Reklama

Postanowiłem pociągnąć wątek skautingu i harcerstwa i przyjrzeć się tematowi dosadniej, wcześniej nie miałem specjalnej ochoty na wojnę z druhami i druhnami. Teraz też nie mam, ale nie lubię być źle rozumiany, dlatego doprecyzuję swoją ocenę harcerstwa i wszelkiego skautingu, do tego poziomu jak uważam naprawdę. Jak zwykle śmiertelnie konsekwentny jestem i bezwzględny w pokazywaniu niekonsekwencji w podejściu do spraw, u tych co się przedstawiają jako znawcy tematu. W harcerstwie nigdy nie byłem, skończyłem się wygłupiać na poziomie zuchów, nie byłem też ministrantem, nie byłem sierotką sypiącą kwiatki na Boże Ciało, ale właśnie dlatego nie byłem, że wiem jak to zabawne i masowe zajęcie. Harcerstwo i skauting jako szkoła życia, tak się mówi, a dla mnie to coś w rodzaju pedofilii paramilitarnej. Rozumiem, że są ludzie, którzy potrzebują bata nad sobą, potrzebują jasno sprecyzowanych kryteriów, kodeksów moralnych, odpowiednich instrukcji wykutych na pamięć jak się zachowywać, żeby być. No właśnie, żeby być kim? Popatrzmy na dzieje tego ruchu, poczynając od skautingu. Konstytucja tego ruchu w wielkim skrócie brzmiała następująco:

1)    obowiązek wobec Boga rozumiany jako: „wierność zasadom duchowym, lojalność wobec religii, która je wyraża i akceptacja obowiązków, które z niej wynikają”

2)    obowiązek wobec bliźnich 

3)    obowiązek wobec samego siebie

Proste i czytelne, ale ponieważ mamy do czynienia z masami, które trzeba wykarbować, okrzesać, wyrównać i podrzucić w jednym kawałku trzeba metod bardziej szczegółowych:

1.    Godność skauta polega na tym, że można mu zaufać.

2.    Skaut jest lojalny względem Króla, swego kraju, przełożonych, rodziców, pracodawców i podwładnych. 

3.    Obowiązkiem skauta jest bycie pożytecznym i niesienie pomocy bliźnim. 

4.    Skaut jest przyjacielem wszystkich, a bratem każdego innego skauta, bez względu na to do jakiej należy on klasy społecznej. 

5.    Skaut jest rycerski. 

6.    Skaut jest przyjacielem zwierząt. 

7.    Skaut jest posłuszny bez zastrzeżeń rodzicom, zastępowemu i skautmistrzowi.

8.    Skaut śmieje się i gwiżdże w każdej ciężkiej przygodzie. 

9.    Skaut jest oszczędny. 

10.    Skaut jest czysty w myśli, mowie i czynie.

No cóż, jeśli to nie jest poprawczak z wydumaną symboliką, jeśli to nie jest połączenie indoktrynacji religijnej, ustrojowej, czyli politycznej z banałami typu bądź miły i myj rączki, która to całość zastępuje samodzielne myślenie, to ja nie wiem co to jest myśl skoszarowana, zastąpiona myślą wolną. Otóż żadnego obowiązku wobec Boga nie czuję, co więcej nie uważam, abym miał jakieś obowiązki wobec bliźniego, z gatunku muszę nie kopać słabszych, to nie obowiązek, to rozum, natomiast obowiązek wobec samego siebie sam sobie definiuję najlepiej. Jest trudna i pogubiona młodzież, która potrzebuje podobnie wyłożonej kawy na ławę, a i tak się pogubi, bo co obóz harcerski, to przynajmniej dwie druhny w ciąży wracały do domu, jak nie przymierzając pielgrzymujące do Częstochowy dziewczęta z Oazy.  Szacunek dla harcerstwa polskiego wziął się skąd? Przede wszystkim to te nieszczęsne dzieci z butelkami łatwopalnego płynu, które biegły w niemieckich hełmach pomalowanych w biało-czerwone pasy i celowały we wraże maszyny gąsienicowe. Wielokrotnie uznawałem to nie za bohaterstwo dzieci, bo te nic nie rozumieją, ale za skrajną głupotę i paramilitarną sadystyczną pedofilię dorosłych. Hitlerjugend i pionierzy Stalina to chyba najbardziej wydatny przykład tego, czym się kończy zabawa w wojnę i ideologiczne pranie mózgów. Można się oburzać, ale jeśli Hitlerjugend i Pafka Morozow to nie są ofiary paramilitarnego skautingowego zwyrodnienia starych koni, to proszę mnie wydobyć z tego błędu.

Piękne i szlachetne są te wszystkie nazwiska znanych Polaków – harcerzy, tylko żeby było śmieszniej są to z reguły nazwiska męczenników, tak nienowoczesnych i nieeuropejskich, tylko zaściankowo polskich zgonów. Wyśmiewanych wielokrotnie przy różnych okazjach. A już dopełnieniem śmieszności jest to, że ci co kpią z polskiej tradycji martyrologicznej i bezsensu Powstania Warszawskiego, z polskiego ułaństwa, nagle rzucają z rękawa znanymi nekrologami. Na jednym z nich harcerstwo Kuronia, a tam napisane, że było szlachetne i znów szczęka opada, bo Kuroń zakładał harcerstwo według tych wartości stalinowskiej Polski, która potem zabiła mu ojca i żonę, Kuroń za ten okres swojego życia się wstydził. Można walnąć paroma wygodnymi nazwiskami, bo przecież nikt nie będzie pamiętał o polskim harcerstwie nardowo-katolickim, tym samym co przed wojną ustawiało getta ławkowe, a po wojnie wychowywaniem młodzieży harcerskiej, narodowej i katolickiej zajmowali się tacy światli ludzie jak Antoni Macierewicz. Ze znanych ludzi można dorzucić Ludwika Dorna i jeszcze Jadwigę Kaczyńską, pseudonim „Stokrotka”, czy inna „Konwalia”. Nie mogę wyjść z podziwu jak to jednym nazwiskiem ulubionego polityka milionom odbiorców zmienia się perspektywa. Już nie barbarzyństwo powstańcze, już nie śmieszność, pusty kult paramilitarny i lamenty nad grobami, ale szkoła życia. Harcerz Komorowski i harcerstwo to jest szkoła życia, pieczenie kiełbasy i śpiewanie pieśni na 4 akordach. Gdyby tak Kaczyńskiego podpiąć pod harcerzyka, śmiechom i oklaskom nie byłoby końca.

