Reklama

Przeciętnie zaangażowanym obserwatorom i czytelnikom wszelkich rewelacji płynących z siedzib „niezależnej prokuratury”, powyższy surrealistyczny tytuł nie wywoła najmniejszego grymasu zdziwienia, a nawet wzruszenia ramion. Ten rodzaj uodpornienia jest celem numer jeden, jaki sobie przyjęła „niezależna prokuratura” prowadząca te najważniejsze śledztwa. Skoro, powiedzmy, 20 milionów Polaków wyłączając dzieci i tych, którzy wyrzucili przez okna telewizory, nie podniosło żadnego alarmu po śmierci, było nie było wicepremiera Polski i kupiło bajkę o zawieszonym dekoderze, to szlak jest przetarty. Oczywiście nie sławetny dekoder wraz z argumentacją, że człowiek, który z powodzeniem grzebał w bebechach kombajnu marki „Bizon”, nie potrafił wyłączyć i włączyć telewizora, przetarło szlak. Wytyczne i procedury sięgają dawnych czasów, gdy studenci po pijaku spadali ze schodów tak nieszczęśliwie, że obrażenia powodowały śmierć na miejscu, a kierowcy księży wyskakiwali, przy 100 km/h z Fiata 125p i przeżywali bez jednego otarcia na łokciu. Później tylko hartowano przekazy prokuratorskie serwowane z ekranów i tak skryto-samobójczo, wielokrotnie postrzelił się z flinty towarzysz Sekuła, było, nie było minister Polski. W bardzo podobnych okolicznościach zginął komendant policji Papała, bohaterski obrońca Daewoo Espero i nie inaczej zakończyli życie liczni świadkowie w procesie Olewników. Pierwszy odruch człowieka myślącego, któremu sprzedaje się te i jeszcze bardziej zabawne ustalenia prokuratury, jest nacechowany nieadekwatną inwektywą. Idioci, no normalnie idioci – tak sobie myśli myślący. Nic bardziej błędnego, żadni idioci, tylko bandyci, w najlepszym razie wspólnicy bandytów, czyli po prostu mafia.

Cała ta głupota płynąca z prokuratorskich ust, wcale nie jest nastawiona na satyrę, przeciwnie prokuratura używa komizmu, by wzmóc swoje główne przesłanie. Obywatel, bo na nie Polak i nie człowiek, ciągle obywatel, ma się zesrać, ale nie ze śmiechu lecz ze strachu. Zgadzam się, że Lasek, Ślepokura, czy inny Przybył, to zwyczajni idioci, prawda, ale przecież nie oni decydują od komunikacie płynącym do obywateli. Nad nimi są przełożeni, którzy idiotów używają jak narzędzia. Nikt poważny nie wyjdzie przed kamerę i nie powie, że nie da się chodzić po rusztowaniu w górę i w dół, jeśli rusztowanie nie jest wyposażone w drabinę. Żaden człowiek starający się zachować powagę, godność i rozum, nie powie, że jeśli trotyl był to nie było wybuchu, a jak był wybuch to nie ma trotylu. Do tego momentu nie tylko zgoda, ale pełna zgoda, jednak proces zastraszania przy pomocy najgłupszej satyry odbywa się w zupełnie innym miejscu. Za wywody podrzędnych idiotów, do medialnego wynajęcia, odpowiadają ci wszyscy, którzy potem mówią o państwie zdającym egzamin, o standardach europejskich, o Monteskiuszowskim podziale władzy i o spiskach – domenie ludzi dzikich i pozaeuropejskich. Pozorna głupota poszczególnych płatnych bandytów do wynajęcia, co gorsze płatnych za przysłowiowe „nasze pieniądze”, jest tak naprawdę sadystyczną kpiną z obywateli. Prokuratura przez monitor pluje w twarz obywatelom, glutem wielkości rusztowania, Espero, w skrajnym przypadku 4 tonami trotylu i samolotem pasażerskim produkcji radzieckiej. A ponieważ obywatele w przerażającej liczbie uważają, że nie deszcz, co manna z nieba leci, to sam szczyt bandyckiej hierarchii z każdym przekazem hartuje uzyskany efekt.

