Reklama

Jeśli pan chce kontynuować testament brata, będzie pan prezydentem weto.

Panie marszałku, pan jak mało kto powinien wiedzieć jakie ustawy przechodziły przez sejm, jakie były odrzucane, jakie ponownie trafiały do sejmu. Tej wiedzy panu nie odmówię i dlatego jestem ciekaw, czy pan zauważył pewną prawidłowość. Prezydent zawetował cześć ustaw, które uważał za złe ustawy, wtym najbardziej fatalna ustawa zdrowotna, gdzie nie było mowy tak naprawdę, ani o prywatyzacji, ani komercjalizacji, tylko podrzuceniu potężnego problemu samorządom. Problemu z jakim nigdzie do końca sobie nie poradzono, w żadnym państwie. Pana partia chciała przeprowadzić eksperyment na żywym organizmie, podobne rozwiązania nie funkcjonują nigdzie. Jak bardzo samorządy nie chciały tej reformy widać po tym słynnym planie B, nie ma kolejek wojewodów, starostów burmistrzów, chętnych do przejęcia placówek. To była fatalna ustawa, ale jeszcze jedna rzecz, burząca pewien mit. Głosami pana partii i pana osobiście, PO odrzuciła WSZYSTKIE projekty ustaw przesłane do sejmu przez prezydenta Rzeczypospolitej. PiS i SLD jako partie opozycyjne złożyły więcej projektów ustaw, niż koalicja rządząca i do dziś większość z nich pan jako marszałek sejmu blokuje, nie pozwala uruchomić procedury legislacyjnej. Moja partia w 80% głosowała tak jak PO. Proszę zatem nie twierdzić, że to prezydent był liderem w blokowaniu ustaw i uniemożliwiał pracę sejmu, ponieważ w tej dziedzinie nikt pana nie przebije, jęsli jest jakieś zagrożenia wetującym prezydentem, to pan niestety jest zagrożeniem największy. Pan zablokował więcej ustaw niż wszyscy prezydenci Polski od czasów generała Jaruzelskiego.

Pan nie ma rodziny, pan nie umie robić dzieci, pan nie jest mężczyzną.

Panie marszałku, naprawdę nie chciałbym rozmawiać o tym co niestety jest jakąś dziwną przypadłością w pana formacji, Platforma Obywatelska ma jakąś niezrozumiałą dla mnie tendencję do afiszowania się i nawet wymachiwania męskością, ale niestety najczęściej sztuczną. Ta męskość jest plastikowa, albo stereotypowa, wydaje mi się, że mężczyzna na temat swojej męskości milczy i pozostawia tę ocenę kobietom, a tylko chłopcy męskością się chwalą i na męskość licytują. Nie będę się z panem marszałkiem licytował, jestem już starszym, poważnym mężczyzną, życie układa się różnie, gratuluję panu pięciorga dzieci i życzy 4 razy więcej wnucząt, zapewniam, że cała pana rodzina jak wszystkie rodziny w Polsce, będą dla mnie najważniejsze, bo w polskich rodzinach jest cała siła Polski.

Czy pan się zmienił, bo ja się nie muszę zmieniać!

To nie dobrze panie marszałku, żyjemy we współczesnym świecie i ten, który się nie potrafi do współczesności dostosować, nie potrafi się zmienić, niestety zostaje z tyłu. Pan jest ode mnie młodszy, ale jeśli nie zmienił się pan od 30 lat, no to niestety Polska nie ma szans być nowoczesną, cofniemy się bardzo daleko z pana prezydenturą. Ja od dwóch miesięcy zmieniłem się bardzo, nie zmieniłem ani poglądów, ani przekonań, ale zmieniłem swój stosunek do życia, po tym co się stało ten stosunek musiał się zmienić, jestem z tej zmiany bardzo zadowolony, ponieważ pozwoliła mi spojrzeć na wiele rzeczy w taki sposób, że wiem jakich błędów już nie popełniać. Kiedy człowiek chce się rozwijać musi się zmieniać. Znam te opinie, które mówią, że człowiek po 50 się nie zmienia, ale przecież obaj znamy człowieka, który w takim właśnie wieku zmienił orientację polityczną z liberalno-lewicowej na konserwatywną i światopogląd z braku wiary na religię katolicką, pan nawet zna tego człowieka lepiej niż ja. I ja panie marszałku nie pytam czy to jest zmiana fałszywa, czy prawdziwa, ja się bardzo z tej zmiany cieszę, to nam pomoże wspólnie działać na rzecz Polski.

Pan jest oszołom, pan jest z Rydzykiem

Często czytam Politykę i oglądam komercyjne stacje telewizyjne, bardzo często słucham komercyjnych stacji radiowych. Nie zgadzam się z prezentowanymi tam opiniami, one są często skrajnie różne od tego co myślę, ale cieszę się, że kiedy mam ochotę to włączam sobie taką stację, sięgam po taką gazetą i oglądam taką telewizję jaka mi się podoba lub nie, cieszę się z wyboru. Dopóki w Polsce będzie taka swoboda wyboru jaka jest teraz, naprawdę nie ma się czego obawiać, że wybór jest najszerszy jaki można sobie życzyć. W takich warunkach nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Nie wiem, czy pan wie, ale słuchacze RM głosowali również na pana partię, nad czym oczywiście ubolewam jako prezes konkurencyjnej partii, ale to też jest doskonały sygnał, że siła demokracji jest potężna. W RM pojawiłem się pierwszy raz grubo po tym, jak pana koledzy i koleżanki z partii, bywali w tym radiu stałymi gośćmi. To jest przywilej demokracji,  każdy może z niego korzystać. Może być pan pewien, że ja tych ludzi się nie brzydzę, szanują ich i bardzo mi zależy na ich poparciu, tak jak na poparciu każdego Polaka. Jeśli pan marszałek odrzuca te głosy, to proszę to głośno powiedzieć wyborcom, że są głosy lepsze i gorsze. W RM, jak w każdym innym medium przekonuję Polaków do swoich racji i to wszystko, taka jest rola, a nawet obowiązek polityka, aby docierać do wszystkich wyborców.


