Reklama

Obserwuję na żywym i własnym organizmie charakterystyczne objawy i skutki choroby, nie boję się użyć słowa ?społecznej?. Gdy spytać 10 Polaków, czy jest fajnie co najmniej 6 uzna pytanie za żart.

Obserwuję na żywym i własnym organizmie charakterystyczne objawy i skutki choroby, nie boję się użyć słowa ?społecznej?. Gdy spytać 10 Polaków, czy jest fajnie co najmniej 6 uzna pytanie za żart. Natomiast gdy spytać co można zrobić, żeby do fajnego się zbliżyć, to może 2 Polaków udzieli odpowiedzi, a za robotę weźmie się pół. Niemal każdy Polak wie, że jest mało fajnie, zmieniać stan rzeczy chce pół Polaka. Nie mam na myśli jakiś zmian fundamentalnych, mam na myśli zmiany wokół siebie. Z jednej strony myślimy kategoriami globalnymi, to znaczy dobrze byłoby, gdyby było dobrze, na przykład segregowanie śmieci wyszłoby nam na zdrowie. Z drugiej strony nie będziemy segregować, bo co to da, skoro sąsiad nie segreguje.

Takie powszechne przekonanie o tym, że próba zmiany czegokolwiek jest skazana na niepowodzenie i śmieszność. Przeklinany na wszystkich kontynentach Bill Gates, wyszedł z nieco innego złożenia, wyszedł z założenia, że wszystko można zmienić. Zauważył, że komputery są dedykowane wąskiej grupie ludzi, którzy to ludzie nie bardzo mają ochotę dzielić się tajemną wiedzą. Wtajemniczeni wychodzili z założenia, że informatyka nie jest dla debli. Gates doszedł do zupełnie innego przekonania i przyniósł ludowi ogień. Okazało się, że trafił więcej niż w 10, trafił w miliardy i dopiero wtedy wielu informatyków podniosło larum, że to monopol i tak nie wypada. Informatycy protestując przeciw Gatesowi, pokazali, że nie tylko debil może obsługiwać komputer, ale i oprogramowanie może być za darmo, ale było już za późno.

Windows opanował miasta i wsie, może się Windows wieszać i może być niestabilny, może być nieludzko drogi i może być bezczelnie monopolistyczny, ale i tak będzie nieodzowny. Dziś najwięcej psów wieszają na twórcy Windowsa, ci co nadal czują się depozytariuszami tajnej wiedzy. Powstał Linux i jak świat długi i szeroki używają Linuxa ci co się znają i wiedzą, że to system lepszy pod względem stabilności i niezawodności i jednocześnie płynie od użytkowników prosta informacja, że windowsiarze, to kupa debili używająca debilnego programu. Czyli tak naprawdę nic się w mentalności tych, których ograł Gates nie zmieniło. Komputer jest nadal dla wybranych, a reszta nawet jeśli dzięki myszce wie mniej więcej o co chodzi, to i tak nigdy nie zostanie dopuszczona do kręgu wtajemniczonych. Do konkurencji Gatesa nigdy nie przebiła się prosta informacja, mianowicie taka, że ludzie mają gdzieś algorytmy i tajne zaklęcia z DOS, tak jak większości nie obchodzi co trzeba włożyć do silnika, żeby samochód jechał. Ludzi interesuje to, żeby maszyna była prosta w obsłudze i wykonywała, to co sobie użytkownik założy, nie to co maszyna sobie założyła. Mówiąc krótko Gates jako pierwszy upowszechnił tajna wiedzę, albo raczej dał masom instrukcję, ściągi, tak aby prawie każdy mógł komputer wykorzystać do swoich potrzeb. I dzięki temy Gates wygrał i przez to jest nienawidzony przez pozostałych komputerowców.