O ile przyznać mi w diagnozie rację, to jeszcze i tak nie powód, by krzyczeć „eureka”. Póki co jeśli cokolwiek odkryłem, to tylko ustalenie przyczyn i skutków, dalej trzeba się zastanowić nad zapobieganiem. Mylą się wszyscy naiwni, z natury łagodni, z wychowania kulturalni, z przekonania merytoryczni, proponując adekwatną do swoich zalet strategię. Podobne kryteria i przymioty mają zastosowanie w okolicznościach gwarantujących lub chociaż pozorujących odwzajemnienie. Tymczasem kultura, łagodność i merytoryczność dosłownie bierze w łeb i po łbie, w zderzeniu z bandytami. Mam wrażenie, że naiwni krzewiciele spokojnego odkłamywania propagandy zapominają o tej podstawowej zasadzie, że z bandytami się nie dyskutuje, bandytów się eliminuje, o ironio, ze „zdrowej tkanki społecznej”. Dopóki w „państwie polskim”, nie będzie Państwa Polskiego, dotąd będzie w „państwie polskim” z uśmiechem na ustach rządzić mafia. Nie żadna polemika z bandytami do wynajęcia i nie strzelanie do wybranych bandytów, jak chcą kawiarniani rewolucjoniści, ale realna i obecnie dostępna sankcja poprzez amputację powinna uleczyć gangrenę. Wymiar sprawiedliwości w wersji kabaretowo – bandyckiej można uzdrowić, no powiedzmy, 20 wyrokami, 10 dla prokuratorów, 8 dla sędziów, dwa dla biegłych, ostateczna wielkość i proporcje do ustalenia. Taki wynik można osiągnąć rzucając kamieniem w dowolnym kierunku Polski, nie ma znaczenia czy to będzie Gdańsk, Katowice, czy Warszawa, ważne jest minimum 20 wyroków dla bandytów z „wymiaru sprawiedliwości”. I nie ma co przesadzać z wysublimowanymi zarzutami, skomplikowanymi aktami oskarżenia, wystarczy polecieć skrótem z czasów Alphonse Capone. Jest artykuł i paragraf, który doskonale nadaje się do uzdrowienia systemu:

„Art. 239 par 1 kodeksu karnego. Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, zaciera ślady przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego albo odbywa za skazanego karę, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”

Z tego artykułu odważny prokurator, wsparty odważnym sędzią i ministrem sprawiedliwości, bez najmniejszego wysiłku wsadzi 20 bandytów opłacanych z naszych pieniędzy, a służących mafii. Pełne wyroki bez zawieszania, przepełniona cela z recydywistami, w efekcie z 5 powieszonych w więziennym kiblu, co reszta kolegów z wymiaru sprawiedliwości zakwalifikuje jako brak udziału osób trzecich. Daję pełną, 200% gwarancję, że z dania na dzień obudzimy się w zupełnie innym wymiarze… sprawiedliwości.

Reklama
Poprzedni artykułTrójnożne krzesło
Następny artykułPrzepraszam za spóźnienie, ale mam usprawiedliwienie – byłem w psychiatryku
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