IVRP i ZOMO

To był błąd, operowanie takim językiem było kardynalnym błędem, za ten błąd pewnie jeszcze długo przyjdzie mi płacić polityczną cenę. Ale wie pan panie marszałku z czego się cieszę? Cieszę się z tego, że ja ten błąd mam już za sobą, natomiast martwi mnie, że pana formacja te błędy powiela i w tym błędzie tkwi, co gorsze potęguje do naprawdę niepokojących rozmiarów. Nie chcę już wracać do ostatnich wypowiedzi pana kolegów i ludzi znanych, którzy pana popierają, ale pragnę zapewnić, że w Polsce nie ma żadnej wojny, w każdym razie nie ja zamierzam ją wszcząć, a jeśli nawet ktoś wojnę rozpoczął, to nie zamierzam w niej brać udziału. Nie interesuje mnie ani wojna ze zwierzętami, ani tym bardziej wojna z Polakami. Owszem zamierzam bronić swoich racji, ale nie będę brał udziału w tego rodzaju zaczepkach, tym bardziej, że nie mam szans w podobnym pojedynku, najmniejszych szans.

Reklama
Poprzedni artykułPoznasz głupiego po wpisie jego, czyli miałem sen.
Następny artykułDwa genialne ruchy Donalda Tuska
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

76 KOMENTARZE

  1. Piotrze
    czy tym dwóm panom nie można np kupić biletu na taką Jamajkę, albo gdzie indziej, gdzie chcieliby polecieć, by zobaczyć i zwiedzić trochę?
    Można się zrzucić na takie dwa bilety, a nawet na 460 taki biletów plus dwa jeszcze. Taniej by było i znacznie bezpieczniej. I jak onych byśmy ze wspólnie uzbieranych groszy wyeksportowali tak gdzie tylko oni by chcieli to w trybie pilnym trzeba by zająć się redukcją Sejmu i likwidacją drugiej izby, a potem zmianą ordynacji i przeprowadzeniem wyborów – jednych i drugich – bez udziału tych onych. Tak uważam.
    Póki co z plakatów w całej Polsce zerka na mnie zmieniony Jareczek.
    Po co się pytam, no po co mi jeden z drugim takim?

    • Ja jestem dziecko
      Ja jestem dziecko robotniczo-chłopskie, prosty chłopak z prowincji, a to znaczy, że musiałem w życiu robić wiele rzeczy, żeby przetrwać. Żyrandol montuję pod prądem bez problemu, kluczem francuskim naprawię zegarek, śrubokrętem wymienię rozrząd. Mnie taka partyzantka jak wybieranie między Komorowskim i Kaczyńskim nie przeraża, ale ludziom nienawykłym się nie dziwię. Dla mnie kryterium jest proste, Kaczyński jest inteligentniejszy, a to zawsze lepiej rokuje. Choć nie przeczę, dziecka z Kaczorem bym nie zostawił, bo jeszcze pogryzł, ale chałupę już bym mu dał do przypilnowania. Mamy kogo mamy, nic na to nie poradzimy.

      • Kaczyński jak już to może i
        Kaczyński jak już to może i zapewne jest mądrzejszy bo na pewno nie inteligentniejszy. Inteligencja i mądrość mogą być zbiorami osobnymi. Mądrość się bez inteligencji może obejść i jej tak naprawdę w swojej ekstremalnej formie nie potrzebuje. Inteligencja bez mądrości za to jest jak pusta i zgnieciona puszka piwa, którą każdy może kopnąć na ulicy. Tusk kopie, bo lubi i nikt mu jeszcze nie powiedział, że kopie jak ciota bo oni wolą kupony. I tusk jak każdy idiota kiedyś kopnie w swój ogon.

        • Polityki niestety nie sposób
          Polityki niestety nie sposób robić bez inteligencji. Chyba, że skracając czas, podnosząc wszystko do poziomu samo się eliminującego, robiąc z tego ku memorii pomnik z sarkofagu, który za lat zgoła dziesięć będzie tylko łączył, przekroczyło się inteligencją własną wszystkie teorie dziejów spiskowe (choć samoobrony i lpru już przecież nie ma). Tylko, że autorzy powinni rozumieć swoje dzieła. Bardzo mądrzy i inteligentni interpretatorzy nie wystarczą. Ich nikt nie słucha. Chyba, ze na poziomie odsłon.

      • Jest takie stare amerykańskie powiedzenie , o kimś
        porządnym i uczciwym : od niego bym kupił samochód. Więc zostawmy jałowe dywagacje , bo nawet lewakom nie przeszkadza rozmodlony dzieciorób ze strzelbą na sarenki. Tylko zapytaj: od kogo kupujesz samochód? Od załganego przygłupa , który kłamie co chwilę albo udaje,że nie pamięta kiedy olej wymieniał i rozrząd,ani nie wie skąd inny odcień lewych drzwi. Czy od opanowanego i konkretnego faceta,po którym widać od razu,że nie tylko nie potrafi niczego w samochodzie sam zrobić ,ale tym bardziej przerobić. I wszystko ma udokumentowane , nawet wymianę opon i uzupełnianianie płynu spryskiwacza.

  2. Piotrze
    czy tym dwóm panom nie można np kupić biletu na taką Jamajkę, albo gdzie indziej, gdzie chcieliby polecieć, by zobaczyć i zwiedzić trochę?
    Można się zrzucić na takie dwa bilety, a nawet na 460 taki biletów plus dwa jeszcze. Taniej by było i znacznie bezpieczniej. I jak onych byśmy ze wspólnie uzbieranych groszy wyeksportowali tak gdzie tylko oni by chcieli to w trybie pilnym trzeba by zająć się redukcją Sejmu i likwidacją drugiej izby, a potem zmianą ordynacji i przeprowadzeniem wyborów – jednych i drugich – bez udziału tych onych. Tak uważam.
    Póki co z plakatów w całej Polsce zerka na mnie zmieniony Jareczek.
    Po co się pytam, no po co mi jeden z drugim takim?

    • Ja jestem dziecko
      Ja jestem dziecko robotniczo-chłopskie, prosty chłopak z prowincji, a to znaczy, że musiałem w życiu robić wiele rzeczy, żeby przetrwać. Żyrandol montuję pod prądem bez problemu, kluczem francuskim naprawię zegarek, śrubokrętem wymienię rozrząd. Mnie taka partyzantka jak wybieranie między Komorowskim i Kaczyńskim nie przeraża, ale ludziom nienawykłym się nie dziwię. Dla mnie kryterium jest proste, Kaczyński jest inteligentniejszy, a to zawsze lepiej rokuje. Choć nie przeczę, dziecka z Kaczorem bym nie zostawił, bo jeszcze pogryzł, ale chałupę już bym mu dał do przypilnowania. Mamy kogo mamy, nic na to nie poradzimy.

