Reklama

Gdybym był premierem, a mam ku temu wszelkie predyspozycje, rozpocząłbym rozmowy kwalifikacyjne, ze swoimi współpracownikami. Takie klasyczne, jakie przeprowadza pracodawca z pracownikiem, to znaczy w tym sensie klasyczne, że ja pytam kto zacz, a ów odpowiada. Pytania i sama rozmowa byłyby już bardzo niestandardowe, ponieważ nie potrzebuję do roboty przeciętniaków, tylko indywidualności. O co bym pytał? Zawsze o jedno. Proszę Pani lub Pana, mój rząd ma taki projekt, on się nazywa likwidacja ZUS, chciałbym usłyszeć od Pani lub Pana opinię na ten temat. Pytam tak kilkanaście razy, różnych ludzi, i oto jakie otrzymuję odpowiedzi, oczywiście wybieram tylko niektóre.

Pan ewentualny minister Marian Zielonka.

Genialny projekt Panie premierze, to zaszczyt z Panem pracować, o ile będzie mi dane dostąpić tego zaszczytu. Cudownie perspektywiczny, wyprzedzający, torujący odkrywający nowe horyzonty. Powiem szczerze, że podobnie odważnego projektu próżno szukać w Europie, a i w świecie nie znam przypadku. Wielka rzecz, nietuzinkowa, doskonale znamionująca potencjał Pana rządu. Myśl przednia, imponująca, genialnie antycypująca, powinszować Panie premierze, powinszować i koniecznie pozdrowienia dla małżonki.

Pani ewentualna minister Antonina Sebzda

Pani premierze jak mam być szczera, to nic z tego nie wyjdzie. Proszę tylko pomyśleć jak silne środowisko atakujemy, jak potężny mechanizm biurokratyczny usiłujemy znieść, nie wiedząc jakie konsekwencje niosą za sobą te zmiany. Zrażamy do siebie setki tysięcy ludzi, ich rodziny, a to jest nasz kapitał wyborczy. Trzeba patrzeć na to wszystko realnie, oczywiście, wcześniej czy później tego molocha trzeba będzie pogrzebać, Pan doskonale wie, że ten system nie jest wydolny, ale porywać się na to w chwili gdy to nie jest konieczne nie ma sensu. Stracimy następną kadencję, a według moich obliczeń, to za 10 lat i tak wszystko padnie i ktoś to po prostu będzie musiał zrobić.

Pan ewentualny minister Zygmunt Syzyf

Panie premierze Pan pozwoli, że na początek spytam o rzecz najważniejszą i spytam wprost. Czy Pan premier chce to zrobić, czy pyta co ja o tym sądzę? Jedno i drugie? W takim razie i dla odmiany odpowiem dyplomatycznie. Pan powinien to zrobić, gdyby Pan to zrobił byłby Pan pierwszym premierem od 20 lat, który zasługuje na ten tytuł i stanowisko, prawdę mówiąc Pan nawet nie ma wyjścia, w innym wypadku popełnia Pan przestępstwo nie tylko zaniechania, ale narażanie państwa na bankructwo. To tyle w odpowiedzi co ja o tym sądzę. Natomiast jeśli Pan chce to faktycznie zrobić, to proszę nie oczekiwać ode mnie prostej odpowiedzi na jeden z bardziej skomplikowanych problemów. Proszę mi dać tekę ministra na rok, 20 ludzi z pensją 50 tysięcy na miesiąc, ponieważ do tej roboty potrzebni są najlepsi. Dla mnie 5 tysięcy wystarczy i milion po wykonanej robocie. Jeśli te warunki są nie do przyjęcia, wracam do swojej roboty za 80 tysięcy i mam święty spokój od kamer i szwagrów różnych notabli.