16 KOMENTARZE

    • 3D HD i w kolorze.
      Problem ze stworzeniem TV, jak wspominałem, nie leży w kasie ani technice, co udowodnił dziennikarza z Ursynowa w stanie New Jersey. Na kablówkach jest pełno kanałów, ktorych prawie nikt nie ogląda, więc dla ciekawej stacji też znajdzie się miejsce. Problemem jest przyciągnięcie widowni. I tu kłaniają się dwa tematy: repertuar i konkurencja. Jak na razie Sakiewicz miał sporo szczęścia. Po pierwszej tworzył gazetę codzienną zajmującą się tematami politycznymi. Jego gazeta miała bardzo duży udział w rozsadzeniu systemu władzy, jaki się ukształtował. Redaktor naczelny "gazety" dokonał małżeństwa mediów z tronem, na kształ urzędu z mysiej, dyktując dziennikarzom, politykom oraz zwykłym ludziom co im wolno mówić i jak myśleć. Dopóki system był bliski władzy absolutnej, inni dziennikarze siedzieli cicho. Ale zachwianie władzy widoczne w sondażach spowodowało, że inne media np. wielka trójka portali, ale nie tylko, zaczęli otwarcie przepisywać teksty opozycji demokratycznej. Jest to o tyle łatwe, że cytowanie GPC nie stanowi konkurencji dla innych mediów, GPC jest projektem ściśle politycznym na wąskiej działce, poświęca dużo czasu i ma dobrych dziennikarzy ktorzy przygotowują materiał – gotowce dla mediów. "Gazeta" jest konkurecją i osłabiając jej pozycję, inne media wzmacniają swoją pozycję rynkową. Natomiast stworzenie TV stricte informacyjnej, nie wiem czy to dokładnie ten punkt. Po pierwsze to może podciąć udany projekt jakim jest GPC. Po drugie może, choć nie musi, stanowić zagrożenia konkurencyjnego dla innych mediów. Po trzecie, czy zdoła na siebie zarobić? Założenie TV to strzał w 10, zobaczymy tylko czy właściciele potrafią rozwiąć problemy z jakimi to się wiąże.

    • 3D HD i w kolorze.
      Problem ze stworzeniem TV, jak wspominałem, nie leży w kasie ani technice, co udowodnił dziennikarza z Ursynowa w stanie New Jersey. Na kablówkach jest pełno kanałów, ktorych prawie nikt nie ogląda, więc dla ciekawej stacji też znajdzie się miejsce. Problemem jest przyciągnięcie widowni. I tu kłaniają się dwa tematy: repertuar i konkurencja. Jak na razie Sakiewicz miał sporo szczęścia. Po pierwszej tworzył gazetę codzienną zajmującą się tematami politycznymi. Jego gazeta miała bardzo duży udział w rozsadzeniu systemu władzy, jaki się ukształtował. Redaktor naczelny "gazety" dokonał małżeństwa mediów z tronem, na kształ urzędu z mysiej, dyktując dziennikarzom, politykom oraz zwykłym ludziom co im wolno mówić i jak myśleć. Dopóki system był bliski władzy absolutnej, inni dziennikarze siedzieli cicho. Ale zachwianie władzy widoczne w sondażach spowodowało, że inne media np. wielka trójka portali, ale nie tylko, zaczęli otwarcie przepisywać teksty opozycji demokratycznej. Jest to o tyle łatwe, że cytowanie GPC nie stanowi konkurencji dla innych mediów, GPC jest projektem ściśle politycznym na wąskiej działce, poświęca dużo czasu i ma dobrych dziennikarzy ktorzy przygotowują materiał – gotowce dla mediów. "Gazeta" jest konkurecją i osłabiając jej pozycję, inne media wzmacniają swoją pozycję rynkową. Natomiast stworzenie TV stricte informacyjnej, nie wiem czy to dokładnie ten punkt. Po pierwsze to może podciąć udany projekt jakim jest GPC. Po drugie może, choć nie musi, stanowić zagrożenia konkurencyjnego dla innych mediów. Po trzecie, czy zdoła na siebie zarobić? Założenie TV to strzał w 10, zobaczymy tylko czy właściciele potrafią rozwiąć problemy z jakimi to się wiąże.

  1. Baronessa i komunistyczna aktywistka Ashton
    mówi : fuck off. Naszemu nieustraszonemu pogromcy czerwonoarmistów i kagiebistów. Właścicielowi jedynej w Polsce ,,strefy zdekomunizowanej" – Radosławowi Sikorskiemu.
    Polecam ten monolog bezradnego Radosława ,,przemówił chłop do obrazu…" wszystkim gorącym zwolennikom międzynarodowego śledztwa w/s smoleńskiej katastrofy. Wynik takiego śledztwa, z góry przesądzony, będzie służył za knebel, najlepszy bo ,,międzynarodowy", wszystkim wspólnikom ruskich czekistów, do zamknięcia ust wołającym o zwyczajne śledztwo i rzetelny raport.

