Reklama

Sprowadzanie ludzi do sieci, przez sieć i ludzi w sieci.

Sprowadzanie ludzi do sieci, przez sieć i ludzi w sieci. Od każdej reguły wyjątek, w każdej teorii empiryczne korekty, w każdym tłumie jednostki.  Wszystko zaczyna się banalnie, pączkuje, rodzi i pierwszy kontakt z płaczem, komplementy, jaki ładny, „cała mama”. Potem trzeba przebierać, karmić, budzić się po nocach, pomóc postawić pierwszy krok i ucałować pierwszą „śliwę”, zakazać niedobrego, pokazać właściwe, posłać do szkoły, wychować. Wszystko po to, aby po latach usłyszeć „ja się na świat nie prosiłem”, ale już za chwilę cieszyć się jaki zdolny, jak skończył studia, jak sobie daje radę, wstydu nie przynosi, pociecha na stare lata i wsparcie w potrzebie.

Tego w sieci się nie zobaczy w żadnym formacie, sieć jest bezlitosna, pokazuje tylko to co gotuje krew z krwi, kość z kości nie widać skąd się wziął „user”, co sprawiło, że wybrał ten, a nie inny nick, dlaczego wypowiada się tak jak go wychowano. Czego nie widać najłatwiej sobie dopowiedzieć, wyobrazić, podejrzewać, że tak musi być. Żadnych beczek soli, żądnego na dobre i na złe, dwa słowa komentarza, jedna polityczna deklaracja, pół słowa półgębkiem, nastrój dnia, chwila słabości, czasem nawet sam nick i wszystko jasne. Dajcie sieci cokolwiek, kogokolwiek, jakkolwiek i otrzymacie wszystko na temat.

Wrzućmy do sieci kobietę, która ma same wady, po pierwsze głosuje i wspiera najgorszą z możliwych partii, nadajmy skrót tej partii i można zacząć mówić o kobiecie wszystko, co w sieci się czuje i co dla sieci jest pewne. Skromne wykształcenie, zacofanie, beret z toruńskiej fabryki, nienawiść do wszystkiego co obce, pogarda dla europejskości, wieczny szacunek dla wszechpolskiej miłości Ojczyzny. Wąskie horyzonty, homofobia, pogarda dla drugiego, odmiennie myślącego, podsycanie nienawiści, wyładowanie frustracji, zgorzkniałość, szukanie przyczyn swojej porażki w teoriach spiskowych, prawdopodobny antysemityzm.

Przez takie kobiety, ta biedna Polska nigdy nie będzie krajem, którego można się nie wstydzić, ręce opadają gdy się czyta komentarze takich kobiet. Jak można nie mieć oczu, jak można być tak zaślepionym tanią retoryką mlaskających polityków. A najbardziej przerażające jest to, że kobieta jest matką i wszystkie swoje fobie, całą swoją nienawiść do świata, przekaże swojemu synowi, zaszczepi swoim wnukom. Dopóki o Polsce będą stanowić głosy takich kobiet, będziemy krajem ponurym, zawistnym, takim krajem, że szkoda gadać i jednocześnie nie da się przestać gadać.

Kto w sieci mógłby zbudować taki obraz i prawdopodobieństwo kobiety, która została wrzucona do sieci? Każdy sobie może, jednak najbardziej mógłby ktoś młodszy, otwarty europejski i przede wszystkim głosujący inaczej. Wrzućmy do sieci takiego właśnie. Głosował i wspiera właściwie, mieszka w Europie, poznał normalność, patrzy na Polskę z dystansem i pewnie się wstydzi. Wykształcony, ma ciekawą pracę, kocha ludzi i muzykę, dowcipny, otwarty, utalentowany, inny niż  „typowo polski”. Nie zawistny, moralny, najprawdopodobniej ateista, co w Polsce nie do pomyślenia. Z takimi ludźmi zbudujemy kraj naszych marzeń, pokażemy światu na co nas stać, tacy nowi polscy ludzie powinni zastąpić tamtych strych polskich ludzi. Z mroków powstanie Ojczyzna i strzeli świetlistym szlakiem, ruszamy z przedmurza chrześcijaństwa i nie spoczniemy nim dojdziemy, do samego centrum laickiej nowoczesności.

