu, to jednak jest motywacja. Są dwa słowa klucze – strach i Smoleńsk. Pozostaje więc strach. Strach to jednak najlepsze narzędzie do motywowania ludzi. No i czas, którego zaczyna brakować. PiS-owi też nie spieszy, woli czekać i obserwować. Dzień temu Miller wyraził przypuszczenie, że PO liczy na swoją cudowną broń w postaci Kaczora i Antoniego o Strasznych Oczach, że coś chlapną, coś tam, coś tam i PO znowu skoczy. Będą prowokować. Ale będą to, jak mówi Kaczor odgrzewane kotlety rzucane o ziemię. 11 listopada raczej nie wypali, Kaczor z rana w Stolicy pod pomnikami, a potem w Krakowie. Sienkiewicz wzburzony bredził coś o strachu PiS-u przed narodowcami. Narodowcy z twarzą ex posła Zawiszy i Winnickiego? Wolne żarty.

  10. Wydaje mi się, że
    piątkowe głosowanie będzie pomyślne dla koalicji. PSL wprowadzi dyscyplinę, PO również. Może jeden Gowin się wstrzyma, może Żalek i Godson. W obecnej sytuacji, oprócz Zyzolom, nikomu nie zależy na wcześniejszych wyborach. Perspektywa dwóch lat w Sejmie wobec ryzyka utraty mandatu, to jednak jest motywacja. Są dwa słowa klucze – strach i Smoleńsk. Pozostaje więc strach. Strach to jednak najlepsze narzędzie do motywowania ludzi. No i czas, którego zaczyna brakować. PiS-owi też nie spieszy, woli czekać i obserwować. Dzień temu Miller wyraził przypuszczenie, że PO liczy na swoją cudowną broń w postaci Kaczora i Antoniego o Strasznych Oczach, że coś chlapną, coś tam, coś tam i PO znowu skoczy. Będą prowokować. Ale będą to, jak mówi Kaczor odgrzewane kotlety rzucane o ziemię. 11 listopada raczej nie wypali, Kaczor z rana w Stolicy pod pomnikami, a potem w Krakowie. Sienkiewicz wzburzony bredził coś o strachu PiS-u przed narodowcami. Narodowcy z twarzą ex posła Zawiszy i Winnickiego? Wolne żarty.

  11. dawne dzieje
    Kiedyś tak jak wszyscy nie cierpiałem kaczyzmu i PiSu. Nie aż tak żeby głosować na PO czy Tuska, jeśli już w ogóle, to głosowałem na rożnych wariatów typu Mikke.
    Przeszło mi, sam nie wiem jak to się stało. Trzaby się zastanowić nad momentem przełomowym. Nie był nim Smoleńsk, chyba już wcześniej.

        • Był taki poseł SLD w
          Był taki poseł SLD w poprzedniej kadencji sejmu niejaki Wikiński-wywiad jego dla Rzeczypospolitej po 10.04.2010-cyt: Na Komorowskiego nie zagłosuje/wybory prezydenckie/ bo na własne oczy widziałem jego drugą twarz,którą pokazał na posiedzeniu  sejmu i konwentu seniorów 10.04.2010 w dniu tragedii smoleńskiej.Była to twarz człowieka cynicznego i bezwzględnego-to co zobaczyłem i usłyszałem to nie chcę,żeby był prezydentem-koniec cyt.

  12. dawne dzieje
    Kiedyś tak jak wszyscy nie cierpiałem kaczyzmu i PiSu. Nie aż tak żeby głosować na PO czy Tuska, jeśli już w ogóle, to głosowałem na rożnych wariatów typu Mikke.
    Przeszło mi, sam nie wiem jak to się stało. Trzaby się zastanowić nad momentem przełomowym. Nie był nim Smoleńsk, chyba już wcześniej.

        • Był taki poseł SLD w
          Był taki poseł SLD w poprzedniej kadencji sejmu niejaki Wikiński-wywiad jego dla Rzeczypospolitej po 10.04.2010-cyt: Na Komorowskiego nie zagłosuje/wybory prezydenckie/ bo na własne oczy widziałem jego drugą twarz,którą pokazał na posiedzeniu  sejmu i konwentu seniorów 10.04.2010 w dniu tragedii smoleńskiej.Była to twarz człowieka cynicznego i bezwzględnego-to co zobaczyłem i usłyszałem to nie chcę,żeby był prezydentem-koniec cyt.

  13. PO wyniszcza się wewnętrznie
    PO wyniszcza się wewnętrznie to widać i słychać-tusk zastraszając swoich i koalicjanta przedwczesnymi wyborami gra na przetrwanie-jeżeli nie będzie mieć szansy na jakieś stanowisko w UE to zrobi wszystko,żeby utrzymac władzę po następnych wyborach parlamentarnych-on kiedyś powiedział między innymi tak-trzeba zrobić wszystko,żeby nigdy nie powrócił PiS i Kaczyński do władzy nawet jakby trzeba było użyć niedemokratycznych metod-a to,że takich potrafi użyć to przekonaliśmy sie już nie raz.Czy można wejść drugi raz do tej samej rzeki?-niby nie,ale można przegrać i nadal rządzić-wystarczy dobrać sobie koalicjanta w postaci drepczącego już do władzy millera leszka-ciekawie by było gdyby to SLD wyprzedziło PO wtedy to miller by rozdawał karty-chichot historii-może byc prawdopodobny-jak temu zapobiec?