Pięciu sekund nie zastanawiam się kogo przyjąć. Już wiem i to właściwie po pierwszych słowach każdego z kandydatów wiedziałem, który lub która się nie nadaje, a który by się nadał. Tylko, że to wszystko jest oczywiście snem wariata, ani tak doskonały kandydat na premiera jak ja nigdy nie będzie premierem, ponieważ nie dałbym rady przyjąć pudru na twarz i odpowiadać na setki głupkowatych pytań niedouczonych dziennikarzy, odpowiadać według wyuczonego przez władców marionetek schematu PR. Ani żaden szanujący się kandydat na ministra nie rozmawiałby z definicji i założenia z żadnym premierem jakich do tej pory mieliśmy, bo i po co tracić czas, kiedy wiadomo kto zostanie ministrem. Obserwuję coś co nazywam charakterem narodowym i wiem, że zaraz posypią się gromy, jako że nic podobnego nie istnieje. Nie wiem czy istnieje, nie wiem czy to żyje, w każdym razie ja to widzę. Widzę, że Maniek Zielona i Tośka Sebzda siedzą w ZUS i ministerstwach, a Zyga Syzyf ciągnie to całe towarzystwo i jak już prawie dopycha, to wiadomo jakie Zyga ma nazwisko i co się na końcu stanie. Taka jest norma, czy w polskim państwie, czy na polskim niszowym portalu, może 3 chce zrobić coś wielkiego, coś co jest do zrobienia, o ile się orze dniem i nocą, reszta chce mieć święty pokój, albo nie dotykać bajzlu, bo się można utopić, albo wejść w zadek szefowi całego bałaganu, wtedy można dostać za darmo.

Reklama
Poprzedni artykułSkądś, gdzie tylko cisza gra niekiedy
Następny artykuł3:48
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

22 KOMENTARZE

  1. Żeby to tylko był ten problem…
    …ale problem jest głębszy: wybiera się niekompetentnego ale zasłużonego towarzysza partyjnego na ministra, a ten wycieruch polityczny dobiera sobie pośledniejszych wycieruchów na pośledniejsze stanowiska. Specjaliści, ludzie z wiedzą i koncepcją to rzadkość, nawet gdy ślepym trafem premier wycieruch wybierze sobie takiego na ministra, lub gdy minister wycieruch wybierze sobie “takiego” na wpływowego współpracownika to kariera “takiego” właściwego człowieka na właściwym stanowisku trwa mgnienie politycznej ery. Miernoty rządzą administracją i państwowymi przedsiębiorstwami. Ten proceder bezwstydnie trwa od lat.

  2. Żeby to tylko był ten problem…
    …ale problem jest głębszy: wybiera się niekompetentnego ale zasłużonego towarzysza partyjnego na ministra, a ten wycieruch polityczny dobiera sobie pośledniejszych wycieruchów na pośledniejsze stanowiska. Specjaliści, ludzie z wiedzą i koncepcją to rzadkość, nawet gdy ślepym trafem premier wycieruch wybierze sobie takiego na ministra, lub gdy minister wycieruch wybierze sobie “takiego” na wpływowego współpracownika to kariera “takiego” właściwego człowieka na właściwym stanowisku trwa mgnienie politycznej ery. Miernoty rządzą administracją i państwowymi przedsiębiorstwami. Ten proceder bezwstydnie trwa od lat.

  3. Wszędzie są ludzie i
    Wszędzie są ludzie i taborety. Skorzystam z okazji żeby pokazać, że można inaczej. Miałam do załatwienia sprawę w ZUS-sie. Nasłuchałam się, naczytałam, odpowiednio nastawiłam. Pierwsze zaskoczenie to wygląd pomieszczeń. Wykładzinę mam lepszą na podłodze w kuchni, na ścianach lamperia. Do pani, która miała mnie obsłużyć, kilkuosobowa kolejka. Przed innymi drzwiami pusto. Wyszła zza nich starsza pani i zapytała w jakiej sprawie przyszłam. Wyjaśniłam pokrótce. Zaprosiła mnie do siebie. Skomputeryzowani są i ona równie dobrze może to załatwić. Można i tak. Można. I znowu mi się pomyślało, że ja jednak w jakiejś innej Polsce żyję.