Być może przykład Gatesa nie jest najszczęśliwszym preludium do tego co chcę przekazać jako treść główną, ale wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Narzekamy na media i polityków, a jednocześnie uznajemy, że politykom i mediom nie podskoczymy, ponieważ to obszary zarezerwowane dla wtajemniczonych. Kiedy narzekającym daje się do dyspozycji Windowsa, takie kontrowersje.net, czy inne adresy, spoza branży, gdzie każdy może być dziennikarzem i politykiem, okazuje się, że sama próba podjęcia wysiłku jest natychmiast skazana na śmieszność. Istnieje tysiąc powodów, aby nie próbować, tysiąc usprawiedliwień i pełnych polotu analiz, jak bardzo śmiesznie i naiwnie jest próbować przegonić dyżurne media i znanych poliytyków. Jest to dla mnie zachowanie niepojęte, takie przyznawanie się przed samym sobą, że komputer i szeroki świat to nie dal nas maluczkich. My to możemy sobie tu ponarzekać, ostatecznie powiesić psy na Billu, Kaczyńskim, Widsteinie, tłumacząc im jacy są marni i przeciętni, chociaż każdego dnia używamy programu Billa, który pozwolił nam oswoić się z komputerem, oglądamy Wildstein i Kaczyńskiego w krytykowanych mediach.

Zachowując wszelkie rozsądne proporcje, czuję się jak Gates na dorobku, a właściwie czuje się jak twórcy Linux. Dając do dyspozycji darmowe narzędzie, otrzymuję zwrotną informację typu eror. Nie żeby coś w narzędziu nie działał, choć faktycznie nie wszystko działa jak powinno, ale chodzi o to, że jest medialny i polityczny Windows i nie ma co się porywać na to co jest jakie jest i nikt tego nie zmieni. Dziwne poplątanie z pomieszaniem, większość chciałaby do woli poniewierać Windows, najchętniej używając Windows i ledwie garstka uważa, że można żyć bez Windows. A nawet jest nieco gorzej, jak mi się wydaje. Otóż większość używając Windows i poniewierając Gatesa, nie wierzy aby cokolwiek można było zmienić. Innymi słowy większości można dać narzędzia, płatne lub pirackie i tak monopoliści mogą spać spokojnie, bo ani system, ani polityka, ani przekaz medialny się nie zmieni. Nie zmieni się, bo ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się jednostki podawane naciskom ludzi, co wiedzą lepiej jak jednostki mają i nie mają żyć. Tak sobie tłumaczę objawy choroby. A co Wy o tym myślicie, naprawdę nic się nie może udać i nic się nie da zmienić, trzeba żyć z tym co nam rzucono? Jest aż tak źle, że będzie jeszcze gorzej poza naszym wpływem. Czy naprawdę próba zmieniania rzeczywistości, jest śmiesznością i głupotą, bez większego wpływu na dawno rozdane karty. Nic się nie uda? Nigdy i nikomu? I nam również?

Reklama
Poprzedni artykułAbsurdy
Następny artykułFinisz kampanii, czyli egzorcyzmy
Matka Kurka
Młody, wysportowany, inteligentny, przystojny, czuły mąż i ojciec. Geniusz i wirtuoz klawiatury, błyskotliwy analityk rzeczywistości wszelakiej. Kochany i rozchwytywany, bezkompromisowy, skromny, wyrozumiały. 1. Ulubiona potrawa: żur na zakwasie. 2. Ulubiona kapela: muzyka z tamtych lat. 3. Ulubiony kolor: brak danych. 4. Ulubione słowo: ja. Wolny, żonaty, pijący daltonista.

105 KOMENTARZE

  1. Proszę Mamy
    Czy Matka dostała może splinu listopadowo-zadusznego i myśli o zamknięciu sklepiku, czy to prowokacja, mająca zdopingować juzerów do bardziej zdecydowanych działań?

    Jak dla mnie, zza słów tego wpisu przeziera niewyraźne hasło anarchistów “Gdyby wybory mogły coś zmienić, byłyby zakazane”. System jest przeciwko nam, wkręcił nas w błędne koło złego prawa, które sprawia, że do władzi dochodzą ludzie, którzy w innych warunkach nie doszliby do niej i dlatego nie zależy im na zmianie tych warunków?