Samotny się czuję, wiecznie samotny, ze swoim upierdliwym postrzeganiem zjawisk takimi jakie one są. Kaczyński i harcerstwo? Komorowski i harcerstwo? Jaruzelski i harcerstwo? A po co te dodatki, komu to potrzebne? Tylko harcerzom, ludziom myślącym samodzielnie nie potrzeba nazwisk do oceny zjawisk. Skoszarowani jak zwykle muszą mieć wszystko podane na tacy i wykute na blachę. W harcerstwie można się nauczyć dyscypliny, szacunku i grać na gitarze, ale ja pytam jakim kosztem i w imię czego? Kosztem urawniłowki, prymitywnej indoktrynacji, traktowania ludzi z założenia jako głupków niedomytych i tchórzliwych, którzy muszą przysięgać, że będą się myć i nie uciekać na widok myszy. Kosztem schematu pojęć wykuwanych na blachę, które zstępują myślenie w imię przeróżne. W imię tak szlachetne jak sprzątanie grobów i pomaganie staruszkom na przejściu, ale te mundurki to przede wszystkim gotowość do wojny militarnej i politycznej. Wtedy imiona się zmieniają, na Adolfa, Józefa, Antoniego i inne, w zależności kto sobie wychował zastępy z chorągwiami i komu druhny i druhowie wydadzą rozkaz do boju. Jedni sobie wybierają imiona przyjazne, inni biorą imiona znienawidzone i tak trwa polska debata o to kto jest bydle, a kto Polak, bo przecież nie o harcerstwie. Ile razy piszę o zjawisku i przywołuje nazwisko przy okazji zjawiska, tyle razy jestem pewien, że o zjawisku nie dowiem się nic, o nazwiskach wszystkiego. Harcerstwo to paramilitarna pedofilia, zboczenie dorosłych, za to powinno się ścigać, a nie pomniki stawiać.

 

Reklama

74 KOMENTARZE

  1. Harcerstwo to paramilitarna pedofilia, zboczenie dorosłych
    Tak właściwie,to pytanie brzmi: jacy jesteśmy faktycznie. My, ludzie, zwierzęta społeczne. Znaczy, czy coś, i co, w geny mamy wdrukowane. I co, i jak, można nam wcisnąć w memy. Te pytania męczą macherów od ideolo.
    Wybór z możliwości to różnica między prawicą a lewicą. Na poziomie “wykonawczym” i tak decyduje praktyka i doświadczenie.
    Chyba już od “małpich” czasów mamy “wdrukowaną” zdolność do działania w zhierarchizowanej grupie. Albo zdolność ta zostanie wykorzystana z pożytkiem dla społeczeństwa (cokolwiek to znaczy) albo spontanicznie, młodzieżowy gang przykładem.

    • Ble3, ble,, ble
      Oprócz wersji oficjalnej krążyło wiele nieoficjalnych wersji czynu Pawlika Morozowa. Po upadku ZSRR opublikowano wiele alternatywnych historii o Pawliku Morozowie. Według dziennikarza i literata Jurija Drużnikowa Pawlik nigdy nie należał do organizacji pionierskiej, gdyż taka za jego życia w Gierasimowce nie istniała. Doniósł na ojca nie ze względów ideowych, lecz osobistych. Namówiła go do tego matka, by zemścić się na mężu, który ją porzucił. Ojciec pomagał uciekinierom z łagrów, dając im czyste blankiety dokumentów tożsamości do wypełnienia. Skłócony z ojcem Pawlik wskazał miejsce, w którym ojciec ukrywał blankiety. Gdy ojca aresztowano, okazało się, że matka nie jest w stanie samodzielnie utrzymać Pawlika i jego brata. Wtedy Pawlik zaczął donosić za pieniądze, gdzie chłopi chowają zboże. Pewnego dnia chłopiec i młodszy brat zostali zamordowani, a spośród pięćdziesięciu trzech głównych uczestników wydarzeń związanych z zabójstwem dzieci i powstaniem legendy o Pawliku Morozowie, dziewiętnastu zabito, dwóch najprawdopodobniej otruto, dwudziestu jeden aresztowano na podstawie donosów politycznych, trzech zachorowało psychicznie. Drużnikow nie przedstawił jednak dokumentów na poparcie swojej wersji.
      To Wikipedia.
      Weź chłopie na wstrzymanie.
      Miałem się już nie oddzywać na Twoim blogu.
      Niestey nie dałeś mi tej szansy.
      Wku…..ś mnie jak zwykle. 🙂
      Chłopie – jedynym rozwiiązaniem jest rozwiązanie OSTATECZNE
      🙂
      KONC

      • Niektóre pomysły masz
        Niektóre pomysły masz naprawdę dobre, na przykład ten pomysł, żeby się więcej nie odzywać… głupio (przy. red.). A tak to napisałeś nieadekwatnych durnot z Wikipedii o Morozowie, rozdzielając włosy na 16, zapominając, że bez względu na to jaka była historia Morozowa, to ten przez całe dekady był idolem Pionierów i to jest istota. Także daj se chłopie na wstrzymanie, choć mnie nie wkurwiasz, raczej zabawny jesteś i masowy. Takich co obiecali stąd odejść i się nie odzywać, a potem wracali i gadali jeszcze większe głupoty już nie ma sensu liczyć, to tonami trzeba ważyć.

