Jeśli chcesz wiedzieć, czy Tusk żyje, to nie patrz na szwagra, ale spójrz na Polskę

Prześlij dalej:

Procesy zachodzące w społeczeństwie, które mają symptomy rozkładu lub rozwoju, to nie są zjawiska dające się interpretować i analizować przez pryzmat osobistych doświadczeń. Wielokrotnie wskazywałem na różnicę między psychologią i socjologią i chociaż obie nauki uważam za paranauki, to trzeba odróżniać oceny indywidualnych zachowań o zachowań grupowych. Nie ma żadnego znaczenia dla procesu społecznego fakt, że Jan Kowalski ma brata, który jest członkiem, powiedzmy, Koreańskiej Partii Komunistycznej. Z tej jednostkowej informacji w żaden sposób nie wynika, że w Polsce rozpoczął się proces komunizacji na obraz i podobieństwo Korei Północnej. Podałem przykład absurdalny, by podkreślić absurd mieszania porządków psychologicznych i socjologicznych. Wskazując przykład bardziej realny, niech to będzie sympatia dla PO albo PiS w najbliższym kręgu rodzinnym lub zawodowym, niczego nie zmieniamy w socjologii i psychologii, dalej obowiązuje nas rozgraniczenie jednostki od grupy. Aby zrozumieć jak bardzo różne są to byty trzeba zacząć od prostej konstatacji opartej na stereotypowych sądach dotyczących jednostki i społeczeństwa. Mówi się o jednostkach aspołecznych i znieczulicy społecznej, mówi się o tym, że jeden wariat jest w stanie terroryzować całą gromadę, wreszcie mówi się, że człowiek musi się nauczyć żyć w społeczeństwie. Na pierwszy rzut oka widać, że między grupą i jednostką istnieje ostry, naturalny konflikt i tak samo rzeczy się mają przy analizowaniu zachowań indywidualnych oraz zbiorowych. Aby zdyscyplinować jednostkę wystarczy sznur od żelazka, aby zdyscyplinować społeczeństwo potrzeba oddziałów zmechanizowanych. Jednostki nie sposób kontrolować od początku do końca, natomiast społeczeństwo pod kontrolą to jest chleb powszedni każdego zarządcy, każdego polityka. Mało istotne jest na kogo chce głosować szwagier, kuzyn albo kumpel z pracy, bo dla wyników głosowania istotne są zmiany w procesach społecznych nie psychologia tego, czy innego pojedynczego głosu.

Strony

12519 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

21 (liczba komentarzy)

  1. Pierwszy Kasiarz PRL bis Rostovski, tak się zmęczył kreatywną księgowością że już nie chce czekać to końca kadencji, tylko chętnie podda się rekonstrukcji rządu po której odleci tam skąd przyleciał. A gdzie sie podzieją te rzesze polszewików w momencie gdy rzeka zawróci w korycie?

  2. ale kolejne głosowania w Sejmie dla Tuska przypominają limbo. W Piątek przedszkolaki będą miały okazję obalić PDT.

  3. avatar

    Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle ?

    Z ostatniego sondażu TNS Polska wynika, że gdyby wybory odbyły się pod koniec października, to na partię rządzącą oddałoby swój głos 41 proc. badanych, a na partię opozycyjną 32 proc.- Dane z dnia 28.10.2013, sondaż przeprowadzony wśród osób deklarujących chęć uczestniczenia w wyborach.

  4. ten sondaż. Daruj.

  5. avatar

    Prosiłbym jednak o odrobinę powagi, z tego "sondażu" śmiał się nawet Halicki. Sondaże w Polsce nie pokazują preferencji wyborczych, ale je kształtują ostatni prymitywny numer TVP, to już była desperacja oparta na 300 telefonach do biur i urzędów wypenionych działaczami PO i ich rodzinami. Dzisiejszy sondaż HH dla wp.pl daje 11% przewagi PiS nad PO (32% do 21%) i tylko zestawienie tych dwóch sondaży odległych od siebie o kilka dni, pokazuję, że nikt poważny podobnych argumentów używać nie powinien.