    Matko, to na co Twoje pisanie – onetowe, na matka-kurka.net i tutaj? Na puszczy, na darmo czy może jednak na pożytek nasz i całego… ?

  2. Proszę Mamy
    Czy Matka dostała może splinu listopadowo-zadusznego i myśli o zamknięciu sklepiku, czy to prowokacja, mająca zdopingować juzerów do bardziej zdecydowanych działań?

    Jak dla mnie, zza słów tego wpisu przeziera niewyraźne hasło anarchistów “Gdyby wybory mogły coś zmienić, byłyby zakazane”. System jest przeciwko nam, wkręcił nas w błędne koło złego prawa, które sprawia, że do władzi dochodzą ludzie, którzy w innych warunkach nie doszliby do niej i dlatego nie zależy im na zmianie tych warunków?

    Matko, to na co Twoje pisanie – onetowe, na matka-kurka.net i tutaj? Na puszczy, na darmo czy może jednak na pożytek nasz i całego… ?

  3. Proszę Mamy
    Czy Matka dostała może splinu listopadowo-zadusznego i myśli o zamknięciu sklepiku, czy to prowokacja, mająca zdopingować juzerów do bardziej zdecydowanych działań?

    Jak dla mnie, zza słów tego wpisu przeziera niewyraźne hasło anarchistów “Gdyby wybory mogły coś zmienić, byłyby zakazane”. System jest przeciwko nam, wkręcił nas w błędne koło złego prawa, które sprawia, że do władzi dochodzą ludzie, którzy w innych warunkach nie doszliby do niej i dlatego nie zależy im na zmianie tych warunków?

    Matko, to na co Twoje pisanie – onetowe, na matka-kurka.net i tutaj? Na puszczy, na darmo czy może jednak na pożytek nasz i całego… ?

  4. Udać się uda jeżeli elementarna uczciwość zachowana.
    Podstawowy kłopot w tym, że byt -> świadomość -> byt -> świadomość -> byt itd. a to wszystko trwa w czasie. Bezwładność i materii i myśli jest wielka stąd zniechęcenie często następuje.

    Jest jeszcze parę innych kłopotów ale to kiedy indziej. Najgorszy to a może iść na całość?

  5. Udać się uda jeżeli elementarna uczciwość zachowana.
    Podstawowy kłopot w tym, że byt -> świadomość -> byt -> świadomość -> byt itd. a to wszystko trwa w czasie. Bezwładność i materii i myśli jest wielka stąd zniechęcenie często następuje.

    Jest jeszcze parę innych kłopotów ale to kiedy indziej. Najgorszy to a może iść na całość?

  6. Udać się uda jeżeli elementarna uczciwość zachowana.
    Podstawowy kłopot w tym, że byt -> świadomość -> byt -> świadomość -> byt itd. a to wszystko trwa w czasie. Bezwładność i materii i myśli jest wielka stąd zniechęcenie często następuje.

    Jest jeszcze parę innych kłopotów ale to kiedy indziej. Najgorszy to a może iść na całość?

  7. oby się udało!!!
    Trochę mnie drażni, że tak często muszę się zgadzać z Twoimi poglądami. A jeśli nie do końca się zgadzam, to zmuszają mnie do zastanowienia – jak to właściwie jest?!
    Mam tendencje do relatywizmu, ale pewne zjawiska (np. polityczne, społeczne ) są tak wyrażnie zabarwione, że nie mam wątpliwości czy jestem za czy przeciw. Nie mam też wątpliwości, że należy zacząć od siebie, że każdy drobny przejaw naszego działania pozornie tylko jest bez wpływu na to “co nam rzucono”. Więc – teraz z większą świadomością mocy sprawczej – będę robić te małe kroki w dobrą stronę 😉