        PS Byłeś harcerzem prawda? Nie szkodzi, ale że odebrałeś tekst osobiście, to znaczy, że z harcerstwa już nie wyrośniesz.

        • No to ja sobie też pobędę zabawna i masowa
          Większość “durnot” z Wikipedii została potwierdzona oficjalnie, przede wszystkim to, że Pawlik Morozow nigdy nie był pionierem, a Ty nazywasz go ofiarą paramilitarnego skautingu zwyrodniałych starych koni. Stare konie zrobiły z Pawlika ofiarę swego zwyrodnienia dopiero po jego śmierci, czyniąc idolem pionierów kogoś, kto nigdy pionierem nie był. O to chodziło marianowi, tak zrozumiałam.

          Do harcerstwa należałam bardzo krótko, bo mi się nie podobało, za dużo w nim było fałszu i włazidupstwa; na podwórku mieliśmy uczciwe reguły i dużo więcej atrakcji. Na studiach odbyłam szkolenie wojskowe – luz blues i jaja jak berety.

          • No dobrze, niech będzie, że
            No dobrze, niech będzie, że Wikipedia ma świętą racja, ale pytam jakie to ma znaczenie? To jest Twoim zdaniem istota? Czy może, fakt, że przez pół wieku podtrzymywano jego legendę, był idolem pionierów i wychowywał tysiące takich Pawlików. Rozumiem, że to jest takie pisanie na zasadzie “mam cię”. Jeśli tak, to nikomu nie chce psuć tej radości moim zdaniem mało wyszukanej, ale jeśli za tym ma iść przekreślenie sensu i sedna całego tekstu, to uważam, że to rozpaczliwa polemika, bardzo rozpaczliwa.

          • O matkobosko
            Czy ja mówię, że Wiki ma świętą rację? Nie. Że większość tego, co podaje, została oficjalnie potwierdzona. Czy ja mówię, że nie podtrzymywano legendy? Nie. Wymyślono, podtrzymywano – pełna zgoda. Cynicznie wykorzystano śmierć dzieciaka, żeby wychować tysiące Pawlików, pełna zgoda.

            Naprawdę uważasz, że tylko czekam, żeby Ci sens i sedno tekstu przekreślić, zrobić zygu zygu i skikać pod sufit z radości? Mam cię, mam, cię! Chyba żartujesz, dawno wyrosłam z takich zabaw. Chodzi mi tylko o nieadekwatność przykładu Morozowa, którego nazwałeś ofiarą, a on w tym sensie, o jakim piszesz, ofiarą nie był.

            Fakt, polemika zrobiła się rozpaczliwa. I co mnie kurcze piórko podkusiło, żeby się wtrącać.

          • Ja w kwestii formalnej, żeby
            Ja w kwestii formalnej, żeby ktoś sobie nie utrwalił, że to piosenka Boba. Za Wiki, co potwierdzam wiedzą i słuchem. “Don’t worry, be happy – tytuł piosenki jazzowej, autorstwa Bobby’ego McFerrina. Niektórzy błędnie uważają, że autorem tej piosenki był Bob Marley.”

          • Wiemy, wiemy,
            Słuchaliśmy McFerrina na żywo.

            Edit. To znaczy ja słuchałam, pluralis majestatis na wszelki wypadek, jakby ktoś też.

          • Nieporozumień jest więcej,
            Nieporozumień jest więcej, ponieważ ja kierowałem słowa o rozpaczliwej polemice i „mam cię”, do kolegi Mariana. Mnie się ten poziom dyskusji kojarzy z przyłapywaniem na „ortografie”, bo nie ma nic złego w prostowaniu nieścisłości, ale chwytanie się brzytwy, żeby podważyć sedno wypowiedzi, to wkurzająca niedojrzałość. Każdy rozumny człowiek wie, że tego nieszczęsnego Morozowa można zastąpić choćby tysiącami radzieckich pionierów, którzy na tej legendzie się wychowali, albo niemieckich chłopców, którzy zabijali w imię III Rzeszy, nie tylko kapowali na rodziców. Rozumiem, że ktoś prostuje nieścisłość i chwała mu za to, natomiast używanie tego prostowania w tak prymitywny sposób osłabia mnie znacząco. To jest przyłapywanie na „ortografie”, rozpaczliwa polemika.

          • Na ortografię
            No tak, na “ortografię”, a dokładniej mówiąc, na frazeologię, zdarzyło mi się tutaj przyłapywać, przyznaję; cóż robić, na tym się trochę znam, to szpanowałam, ale mi przeszło. Choć nie wykluczam, że kiedy trafi się jakiś wyjątkowy humor zeszytów, to ja go boldem i po oczach, po oczach, a co 🙂

  2. Harcerstwo to paramilitarna pedofilia, zboczenie dorosłych
    Tak właściwie,to pytanie brzmi: jacy jesteśmy faktycznie. My, ludzie, zwierzęta społeczne. Znaczy, czy coś, i co, w geny mamy wdrukowane. I co, i jak, można nam wcisnąć w memy. Te pytania męczą macherów od ideolo.
    Wybór z możliwości to różnica między prawicą a lewicą. Na poziomie “wykonawczym” i tak decyduje praktyka i doświadczenie.
    Chyba już od “małpich” czasów mamy “wdrukowaną” zdolność do działania w zhierarchizowanej grupie. Albo zdolność ta zostanie wykorzystana z pożytkiem dla społeczeństwa (cokolwiek to znaczy) albo spontanicznie, młodzieżowy gang przykładem.

