Reklama

Co bardziej zabawni kibice, ekipy broniącej się przed spadkiem, krzyczą o genialnej zmianie, którą Tusk obsłużył Gowina. Dobrze, wchodzę w ten skecz i od razu pytam, jak bardzo i w jakim kierunku genialny to ruch? Czy mamy do czynienia z takim objawem geniuszu, jak przy powołaniu Czumy? Pamiętamy okrzyki kibiców z tamtych lat? Zamknęliśmy usta PiS-owi, mamy ministra z piękną kartą opozycyjną. Nie wiem kto pamięta ówczesne argumenty z kapelusza, ja niestety pamiętam, bo sam podobne bzdury wypisywałem. Dziś tamten genialny ruch śni się Tuskowi po nocach, a najbardziej śni się komisja, która uniewinniła Kaczyńskiego i Ziobro. Jeśli nie genialny ruch z Czumą, to może genialne upiększenie wizerunku Polski przed Euro 2012 i powołanie Muchy na ministra od 3 ligi hokeja? Temu genialnemu ruchowi towarzyszyło jeszcze więcej zachwytów, w całej Europie nie było i nadal nie ma tak pięknego i tak skompromitowanego ministra sportu. No tak, ale „specjaliści” od politycznej analizy krzyczą o genialnym rozegraniu konserwatystów. Rozumiem, ale proszę o uściślenie geniuszu. Chodzi o geniusz tej wielkości, co rozegranie lewego skrzydła Arłukowiczem? Rachunkiem politycznym, kompromitacją i kabaretem zakończyły się wszystkie powyższe i jeszcze kilka innych genialnych ruchów kadrowych, jak minister transportu Nowak, który miał uspokoić ambicje Komorowskiego, jak minister Bohdan Klich powołany na cześć i chwałę Jerzego Buzka, że o Ćwiąkalwskim – ukłonem w stronę „środowiska” nie wspomnę.

Genialność powołania Marka Biernackiego przetrwa dwa, trzy tygodnie i nim się „specjaliści” od politycznej analizy obejrzą za nową atrakcyjna tezą, będziemy mieli Biernackiego w ideologicznym imadle. Nie ma takiej siły, żeby minister nie powiedział czegoś godnego nagłówków lewicowych mediów, co najwyżej hazardziści mogą się oddać swojemu ulubionemu zajęciu i obstawiać, kiedy to nastąpi. Genialność ruchu Donalda Tuska polega na tym co zawsze, ugaszenie jednego pożaru, bez pomysłu na to gdzie się podpali za chwilę. Biernacki miał tylko i wyłącznie jedno zadanie, pokazać, że konserwatystę wymieniamy na konserwatystę, czyli teoretycznie zachowujemy układ sił wewnątrz partii. Genialność zredukowana do strachu przed partyjnym rozłamem, cena za tę genialność niebotyczna, bo za dobrych czasów nie takich jak Gowin Tusk wycinał bez żadnej rekompensaty, natomiast serial z krakowskim filozofem trwał miesiącami. Gdy wyleciał Chlebowski, Schetyna, Drzewiecki i Szejnfeld, to wyleciała najsilniejsza ekipa, obok Tuska, jaka kiedykolwiek w PO istniała. Wówczas nie było żadnego miejsca dla genialności ruchów… chociaż zaraz, czy to aby nie Miller, genialny apolityczny fachowiec zastąpił Schetynę i jakim geniuszem zaznaczył się obecny nieobecny, chyba wszyscy pamiętają. Obstawiał nie będę, ale też nie sądzę, żebym musiał długo czekać, zwłaszcza, że Biernacki już został rozdziewiczony z niezależności i fachowości, pierwsze artykuły w GW pokazujące oburzenie „środowisk kobiecych” zatańczyły na stronie głównej.

Biernacki będzie musiał dokonywać cudów, żeby nie obrazić Szczuki i jednocześnie być objawowym konserwatystą, bo tylko taki konserwatysta zostanie uznany przez skrzydło PO za swojaka, a co ważniejsze tylko taki przekona konserwatywny elektorat PO. Gdy Biernackiemu zabraknie konserwatywnej ikry pozycja Gowina w tej części PO stanie się czymś w rodzaju rycerskiej legendy, bojownik, który postawił na ideę nie złotą zbroję. Ile w tym jest prawdy, ile politycznej sprawności Gowina, nie ma najmniejszego znaczenia. W polityce przekaz musi być jasny, konserwatysta ma być konserwatystą, nie Biernackim lubianym przez lewicowe media, tak samo sprawy się maja z lewicowym i każdym innym skrzydłem. Tusk wspomniał o bimbrowniku z Biłgoraja przy okazji dymisji swojego ministra i chociaż nie miał pojęcia o czym mówi, to trafił w sedno. Bimbrownik był aż nadto wyrazisty na lewej stronie PO i odbierał wyborców SLD, Gowin swoją wyrazistością po prawej stronie zadawalał elektorat, który uciekał do PiS. Wymiana lidera na wydmuszkę nie może skończyć się inaczej niż wszystkie pozostałe: Czumy, Muchy, Nowaki, Arłukowicze. Genialny ruch Donalda Tusk to początek kolejnego pożaru i co bardziej naiwni zachwycają się tym, że to sam Tusk właśnie dołożył do pieca.

Reklama
Poprzedni artykułPO Donalda Tuska – początek syndromu SLD Leszka Millera
Następny artykułMaria z Krakowa tu i teraz ma rację – Kaczyński wygra wybory, ale niekoniecznie władzę
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

6 KOMENTARZE

  1. Ale czy oby napewno ten pożar
    Ale czy oby napewno ten pożar nie jest kontrolowany ??? Jeśli się posłucha lub poczyta tego co bezpośrednio mówi Gowin, to rysuje się postać dużo bliższa Tuskowi, niż malują to mendia.

    Byłbym ostrożny, czy przypadkiem Tusk nie powtarza schematu z typem z Biłgoraja.

  2. Ale czy oby napewno ten pożar
    Ale czy oby napewno ten pożar nie jest kontrolowany ??? Jeśli się posłucha lub poczyta tego co bezpośrednio mówi Gowin, to rysuje się postać dużo bliższa Tuskowi, niż malują to mendia.

    Byłbym ostrożny, czy przypadkiem Tusk nie powtarza schematu z typem z Biłgoraja.