  8. oby się udało!!!
    Trochę mnie drażni, że tak często muszę się zgadzać z Twoimi poglądami. A jeśli nie do końca się zgadzam, to zmuszają mnie do zastanowienia – jak to właściwie jest?!
    Mam tendencje do relatywizmu, ale pewne zjawiska (np. polityczne, społeczne ) są tak wyrażnie zabarwione, że nie mam wątpliwości czy jestem za czy przeciw. Nie mam też wątpliwości, że należy zacząć od siebie, że każdy drobny przejaw naszego działania pozornie tylko jest bez wpływu na to “co nam rzucono”. Więc – teraz z większą świadomością mocy sprawczej – będę robić te małe kroki w dobrą stronę 😉

  9. oby się udało!!!
    Trochę mnie drażni, że tak często muszę się zgadzać z Twoimi poglądami. A jeśli nie do końca się zgadzam, to zmuszają mnie do zastanowienia – jak to właściwie jest?!
    Mam tendencje do relatywizmu, ale pewne zjawiska (np. polityczne, społeczne ) są tak wyrażnie zabarwione, że nie mam wątpliwości czy jestem za czy przeciw. Nie mam też wątpliwości, że należy zacząć od siebie, że każdy drobny przejaw naszego działania pozornie tylko jest bez wpływu na to “co nam rzucono”. Więc – teraz z większą świadomością mocy sprawczej – będę robić te małe kroki w dobrą stronę 😉

  10. poczekajmy na ewolucję
    Czym się różnią masy, które 500 lat temu palili ludzi za poglądy od tych mas teraz. To jednostki są wybitne. Co do windowsa i lunaksa to windows jest duzo bezpieczniejszym, stabilniejszym systemem niz linuks, tylko uzywaja go ludzie, ktorzy maja mniejsze pojecie o komputerach, niz uzytkownicy tego drugiego systemu. A co do ostatniego akapitu to proponuje zalozyc Fight Club. Czy taj jak Gates chcesz odejsc na emeryture. Zobacz na swoje ostatnie dziecko http://www.matka-kurka.net, ktore umiera bez twojej zyciodajnej pepowiny. Musi minac jeszcze sporo uderzen w klawiature, zeby cos w Polsce zmienic.

    “Zachowując wszelkie rozsądne proporcje, czuję się jak Gates na dorobku, a właściwie czuje się jak twórcy Linux. Dając do dyspozycji darmowe narzędzie, otrzymuję zwrotną informację typu error”
    A to mało jest portali takich jak ten. Twoj poziom jest bardzo wysoki, ale znajde paru redaktorow z gazet co Ci dorownaja. Wiec czym jest Twoj ogien? Piszesz, bo lubisz, czy moze bedziesz umieral za miliony ? Podobno polowa ludzi nie rozumie wiadomosci a 3/4 nigdy nie zainstalowalo zadnego programu, wiec z kim chcesz zmieniac swiat ? Czy juz wiesz czemu portale takie jak ten to kolka wzajemnej adoracji i czemu ten portal tez sie taki stanie. [*]

    • Whatsuppeople.

      Po pierwsze.
      Ci redaktorzy świetnie piszący, są albo starzy i nie chce im się cokolwiek zmieniać, bo i po co burzyć sobie święty spokój albo pracują u kogoś i tak tańczą jak im właściciel zagra. I taka jest różnica między nimi a MK.
      Po drugie.
      Nie sądzę, żeby tu powstało jakieś kółko wzajemnej adoracji. Zbyt dużo zagościło u MK ludzi świetnie piszących. Poza tym, spójrz na spory prowadzone na tym portalu wcześniej. Było bardzo ostro. Oprócz sporadycznych całusów i symbolicznych uścisków – miłości tu nie widzę. Częściej inne spojrzenia a nawet w pewnych kwestiach negacje.
      • “Ci redaktorzy świetnie
        “Ci redaktorzy świetnie piszący, są albo starzy i nie chce im się cokolwiek zmieniać, bo i po co burzyć sobie święty spokój albo pracują u kogoś i tak tańczą jak im właściciel zagra. I taka jest różnica między nimi a MK.”
        Teraz mam za duzo procentow by o tym rozmawiac,ale tak latwo tego nie przepuszcze
        “Nie sądzę, żeby tu powstało jakieś kółko wzajemnej adoracji. Zbyt dużo zagościło u MK ludzi świetnie piszących. Poza tym, spójrz na spory prowadzone na tym portalu wcześniej. Było bardzo ostro. Oprócz sporadycznych całusów i symbolicznych uścisków – beda pejcze i wysokie kozaczki.

