Jaja i kura przybita do krzyża

Prześlij dalej:

Dwa kryteria wystarczą w zupełności, aby odróżnić sztukę od profanacji, w tym profanacji sztuki. Intencja w połączeniu z ideą bezbłędnie ukazują sztukę, a ich brak demaskuje profanację. Wychwyciłem chyba pierwszy potwierdzony przypadek, który udowadnia, że jajka były pierwsze, dopiero potem przyszła kura. Prowincjonalna skandalista wiele lat temu rozpięła męskie genitalia na krzyżu i wbrew powszechnym reakcjom, owa skandalista wypełniła drugie kryterium, co dość łatwo jestem w stanie udowodnić. Symbolika męskiego zniewolenia została pokazana dobitnie, tak to jest, jaja są dla faceta prawdziwym krzyżem i drogą krzyżową jednocześnie. Cierpimy na wielkość, na sprawność, na ilość, na cały ten samczy instynkt i potencjał, oparty na imponderabiliach wzwodu. Kupuję w ciemno taką metaforę, że męskość w rozumieniu codziennym wiąże się z walką o przetrwanie i często kończy się tragedią, a bywa, że i kaźnią. Jaja są dla faceta krzyżem, tak uważam i nie teoretyzuję, przecież każdy samiec musiał doświadczyć tego fatalnego dysonansu, kiedy to mózg ląduje w rozporku, a zawartość rozporka pod czaszką. Z przygnębiającą autorefleksją patrzę na ukrzyżowane jaja, ale jednocześnie bez najmniejszej wątpliwości odczytuję intencje „artystki”. Czasami tak się zdarza, że największy grafoman popełnia genialny wers, największy chałturnik idealnie odśpiewa arię i ślepej kurze trafi się ziarno. Pani Nieznalska intencję miała jedną – zaistnieć wywołując skandal, sprofanować, dopiero potem pomyśleć, nad metodą. Udało się jej sprofanować nietypowo, bo profanując trafiła idealnie, prosto w męskie krocze. Mając do dyspozycji taki słodko-gorzki smak, każdy ma prawo ustalać sobie proporcje. Nie będę się dziwił katolikom, że oburzają się na podobne postrzeganie namiętności, ponieważ to było wymierzone w katolików i tylko przy okazji okazało się całkiem celną metaforą. Jednocześnie pozostawiam sobie prawo do własnych interpretacji, w których jest miejsce i na profanację i na sztukę.

W kurze przybitej do krzyża nie ma już najmniejszych subtelności, tutaj mamy austriacką idiotkę, dotąd zupełnie anonimową, przynajmniej dla mnie, która nawet się nie pochyliła nad ideą. Idiotka poszła najkrótszą drogą do sławy, ale zapomniała, że za chwilę kolejny „artysta” przybije do krzyża tapira i okaże się jeszcze bardziej awangardowy. Profanacja, która jest założeniem twórczym nigdy nie będzie sztuką. Ba! Nigdy nie będzie nawet rzemiosłem, ani też reklamą, to po prostu zwykła propaganda. Nie ma najmniejszej różnicy między ukrzyżowaną kurą i hitlerowskimi plakatami pokazującymi zawszonych Żydów. W obu przypadkach chodzi o pogardę dla konkretnych ludzi, która przybiera charakter linczu. Kura ma zachęcać do linczowania katolików, bo co to za różnica czy Żyd, czy wesz, czy katolik, czy kura. Sprowadzenie Żydów do karaluchów roznoszących choroby jest przedmiotem nieustannego apelowania, żeby ze wszystkich sraczy zniknęły brzydkie „antysemickie” napisy, wszak od tego się zaczyna. Sprowadzenie wielomilionowej populacji do czcicieli ukrzyżowanej kury, czyli de facto do debili zabierających tlen „normalnym ludziom”, odpowiada żywotnym interesom i zapotrzebowaniom na współczesną sztukę. Anonimowa artystka z Austrii przypięła kurę do krzyża, ponieważ nienawidzi, brzydzi się i chciałby ostatecznie rozwiązać kwestię katolicką, kasując przy tym za bilety. Żadnej idei, tylko ideologia i oczywista intencja, ale ciężko wskazać odpowiednią reakcję.

Strony

7053 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

4 (liczba komentarzy)

  1. Rzeczywiście, dzieło jest strasznie wtórne, ale nie najgorsze. Biedna kura bardzo podobna do znanego skądinąd orła stracona w imię biznesu KFC.
    Głupie i naiwne, raczej nic więcej.
    Symbolika krzyża właściwie nie naruszona.

  2. mecenasów kultury. A ostateczne rozwiązanie jest wysoce prawdopodobne, KK jest dla zakonu templariuszy śmiertelnym wrogiem, na dodatek ostatnim który jest w stanie walczyć z zakonem. A przygotował sobie władzę absolutną. Kiedy patrzę na to co się dzieje, mam wrażenie że jest tworzona Reszta...

  3. To religia najbardziej przyjazna kobietom, dzieciom, starym, chorym, biednym. Ubóstwo, powściągliwość,  miłość do naszych braci mniejszych wszystko ma tu swoje miejsce.
    Nie znam w szczegółach innych ideologii, ale chyba żadna aż tak nie podniosła na piedestał macierzyństwa, dzieciątka, oraz miłosierdzia dla grzeszników.
    Wszystkie wyprawy krzyżowców i nawracanie na chrześcijaństwo szlakiem płonących stosów to pomysły kolejnych możnowładców, nie mające nic wspólnego z etyką chrześcijańską.
    Szkoda tej religii. Warto o nią walczyć, bo ona wspaniale porządkuje rzeczywistość, hierarchia wartości chrześcijańskich bardzo mi odpowiada. Zasady etyki chrześcijańskiej stawiają wokół nas rozsądne ograniczenia, które wydają mi być się krawężnikami, od których powinniśmy się odbijać, żeby się nie wykoleić. A nawet jeżeli zdarzy się wypaść poza nie, zdajemy sobie sprawę, że jednak coś jest nie tak. Nazywamy to grzechem. I to chyba jest clue. Zdawać sobie sprawę, że postępuje się nieprzyzwoicie, tak zwanie grzeszy. 
    PS widziałem Błaszczaka w TVN rano, jak ten chłop mnie wkurza, co to jest za irytująca persona, no czort wie po kiego stawiają go telewizji. PIS jak było durne tak zostanie. Ten cały Kochan za wielkie pieniądze nie działa jak trzeba. Nie widzi tego wkurzającego facia? Obłęd.  

  4. Skandaliści już byli:
    http://pl.wikip...
    teraz są tylko popłuczyny po nich, zwykli przeżuwacze gówna

  5. Strony