      • Kaczyński jak już to może i
        Kaczyński jak już to może i zapewne jest mądrzejszy bo na pewno nie inteligentniejszy. Inteligencja i mądrość mogą być zbiorami osobnymi. Mądrość się bez inteligencji może obejść i jej tak naprawdę w swojej ekstremalnej formie nie potrzebuje. Inteligencja bez mądrości za to jest jak pusta i zgnieciona puszka piwa, którą każdy może kopnąć na ulicy. Tusk kopie, bo lubi i nikt mu jeszcze nie powiedział, że kopie jak ciota bo oni wolą kupony. I tusk jak każdy idiota kiedyś kopnie w swój ogon.

        • Polityki niestety nie sposób
          Polityki niestety nie sposób robić bez inteligencji. Chyba, że skracając czas, podnosząc wszystko do poziomu samo się eliminującego, robiąc z tego ku memorii pomnik z sarkofagu, który za lat zgoła dziesięć będzie tylko łączył, przekroczyło się inteligencją własną wszystkie teorie dziejów spiskowe (choć samoobrony i lpru już przecież nie ma). Tylko, że autorzy powinni rozumieć swoje dzieła. Bardzo mądrzy i inteligentni interpretatorzy nie wystarczą. Ich nikt nie słucha. Chyba, ze na poziomie odsłon.

      • Jest takie stare amerykańskie powiedzenie , o kimś
        porządnym i uczciwym : od niego bym kupił samochód. Więc zostawmy jałowe dywagacje , bo nawet lewakom nie przeszkadza rozmodlony dzieciorób ze strzelbą na sarenki. Tylko zapytaj: od kogo kupujesz samochód? Od załganego przygłupa , który kłamie co chwilę albo udaje,że nie pamięta kiedy olej wymieniał i rozrząd,ani nie wie skąd inny odcień lewych drzwi. Czy od opanowanego i konkretnego faceta,po którym widać od razu,że nie tylko nie potrafi niczego w samochodzie sam zrobić ,ale tym bardziej przerobić. I wszystko ma udokumentowane , nawet wymianę opon i uzupełnianianie płynu spryskiwacza.

  3. Chyba pierwsza opinia
    Chyba pierwsza opinia eksperta od latania, rosyjskiego pilota oblatywacza, którą przeczytałem z uwagą od początku do końca. Jak chłop krowie na rowie, tłumaczy dlaczego prędkość samolotu była absurdalna, a załoga nie wiedziała co się dzieje. Diagnozuje mimo wszystko błąd załogi, ale całe to wyjaśnienie od początku do końca jest do bólu logiczne i spójne. Nie wiem czy ta wersja jest prawdziwa, ale to pierwsza wersja tak logiczna i sensowna. Wyjaśnia wszystko, błąd załogi, ale nie polegający na bezmyślnym samobójstwie, wyjaśnia te wszystkie parametry jakie nie dawały spokoju innym “ekspertom” i wyjaśnia szok jaki nastąpił w załodze. Wszyscy mamy dość, ale tę wypowiedź polecam z czystym sumieniem.

    Przyczyną katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem mogło być to, że prezydencki samolot podchodził do lądowania na autopilocie – uważa pilot-oblatywacz Aleksandr Akimienkow, którego opinię przytacza dziennik “Izwiestija”.
    Akimienkow podkreślił, że instrukcja eksploatacji Tu-154M zabrania lądowania na autopilocie.

    – Wchodząc na ścieżkę zniżania samolot był wyważony, tj. jego przyrządy były ustawione tak, aby przy występujących strumieniach powietrznych zniżał się z określoną prędkością wertykalną. W danym wypadku – 3,5 metra na sekundę – powiedział.

    – Wszelako w odległości nieco ponad 1 km od progu pasa znajduje się jar. Temperatura w nim była niższa. To z niego napływała mgła. Nad jarem nie było strumieni wznoszących. Samolot uległ rozbalansowaniu i »wpadł« w dziurę powietrzną, która utworzyła się nad samą ziemią – oświadczył rosyjski pilot.

    – Prędkość wertykalna wzrosła dwukrotnie – do 7 metrów na sekundę, a nawet więcej. Kapitan, nawiasem mówiąc, zauważył to i szarpnął za ster, próbując wyprowadzić maszynę. Jednak na wysokości 30 metrów było to już praktycznie niemożliwe – oznajmił.

    Akimienkow zauważył, że “jeśli lądowaliby bez pomocy autopilota, to na pewno zdołaliby utrzymać samolot”. – Moim zdaniem, właśnie na tym polegał błąd – dodał.

    • Piotrze
      nie znam się na tych meandrach – za mało godzin wylatanych i wyskakanych 😉
      Na wysokości 30 m nad ziemią nie występuje takie zjawisko jak “dziura powietrzna”.
      Nie dajmy się zwariować. Pół wieku minie, a spekulacji nigdy nie zabraknie.
      Oczekiwać rzetelnych informacji stamtąd, to jak uwierzyć że ci z Kurska jeszcze żyją

      • Ja sobie obiecałem i słowa
        Ja sobie obiecałem i słowa dotrzyma, że na temat parametrów lotu absolutnie się nie będę wypowiadał. Ale ten tekst musiałeś przeczytać nieuważnie. Nie ma tu mowy o żadnej dziurze na wysokości 30 metrów, ale o dziurze kilometr przed lotniskiem, nad jarem. Tyle to nawet taki ignorant jak ja rozumiem. No i nie mówi tego jakiś sierżant Popow z kukuruźnika, ale pilot i to oblatywacz. Nie twierdzę, że to prawdziwa wersja, twierdzę, że racjonalnie tłumaczy to czego się dotąd racjonalnie nie tłumaczyło, tylko tłumaczyło skrajną głupotą pilotów.

        • //lotnictwo.net.pl/ #1642 Dzisiaj 12:34
          molger Zarejestrowany Apr 2007 Skąd EPGD

          “Napisał Krzycho
          Rosyjski pilot: instrukcja Tu-154M zabrania lądowania na autopilocie- Onet.pl – Wiadomości -04.06.2010
          Co sądzi szanowne grono forumowiczów na wypowiedź pana Akimienkowa”

          Hmmm….. jakaś kolejna ciekawostka, skoro tak jest jak napisali , to powinni podać źródło, czyli cytowaną instrukcje. Dorwali kolejnego dziadka z Rosji i juz jest temat na pierwsza strone.
          Nie chce mi sie wierzyc zeby autopilot byl tak kiepski , zeby nie utrzymac parametrow na znizaniu o czym mowi wspomniany pan.
          Jak dla mnie kolejny artykul do śmieci.