Sieć opowie się za żeńskim nickiem z Polski w liczbie przytłaczająco mniejszej, tych co poparli metkuje: paru agitatorów, którym za to płacą, partyjne szeregi, które muszą i słuchacze niszowej rozgłośni. Po drugiej stronie staną spontaniczne zastępy pięknych, wyedukowanych, dobrze wychowanych obywateli świata i będzie to większość, zdecydowana i odważna. W nowej Polsce porażającej większości, już żadna babcia nie zakłóci nam trendu klepanym pacierzem, żaden dziadek nie odkurzy munduru sprzed wojny, będziemy się wspólnie wstydzić ciemnoty i ułańskiej fantazji, cytryną zraszać ostrygi.

Stop nietolerancji starszych Polaków, w nowoczesnej jedności siła, tradycję ośmieszy się przeżytkiem, wiarę w raj, zabobonem, kupimy sobie ładniejsze samochody, takie jak mają w Austrii, wybudujemy równiejsze niż niemieckie autostrady. Zdejmiemy z Polski beret, założymy ciemne okulary, ożenimy Józefa z Marianem, będziemy kulturalnie dopingować i nikt już nie wyrwie nikomu kołpaków. Taki manifest podpisze każdy, chyba, że głupi będzie i wspierający nie tych co trzeba. Najlepsze są proste recepty, dwa razy nie ma sensu się zastanawiać, nie ma potrzeby dopytywać, sieć nie ma czasu na wątpliwości, przyklepujemy wizję enterem, kasujemy przeszłość backspacem.

Gdzie tu wątpliwość co o polskiej kobiecie sądzi europejski mężczyzna, co o mężczyźnie powie kobieta? Nic nie może połączyć przeciwieństw, konflikt wartości, silniejsze wygrywa, prawo sieci. A gdyby wyrwać się z sieci, wyplątać i zapukać do drzwi, grzecznie zaczynając od kobiet?  Nie wypada przychodzić z pustymi rękoma, kwiaty są banalne, pukajmy z propozycją. Szanowna Pani w Pani rękach los milionów, proponuję Polskę taką jaką Pani widzi w marzeniach, taką jak Pani głosowała i wspiera, resztę niech weźmie cholera.

Co odpowie Pani z Polski? Nie jest pewne, ale nie tylko w sieci wolno zgadywać. Spójrzmy nie przez oczka sieci, ale oczyma, przyjmijmy jeden z wariantów, choć wyda się nieprawdopodobny. Pani TYLKO zagłosowała, poza tym zna życie, wiele widziała, wiele przetłumaczyła z obcego na nasze, nie gustuje w beretach, siłą zawodu zna języki i kultury, ale straciła zaufanie, takie życie. Przyjmie propozycję? Załóżmy, że nie, powiedzmy, że spyta co w zamian? Drobiazg odpowie oferent, wystarczy podpisać protest: „Żadnych miłośników Rock’N’Rolla, żadnych nowoczesnych spoza Polski w naszej Polsce”. Dla sieci darmocha, brać w ciemno. W życiu kulturalne nie i zaraz po odmowie, szybki telefon, czy aby wszystko w porządku, bo tak strasznie źle się śniło.