    • Ble3, ble,, ble
      Oprócz wersji oficjalnej krążyło wiele nieoficjalnych wersji czynu Pawlika Morozowa. Po upadku ZSRR opublikowano wiele alternatywnych historii o Pawliku Morozowie. Według dziennikarza i literata Jurija Drużnikowa Pawlik nigdy nie należał do organizacji pionierskiej, gdyż taka za jego życia w Gierasimowce nie istniała. Doniósł na ojca nie ze względów ideowych, lecz osobistych. Namówiła go do tego matka, by zemścić się na mężu, który ją porzucił. Ojciec pomagał uciekinierom z łagrów, dając im czyste blankiety dokumentów tożsamości do wypełnienia. Skłócony z ojcem Pawlik wskazał miejsce, w którym ojciec ukrywał blankiety. Gdy ojca aresztowano, okazało się, że matka nie jest w stanie samodzielnie utrzymać Pawlika i jego brata. Wtedy Pawlik zaczął donosić za pieniądze, gdzie chłopi chowają zboże. Pewnego dnia chłopiec i młodszy brat zostali zamordowani, a spośród pięćdziesięciu trzech głównych uczestników wydarzeń związanych z zabójstwem dzieci i powstaniem legendy o Pawliku Morozowie, dziewiętnastu zabito, dwóch najprawdopodobniej otruto, dwudziestu jeden aresztowano na podstawie donosów politycznych, trzech zachorowało psychicznie. Drużnikow nie przedstawił jednak dokumentów na poparcie swojej wersji.
      To Wikipedia.
      Weź chłopie na wstrzymanie.
      Miałem się już nie oddzywać na Twoim blogu.
      Niestey nie dałeś mi tej szansy.
      Wku…..ś mnie jak zwykle. 🙂
      Chłopie – jedynym rozwiiązaniem jest rozwiązanie OSTATECZNE
      🙂
      KONC

      • Niektóre pomysły masz
        Niektóre pomysły masz naprawdę dobre, na przykład ten pomysł, żeby się więcej nie odzywać… głupio (przy. red.). A tak to napisałeś nieadekwatnych durnot z Wikipedii o Morozowie, rozdzielając włosy na 16, zapominając, że bez względu na to jaka była historia Morozowa, to ten przez całe dekady był idolem Pionierów i to jest istota. Także daj se chłopie na wstrzymanie, choć mnie nie wkurwiasz, raczej zabawny jesteś i masowy. Takich co obiecali stąd odejść i się nie odzywać, a potem wracali i gadali jeszcze większe głupoty już nie ma sensu liczyć, to tonami trzeba ważyć.

        PS Byłeś harcerzem prawda? Nie szkodzi, ale że odebrałeś tekst osobiście, to znaczy, że z harcerstwa już nie wyrośniesz.

        • No to ja sobie też pobędę zabawna i masowa
          Większość “durnot” z Wikipedii została potwierdzona oficjalnie, przede wszystkim to, że Pawlik Morozow nigdy nie był pionierem, a Ty nazywasz go ofiarą paramilitarnego skautingu zwyrodniałych starych koni. Stare konie zrobiły z Pawlika ofiarę swego zwyrodnienia dopiero po jego śmierci, czyniąc idolem pionierów kogoś, kto nigdy pionierem nie był. O to chodziło marianowi, tak zrozumiałam.

          Do harcerstwa należałam bardzo krótko, bo mi się nie podobało, za dużo w nim było fałszu i włazidupstwa; na podwórku mieliśmy uczciwe reguły i dużo więcej atrakcji. Na studiach odbyłam szkolenie wojskowe – luz blues i jaja jak berety.

          • No dobrze, niech będzie, że
            No dobrze, niech będzie, że Wikipedia ma świętą racja, ale pytam jakie to ma znaczenie? To jest Twoim zdaniem istota? Czy może, fakt, że przez pół wieku podtrzymywano jego legendę, był idolem pionierów i wychowywał tysiące takich Pawlików. Rozumiem, że to jest takie pisanie na zasadzie “mam cię”. Jeśli tak, to nikomu nie chce psuć tej radości moim zdaniem mało wyszukanej, ale jeśli za tym ma iść przekreślenie sensu i sedna całego tekstu, to uważam, że to rozpaczliwa polemika, bardzo rozpaczliwa.

          • O matkobosko
            Czy ja mówię, że Wiki ma świętą rację? Nie. Że większość tego, co podaje, została oficjalnie potwierdzona. Czy ja mówię, że nie podtrzymywano legendy? Nie. Wymyślono, podtrzymywano – pełna zgoda. Cynicznie wykorzystano śmierć dzieciaka, żeby wychować tysiące Pawlików, pełna zgoda.

            Naprawdę uważasz, że tylko czekam, żeby Ci sens i sedno tekstu przekreślić, zrobić zygu zygu i skikać pod sufit z radości? Mam cię, mam, cię! Chyba żartujesz, dawno wyrosłam z takich zabaw. Chodzi mi tylko o nieadekwatność przykładu Morozowa, którego nazwałeś ofiarą, a on w tym sensie, o jakim piszesz, ofiarą nie był.

