Prześlij dalej:

Parę tygodni temu popełniłem felieton pod jakże „homofobicznym” tytułem, Biedroń będzie „gejowskim” Zandbergiem i okazało się, że tekst nie stracił na wartości, a stał się profetyczny. Zgodnie z plotkami i przewidywaniami Robert Biedroń olał, żeby nie powiedzieć wydymał Słupsk i poszedł sobie do innej politycznej piaskownicy. Już oficjalnie nadzieja tęczowej demokracji oświadczyła, że nie będzie się ubiegać o reelekcję i nie jest zainteresowana fotelem prezydenta Słupska.

Czy warto się w ogóle tym politykiem i jego nowym pomysłem na politykę zajmować? Otóż warto, z przyczyn, które postaram się klarownie wyłożyć. Zacznijmy od źródła decyzji, wyjątkowo gorącego i bolesnego dla Biedronia. Według wszystkich słupskich wiewiórek tęczowy Robert nie miał najmniejszych szans na powtórne zwycięstwo w Słupsku. Za to miał spore szanse na zaliczenie spektakularnej porażki. Poza tym ciągnie się po Słupsku smród pedofilskiej afery łączonej z obecnym prezydentem, który miał na sprawę co najmniej przymykać oko. Łącząc te dwa fakty łatwo wywnioskować, że mamy do czynienia z klasyczną ucieczką do przodu. Biedroń chce pokazać, że jest kimś znacznie ważniejszym i atrakcyjniejszym politycznie niż wskazuje stanowisko, jakie dotąd zajmuje. Stary jak świat chwyt, znany politykom od kołyski i tutaj nie ma się co specjalnie rozwodzić.

Następna okoliczność to reakcja mediów postępowych. Na kilka chwil przed obwieszczeniem Biedronia nie TVP Kurskiego, ale TVN zrobił materiał, w którym pokazał uciekających współpracowników i samego prezydenta Słupska, który nie potrafił się z afery pedofilskiej wytłumaczyć. Tutaj przypadku nie ma, zleceniodawcy dali zaliczkę i zadanie zostało wykonane. Identycznie rzecz się ma z „liderami opozycji” i PO i Nowoczesna z pełnym lekceważeniem potraktowały nowe plany Biedronia i od razu zaczęły marginalizować konkurenta. Sprawa o tyle ciekawa, że przez wiele miesięcy ludzie Michnika zachowywali się wręcz przeciwne i nawet sugerowali, że to Robert nie Donald ma jeździć na białym koniu. Coś się po drodze stało i wszystko wskazuje na to, że Biedroń będzie grillowany przez swoich i to jest dobry sygnał dla przeciwnej strony barykady.

W 2015 roku większość parlamentarną, rzutem na taśmę, załatwił PiS nie kto inny tylko komunista Zandberg ze swoją śmieszną kanapą „Razem”. Bez Zandberga SLD dostałby się do sejmu i koalicja wyglądałaby zupełnie inaczej. PiS byłby skazany albo na chwiejnego Kukiza albo wylądowałby na ławach opozycji. W 2018 roku w wyborach samorządowych i rok później w parlamentarnych historia może się powtórzyć, dlatego Biedronia i cokolwiek tam stworzy nie ma sensu dołować. Niech sobie żyje i ciuła punkty procentowe na poziomie progu wyborczego, co się musi odbywać kosztem PO, Nowoczesnej i SLD. Skoro rodzina uznaje Biedronia za czarną owcę, która „dzieli opozycję”, to kłótnię w rodzinie należy wykorzystać. Będą mieli rację wszyscy sceptycy, którzy powiedzą, że to przecież kolejny plankton i nie ma szans na wynik wyborczy na poziomie patologii „Twój Ruch”.

Strony

Źródło foto: 
11655 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

13 (liczba komentarzy)

  1. avatar

  2. Pamiętaj, że od JOWów lepsze będą DOWy, ale jeszcze to się ludziom nie chce pomieścić w głowach...

  3. avatar

    Biedroń to zero ale to co za bezeceństwo, kogo ten mędrek reprezentuje.To przechodzi ludzkie pojęcie. Pałac wymaga deratyzacji

  4. avatar

    Chyba to Szlezwik-Wielgas kiedyś powiedziała, że demokracja to rządy ludu, a nie większości. Wtedy zwątpiłam, czy wiem, co to jest demokracja. Całkiem niedawno przeczytałam, że „demokracja rządzi tylko tam, gdzie decyzje podejmują parlamenty"

    Bo: „Stołeczny dziennik "Die Welt" stwierdza, że "Europa jest kolebką parlamentaryzmu, matką reprezentatywnej demokracji", a jest "ona atakowana przez populistów, jako niedemokratyczna".

    "W jej miejsce powinien wkroczyć cezaryzm z wątpliwymi wyobrażeniami o woli narodu. Stale dochodzi do powoływania się na odczucia narodu, by oczernić parlamenty i instytucje demokratyczne" - zauważa publicysta gazety z Berlina”

    Teraz pytanie, czym jest populizm.

  5. Biedroń jest indywidualistą i ma wszystkie atututy opozycyjne we własnej kieszeni. Jeśli podzieli się nimi z kilkoma skompromitowanymi już nielotami, to przegra.

  6. W tym "polskim piekiełku" - Biedroń jest faktycznie wartością dodaną przy 98% politycznych nielotów. Biedroń nie zbuduje jednak silnej opozycji wobec PiS z wielu powodów, między innymi z powodu przerośniętego ponad miarę ego tych nielotow. Schetyna,Siemoniak,Neuman,Grabiec,Misiło,myszka agresorka, poseł Scerba, szef PSL Kosiniak Kamysz - to zgrane postacie, które nikogo już nie przekonają.Nikomu nie zaimponują.

  7. Jeżeli nie stoją za tym pieniądze Rotschildów, to Biedroń nie ma żadnych szans by zostać polskim Macronem.

  8. Jeśli ta partia Biedronia zdobędzie parę procent w sondażach, to będzie to poważny problem dla PO. Co bardziej radykalni wyborcy PO mogą przerzucić swoje głosy na Biedronia, a gdyby PO chciała zawrzeć z nim jakąś koalicję, to wyborcy nastawieni bardziej konserwatywnie mogą się zniechęcić do PO.

  9. avatar

    Czyli powtórka z rozrywki Petru i .Nowośmieszna.

  10. Powtórka. A z kim Robert wyruszy na Maderę pozostaje sprawą otwartą...

  11. Strony