          • Taki komentarz to i ja mogę
            Taki komentarz to i ja mogę napisać. Ruski mówi logicznie, chciałbym logicznej antytezy, a tu widzę “wydaje mi się”. Nie upieram się, ale jest to pierwsza teoria, która logicznie wyjaśnia niespotykane prędkości i zamieszanie w kabinie. Nie uwierzę, że 4 facetów, którzy latali nie pierwszy raz i nawet ten piąty spokojnie odliczają metry do gleby. To się psychologicznie kupy nie trzyma. Na tym forum wyczytałem też, że nigdy nie zdarzył się taki przypadek, żeby załoga zamilkła, zawsze do końca były jakieś komendy, nawet chaos, ale coś było. Albo tego nie poznaliśmy na stenogramie, albo wydarzyło się coś niespodziewanego. Na samolotach się nie znam, ale na ludzkich emocjach znam się nie najgorzej.

          • Zgoda w sensie istoty sprawy. Coś śmierdzi i to poważnie
            Mianowicie czas.
            –Znaleziono skrzynki. Transport, zebranie zespołu, uzgodnienia, zamieszanie itp: 1 dzień.
            — Kopia zawartości na nośnik cyfrowy czyli DVD: 1 dzień. Przetwornika q*a nie mieli, ok, 2 dni.
            Dalej tylko ścieżka audio czyli rozmowy w kabinie. Audio zaszumione. Wydobycie głosu z szumu ile im może czasu zająć? Dzień? Dwa? Wychodzi tydzień, weekend uwzględniony oczywiście.

            I, powyżej, nie piszę o komisji. Piszę o powołanym zespole, który otrzymał zadanie.

            Tak zwiężle, odpowiedz dlaczego się rozwalili to może trochę potrwać. Ale niech mi nie wciskają kitu o rozmowach w kokpicie i odfiltrowaniu sygnałów, bo zaczynam sobie przypominać o możliwościach Matlaba w tej dziedzinie, a to program dla człowieka “z ulicy”. I niech mi q*a nie wciskają, w podtekście, że ruskie to dzicz.

          • Powiem tak. Gdybym miał
            Powiem tak. Gdybym miał zlecić robotę pod tytułem: “wyjmij słowa z szumu, bo ja nie potrafię”, to są trzy kraje, którym można to zlecić. USA, Rosja i Izrael. Nie wierzę, że Ruscy nie mogli wydobyć słów z tych taśm, w to nigdy nie uwierzę. Polacy są nieźli, ale za tą trójką. A skoro dostaliśmy poszarpane stenogramy, to znaczy, że tam nie ma jednoznacznego haka na kaczora i jest sporo na MON. Słowem pat. Chyba, że cynizm i skurwysyństwo sięgnęło dna i Tusk dogadał się z Ruskimi, że on im odpuszcza błędy wieży, ale stenogramy odpali kiedy mu wygodnie. Taki scenariusz odrzucam, bo aż na takiego oszołoma nie chcę wyjść, ale pamiętam też, że to jest polityka i Kaczor w podobnych okolicznościach, pewnie skorzystałby z oferty nawet od Ruskiego.

          • Obaj są politykami i żaden nie powinien skorzystać.
            No chyba, że jest już własnością.
            Co do słów w szumie, to po ~100 latach imho jest standard, “każdy” jeżeli jest “szajbus w temacie” to potrafi.

          • Tusk dogadał się z Ruskimi
            Ciekawa uwaga, skądinąd. Tusk pod biciem, bez względu na prawdę. Karty w rękach ruskich, widzisz to?

          • Wiara to jest dobry myk.
            Wiara to jest dobry myk. Spójrz na ten niszowy Portal. Napiszesz Kaczyński i wystarczy. Napiszesz Tusk i nic nie trzeba dodawać. Myślisz, kiedy nienawidzisz? Bez trudu jestem sobie w stanie wyobrazić deal Tuska z ruskimi i Kaczora z ruskimi, wszystko w imię lepszego jutra i za rodinu. Ale nie wierzę, bo w ruskich wierzę, oni są za cwani, żeby z takimi jak Kaczor i Tusk się układać. Oni to bez trudu mogą rozegrać sami szczując Tuska na Kaczora.

          • Panowie, a mnie zastanawia data
            sporządzenia stenogramu – 2 maja 2010. Zastanawia mnie w kontekście załącznika 13 do konwencji chicagowskiej, art. 5.12 o nieujawnianiu danych z pokładowego rejestratora mowy. Załącznik w zasadzie nie zezwala na upublicznienie, stenogram musi być dołączony do raportu końcowego, raport sporządza strona rosyjska, kopia raportu idzie do ICAO. Nie wiem jaką treść ma umowa polsko-rosyjska w sprawie przekazania stenogramu, ale może “dziurawym” stenogramem z tą datą i wyraźną adnotację “nie do publikacji” wytworzyli sobie dokument RWD (Ratuj Własną Dupę) wobec ICAO. A odczytali wszystko, tylko to, co odczytali i połączyli z odczytami innych rejestratorów jest dziś rzeczywiście nie do publikacji, bo raport końcowy niegotowy. Może tym sposobem stworzyłam teorię spiskową 4 (żeby pociągnąć listę Si Ejcz), nie wiem.

          • Konwencja konwencją ale co im zrobią gdy ją złamią?
            W kącie na grochu każą klęczeć?
            Transport lotniczy najbezpieczniejszy jest, podobno, i konwencja w interesie wszystkich przewoźników jest, bo po co pasażer ma słyszeć co się dzieje gdy spadają?
            Urzędnicy nie będą ryzykować złamania. Politycy mogą, zwłaszcza gdy sprawa polityczna.
            Tak to widzę, nie wiem czy słusznie. Interes polityczny pierwszeństwo ma.

          • No właśnie po to dali za datą 2 maja,
            żeby nie złamać, niby. A co im zrobią? Rosyjskie lotnictwo cywilne już teraz jest na cenzurowanym, podobno nijak się z nimi dogadać nie idzie w powietrzu, po co jeszcze mają podpadać ICAO. Prestiż, wielikaja Rossija znowu na topie, no i bądź co bądź odpowiedzialność kraju prowadzącego dochodzenie.