            Fakt, polemika zrobiła się rozpaczliwa. I co mnie kurcze piórko podkusiło, żeby się wtrącać.

          • Ja w kwestii formalnej, żeby
            Ja w kwestii formalnej, żeby ktoś sobie nie utrwalił, że to piosenka Boba. Za Wiki, co potwierdzam wiedzą i słuchem. “Don’t worry, be happy – tytuł piosenki jazzowej, autorstwa Bobby’ego McFerrina. Niektórzy błędnie uważają, że autorem tej piosenki był Bob Marley.”

          • Wiemy, wiemy,
            Słuchaliśmy McFerrina na żywo.

            Edit. To znaczy ja słuchałam, pluralis majestatis na wszelki wypadek, jakby ktoś też.

          • Nieporozumień jest więcej,
            Nieporozumień jest więcej, ponieważ ja kierowałem słowa o rozpaczliwej polemice i „mam cię”, do kolegi Mariana. Mnie się ten poziom dyskusji kojarzy z przyłapywaniem na „ortografie”, bo nie ma nic złego w prostowaniu nieścisłości, ale chwytanie się brzytwy, żeby podważyć sedno wypowiedzi, to wkurzająca niedojrzałość. Każdy rozumny człowiek wie, że tego nieszczęsnego Morozowa można zastąpić choćby tysiącami radzieckich pionierów, którzy na tej legendzie się wychowali, albo niemieckich chłopców, którzy zabijali w imię III Rzeszy, nie tylko kapowali na rodziców. Rozumiem, że ktoś prostuje nieścisłość i chwała mu za to, natomiast używanie tego prostowania w tak prymitywny sposób osłabia mnie znacząco. To jest przyłapywanie na „ortografie”, rozpaczliwa polemika.

          • Na ortografię
            No tak, na “ortografię”, a dokładniej mówiąc, na frazeologię, zdarzyło mi się tutaj przyłapywać, przyznaję; cóż robić, na tym się trochę znam, to szpanowałam, ale mi przeszło. Choć nie wykluczam, że kiedy trafi się jakiś wyjątkowy humor zeszytów, to ja go boldem i po oczach, po oczach, a co 🙂

  3. No to normalnieje nam
    No to normalnieje nam polityka, na froncie oczywistych wyborów. Lider partii na kandydata. Jak na razie znormalniały trzy partie w tym obszarze oczywiście. I trochę zaczynam się niepokoić o tę swoją pewność co do Kaczyńskiego, bo nie normalność PiS jest wręcz kalką nienormalności PO. Skoro Tusk delegował jakiegoś pionka to i Kaczyński może się poczuć nie gorszy. Niemniej Kaczyński wystartuje, przy tym się upieram, a jak nie wystartuje, to na pewno nie z tego powodu, że żałoba czy coś tam, tylko z tego, żeby mieć 1,5 roku więcej na przygotowanie wygranej w parlamentarnych. Jego nie interesuje wygrana, ale realna władza. Teraz ma dylemat, czy pójść na prezydenta, czy poczekać na premiera i tego nie wziąłem pod uwagę, dlatego i szczekanie na wszelki wypadek potrenuję.

  4. No to normalnieje nam
    No to normalnieje nam polityka, na froncie oczywistych wyborów. Lider partii na kandydata. Jak na razie znormalniały trzy partie w tym obszarze oczywiście. I trochę zaczynam się niepokoić o tę swoją pewność co do Kaczyńskiego, bo nie normalność PiS jest wręcz kalką nienormalności PO. Skoro Tusk delegował jakiegoś pionka to i Kaczyński może się poczuć nie gorszy. Niemniej Kaczyński wystartuje, przy tym się upieram, a jak nie wystartuje, to na pewno nie z tego powodu, że żałoba czy coś tam, tylko z tego, żeby mieć 1,5 roku więcej na przygotowanie wygranej w parlamentarnych. Jego nie interesuje wygrana, ale realna władza. Teraz ma dylemat, czy pójść na prezydenta, czy poczekać na premiera i tego nie wziąłem pod uwagę, dlatego i szczekanie na wszelki wypadek potrenuję.

  5. No zgoda, dokładnie to samo
    No zgoda, dokładnie to samo napisałem, tylko bardziej brutalnie. Wojsko i harcerstwo jako poprawczak jest niezłe, ale jako kuźnia indywidualności, to brzmi więcej niż zabawnie. Szkoła to jednak coś innego, śmiem twierdzić, że w szkole powinno się uczyć myśleć, nie wykonywać rozkazy. Jak jest to wiemy, że różnie bywa.

  6. No zgoda, dokładnie to samo
    No zgoda, dokładnie to samo napisałem, tylko bardziej brutalnie. Wojsko i harcerstwo jako poprawczak jest niezłe, ale jako kuźnia indywidualności, to brzmi więcej niż zabawnie. Szkoła to jednak coś innego, śmiem twierdzić, że w szkole powinno się uczyć myśleć, nie wykonywać rozkazy. Jak jest to wiemy, że różnie bywa.

  7. Niestety to jest normalne,
    Niestety to jest normalne, tylko że odbywa się na takim, a nie innym poziomie. Kto wybrał tego Napieralskiego na wodza? Partia, a partia jest taką jaką jest i taki jej lider. Wybrali beznadziejnego lidera, bo są beznadzieją partia i beznadziejnego mają kandydata na prezydenta. Nic tu nie jest normalne, poza tym jednym – lider na kandydata.