  2. Baronessa i komunistyczna aktywistka Ashton
    mówi : fuck off. Naszemu nieustraszonemu pogromcy czerwonoarmistów i kagiebistów. Właścicielowi jedynej w Polsce ,,strefy zdekomunizowanej" – Radosławowi Sikorskiemu.
    Polecam ten monolog bezradnego Radosława ,,przemówił chłop do obrazu…" wszystkim gorącym zwolennikom międzynarodowego śledztwa w/s smoleńskiej katastrofy. Wynik takiego śledztwa, z góry przesądzony, będzie służył za knebel, najlepszy bo ,,międzynarodowy", wszystkim wspólnikom ruskich czekistów, do zamknięcia ust wołającym o zwyczajne śledztwo i rzetelny raport.

  3. Z tą drabiną to przesadzili
    Z tą drabiną to przesadzili do tego stopnia, że rodzi się poważne podejrzenie czy celowo nie produkowane są najbardziej "żartobliwe" wyjasnienia, żeby pokazać kto tu klocki rozstawia i co mu można zrobić (nadmuchać, ew. cmoknąć w pompkę). Po tej wypowiedzi nawet mój koleżka (100% superstacjowiec) podrapał się w głowę bo sam jest specem od rusztowań.

    Wielkim specem nie trzeba być natomiast żeby po rusztowaniu się wspinać, od siebie dodam że na mojej chacie robotnicy stawiali i ściągali rusztowanie kilkutrotnie i za każdym razem nikt się nie pierdolił w drabinę.

    Ciekawe jak pan prokurator skomentowałby tego wyczynowca śmigającego po rusztowaniu:

    nie mówiąc już ninja który ma nieco więcej niż 11 lat:

    • Podzielam Twoje podejrzenia
      w kwestii  celowego  "produkowania"  jajcarskich  tłumaczeń. Przyszło  mi  to  do  głowy  jak  czytałam  o  wypowiedzi  pana  Laska. Wyjaśniał  on  dlaczego  nie  było  wybuchu  na  Tupolewie. Dowodem  na to  miałaby  być  obecność  trotylu. Skoro  był  on  obecny  to  nie  mogło być  wybuchu. Dlaczego? Bo  jeśli  wybuch  by  był  to  trotyl  by  właśnie  wybuchł  a  tak  został, i  co?
      🙂 🙂 🙂

  4. Z tą drabiną to przesadzili
    Z tą drabiną to przesadzili do tego stopnia, że rodzi się poważne podejrzenie czy celowo nie produkowane są najbardziej "żartobliwe" wyjasnienia, żeby pokazać kto tu klocki rozstawia i co mu można zrobić (nadmuchać, ew. cmoknąć w pompkę). Po tej wypowiedzi nawet mój koleżka (100% superstacjowiec) podrapał się w głowę bo sam jest specem od rusztowań.

    Wielkim specem nie trzeba być natomiast żeby po rusztowaniu się wspinać, od siebie dodam że na mojej chacie robotnicy stawiali i ściągali rusztowanie kilkutrotnie i za każdym razem nikt się nie pierdolił w drabinę.

    Ciekawe jak pan prokurator skomentowałby tego wyczynowca śmigającego po rusztowaniu:

    nie mówiąc już ninja który ma nieco więcej niż 11 lat:

    • Podzielam Twoje podejrzenia
      w kwestii  celowego  "produkowania"  jajcarskich  tłumaczeń. Przyszło  mi  to  do  głowy  jak  czytałam  o  wypowiedzi  pana  Laska. Wyjaśniał  on  dlaczego  nie  było  wybuchu  na  Tupolewie. Dowodem  na to  miałaby  być  obecność  trotylu. Skoro  był  on  obecny  to  nie  mogło być  wybuchu. Dlaczego? Bo  jeśli  wybuch  by  był  to  trotyl  by  właśnie  wybuchł  a  tak  został, i  co?
      🙂 🙂 🙂