          • Owszem, umowa z 1993
            Tylko że te palanty nie napisali do niej przepisów wykonawczych czy czegoś tam, to po pierwsze, a ostatnio jak słyszałam, wszyscy o niej zapomnieli, a Rosjanie nie palili się przypominać. Czyli burdel na kółkach.

          • to mogło być jeszcze
            to mogło być jeszcze dogadanie się (przez umyślnych) z tym cwaniakiem tuskiem -> że my ci nie opublikujemy, ze kazałeś w ostatniej rozmowie lądować bratu za wszelką cenę – bo przecież ruskim nie można wierzyć, a w mgłę to już na pewno – a ty zgapisz od nas politykę miłości bez tantiem. Nam się udało, więc tym razem nabierzemy jeszcze ciebie ( a ty już nie będziesz miał kogo hehehehe)

  4. Chyba pierwsza opinia
    Chyba pierwsza opinia eksperta od latania, rosyjskiego pilota oblatywacza, którą przeczytałem z uwagą od początku do końca. Jak chłop krowie na rowie, tłumaczy dlaczego prędkość samolotu była absurdalna, a załoga nie wiedziała co się dzieje. Diagnozuje mimo wszystko błąd załogi, ale całe to wyjaśnienie od początku do końca jest do bólu logiczne i spójne. Nie wiem czy ta wersja jest prawdziwa, ale to pierwsza wersja tak logiczna i sensowna. Wyjaśnia wszystko, błąd załogi, ale nie polegający na bezmyślnym samobójstwie, wyjaśnia te wszystkie parametry jakie nie dawały spokoju innym “ekspertom” i wyjaśnia szok jaki nastąpił w załodze. Wszyscy mamy dość, ale tę wypowiedź polecam z czystym sumieniem.

    Przyczyną katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem mogło być to, że prezydencki samolot podchodził do lądowania na autopilocie – uważa pilot-oblatywacz Aleksandr Akimienkow, którego opinię przytacza dziennik “Izwiestija”.
    Akimienkow podkreślił, że instrukcja eksploatacji Tu-154M zabrania lądowania na autopilocie.

    – Wchodząc na ścieżkę zniżania samolot był wyważony, tj. jego przyrządy były ustawione tak, aby przy występujących strumieniach powietrznych zniżał się z określoną prędkością wertykalną. W danym wypadku – 3,5 metra na sekundę – powiedział.

    – Wszelako w odległości nieco ponad 1 km od progu pasa znajduje się jar. Temperatura w nim była niższa. To z niego napływała mgła. Nad jarem nie było strumieni wznoszących. Samolot uległ rozbalansowaniu i »wpadł« w dziurę powietrzną, która utworzyła się nad samą ziemią – oświadczył rosyjski pilot.

    – Prędkość wertykalna wzrosła dwukrotnie – do 7 metrów na sekundę, a nawet więcej. Kapitan, nawiasem mówiąc, zauważył to i szarpnął za ster, próbując wyprowadzić maszynę. Jednak na wysokości 30 metrów było to już praktycznie niemożliwe – oznajmił.

    Akimienkow zauważył, że “jeśli lądowaliby bez pomocy autopilota, to na pewno zdołaliby utrzymać samolot”. – Moim zdaniem, właśnie na tym polegał błąd – dodał.

    • Piotrze
      nie znam się na tych meandrach – za mało godzin wylatanych i wyskakanych 😉
      Na wysokości 30 m nad ziemią nie występuje takie zjawisko jak “dziura powietrzna”.
      Nie dajmy się zwariować. Pół wieku minie, a spekulacji nigdy nie zabraknie.
      Oczekiwać rzetelnych informacji stamtąd, to jak uwierzyć że ci z Kurska jeszcze żyją

      • Ja sobie obiecałem i słowa
        Ja sobie obiecałem i słowa dotrzyma, że na temat parametrów lotu absolutnie się nie będę wypowiadał. Ale ten tekst musiałeś przeczytać nieuważnie. Nie ma tu mowy o żadnej dziurze na wysokości 30 metrów, ale o dziurze kilometr przed lotniskiem, nad jarem. Tyle to nawet taki ignorant jak ja rozumiem. No i nie mówi tego jakiś sierżant Popow z kukuruźnika, ale pilot i to oblatywacz. Nie twierdzę, że to prawdziwa wersja, twierdzę, że racjonalnie tłumaczy to czego się dotąd racjonalnie nie tłumaczyło, tylko tłumaczyło skrajną głupotą pilotów.

        • //lotnictwo.net.pl/ #1642 Dzisiaj 12:34
          molger Zarejestrowany Apr 2007 Skąd EPGD

          “Napisał Krzycho
          Rosyjski pilot: instrukcja Tu-154M zabrania lądowania na autopilocie- Onet.pl – Wiadomości -04.06.2010
          Co sądzi szanowne grono forumowiczów na wypowiedź pana Akimienkowa”

          Hmmm….. jakaś kolejna ciekawostka, skoro tak jest jak napisali , to powinni podać źródło, czyli cytowaną instrukcje. Dorwali kolejnego dziadka z Rosji i juz jest temat na pierwsza strone.
          Nie chce mi sie wierzyc zeby autopilot byl tak kiepski , zeby nie utrzymac parametrow na znizaniu o czym mowi wspomniany pan.
          Jak dla mnie kolejny artykul do śmieci.

          • Taki komentarz to i ja mogę
            Taki komentarz to i ja mogę napisać. Ruski mówi logicznie, chciałbym logicznej antytezy, a tu widzę “wydaje mi się”. Nie upieram się, ale jest to pierwsza teoria, która logicznie wyjaśnia niespotykane prędkości i zamieszanie w kabinie. Nie uwierzę, że 4 facetów, którzy latali nie pierwszy raz i nawet ten piąty spokojnie odliczają metry do gleby. To się psychologicznie kupy nie trzyma. Na tym forum wyczytałem też, że nigdy nie zdarzył się taki przypadek, żeby załoga zamilkła, zawsze do końca były jakieś komendy, nawet chaos, ale coś było. Albo tego nie poznaliśmy na stenogramie, albo wydarzyło się coś niespodziewanego. Na samolotach się nie znam, ale na ludzkich emocjach znam się nie najgorzej.

          • Zgoda w sensie istoty sprawy. Coś śmierdzi i to poważnie
            Mianowicie czas.
            –Znaleziono skrzynki. Transport, zebranie zespołu, uzgodnienia, zamieszanie itp: 1 dzień.
            — Kopia zawartości na nośnik cyfrowy czyli DVD: 1 dzień. Przetwornika q*a nie mieli, ok, 2 dni.
            Dalej tylko ścieżka audio czyli rozmowy w kabinie. Audio zaszumione. Wydobycie głosu z szumu ile im może czasu zająć? Dzień? Dwa? Wychodzi tydzień, weekend uwzględniony oczywiście.

