fbpx

Pół roku zgadywania chyba w końcu coś się wyłania, co więcej wyłania się zgodnie z przewidywaniami i bez żadnych fajerwerków, a to jest bardzo cenna podpowiedź. Od początku i do końca lat 90-tych niosła się żałosna pieśń, że UD-cja przerosła lud i lud nie dorósł do UD-ecji. Kombinacje zajęły ponad dekadę i tak powstała PO, marzenie Tadeusza Mazowieckiego, Adama Michnika i Olka Kwaśniewskiego – wszyscy z jednej gminy. Pozornie ojcowie założycieli wypadli poza burtę, ale też żaden z nich nigdy nie doznał głodu chłodu i bezrobocia. W najgorszym razie doradca Kazachstanu, w najlepszym nadal redaktor, pośrednio doradca męża pierwszej damy z domu Dembowska, potem Dziadzia, a wcześniej to nie wolno mówić, że Rojer. Marzenia się spełniają, z UD narodził się zjednoczony front narodowy PO i jak tak sięgnąć wstydliwą pamięcią to niejeden kozak nabrał się na ten twór, łącznie ze śp. Płażyńskim. Teraz mamy nowe wyzwania, lud się pogubił nie wie kogo wspierać, zatem trzeba ludowi pomóc pełna ofertą. Po prawej stronie wykluwa się „cywilizowana prawica”, z mecenasem Giertychem, kochankiem Jolandy Kazimierzem i no ktoś w tym towarzystwie musi zagryzać konkurencję dlatego Stefan Pies i Misiek Kamiński uzupełniają stawkę. Całe to towarzystwo póki co zebrało się na „fajsie” i zapewnia, że tylko tak sobie „lajkują”. Sęk w tym, że nie ma „lajków” bez mecenatu, męża opatrznościowego i pola siłowego zwalczającego „nielajki”. Bronisław, nie z tych Komorowskich, będzie osłaniał tyły i parł do przodu.

Po lewej stronie w blach na tylnym siedzeniu Jaguara rodzi się święta lewicowa trójca: Tusk, Kwaśniewski i Miller/Palikot, bo ja ciągle nie przesądzam, jakie czynniki zewnętrzne ostatecznie ukształtują lewą poczwarkę PO. W sumie wyłania się pełen przekrój, idealny przepych polityczny, głosuj sobie jak chcesz, w prawej poczwarce znajdziesz narodowców skruszonych wobec UE, katolików wspierających małżeństwa wszelkie, eurosceptyków zadowolonych z perspektywy budżetowej, umiarkowanych obrońców życia poczętego i maszerujących 11 listopada – „razem”. W lewej też czego dusza zapragnie, byłych komuchów nie braknie, obecnych liberałów przybędzie, kościół łagiewnicki się odrodzi, a proboszczem zostanie ktoś z trójki: Lemański, Mądel, Boniecki. I zgadzam się, że gdybanie wkradło się do analizy, ale proszę się nie nudzić, nie przerywać lektury, nie machać sceptycznie ręką, ponieważ powyższe spostrzeżenia wcale nie wieszczą jak będzie, jedynie pokazują jakby było idealnie. Model teoretyczny wskazuje przepoczwarzenie PO na dwa produkty zdolne obsłużyć 60% elektoratu i oczywiście ten podział jest li tylko fasadą rozdziału wpływów. Nie ma takiej możliwości, aby sztuczne antagonizowane towarzycho nie dogadało się w kluczowych kwestiach: przetargi, grzebanie w życiorysach, szacunek dla Rosji radzieckiej i europejskiej wspólnoty. Najlepsze są takie projekty, które są proste, piętrowe intrygi i pozostałe spiski dobrze funkcjonują w powieści, w realnym politycznym życiu są cele i środki. Niezmiennym celem jest utrzymanie władzy przemodelowanej w 1989 roku, środki też się nie zmieniają, media w pełnej gotowości, pozostałe instytucje i biznesy nie wychylą się na czubek nosa.

A co po drugiej stronie barykady? Żadnych zmian, przecież Gliński w mediach wypada 100 razy lepiej od Tuska i wcale nie mówię, że to jakiś wielki polityk, po prostu twierdzę, że robi to co Tusk 100 razy lepiej, ale medialnie został zaszczuty. Do władzy garną się dwa skrzydła tego samego frontu, w okopach ustawiono oszołomiony zaścianek i zaczynamy walczyk na trzy pa. Szanowni rodacy macie nowoczesną lewicę, macie ucywilizowaną prawicę, nie róbcie sobie obciachu, nie dajcie się zmanipulować oszołomom dzielącym Polaków. Modele teoretyczne mają to do siebie, że się sypią w trakcie wdrażania i ten etap daje nadzieję. Sporo nowych argumentów się pojawiło, w tym jeden zupełnie nowy. W latach 90-tych Polacy ciągle patrzyli na Zachód z otwartą gębą, teraz mamy z bibuły ulepione stadiony, z gliny wyrzeźbione autostrady i w każdym wiejskim „spożywczaku wielobranżowym” Coca Colę na półce. Wiadomym jest, że człowiek ma swoje przyzwyczajenia i jeśli się człowiekowi dało palec, to zaraz sięgnie po rękę. Koniec pieśni żałosnej, że ścigamy zachód, że warte ile warte, listy dzieci i wnuków pisane z Wysp pozbawiają złudzeń. Każdy chce mieć Amerykę i ma w dupie być na pół etatu. Kolejne wcielenie UD-ecji i PZPR-decji musi zagwarantować coś więcej niż sztukateryjne wizje. Walka nie toczy się o gnat w zupie na dnie gara Kuronia, ale o drugi samochód w garażu, o wycieczki do Egiptu, o korekcję nosa i mało wydatnych ust, walka toczy się o Europę. Tymczasem złoty gierkowski wiek się kończy, fundusze zostały przeżarte i zdefraudowane, sprzedawać prawie nie ma co i „Balcerowicz musi odejść”. Nie zazdroszczę temu nowemu „Balcerowiczowi” obojętnie: prawemu, czy lewemu i nawet temu pośrodku, który wyjdzie i powie w telewizji, że już za 20 lat dogonimy Zachód. Do studia telewizyjnego wejść łatwo, ścieżki wydeptane, ale ze studia, o ile da dobry Bóg da, już za parę miesięcy trzeba będzie sp…ć ewakuacyjnym wyjściem.