          • Moze i komentarze widac
            Moze i komentarze widac podwojnie, ale to taka chwila w ktorej jestem szczery(czego jak zawsze pewnie na nastepny dzien zaluje), a poniewaz, konstruktywna krytyka jest dla M_K taka wazna, wiec napisze o co cohdzi w takich portalach jak: kontrowersje.net, racjonalista.pl, http://www.satan.pl, forum.mensa.org.pl, daje Wam chwile na zastanowanie …
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .

            Znalezienie sobie towarzysza zycia. Bo co bardziej łączy ludzi inteligentnych niż wspólne poglądy. Sorry, że akurat pobrudziłem dywan na tym forum, ale gdzieś musiałem

          • Żałuję niezmiernie,
            ale jestem już zajęty. Żona, dwójka potomstwa, niesłusznie zwanego dziećmi. Na bigamię nie mam ochoty.

            A jeżeli chodzi towarzystwo w sensie intelektualnym, to 1. dobrze mi tu, 2. kto powiedział, że to na całe życie? W każdej chwili mogę się wypisać, w odróżnieniu od małżeństwa ;- )

          • +++Dwuletniego orła bielika,

            +++Dwuletniego orła bielika, który ugrzązł w błocie, uratowali wieczorem policjanci z Olsztyna. W akcji ratowania ptaka wykorzystano policyjny poduszkowiec, na pokładzie którego, oprócz mundurowych, był weterynarz.+++

             

            Całkiem niedawno po urodzinach, cały dzień przeleżałem w błocie jak jakaś świnia i pies z kulawą nogą nie spojrzał w moją stronę. Ptaku się pomaga, leci po niego jakimś poduszkowcem, angażuje weterynarza – a mnie nie zauważa.

          • Qackie.
            Przetacza się przez Polskę dyskusja o służbie zdrowia. To był mój malutki wkład do niej. Chciałem tylko nieśmiało zauważyć, że weterynarze pracują wzorowo a lekarze – nie!

          • No i to jest doskonały przykład,
            który często jest stawiany w dyskusjach na temat prywatyzacji służby zdrowia. Weterynarze zostali sprywatyzowani i co, gorzej leczą? Nie, nawet lepiej!

          • coz – czy lepiej lecza nie
            coz – czy lepiej lecza nie powiem – choc kot sie w sumie nie skarzy 🙂

            za to sa na pewno bardzie dostepni i drozsi, ostatnio za szczepienie kota zaplacilem wiecej niz za szczepienie siebie…

          • A to jest akurat normalne
            za szczepienie właściciela płaci się więcej. Trzeba było pomyśleć, zanim zdecydowałeś się zostać własnością tego kota.

          • u mnie rzadzi dwoch kotow
            u mnie rzadzi dwoch kotow blizniakow! tak samo ich nie wybieralem jak kaczynskich a i tak sie rzadza… w obu przypadkach ktos inny zadecydowal za mnie…

          • a do mojej suki weterynarz przyjeżdża
            i szczepi ją przez płot, coby go nie pogryzła, bo wygląd ma groźny, choć łagodna jak baranek; kosztów nie liczę, taka jestem!