            I, powyżej, nie piszę o komisji. Piszę o powołanym zespole, który otrzymał zadanie.

            Tak zwiężle, odpowiedz dlaczego się rozwalili to może trochę potrwać. Ale niech mi nie wciskają kitu o rozmowach w kokpicie i odfiltrowaniu sygnałów, bo zaczynam sobie przypominać o możliwościach Matlaba w tej dziedzinie, a to program dla człowieka “z ulicy”. I niech mi q*a nie wciskają, w podtekście, że ruskie to dzicz.

          • Powiem tak. Gdybym miał
            Powiem tak. Gdybym miał zlecić robotę pod tytułem: “wyjmij słowa z szumu, bo ja nie potrafię”, to są trzy kraje, którym można to zlecić. USA, Rosja i Izrael. Nie wierzę, że Ruscy nie mogli wydobyć słów z tych taśm, w to nigdy nie uwierzę. Polacy są nieźli, ale za tą trójką. A skoro dostaliśmy poszarpane stenogramy, to znaczy, że tam nie ma jednoznacznego haka na kaczora i jest sporo na MON. Słowem pat. Chyba, że cynizm i skurwysyństwo sięgnęło dna i Tusk dogadał się z Ruskimi, że on im odpuszcza błędy wieży, ale stenogramy odpali kiedy mu wygodnie. Taki scenariusz odrzucam, bo aż na takiego oszołoma nie chcę wyjść, ale pamiętam też, że to jest polityka i Kaczor w podobnych okolicznościach, pewnie skorzystałby z oferty nawet od Ruskiego.

          • Obaj są politykami i żaden nie powinien skorzystać.
            No chyba, że jest już własnością.
            Co do słów w szumie, to po ~100 latach imho jest standard, “każdy” jeżeli jest “szajbus w temacie” to potrafi.

          • Tusk dogadał się z Ruskimi
            Ciekawa uwaga, skądinąd. Tusk pod biciem, bez względu na prawdę. Karty w rękach ruskich, widzisz to?

          • Wiara to jest dobry myk.
            Wiara to jest dobry myk. Spójrz na ten niszowy Portal. Napiszesz Kaczyński i wystarczy. Napiszesz Tusk i nic nie trzeba dodawać. Myślisz, kiedy nienawidzisz? Bez trudu jestem sobie w stanie wyobrazić deal Tuska z ruskimi i Kaczora z ruskimi, wszystko w imię lepszego jutra i za rodinu. Ale nie wierzę, bo w ruskich wierzę, oni są za cwani, żeby z takimi jak Kaczor i Tusk się układać. Oni to bez trudu mogą rozegrać sami szczując Tuska na Kaczora.

          • Panowie, a mnie zastanawia data
            sporządzenia stenogramu – 2 maja 2010. Zastanawia mnie w kontekście załącznika 13 do konwencji chicagowskiej, art. 5.12 o nieujawnianiu danych z pokładowego rejestratora mowy. Załącznik w zasadzie nie zezwala na upublicznienie, stenogram musi być dołączony do raportu końcowego, raport sporządza strona rosyjska, kopia raportu idzie do ICAO. Nie wiem jaką treść ma umowa polsko-rosyjska w sprawie przekazania stenogramu, ale może “dziurawym” stenogramem z tą datą i wyraźną adnotację “nie do publikacji” wytworzyli sobie dokument RWD (Ratuj Własną Dupę) wobec ICAO. A odczytali wszystko, tylko to, co odczytali i połączyli z odczytami innych rejestratorów jest dziś rzeczywiście nie do publikacji, bo raport końcowy niegotowy. Może tym sposobem stworzyłam teorię spiskową 4 (żeby pociągnąć listę Si Ejcz), nie wiem.

          • Konwencja konwencją ale co im zrobią gdy ją złamią?
            W kącie na grochu każą klęczeć?
            Transport lotniczy najbezpieczniejszy jest, podobno, i konwencja w interesie wszystkich przewoźników jest, bo po co pasażer ma słyszeć co się dzieje gdy spadają?
            Urzędnicy nie będą ryzykować złamania. Politycy mogą, zwłaszcza gdy sprawa polityczna.
            Tak to widzę, nie wiem czy słusznie. Interes polityczny pierwszeństwo ma.

          • No właśnie po to dali za datą 2 maja,
            żeby nie złamać, niby. A co im zrobią? Rosyjskie lotnictwo cywilne już teraz jest na cenzurowanym, podobno nijak się z nimi dogadać nie idzie w powietrzu, po co jeszcze mają podpadać ICAO. Prestiż, wielikaja Rossija znowu na topie, no i bądź co bądź odpowiedzialność kraju prowadzącego dochodzenie.

          • Owszem, umowa z 1993
            Tylko że te palanty nie napisali do niej przepisów wykonawczych czy czegoś tam, to po pierwsze, a ostatnio jak słyszałam, wszyscy o niej zapomnieli, a Rosjanie nie palili się przypominać. Czyli burdel na kółkach.

          • to mogło być jeszcze
            to mogło być jeszcze dogadanie się (przez umyślnych) z tym cwaniakiem tuskiem -> że my ci nie opublikujemy, ze kazałeś w ostatniej rozmowie lądować bratu za wszelką cenę – bo przecież ruskim nie można wierzyć, a w mgłę to już na pewno – a ty zgapisz od nas politykę miłości bez tantiem. Nam się udało, więc tym razem nabierzemy jeszcze ciebie ( a ty już nie będziesz miał kogo hehehehe)

  5. Kiedy mnie tu rozmaitego
    Kiedy mnie tu rozmaitego gatunku “optymiści” przekonywali, że rząd jest zarobiony budową dróg, to gdzieś od 3 komentarza rok temu przestałem czytać. Dla mnie droga to jest to po czym jadę, nie to o czym czytam. Będą drogi i wszystko będzie, ale jak zdechnie ostatni moher, szybciej się nie da.

  6. Kiedy mnie tu rozmaitego
    Kiedy mnie tu rozmaitego gatunku “optymiści” przekonywali, że rząd jest zarobiony budową dróg, to gdzieś od 3 komentarza rok temu przestałem czytać. Dla mnie droga to jest to po czym jadę, nie to o czym czytam. Będą drogi i wszystko będzie, ale jak zdechnie ostatni moher, szybciej się nie da.