Witaj w roumingu nowoczesny mężczyzno, nasza firma przygotowała ci kraj Twoich marzeń, od morza do morza tylko Rock’N’Roll, żadnych godzinek, żadnej nowenny, światła, lasery, fajerwerki, decybele, darmowe minuty. Kusi i prawie by wziął w ciemno, ale nie tak mama uczyła słuchać Rock’N’Rolla. Podziękuje i zadzwoni do Polski, czy wszystko gra i buczy. Jak to możliwe? Kto w to uwierzy, żeby z tradycji wyrósł na ludzi Rock’N’Roll? Komy przyjdzie do głowy, że można wierzyć inaczej i żyć tak samo? Takie rzeczy dzieją się naprawdę, poza siecią, wśród żywych. Co w sieci pochłania, wyklucza, dzieli, jest proste jak nick, poza siecią komplikuje się w człowieka, z tłumu wyrasta jednostka, wyjątki stają się regułą, sprzeczności rodziną. Nie strach się bać ideałów, strach się bać ludzi, którzy przyjmą w ciemno proste oferty. Niczego nie wiemy o ludziach, może dlatego tak często skreślamy nicki. Życie ma swój bit i takie płata figle, że Matką jest tradycja, a Synem Rock’N’Roll.

Tekst inspirowany historią rodzinną, znalezioną w sieci.

Reklama
Poprzedni artykułProśba do Parlamentu Europejskiego
Następny artykułSTOP CENZURZE ! O wolność dla interenetu !
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

32 KOMENTARZE

      • Łatwo miałam
        z tym wychowywaniem i przekazywaniem. Ten starszawy facet, który jest moim synem, wychował się własciwie sam. Niekiedy wydaje mi się, że on się już urodził jako dojrzaly mężczyzna. Nie płakał, nie marudził, nie zadawał głupich pytań, właściwie niczego ode mnie nie potrzebował. Tylko jednego go nauczyłam: że człowiek musi być uczciwy przede wszystkim wobec siebie, a reszta przyjdzie sama. I że musi szanować przede wszystkim siebie, bo wtedy inni też będą go szanować. Jestem z niego dumna, to najlepsza “rzecz” jaka mi się w zyciu przytrafiła. (Lubicz rzecz jasna skomentuje, że dla mnie najlepsze są wszelkiej maści psy i koty, na dodatek koniecznie bezdomne).
        Piękny tekst. Nie umiałabym takiego napisać.
        Pozdrawiam.

      • Łatwo miałam
        z tym wychowywaniem i przekazywaniem. Ten starszawy facet, który jest moim synem, wychował się własciwie sam. Niekiedy wydaje mi się, że on się już urodził jako dojrzaly mężczyzna. Nie płakał, nie marudził, nie zadawał głupich pytań, właściwie niczego ode mnie nie potrzebował. Tylko jednego go nauczyłam: że człowiek musi być uczciwy przede wszystkim wobec siebie, a reszta przyjdzie sama. I że musi szanować przede wszystkim siebie, bo wtedy inni też będą go szanować. Jestem z niego dumna, to najlepsza “rzecz” jaka mi się w zyciu przytrafiła. (Lubicz rzecz jasna skomentuje, że dla mnie najlepsze są wszelkiej maści psy i koty, na dodatek koniecznie bezdomne).
        Piękny tekst. Nie umiałabym takiego napisać.
        Pozdrawiam.

  1. To niekoniecznie tak…
    Znam wiele przykładów odwrotnych.
    Znam dwudziestoletnich moherów i 60-letnich R&R-owców.
    Co nie zmienia faktu, że każdy ma prawo mieć swoje zapatrywania i preferencje polityczne.
    Mnie tylko wpienia niemożliwie narzucanie jedynie słusznych poglądów.
    A wiele już ich przeżyłem, poczynając od Stalina i Bieruta w podstawówce a kończąc na Kaczyńskich z jednej a np. Oleksym z drugiej…
    Wkurza mnie jednakowy czarno-biały ogląd świata panujący obecnie, jakże podobny do tego z najgorszych czasów Moczara czy Siwaka.
    Zmieniły sie tylko hasła, metody są nadal tak samo bolszewickie.
    Co więcej, wielu głosicieli miłości pomiędzy bliźnimi coraz wyraźniej domaga się stosów.
    I nie o to mam pretensję do “budowniczych” tzw. IV RP, że mają inne niż ja zapatrywania, tylko o to, że swoimi metodami prowadzenia polityki, czyli bezwzględnym stosowaniem zasady “kto nie z nami to wróg, którego należy zniszczyć” doprowadzili do tak wielkiego spustoszenia w umysłach Polaków, że nie potrafią już dyskutować (MK też) tylko muszą “bić wrogów”, cokolwiek by to nie miało znaczyć.
    Nie ma już przeciwników, interlokutorów, oponentów, są WROGOWIE…