          • weterynarze już za komuny się urynkowili
            zamurowało mnie, jak po wizycie z moim pierwszym psem dostałam od pana weterynarza wizytówkę z uprzejmą informację, że można telefonować 24h

  11. poczekajmy na ewolucję
    Czym się różnią masy, które 500 lat temu palili ludzi za poglądy od tych mas teraz. To jednostki są wybitne. Co do windowsa i lunaksa to windows jest duzo bezpieczniejszym, stabilniejszym systemem niz linuks, tylko uzywaja go ludzie, ktorzy maja mniejsze pojecie o komputerach, niz uzytkownicy tego drugiego systemu. A co do ostatniego akapitu to proponuje zalozyc Fight Club. Czy taj jak Gates chcesz odejsc na emeryture. Zobacz na swoje ostatnie dziecko http://www.matka-kurka.net, ktore umiera bez twojej zyciodajnej pepowiny. Musi minac jeszcze sporo uderzen w klawiature, zeby cos w Polsce zmienic.

    “Zachowując wszelkie rozsądne proporcje, czuję się jak Gates na dorobku, a właściwie czuje się jak twórcy Linux. Dając do dyspozycji darmowe narzędzie, otrzymuję zwrotną informację typu error”
    A to mało jest portali takich jak ten. Twoj poziom jest bardzo wysoki, ale znajde paru redaktorow z gazet co Ci dorownaja. Wiec czym jest Twoj ogien? Piszesz, bo lubisz, czy moze bedziesz umieral za miliony ? Podobno polowa ludzi nie rozumie wiadomosci a 3/4 nigdy nie zainstalowalo zadnego programu, wiec z kim chcesz zmieniac swiat ? Czy juz wiesz czemu portale takie jak ten to kolka wzajemnej adoracji i czemu ten portal tez sie taki stanie. [*]

    • Whatsuppeople.

      Po pierwsze.
      Ci redaktorzy świetnie piszący, są albo starzy i nie chce im się cokolwiek zmieniać, bo i po co burzyć sobie święty spokój albo pracują u kogoś i tak tańczą jak im właściciel zagra. I taka jest różnica między nimi a MK.
      Po drugie.
      Nie sądzę, żeby tu powstało jakieś kółko wzajemnej adoracji. Zbyt dużo zagościło u MK ludzi świetnie piszących. Poza tym, spójrz na spory prowadzone na tym portalu wcześniej. Było bardzo ostro. Oprócz sporadycznych całusów i symbolicznych uścisków – miłości tu nie widzę. Częściej inne spojrzenia a nawet w pewnych kwestiach negacje.
      • “Ci redaktorzy świetnie
        “Ci redaktorzy świetnie piszący, są albo starzy i nie chce im się cokolwiek zmieniać, bo i po co burzyć sobie święty spokój albo pracują u kogoś i tak tańczą jak im właściciel zagra. I taka jest różnica między nimi a MK.”
        Teraz mam za duzo procentow by o tym rozmawiac,ale tak latwo tego nie przepuszcze
        “Nie sądzę, żeby tu powstało jakieś kółko wzajemnej adoracji. Zbyt dużo zagościło u MK ludzi świetnie piszących. Poza tym, spójrz na spory prowadzone na tym portalu wcześniej. Było bardzo ostro. Oprócz sporadycznych całusów i symbolicznych uścisków – beda pejcze i wysokie kozaczki.

          • Moze i komentarze widac
            Moze i komentarze widac podwojnie, ale to taka chwila w ktorej jestem szczery(czego jak zawsze pewnie na nastepny dzien zaluje), a poniewaz, konstruktywna krytyka jest dla M_K taka wazna, wiec napisze o co cohdzi w takich portalach jak: kontrowersje.net, racjonalista.pl, http://www.satan.pl, forum.mensa.org.pl, daje Wam chwile na zastanowanie …
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .

            Znalezienie sobie towarzysza zycia. Bo co bardziej łączy ludzi inteligentnych niż wspólne poglądy. Sorry, że akurat pobrudziłem dywan na tym forum, ale gdzieś musiałem

          • Żałuję niezmiernie,
            ale jestem już zajęty. Żona, dwójka potomstwa, niesłusznie zwanego dziećmi. Na bigamię nie mam ochoty.