  14. PO wyniszcza się wewnętrznie
    PO wyniszcza się wewnętrznie to widać i słychać-tusk zastraszając swoich i koalicjanta przedwczesnymi wyborami gra na przetrwanie-jeżeli nie będzie mieć szansy na jakieś stanowisko w UE to zrobi wszystko,żeby utrzymac władzę po następnych wyborach parlamentarnych-on kiedyś powiedział między innymi tak-trzeba zrobić wszystko,żeby nigdy nie powrócił PiS i Kaczyński do władzy nawet jakby trzeba było użyć niedemokratycznych metod-a to,że takich potrafi użyć to przekonaliśmy sie już nie raz.Czy można wejść drugi raz do tej samej rzeki?-niby nie,ale można przegrać i nadal rządzić-wystarczy dobrać sobie koalicjanta w postaci drepczącego już do władzy millera leszka-ciekawie by było gdyby to SLD wyprzedziło PO wtedy to miller by rozdawał karty-chichot historii-może byc prawdopodobny-jak temu zapobiec?

  15. – spytaj Kaczyńskiego czy

    – spytaj Kaczyńskiego czy chce władzę objąć – on to wie najlepiej…
    – sprawdź jaką ma przy sobie ekipę
    – sprawdź program PiS-u na ich stronie,
    – a z kim ma robić tę koalicję ? z postkomuną (SLD) i Czyimś Ruchem ? z PSL-em ? żartujesz…

    Jak już to wszystko ustalisz będziesz mniej zadziwiony

  16. – spytaj Kaczyńskiego czy

    – spytaj Kaczyńskiego czy chce władzę objąć – on to wie najlepiej…
    – sprawdź jaką ma przy sobie ekipę
    – sprawdź program PiS-u na ich stronie,
    – a z kim ma robić tę koalicję ? z postkomuną (SLD) i Czyimś Ruchem ? z PSL-em ? żartujesz…

    Jak już to wszystko ustalisz będziesz mniej zadziwiony

  17. Ostatnio była dyskusja o
    Ostatnio była dyskusja o banowniu na tym portalu. Ale trudno tego nie robic jak rejestrują się płatni prowokatorzy albo zwyczajne kurwy umysłowe bo inaczej tego nie można nazwać. Może trochę za ostry wpis ale do takich "zadziwionych" tak samo jak w necie tak i w realu trzeba bez pardonu. Na onet z takimi pytaniami.

  18. Ostatnio była dyskusja o
    Ostatnio była dyskusja o banowniu na tym portalu. Ale trudno tego nie robic jak rejestrują się płatni prowokatorzy albo zwyczajne kurwy umysłowe bo inaczej tego nie można nazwać. Może trochę za ostry wpis ale do takich "zadziwionych" tak samo jak w necie tak i w realu trzeba bez pardonu. Na onet z takimi pytaniami.

  19. Lata mijają, taśmy wypływają
    Lata mijają, taśmy wypływają a takich zadziwionych jak nie ubywało tak nie ubywa… I siądzie taki na necie i nie zajrzy w program partii skoro rzekomo taki ciekawy… Właściwie to ja jestem tym zadziwiony – przy założeniu oczywiście, że to nie zadaniowy…

  20. Lata mijają, taśmy wypływają
    Lata mijają, taśmy wypływają a takich zadziwionych jak nie ubywało tak nie ubywa… I siądzie taki na necie i nie zajrzy w program partii skoro rzekomo taki ciekawy… Właściwie to ja jestem tym zadziwiony – przy założeniu oczywiście, że to nie zadaniowy…

  21. Więc ten przydługi wstęp z
    Więc ten przydługi wstęp z książką tylko po to żeby dojść do wiekopomnego wniosku, że zamiana Tuska na Kaczyńskiego nic nie da ? Trzeba było sobie  darować…
    Jak Wam sie ukaże suche dno michy i brak roboty w ratuszach i spółkach skarbu państwa to przejrzycie i zapomnicie o książkach które w życiu przeczytaliście…

  22. Więc ten przydługi wstęp z
    Więc ten przydługi wstęp z książką tylko po to żeby dojść do wiekopomnego wniosku, że zamiana Tuska na Kaczyńskiego nic nie da ? Trzeba było sobie  darować…
    Jak Wam sie ukaże suche dno michy i brak roboty w ratuszach i spółkach skarbu państwa to przejrzycie i zapomnicie o książkach które w życiu przeczytaliście…