    • A właściwie to
      dlaczego “kończąc na Kaczyńskich”, a nie “na Tusku”? To przecież PO chamskim i metodami, na możliwie najniższym poziomie prowadzi politykę miłości. Tak Panu (Pani) zawadza to źdźbło w oku PiSu? Proszę uważać, bo łatwo się potknąć o belkę.

    • Przesadzasz Soosell
      Moi synowie: jeden jest PiSowiec zatwardziały drugi kocha tylko PO/ teraz troche mniej/ trzeci ma wszystka w du.. tylko mecze i gry komputerowe, A czwarty? czwarty to czerwona młodzieżówka aż po oczach bije. Kłócą sie rzecz jasna, ale wrogość nie!!!! Miej ty sobie pogłądy jakie chcesz ale nie obrażaj. Nawet jeżeli się mylisz to życie zweryfikuje twoje poglądy. Takie mamy motto

      • Przeciwnicy a wrogowie
        Co innego w rodzinie (Jiima też ma scysje z Drugą Połową o różne kwestie, może dlatego że Jiima się już w życiu nawściekało i teraz raczej stara się podchodzić do rzeczy na spokojnie), a co innego na sieci. Jak to ktoś ostatnio napisał:

        “w końcu nie po to angażujemy się we flejmy w necie, żeby dać się przekonać”

        Kto wie, czy bracia nie toczą ze sobą starć do ostatniej krwi na sieci, a może nawet nie wiedzą o tym…
        W sieci każdy lubi poszaleć, no bo skąd masz wiedzieć, że sympatyczny skądinąd kumpel z biurka obok, słuchający muzyki klasycznej na ipodzie to tak naprawdę Palestrina2005? Jiima zna jednego fana PiS, młodszego nieco od Jiimy, który by pasował do oPiSu. W realu zdarzało się toczyć z nim dyskusje, czasem bardziej zacięte, czasem mniej, a całkiem przyjemnie się z nim wychodziło na piwo i rozmawiało na tematy zawodowe i naukowe (przypadkiem kolega też matematyk jak Jiima, oraz też fan fantastyki). Jiima nie wie czy i pod jakim nickiem ów kolega pojawia się na sieci, ale jest w stanie założyć się o piwo, że gdyby Jiima go spotkało, doszłoby do flejma, pomimo że generalnie Jiima nie jest specjalnie zainteresowane flejmami.
        Ot – internet is for flames (and porn).

        A co do tematu polityki, Jiima nadal czeka na gajowego, co “partyzantów” z PiS i “Niemców” z PO wykopie z lasu, aż “ruskie” z SLD będą się za tyłki trzymać. PSL pomijam, bo żaden azotoks tego robactwa nie wytępi, pozostaje, jak w akademiku, ignorować… Byle tylko ten gajowy był z Polski a nie jakiegoś ościennego kraju, to byłoby idealnie…