            A jeżeli chodzi towarzystwo w sensie intelektualnym, to 1. dobrze mi tu, 2. kto powiedział, że to na całe życie? W każdej chwili mogę się wypisać, w odróżnieniu od małżeństwa ;- )

          • +++Dwuletniego orła bielika,

            +++Dwuletniego orła bielika, który ugrzązł w błocie, uratowali wieczorem policjanci z Olsztyna. W akcji ratowania ptaka wykorzystano policyjny poduszkowiec, na pokładzie którego, oprócz mundurowych, był weterynarz.+++

             

            Całkiem niedawno po urodzinach, cały dzień przeleżałem w błocie jak jakaś świnia i pies z kulawą nogą nie spojrzał w moją stronę. Ptaku się pomaga, leci po niego jakimś poduszkowcem, angażuje weterynarza – a mnie nie zauważa.

          • Qackie.
            Przetacza się przez Polskę dyskusja o służbie zdrowia. To był mój malutki wkład do niej. Chciałem tylko nieśmiało zauważyć, że weterynarze pracują wzorowo a lekarze – nie!

          • No i to jest doskonały przykład,
            który często jest stawiany w dyskusjach na temat prywatyzacji służby zdrowia. Weterynarze zostali sprywatyzowani i co, gorzej leczą? Nie, nawet lepiej!

          • coz – czy lepiej lecza nie
            coz – czy lepiej lecza nie powiem – choc kot sie w sumie nie skarzy 🙂

            za to sa na pewno bardzie dostepni i drozsi, ostatnio za szczepienie kota zaplacilem wiecej niz za szczepienie siebie…

          • A to jest akurat normalne
            za szczepienie właściciela płaci się więcej. Trzeba było pomyśleć, zanim zdecydowałeś się zostać własnością tego kota.

          • u mnie rzadzi dwoch kotow
            u mnie rzadzi dwoch kotow blizniakow! tak samo ich nie wybieralem jak kaczynskich a i tak sie rzadza… w obu przypadkach ktos inny zadecydowal za mnie…

          • a do mojej suki weterynarz przyjeżdża
            i szczepi ją przez płot, coby go nie pogryzła, bo wygląd ma groźny, choć łagodna jak baranek; kosztów nie liczę, taka jestem!

          • weterynarze już za komuny się urynkowili
            zamurowało mnie, jak po wizycie z moim pierwszym psem dostałam od pana weterynarza wizytówkę z uprzejmą informację, że można telefonować 24h

  12. poczekajmy na ewolucję
    Czym się różnią masy, które 500 lat temu palili ludzi za poglądy od tych mas teraz. To jednostki są wybitne. Co do windowsa i lunaksa to windows jest duzo bezpieczniejszym, stabilniejszym systemem niz linuks, tylko uzywaja go ludzie, ktorzy maja mniejsze pojecie o komputerach, niz uzytkownicy tego drugiego systemu. A co do ostatniego akapitu to proponuje zalozyc Fight Club. Czy taj jak Gates chcesz odejsc na emeryture. Zobacz na swoje ostatnie dziecko http://www.matka-kurka.net, ktore umiera bez twojej zyciodajnej pepowiny. Musi minac jeszcze sporo uderzen w klawiature, zeby cos w Polsce zmienic.

    “Zachowując wszelkie rozsądne proporcje, czuję się jak Gates na dorobku, a właściwie czuje się jak twórcy Linux. Dając do dyspozycji darmowe narzędzie, otrzymuję zwrotną informację typu error”
    A to mało jest portali takich jak ten. Twoj poziom jest bardzo wysoki, ale znajde paru redaktorow z gazet co Ci dorownaja. Wiec czym jest Twoj ogien? Piszesz, bo lubisz, czy moze bedziesz umieral za miliony ? Podobno polowa ludzi nie rozumie wiadomosci a 3/4 nigdy nie zainstalowalo zadnego programu, wiec z kim chcesz zmieniac swiat ? Czy juz wiesz czemu portale takie jak ten to kolka wzajemnej adoracji i czemu ten portal tez sie taki stanie. [*]

    • Whatsuppeople.