  7. Przecież ja się nie upieram
    Przecież ja się nie upieram przy wszystkich, napisałem, że nie sprawdzałem. Ale skoro Ty sparwdziłeś, to po prostu wrzuć link, bo takie 4 o BOR i coś tam pachnie mi… no sam wiesz czym. Ja w tym tekście pokazuję mechanizmy “kohabitacji”, przyznaję, że nie wchodziłem w detale, ale Twoje dane coś mi nie grają. Pamięci nie mam absolutnej, ale aż taki sklerotyk nie jestem.

  8. Przecież ja się nie upieram
    Przecież ja się nie upieram przy wszystkich, napisałem, że nie sprawdzałem. Ale skoro Ty sparwdziłeś, to po prostu wrzuć link, bo takie 4 o BOR i coś tam pachnie mi… no sam wiesz czym. Ja w tym tekście pokazuję mechanizmy “kohabitacji”, przyznaję, że nie wchodziłem w detale, ale Twoje dane coś mi nie grają. Pamięci nie mam absolutnej, ale aż taki sklerotyk nie jestem.

  9. Jak to się czasem na Onecie widzi…
    Tekst miazga! 🙂 Mam takie skryte marzenie,żeby kiedyś dożyć w Polsce prawdziwej debaty politycznej. Może tym razem? Bo po “ależ drogi Radku” “ależ kochany Bronku” to ręce opadają…
    Po ile cena jabłek za rządów PO poza tym? I ile zarabia Pani Ania w szpitalu w Skarżysku? Podwyżkę miała poprawioną o inflację czy e tam?
    Pozdrawiam Kontrowersyjnych.

  10. Jak to się czasem na Onecie widzi…
    Tekst miazga! 🙂 Mam takie skryte marzenie,żeby kiedyś dożyć w Polsce prawdziwej debaty politycznej. Może tym razem? Bo po “ależ drogi Radku” “ależ kochany Bronku” to ręce opadają…
    Po ile cena jabłek za rządów PO poza tym? I ile zarabia Pani Ania w szpitalu w Skarżysku? Podwyżkę miała poprawioną o inflację czy e tam?
    Pozdrawiam Kontrowersyjnych.

  11. Niepowtarzalność Jarosława Kaczyńskiego
    Jestem jeśli nie jedynym, to jednym z nielicznych ludzi w tym kraju, który za największy “grzech” (to nawet nie jest grzech/błąd – to raczej rodzaj totalnego obciachu) Jarosława Kaczyńskiego uważa jego nieobecności na szczytach unijnych w Brukseli. Przypomnę jak to wyglądało:
    31 pażdziernika 2005 premierem zostaje Marcinkiewicz i zgodnie z zasadami, prawem i wszystkim innym on przewodniczy naszym delegacjom w Brukseli do końca swojego premierowania. W lipcu 2006 Kaczyński zastępuje marionetkę i ugaduje się z bratem, że Lech będzie przewodził na szczytach jako ten niby bardziej europejski Kaczyński (mimo, że uprawnienia prezydenta przy premierze wypadają blado), a on z pozycji Polsko – Toruńskiej będzie walił w Unię tu na miejscu, aby elektorat bił brawo. Najzabawniejszym elementem tej 16 miesięcznej komedii pt.: “Lech w Brukseli, Jarosław w Warszawie i Toruniu” był oczywiście czerwcowy szczyt (2007), gdy Europa pisała Traktat (Joaniny i inne w tle, telefony Kaczyńskich po północy, bo brat musi wyrazić zgodę jako premier,a prezydent jest niewładny do decydowania…).
    Od listopada 2007 nowy premier zaczął ponownie przewodzić polskim delegacjom z wyjątkiem podpisania Traktatu w Lizbonie, gdzie pojechali we trzech (Tusk i Sikorski od niskich i małych podpisywali, Lech Kaczyński klaskał). Potem mieliśmy 8 miesięcy normalności w temacie delegacji w Brukseli aż do szczytu poświęconego Gruzji – miało to miejsce bodaj 1 września 2008. Kaczyński mówił, że zrobił tyle w sprawie Gruzji i chce wyjątkowo wziąć udział w tym szczycie – Tusk nie protestował i zgodził się, aby nr 1 tego dnia był prezydent. Jak już wiadomo sprytny Jarosław wykombinował, aby szczyt gruziński był początkiem serii brukselskiej z bratem w roli głównej. Potem każdy zna tą historię.
    Teraz napiszę caps lockiem to co najważniejsze:
    JAROSŁAW KACZYŃSKI JEST JEDYNYM PREMIEREM PAŃSTWA NALEŻĄCEGO DO UE, KTÓRY ŚWIADOMIE, Z WŁASNEJ WOLI ZREZYGNOWAŁ Z UDZIAŁU W SZCZYTACH EUROPEJSKICH. Długo szukałem, zbierałem składy szczytów unijnych w ostatnich 5 latach i Jarosław jest naprawdę jedynym gościem – premierem kraju należącego do UE, który tak postępował (oczywiście w Europie Francja i Finlandia to dominacja prezydentów, cała reszta-premierów). Proszę w tym momencie nie pisać mi bzdetów typu “szczyty unijne to jest kawka i herbatka i Kaczyński miał rację to odpuszczając”. Nic z tego, tam sie robi dużą politykę, pojąłbym jeszcze premiera Kaczyńskiego, gdyby chociaż ugadywał się z Angelą, Blairem, Chirakiem czy potem Sarkozym na jakichś miniszczytach, ale i w tym temacie mieliśmy “nową politykę” w wykonaniu premiera Kaczyńskiego.
    To jest ta niepowtarzalność Jarosława, niepowtarzalność w najgorszym wydaniu, to obciąża tego gościa, a nie fakty i mity czy inne Zomo lub łże elity. Tego zachowania Kaczyńskiego w latach 2006 i 2007 kompletnie nie umie wykorzystać wróg (w 2007 też zamiast w kampanii przypominać te absencje to oni nic).

    • temat unijny leży w kampanii odłogiem
      Tego olewania spędów unijnych wróg istotnie nie wykorzystuje propagandowo, a nawet więcej – temat Unii to śmierdzące jajo, i w tej kampanii praktycznie nie istnieje.
      Nikt nie chce pokazać się swojemu elektoratowi jako miłośnik jedności europejskiej.

      Ciekawe dlaczego?