  2. To niekoniecznie tak…
    Znam wiele przykładów odwrotnych.
    Znam dwudziestoletnich moherów i 60-letnich R&R-owców.
    Co nie zmienia faktu, że każdy ma prawo mieć swoje zapatrywania i preferencje polityczne.
    Mnie tylko wpienia niemożliwie narzucanie jedynie słusznych poglądów.
    A wiele już ich przeżyłem, poczynając od Stalina i Bieruta w podstawówce a kończąc na Kaczyńskich z jednej a np. Oleksym z drugiej…
    Wkurza mnie jednakowy czarno-biały ogląd świata panujący obecnie, jakże podobny do tego z najgorszych czasów Moczara czy Siwaka.
    Zmieniły sie tylko hasła, metody są nadal tak samo bolszewickie.
    Co więcej, wielu głosicieli miłości pomiędzy bliźnimi coraz wyraźniej domaga się stosów.
    I nie o to mam pretensję do “budowniczych” tzw. IV RP, że mają inne niż ja zapatrywania, tylko o to, że swoimi metodami prowadzenia polityki, czyli bezwzględnym stosowaniem zasady “kto nie z nami to wróg, którego należy zniszczyć” doprowadzili do tak wielkiego spustoszenia w umysłach Polaków, że nie potrafią już dyskutować (MK też) tylko muszą “bić wrogów”, cokolwiek by to nie miało znaczyć.
    Nie ma już przeciwników, interlokutorów, oponentów, są WROGOWIE…

    • A właściwie to
      dlaczego “kończąc na Kaczyńskich”, a nie “na Tusku”? To przecież PO chamskim i metodami, na możliwie najniższym poziomie prowadzi politykę miłości. Tak Panu (Pani) zawadza to źdźbło w oku PiSu? Proszę uważać, bo łatwo się potknąć o belkę.

    • Przesadzasz Soosell
      Moi synowie: jeden jest PiSowiec zatwardziały drugi kocha tylko PO/ teraz troche mniej/ trzeci ma wszystka w du.. tylko mecze i gry komputerowe, A czwarty? czwarty to czerwona młodzieżówka aż po oczach bije. Kłócą sie rzecz jasna, ale wrogość nie!!!! Miej ty sobie pogłądy jakie chcesz ale nie obrażaj. Nawet jeżeli się mylisz to życie zweryfikuje twoje poglądy. Takie mamy motto

      • Przeciwnicy a wrogowie
        Co innego w rodzinie (Jiima też ma scysje z Drugą Połową o różne kwestie, może dlatego że Jiima się już w życiu nawściekało i teraz raczej stara się podchodzić do rzeczy na spokojnie), a co innego na sieci. Jak to ktoś ostatnio napisał:

        “w końcu nie po to angażujemy się we flejmy w necie, żeby dać się przekonać”

        Kto wie, czy bracia nie toczą ze sobą starć do ostatniej krwi na sieci, a może nawet nie wiedzą o tym…
        W sieci każdy lubi poszaleć, no bo skąd masz wiedzieć, że sympatyczny skądinąd kumpel z biurka obok, słuchający muzyki klasycznej na ipodzie to tak naprawdę Palestrina2005? Jiima zna jednego fana PiS, młodszego nieco od Jiimy, który by pasował do oPiSu. W realu zdarzało się toczyć z nim dyskusje, czasem bardziej zacięte, czasem mniej, a całkiem przyjemnie się z nim wychodziło na piwo i rozmawiało na tematy zawodowe i naukowe (przypadkiem kolega też matematyk jak Jiima, oraz też fan fantastyki). Jiima nie wie czy i pod jakim nickiem ów kolega pojawia się na sieci, ale jest w stanie założyć się o piwo, że gdyby Jiima go spotkało, doszłoby do flejma, pomimo że generalnie Jiima nie jest specjalnie zainteresowane flejmami.
        Ot – internet is for flames (and porn).

        A co do tematu polityki, Jiima nadal czeka na gajowego, co “partyzantów” z PiS i “Niemców” z PO wykopie z lasu, aż “ruskie” z SLD będą się za tyłki trzymać. PSL pomijam, bo żaden azotoks tego robactwa nie wytępi, pozostaje, jak w akademiku, ignorować… Byle tylko ten gajowy był z Polski a nie jakiegoś ościennego kraju, to byłoby idealnie…