  8. Niestety to jest normalne,
    Niestety to jest normalne, tylko że odbywa się na takim, a nie innym poziomie. Kto wybrał tego Napieralskiego na wodza? Partia, a partia jest taką jaką jest i taki jej lider. Wybrali beznadziejnego lidera, bo są beznadzieją partia i beznadziejnego mają kandydata na prezydenta. Nic tu nie jest normalne, poza tym jednym – lider na kandydata.

  9. Harcerstwo…
    i harcerki w białych podkolanówkach i takiż majtkach wspominam mile. Moje harcerstwo było pozbawione ingerencji duchowieństwa i nie pamiętam zbytnio jakiejś indoktrynacji. Pamiętam nocne manewry, zbieranie złomu i butelek, dumę, że za zarobione na tym zbieractwie pieniądze sfinansowaliśmy sobie obóz letni.

    Od zawsze młode chłopaki, gdy było trzeba, brali udział w wojnach. Przetrwanie nie zna żadnych ograniczeń, gdy trzeba ponosić ofiary. Czy to złe? Pewnie, że złe. Ale życie do tego zmusza. Także dzisiaj.

    To tak na marginesie, bo nie polemizuję z tekstem, jest w nim dużo racji.
    Do indoktrynacji młodzieży czy to przez harcerstwo czy przez religię i dobór literatury patriotycznej w szkole mam stosunek negatywny. Złe naszej młodzieży kształcenie jest. W szkole. A w rodzinie zazwyczaj brak czasu na takowe.

    Ukłony dla kontrowersyjnych.

  10. Harcerstwo…
    i harcerki w białych podkolanówkach i takiż majtkach wspominam mile. Moje harcerstwo było pozbawione ingerencji duchowieństwa i nie pamiętam zbytnio jakiejś indoktrynacji. Pamiętam nocne manewry, zbieranie złomu i butelek, dumę, że za zarobione na tym zbieractwie pieniądze sfinansowaliśmy sobie obóz letni.

    Od zawsze młode chłopaki, gdy było trzeba, brali udział w wojnach. Przetrwanie nie zna żadnych ograniczeń, gdy trzeba ponosić ofiary. Czy to złe? Pewnie, że złe. Ale życie do tego zmusza. Także dzisiaj.

    To tak na marginesie, bo nie polemizuję z tekstem, jest w nim dużo racji.
    Do indoktrynacji młodzieży czy to przez harcerstwo czy przez religię i dobór literatury patriotycznej w szkole mam stosunek negatywny. Złe naszej młodzieży kształcenie jest. W szkole. A w rodzinie zazwyczaj brak czasu na takowe.

    Ukłony dla kontrowersyjnych.

  11. czuwaj
    Twoja ocena z Twojego MK punktu siedzenia a dotycząca harcerstwa jest trafna i ja ją popieram. Pod taką wiedzą i obyciem z tematem chylę czoła. I tak zachowałeś jak zwykle umiar i zdrowy rozsądek. Ale miałeś fart. Miałeś do dupy harcerstwo choć z pozycji zucha jest to ocena z pozycji 8 latka ale już dobrze się zapowiadającego. I miałeś rację aby z tej hucpy zrezygnować. Prawdę powiedziawszy ja nigdy nie słyszałem o Morozowie i nie byłem w Arteku. Takie informacje powinny w normalnym 8 latku budzić wstręt. Pisałem, że miałeś fart a to dlatego, że wychowałeś się na podwórku. Chyba samotnie i smutno było. Bo gdzie jak gdzie ale na podwórku to dopiero trzeba było bronić i sercem stawać w obronie kolegów i grupy z którą na to podwórko się wychodziło. Ja miałem ten niefart, że mnie interesowało podwórko i harcerstwo bo prawie wszyscy z podwórka cała nasza paczka do tego harcerstwa się zapisała. Bo ja miałem ten niefart o którym i Ty od czasu do czasu wspominasz. Niestety jako przeciwwagę porównujesz Macierewicza. Bo on też. A sięganie do BP i czasów powstania harcerstwa oraz przeniesienie ruskich warunków na teren Polskijest takie samo jak zadawanie pytania: Co to jest harcerstwo? Sugeruję trzy odpowiedzi a) organizacja paramilitarna, B) towarzystwo adoracji Morozowa, c) fizyka kwantowa

    • Na podwórku byłem królem
      Na podwórku byłem królem towarzystwa, a to z tego prostego względu, że na podwórku nikt nikomu nie musiał tłumaczyć, co to jest kumpel, zasady, reguły, że dzisiaj ja mam “skórzaka”, jutro Ty. Nikt nie przysięgał i nie zakładał munduru, aby rozumieć co to jest życie na podwórku i jakim trzeba być, żeby na podwórku przetrwać. Tak jak pisałem, są ludzie, którzy wiedzą jak żyć i są tacy, których trzeba rehabilitować. Za moich czasów byli tacy mali ORMO-wcy, MSR to się chyba nazywało. Złapał mnie jeden taki kiedyś na rowerku, z tym swoim plastikowym lizaczkiem, dostał taki wpierdol, że całe harcerstwo omijało naszą parafię. To a propos, polskiego i nie polskiego harcerstwa, a 1 maja gdy grałem w gałę, te głupki machały chorągiewkami do trybuny.