  12. Niepowtarzalność Jarosława Kaczyńskiego
    Jestem jeśli nie jedynym, to jednym z nielicznych ludzi w tym kraju, który za największy “grzech” (to nawet nie jest grzech/błąd – to raczej rodzaj totalnego obciachu) Jarosława Kaczyńskiego uważa jego nieobecności na szczytach unijnych w Brukseli. Przypomnę jak to wyglądało:
    31 pażdziernika 2005 premierem zostaje Marcinkiewicz i zgodnie z zasadami, prawem i wszystkim innym on przewodniczy naszym delegacjom w Brukseli do końca swojego premierowania. W lipcu 2006 Kaczyński zastępuje marionetkę i ugaduje się z bratem, że Lech będzie przewodził na szczytach jako ten niby bardziej europejski Kaczyński (mimo, że uprawnienia prezydenta przy premierze wypadają blado), a on z pozycji Polsko – Toruńskiej będzie walił w Unię tu na miejscu, aby elektorat bił brawo. Najzabawniejszym elementem tej 16 miesięcznej komedii pt.: “Lech w Brukseli, Jarosław w Warszawie i Toruniu” był oczywiście czerwcowy szczyt (2007), gdy Europa pisała Traktat (Joaniny i inne w tle, telefony Kaczyńskich po północy, bo brat musi wyrazić zgodę jako premier,a prezydent jest niewładny do decydowania…).
    Od listopada 2007 nowy premier zaczął ponownie przewodzić polskim delegacjom z wyjątkiem podpisania Traktatu w Lizbonie, gdzie pojechali we trzech (Tusk i Sikorski od niskich i małych podpisywali, Lech Kaczyński klaskał). Potem mieliśmy 8 miesięcy normalności w temacie delegacji w Brukseli aż do szczytu poświęconego Gruzji – miało to miejsce bodaj 1 września 2008. Kaczyński mówił, że zrobił tyle w sprawie Gruzji i chce wyjątkowo wziąć udział w tym szczycie – Tusk nie protestował i zgodził się, aby nr 1 tego dnia był prezydent. Jak już wiadomo sprytny Jarosław wykombinował, aby szczyt gruziński był początkiem serii brukselskiej z bratem w roli głównej. Potem każdy zna tą historię.
    Teraz napiszę caps lockiem to co najważniejsze:
    JAROSŁAW KACZYŃSKI JEST JEDYNYM PREMIEREM PAŃSTWA NALEŻĄCEGO DO UE, KTÓRY ŚWIADOMIE, Z WŁASNEJ WOLI ZREZYGNOWAŁ Z UDZIAŁU W SZCZYTACH EUROPEJSKICH. Długo szukałem, zbierałem składy szczytów unijnych w ostatnich 5 latach i Jarosław jest naprawdę jedynym gościem – premierem kraju należącego do UE, który tak postępował (oczywiście w Europie Francja i Finlandia to dominacja prezydentów, cała reszta-premierów). Proszę w tym momencie nie pisać mi bzdetów typu “szczyty unijne to jest kawka i herbatka i Kaczyński miał rację to odpuszczając”. Nic z tego, tam sie robi dużą politykę, pojąłbym jeszcze premiera Kaczyńskiego, gdyby chociaż ugadywał się z Angelą, Blairem, Chirakiem czy potem Sarkozym na jakichś miniszczytach, ale i w tym temacie mieliśmy “nową politykę” w wykonaniu premiera Kaczyńskiego.
    To jest ta niepowtarzalność Jarosława, niepowtarzalność w najgorszym wydaniu, to obciąża tego gościa, a nie fakty i mity czy inne Zomo lub łże elity. Tego zachowania Kaczyńskiego w latach 2006 i 2007 kompletnie nie umie wykorzystać wróg (w 2007 też zamiast w kampanii przypominać te absencje to oni nic).

    • temat unijny leży w kampanii odłogiem
      Tego olewania spędów unijnych wróg istotnie nie wykorzystuje propagandowo, a nawet więcej – temat Unii to śmierdzące jajo, i w tej kampanii praktycznie nie istnieje.
      Nikt nie chce pokazać się swojemu elektoratowi jako miłośnik jedności europejskiej.

      Ciekawe dlaczego?

  13. Gratis dla sztabu Komorowskiego 😉
    ” To był najciekawszy rok od 17 lat, polskie władze w ciągu roku wykreowały i sprzedały taki wizerunek Polski, który świat pamięta z początku XIX wieku. W ciągu tego roku nasze stosunki z Niemcami, UE i Rosja zatoczyły koło i wróciły do czasów Układu warszawskiego i RWPG. W ciągu tego roku wystąpiła największa fala emigracji od czasów stanu wojennego. Z 3 mln mieszkań nie powstało ani jedno w ramach programu rządowego z setek kilometrów autostrad w przyszłym roku powstanie 6 km odcinek. Cały ten dorobek nazywał się IVRP, której nie ma na żadnej mapie świata, a powstał ten twór chorej wyobraźni w efekcie rewolucji moralnej, która skalą, siłą i zapachem przypomina szambo spuszczone z Giewontu do Jastarni. To był rok bliźniąt na kaczych nogach, przetrwaliśmy też rok następny i dziękowaliśmy Bogu, i prosiliśmy go, by już nigdy więcej dobry Bóg podobnych dowcipów nam nie robił.”

  14. Gratis dla sztabu Komorowskiego 😉
    ” To był najciekawszy rok od 17 lat, polskie władze w ciągu roku wykreowały i sprzedały taki wizerunek Polski, który świat pamięta z początku XIX wieku. W ciągu tego roku nasze stosunki z Niemcami, UE i Rosja zatoczyły koło i wróciły do czasów Układu warszawskiego i RWPG. W ciągu tego roku wystąpiła największa fala emigracji od czasów stanu wojennego. Z 3 mln mieszkań nie powstało ani jedno w ramach programu rządowego z setek kilometrów autostrad w przyszłym roku powstanie 6 km odcinek. Cały ten dorobek nazywał się IVRP, której nie ma na żadnej mapie świata, a powstał ten twór chorej wyobraźni w efekcie rewolucji moralnej, która skalą, siłą i zapachem przypomina szambo spuszczone z Giewontu do Jastarni. To był rok bliźniąt na kaczych nogach, przetrwaliśmy też rok następny i dziękowaliśmy Bogu, i prosiliśmy go, by już nigdy więcej dobry Bóg podobnych dowcipów nam nie robił.”