Reklama

1.

Dlaczego nikt z czynnych opozycjonistów, siedzących naprzeciw delegacji rządowej przy okrągłym stole, nie palił się pójść z pozwem przeciwko Jaruzelskiemu do sądu a wszyscy tzw. bierni opozycjoniści, nie siedzący nigdy naprzeciw delegacji rządowej przy okrągłym stole, za tym rozwiązaniem aż  przebierają nóżkami? Czyżby odwaga staniała? A może słupki wskazują, że większość chce krwi?

 

2.

Czy zapis w konstytucji o wyższej konieczności, ogólny a więc bardzo nieprecyzyjny, ma szansę stać się podstawą wyroku dla Jaruzelskiego, gdy strona skarżąca będzie mówić jedno a oskarżana drugie?

 

3.

Czy zbrojny najazd Sowietów na Węgry w 1956 i do Czechosłowacji w 1968 roku, nie jest wystarczającym argumentem na twierdzenie o zagrożeniu wejścia wojsk rosyjskich do Polski w 1981 roku? A czy oprócz tego, stacjonowało w Polsce 100 tysięcy wojska radzieckiego? Ustalenia jałtańskie obowiązywały wtedy czy już nie?

 

4.

Czy za 30 lat, młodzież ucząca się powojennej historii Polski, zapamięta paskudny życiorys Jaruzelskiego z lat 1945 – 1981, czy raczej zanotuje w pamięci krótką informację: wprowadził stan wojenny studząc emocje a potem dobrowolnie oddając władzę, przyczynił się w ogromnym stopniu do odzyskania niepodległości, wolności i wprowadzenia demokracji w Polsce.

 

5.

Ciąganie przed sąd 84 – letniego dziadka, po 27 latach jakie upłynęły od popełnienia przestępstwa ( jeżeli było ), jest walką o prawo i sprawiedliwość czy może igrzyskami dla tłumu a trampoliną dla tych polityków, którzy opozycję znali ze słyszenia? I czy ludzi młodych, do czterdziestki, w ogóle interesuje stan wojenny i proces Jaruzelskiego?

 

6.

Czy wybierając ludzi do IPN-u, zachowalibyście się uczciwie i godnie, bacząc na równowagę ilościową historyków z opcji komunistycznej i solidarnościowej czy kierowali zasadą + tera my piszemy historię +?

 

7.

Gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego, to jak by się to wszystko potoczyło? Wie ktoś? Jest tu jakiś wizjoner? Bo patrząc chłodnym okiem, Polacy osiągnęli cel najwyższy. Wybili się na wolność i demokrację! A że po drodze coś tam komuś? Trzeba to puścić z głowy, posrać na to i cieszyć się wygraną wojną a nie babrać w przegranej po drodze potyczce. Mamy wolność polityczną i gospodarczą, coś o czym moje pokolenie nie śmiało nawet myśleć. Żeby zrealizować swoje marzenia wyemigrowałem w 1979 roku na zachód. Stamtąd obserwowałem te wszystkie ważne wydarzenia w Polsce. Dlatego moje spojrzenie na te sprawy jest bardziej chłodne i nie spod latarni, gdzie widać wyraziściej ale mniej można objąć wzrokiem.

 

Nie jeden raz słyszałem ludzi na zachodzie oceniających tamten okres w Polsce, którzy mówili ciągle to samo – prima! Byłem autentycznie dumny z naszych ówczesnych dokonań. Dzisiaj jest mi wstyd.

Reklama
Poprzedni artykułWszyscy jesteśmy Jaruzelskimi, czyli jak Stefan Chwin przerobił nas na dziadków z Wehrmachtu.
Następny artykułJakub Tomczak ? chłodnym okiem

7 KOMENTARZE

      • Ryzgać się chce
        jak się czyta wciąż te same argumenty opracowane kiedyś przez Biuro Polityczne KC PZPR. Być może Okrągły Stół był wielkim dokonaniem, ale z pewnością był meblem ustawionym za wiedzą i z pomysłu MSWiA pod dyrekcją gen. Kiszczaka. I dlatego zaproszono do niego tę część opozycji, z którą “można się było dogadać”.

        A co do pytania 6. Nie widzę jakichkolwiek podstaw do tworzenia tak przedstawionej równowagi. Po pierwsze komuniści pisali już historię, a po drugie propagowanie ideologii komunistycznej jest na szczęście w Polsce zakazane.

  1. Ad 5.
    Pytania, jak rozumiem, z założenia retoryczne, a ja pasjami lubię na takie odpowiadać. Oczywiście, że igrzyska. Kto się lubi pogapić na wypadki drogowe, ten i z “procesu” ma radochę. Im więcej do czterdziestki brakuje, tym obchodzi mniej. Znajduję się w stanie błogosławionej równowagi. I mam nadzieję dożyć dnia, gdy rzetelni historycy przedstawią rzetelne dowody. Średnio mnie interesuje – za czy przeciw. Nie dożyję – też żadna strata, z czystym sumieniem umrę wierząc generałowi. I tu jest zresztą sedno sprawy, dyskusja toczy się w sferze wiary – nie macie Panowie dość?