  6. mediach rozważany jest wariant zmiany warty podobny do tej, której w 2004 roku dokonał Kwaśniewski odsyłając Millera w polityczny niebyt. Jest już nawet ustalany moment, ma to być niepodpisanie przez Gajowego nowego budżetu, przy założeniu, że jakaś część posłów koalicji przychylna Gajowemu wyłamie się. Nerwowe i krzywe ruchy widać wyraźnie, dochodzi do tego straszenie przez PO i PSL skróceniem kadencji w przypadku nieodrzucenia referendum w sprawie sześciolatków. Ja myślę, że zarówno Gajowy jak i Ryży hycel z Sopotu jadą na tym samym smoleńskim wózku i są związani ze sobą aż do końca. Zyzole też rwą się do wcześniejszych wyborów, bo brukselskie frukta powoli się kończą, czas płynie nieubłaganie, trzeba szukać szansy, może uda się w zamieszaniu gwizdnąć palto z szatni.
    Nie będę oryginalny, ale wyborcy PO, ci zwykli, prości, z ulicy, na których swego czasu tak chętnie powoływał się Rudy, no więc ci wyborcy mają objawy syndromu bitej żony. Jeszcze parę ciosów przyjmą z godnością na klatę, ale to już ich samych zaczyna powoli męczyć. Nie ma już chyba takiej grupy społecznej, której PO by się nie naraziła. Nie mówię tu o złodziejach i tych ustawionych, ale o całej reszcie, która poza wątpliwym zaszczytem bycia europejską, nowoczesną częścią III RP nie ma nic więcej do wykazania po stronie plusów dodatnich.

  7. avatar

    Czy aby nasz najlepszy prezydent wśród hrabiów czy też odwrotnie nie pojechał do zaprzyjaźnionego kraju po braterską pomoc w rozgromieniu 11 listopada faszyzmu w oparciu o ustawę o wypożyczaniu specjalistów do gromienia faszystów?
    A mógł kaczor czcić 11 listopada w Krakowie z daleka od prowokatorów w czarnych strojach z kominiarkami i czasem napisami na plecach.

  8. piątkowe głosowanie będzie pomyślne dla koalicji. PSL wprowadzi dyscyplinę, PO również. Może jeden Gowin się wstrzyma, może Żalek i Godson. W obecnej sytuacji, oprócz Zyzolom, nikomu nie zależy na wcześniejszych wyborach. Perspektywa dwóch lat w Sejmie wobec ryzyka utraty mandatu, to jednak jest motywacja. Są dwa słowa klucze - strach i Smoleńsk. Pozostaje więc strach. Strach to jednak najlepsze narzędzie do motywowania ludzi. No i czas, którego zaczyna brakować. PiS-owi też nie spieszy, woli czekać i obserwować. Dzień temu Miller wyraził przypuszczenie, że PO liczy na swoją cudowną broń w postaci Kaczora i Antoniego o Strasznych Oczach, że coś chlapną, coś tam, coś tam i PO znowu skoczy. Będą prowokować. Ale będą to, jak mówi Kaczor odgrzewane kotlety rzucane o ziemię. 11 listopada raczej nie wypali, Kaczor z rana w Stolicy pod pomnikami, a potem w Krakowie. Sienkiewicz wzburzony bredził coś o strachu PiS-u przed narodowcami. Narodowcy z twarzą ex posła Zawiszy i Winnickiego? Wolne żarty.

  9. Kiedyś tak jak wszyscy nie cierpiałem kaczyzmu i PiSu. Nie aż tak żeby głosować na PO czy Tuska, jeśli już w ogóle, to głosowałem na rożnych wariatów typu Mikke.
    Przeszło mi, sam nie wiem jak to się stało. Trzaby się zastanowić nad momentem przełomowym. Nie był nim Smoleńsk, chyba już wcześniej.

  10. podwójna wygrana PiSu w 2005 roku i autentyczny strach układu? A teraz perspektywa recydywy i nawet niemaskowana chęć odwetu?

  11. Strony