      • Ja nic innego nie
        Ja nic innego nie pisałem.
        Wychowałem się na warszawskim podwórku (przypominam, że to przypadek) i wierz mi nie było łatwo ale było fajnie i ciągle coś się działo. Wtedy było trochę jak dziś – królowały dzielnice i swojego trzeba było bronić a własna paczka to było więcej niż rodzinka. Coś jak u Molarna. Było i ciężko i pięknie. Tylko nam się znudziło. Poszliśmy prawie wszyscy nie ze względu na agitację tylko dlatego że Hufiec mokotowski to był jeden z najlepszych Hufców w Warszawie. I także dlatego, że kilku z nas nie miało szans nigdzie w wakacje wyjechać. Wtedy nie wiedziałem dlaczego, nikt nie patrzył czy ktoś jest biedny , czy bogaty. Poszliśmy dla towarzystwa, by razem wyrwać się dalej niż podwórko. Zwiedziliśmy razem kawał Polski.
        (i nie było to tylko męskie towarzystwo). I nieraz się spotykamy. Każdy z nas jest zawalony pracą ale przynajmniej raz na dwa miesiące wracamy do tych czasów. Kończy się to tragicznym bólem głowy. Ale przyjaźń została.

        • No ale sam piszesz, że nie
          No ale sam piszesz, że nie poszedłeś się tam życia nauczyć, tylko zwiedzić Polskę i spróbować czegoś nowego. Taką motywację i taką ciekawość rozumiem i ja nie mam nic do byłych i obecnych harcerzy, pod warunkiem, że mi nie sprzedają tych patetycznych i rzewnych kawałków o “szkole życia” i wychowawczym potencjale. Jeśli ktoś się poszedł do harcerstwa zabawić, to znaczy, że normalny, ale jak Bogu, Ojczyźnie i królowi służyć, to znaczy, że z deklem ma nie teges. I o to jest spór, nie o to czy mini harcerek są seksi, o to czy indoktrynacja jest zabawna, bo przygody i wspomnienia zawsze będą ciekawe i święte, zwłaszcza na starość.

          • Coś mi nie dało dopisać wątku
            Coś mi nie dało dopisać wątku 1 majowego i straszyło brakiem dostępu do strony głównej.
            Niniejszym pragnę zwrócić uwagę, że na pochód przychodziły także najładniejsze harcerki z całej Polski i sorry Winetou ale biznes jest biznes i tu Jasia każdy z nas popierał w całej rozciągłości. U nas w tym załganym harcerstwie kończyło się to jedno lub dwudniowym biwakiem co zawsze miło wspominamy ze względu na dwa mity: pierwszy, że nie obchodzi się imienin a moje nieskromnie powiem wypadały 2, i drugi, że gitary mają cztery akordy. Graliśmy wszystko i chyba najmniej typowych strumyków. I dodam coś jeszcze. Nie było ciąż, były małżeństwa ale dużo później. No i te pierwsze miłości o których się nigdy nie zapomina. A miało być o Komorowskim?!

  12. czuwaj
    Twoja ocena z Twojego MK punktu siedzenia a dotycząca harcerstwa jest trafna i ja ją popieram. Pod taką wiedzą i obyciem z tematem chylę czoła. I tak zachowałeś jak zwykle umiar i zdrowy rozsądek. Ale miałeś fart. Miałeś do dupy harcerstwo choć z pozycji zucha jest to ocena z pozycji 8 latka ale już dobrze się zapowiadającego. I miałeś rację aby z tej hucpy zrezygnować. Prawdę powiedziawszy ja nigdy nie słyszałem o Morozowie i nie byłem w Arteku. Takie informacje powinny w normalnym 8 latku budzić wstręt. Pisałem, że miałeś fart a to dlatego, że wychowałeś się na podwórku. Chyba samotnie i smutno było. Bo gdzie jak gdzie ale na podwórku to dopiero trzeba było bronić i sercem stawać w obronie kolegów i grupy z którą na to podwórko się wychodziło. Ja miałem ten niefart, że mnie interesowało podwórko i harcerstwo bo prawie wszyscy z podwórka cała nasza paczka do tego harcerstwa się zapisała. Bo ja miałem ten niefart o którym i Ty od czasu do czasu wspominasz. Niestety jako przeciwwagę porównujesz Macierewicza. Bo on też. A sięganie do BP i czasów powstania harcerstwa oraz przeniesienie ruskich warunków na teren Polskijest takie samo jak zadawanie pytania: Co to jest harcerstwo? Sugeruję trzy odpowiedzi a) organizacja paramilitarna, B) towarzystwo adoracji Morozowa, c) fizyka kwantowa

    • Na podwórku byłem królem
      Na podwórku byłem królem towarzystwa, a to z tego prostego względu, że na podwórku nikt nikomu nie musiał tłumaczyć, co to jest kumpel, zasady, reguły, że dzisiaj ja mam “skórzaka”, jutro Ty. Nikt nie przysięgał i nie zakładał munduru, aby rozumieć co to jest życie na podwórku i jakim trzeba być, żeby na podwórku przetrwać. Tak jak pisałem, są ludzie, którzy wiedzą jak żyć i są tacy, których trzeba rehabilitować. Za moich czasów byli tacy mali ORMO-wcy, MSR to się chyba nazywało. Złapał mnie jeden taki kiedyś na rowerku, z tym swoim plastikowym lizaczkiem, dostał taki wpierdol, że całe harcerstwo omijało naszą parafię. To a propos, polskiego i nie polskiego harcerstwa, a 1 maja gdy grałem w gałę, te głupki machały chorągiewkami do trybuny.

