Reklama

Ferdinand Pichard o płatkach w paski (melanż karmezynowej czerwieni
z delikatnym różem). Charles de Mills o najpiękniejszym zapachu – śnie
perfumerzysty. Honorine de Brabant którą łatwo pomylić z maliną. Albo
Amber Queen, co lśni jak dojrzała brzoskwinia. Multiflora Porcelain, gładka

jak satyna, o zapachu niczym akacjowy miód. Czy dzielna Fountain
pracowicie pnąca po murach zamku śpiącej królewny. Desprez Fleur,
różowiąca się jak
nieśmiała praktykantka z kwiaciarni. Chapeau de Napoleon – półotwarta
jak zdziwione usta. Miseczka potpourri z kroplą różanego olejku

Reklama

laską cynamonu i garścią cytrynowych liści – szeleszczące rosarium zimą.
Albo ta, którą wyczarował wiedeński cukiernik z marcepanu. Jest jeszcze
rose oceano która smakuje jak łza. I Tiffany

w butelce po białym winie

Reklama

9 KOMENTARZE