  4. Wszędzie są ludzie i
    Wszędzie są ludzie i taborety. Skorzystam z okazji żeby pokazać, że można inaczej. Miałam do załatwienia sprawę w ZUS-sie. Nasłuchałam się, naczytałam, odpowiednio nastawiłam. Pierwsze zaskoczenie to wygląd pomieszczeń. Wykładzinę mam lepszą na podłodze w kuchni, na ścianach lamperia. Do pani, która miała mnie obsłużyć, kilkuosobowa kolejka. Przed innymi drzwiami pusto. Wyszła zza nich starsza pani i zapytała w jakiej sprawie przyszłam. Wyjaśniłam pokrótce. Zaprosiła mnie do siebie. Skomputeryzowani są i ona równie dobrze może to załatwić. Można i tak. Można. I znowu mi się pomyślało, że ja jednak w jakiejś innej Polsce żyję.

  5. Te tytuły to już na stałe?
    Potraktowałem propozycję likwidacji ZUS jako prowokację, gdyż nie widzę sensownej alternatywy, ale opis postaw niestety serio. Kiedyś Ja przekonywał mnie do systemu nowozelandzkiego, ale o ile pamiętam nie przekonał.
    PS
    Nie poszedłbym na “państwowe”, gdyż Państwa na mnie nie stać … a i lekarz zabronił mi się stresować.

  6. Te tytuły to już na stałe?
    Potraktowałem propozycję likwidacji ZUS jako prowokację, gdyż nie widzę sensownej alternatywy, ale opis postaw niestety serio. Kiedyś Ja przekonywał mnie do systemu nowozelandzkiego, ale o ile pamiętam nie przekonał.
    PS
    Nie poszedłbym na “państwowe”, gdyż Państwa na mnie nie stać … a i lekarz zabronił mi się stresować.

  7. Kto się zna na Facebook i
    Kto się zna na Facebook i chciałby się pobawić i administrować Nasz kącik na tym co nie wypada tam nie być, może dostąpić tego zaszczytu. Ale proszę o poważne oferty, to znaczy takie, że mi się dziś nudzi i mogą skrobnąć to nie, chodzi o stałą opiekę. Nie ma tam wielkiej roboty, samo się robi z tego co widzę, ale trzeba by mieć na to baczenie i wstępnie poukładać.

    • Lubię to miejsce. Bo jest
      Lubię to miejsce. Bo jest warte tego żebym je lubił. Z jednego powodu, rewolucyjnego :). Ale żeby zaczęło hulać nie można tak od ściany do ściany, bo szkoda przede wszystkim talentu, który jak każdy powinien przynosić wymierne zyski. tu trzeba inteligentnego i oddanego sprawie zdolnego menadżera ( geniusza 🙂 a nie pryszczatych wolantariuszy, którzy pierwsi podnoszą dwa palce do góry.

  8. Kto się zna na Facebook i
    Kto się zna na Facebook i chciałby się pobawić i administrować Nasz kącik na tym co nie wypada tam nie być, może dostąpić tego zaszczytu. Ale proszę o poważne oferty, to znaczy takie, że mi się dziś nudzi i mogą skrobnąć to nie, chodzi o stałą opiekę. Nie ma tam wielkiej roboty, samo się robi z tego co widzę, ale trzeba by mieć na to baczenie i wstępnie poukładać.

    • Lubię to miejsce. Bo jest
      Lubię to miejsce. Bo jest warte tego żebym je lubił. Z jednego powodu, rewolucyjnego :). Ale żeby zaczęło hulać nie można tak od ściany do ściany, bo szkoda przede wszystkim talentu, który jak każdy powinien przynosić wymierne zyski. tu trzeba inteligentnego i oddanego sprawie zdolnego menadżera ( geniusza 🙂 a nie pryszczatych wolantariuszy, którzy pierwsi podnoszą dwa palce do góry.

  9. Polska Finlandia 0:0
    Nie przegraliśmy…Nie wiem czy zażartować czy skomentować poważnie. Nie graliśmy źle. A teraz poważnie. Reprezentację trenuje się od poziomu dziesięciolatków. A nimi nikt się w Polsce systemowo jeszcze nie interesuje. więc mamy to co mamy. Wojna szarpana.

  10. Polska Finlandia 0:0
    Nie przegraliśmy…Nie wiem czy zażartować czy skomentować poważnie. Nie graliśmy źle. A teraz poważnie. Reprezentację trenuje się od poziomu dziesięciolatków. A nimi nikt się w Polsce systemowo jeszcze nie interesuje. więc mamy to co mamy. Wojna szarpana.