      • Ja nic innego nie
        Ja nic innego nie pisałem.
        Wychowałem się na warszawskim podwórku (przypominam, że to przypadek) i wierz mi nie było łatwo ale było fajnie i ciągle coś się działo. Wtedy było trochę jak dziś – królowały dzielnice i swojego trzeba było bronić a własna paczka to było więcej niż rodzinka. Coś jak u Molarna. Było i ciężko i pięknie. Tylko nam się znudziło. Poszliśmy prawie wszyscy nie ze względu na agitację tylko dlatego że Hufiec mokotowski to był jeden z najlepszych Hufców w Warszawie. I także dlatego, że kilku z nas nie miało szans nigdzie w wakacje wyjechać. Wtedy nie wiedziałem dlaczego, nikt nie patrzył czy ktoś jest biedny , czy bogaty. Poszliśmy dla towarzystwa, by razem wyrwać się dalej niż podwórko. Zwiedziliśmy razem kawał Polski.
        (i nie było to tylko męskie towarzystwo). I nieraz się spotykamy. Każdy z nas jest zawalony pracą ale przynajmniej raz na dwa miesiące wracamy do tych czasów. Kończy się to tragicznym bólem głowy. Ale przyjaźń została.

        • No ale sam piszesz, że nie
          No ale sam piszesz, że nie poszedłeś się tam życia nauczyć, tylko zwiedzić Polskę i spróbować czegoś nowego. Taką motywację i taką ciekawość rozumiem i ja nie mam nic do byłych i obecnych harcerzy, pod warunkiem, że mi nie sprzedają tych patetycznych i rzewnych kawałków o “szkole życia” i wychowawczym potencjale. Jeśli ktoś się poszedł do harcerstwa zabawić, to znaczy, że normalny, ale jak Bogu, Ojczyźnie i królowi służyć, to znaczy, że z deklem ma nie teges. I o to jest spór, nie o to czy mini harcerek są seksi, o to czy indoktrynacja jest zabawna, bo przygody i wspomnienia zawsze będą ciekawe i święte, zwłaszcza na starość.

          • Coś mi nie dało dopisać wątku
            Coś mi nie dało dopisać wątku 1 majowego i straszyło brakiem dostępu do strony głównej.
            Niniejszym pragnę zwrócić uwagę, że na pochód przychodziły także najładniejsze harcerki z całej Polski i sorry Winetou ale biznes jest biznes i tu Jasia każdy z nas popierał w całej rozciągłości. U nas w tym załganym harcerstwie kończyło się to jedno lub dwudniowym biwakiem co zawsze miło wspominamy ze względu na dwa mity: pierwszy, że nie obchodzi się imienin a moje nieskromnie powiem wypadały 2, i drugi, że gitary mają cztery akordy. Graliśmy wszystko i chyba najmniej typowych strumyków. I dodam coś jeszcze. Nie było ciąż, były małżeństwa ale dużo później. No i te pierwsze miłości o których się nigdy nie zapomina. A miało być o Komorowskim?!

  13. Ciekawe, kto jej “nadał” te informacje
    Kilka dni po katastrofie media podawały, powołując się na informatorów związanych ze służbami specjalnymi, że w przypadku niektórych ofiar funkcjonariusze ABW wchodzili do ich mieszkań, aby pobrać próbki DNA. Podobno funkcjonariusze działali na podstawie nakazu prokuratorskiego.

    Ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzeczniczka ABW, pytana o to, czy ktoś z funkcjonariuszy ABW przebywał w mieszkaniach ofiar katastrofy w celu pobrania próbek DNA, potrzebnych do ustalenia tożsamości polityków zapewniła, że nie.

  14. Ciekawe, kto jej “nadał” te informacje
    Kilka dni po katastrofie media podawały, powołując się na informatorów związanych ze służbami specjalnymi, że w przypadku niektórych ofiar funkcjonariusze ABW wchodzili do ich mieszkań, aby pobrać próbki DNA. Podobno funkcjonariusze działali na podstawie nakazu prokuratorskiego.

    Ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzeczniczka ABW, pytana o to, czy ktoś z funkcjonariuszy ABW przebywał w mieszkaniach ofiar katastrofy w celu pobrania próbek DNA, potrzebnych do ustalenia tożsamości polityków zapewniła, że nie.

  15. Si vis pacem para bellum
    pragniesz pokoju ? Jak chcesz zapewnić pokój i niepodległośc biednemu państwu? Bandą ,,zawodowych” idotów /dowództwo w komplecie w chińskich trumnach/? Nawet samolotu nie mamy transportowego , żeby te trumny sprowadzić do kraju. Parę starych czołgów i starych okretów ,też podarowanych.Jeden pułk myśliwców,szkolny w zasadzie,dopełnia obrazu bezbronnej nędzy . Pod wodzą , a jakże,profesjonalisty. Też wariata. Możesz tym tokiem myślenia pójść dalej – wyzwij Szwajcarów od hitlerowców i piromanów.Każdy szwajcarski rezerwista ma M16 pod łóżkiem z wojennym przydziałem amunicji. Bo my,w razie czego,to mamy Matkę Boską Częstochowską . Aha , jeszcze kapelanów wojskowych.

  16. Si vis pacem para bellum
    pragniesz pokoju ? Jak chcesz zapewnić pokój i niepodległośc biednemu państwu? Bandą ,,zawodowych” idotów /dowództwo w komplecie w chińskich trumnach/? Nawet samolotu nie mamy transportowego , żeby te trumny sprowadzić do kraju. Parę starych czołgów i starych okretów ,też podarowanych.Jeden pułk myśliwców,szkolny w zasadzie,dopełnia obrazu bezbronnej nędzy . Pod wodzą , a jakże,profesjonalisty. Też wariata. Możesz tym tokiem myślenia pójść dalej – wyzwij Szwajcarów od hitlerowców i piromanów.Każdy szwajcarski rezerwista ma M16 pod łóżkiem z wojennym przydziałem amunicji. Bo my,w razie czego,to mamy Matkę Boską Częstochowską . Aha , jeszcze kapelanów wojskowych.