      Po pierwsze.
      Ci redaktorzy świetnie piszący, są albo starzy i nie chce im się cokolwiek zmieniać, bo i po co burzyć sobie święty spokój albo pracują u kogoś i tak tańczą jak im właściciel zagra. I taka jest różnica między nimi a MK.
      Po drugie.
      Nie sądzę, żeby tu powstało jakieś kółko wzajemnej adoracji. Zbyt dużo zagościło u MK ludzi świetnie piszących. Poza tym, spójrz na spory prowadzone na tym portalu wcześniej. Było bardzo ostro. Oprócz sporadycznych całusów i symbolicznych uścisków – miłości tu nie widzę. Częściej inne spojrzenia a nawet w pewnych kwestiach negacje.
      • “Ci redaktorzy świetnie
        “Ci redaktorzy świetnie piszący, są albo starzy i nie chce im się cokolwiek zmieniać, bo i po co burzyć sobie święty spokój albo pracują u kogoś i tak tańczą jak im właściciel zagra. I taka jest różnica między nimi a MK.”
        Teraz mam za duzo procentow by o tym rozmawiac,ale tak latwo tego nie przepuszcze
        “Nie sądzę, żeby tu powstało jakieś kółko wzajemnej adoracji. Zbyt dużo zagościło u MK ludzi świetnie piszących. Poza tym, spójrz na spory prowadzone na tym portalu wcześniej. Było bardzo ostro. Oprócz sporadycznych całusów i symbolicznych uścisków – beda pejcze i wysokie kozaczki.

          • Moze i komentarze widac
            Moze i komentarze widac podwojnie, ale to taka chwila w ktorej jestem szczery(czego jak zawsze pewnie na nastepny dzien zaluje), a poniewaz, konstruktywna krytyka jest dla M_K taka wazna, wiec napisze o co cohdzi w takich portalach jak: kontrowersje.net, racjonalista.pl, http://www.satan.pl, forum.mensa.org.pl, daje Wam chwile na zastanowanie …
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .
            .

            Znalezienie sobie towarzysza zycia. Bo co bardziej łączy ludzi inteligentnych niż wspólne poglądy. Sorry, że akurat pobrudziłem dywan na tym forum, ale gdzieś musiałem

          • Żałuję niezmiernie,
            ale jestem już zajęty. Żona, dwójka potomstwa, niesłusznie zwanego dziećmi. Na bigamię nie mam ochoty.

            A jeżeli chodzi towarzystwo w sensie intelektualnym, to 1. dobrze mi tu, 2. kto powiedział, że to na całe życie? W każdej chwili mogę się wypisać, w odróżnieniu od małżeństwa ;- )

          • +++Dwuletniego orła bielika,

            +++Dwuletniego orła bielika, który ugrzązł w błocie, uratowali wieczorem policjanci z Olsztyna. W akcji ratowania ptaka wykorzystano policyjny poduszkowiec, na pokładzie którego, oprócz mundurowych, był weterynarz.+++

             

            Całkiem niedawno po urodzinach, cały dzień przeleżałem w błocie jak jakaś świnia i pies z kulawą nogą nie spojrzał w moją stronę. Ptaku się pomaga, leci po niego jakimś poduszkowcem, angażuje weterynarza – a mnie nie zauważa.

          • Qackie.
            Przetacza się przez Polskę dyskusja o służbie zdrowia. To był mój malutki wkład do niej. Chciałem tylko nieśmiało zauważyć, że weterynarze pracują wzorowo a lekarze – nie!

          • No i to jest doskonały przykład,
            który często jest stawiany w dyskusjach na temat prywatyzacji służby zdrowia. Weterynarze zostali sprywatyzowani i co, gorzej leczą? Nie, nawet lepiej!

          • coz – czy lepiej lecza nie
            coz – czy lepiej lecza nie powiem – choc kot sie w sumie nie skarzy 🙂

            za to sa na pewno bardzie dostepni i drozsi, ostatnio za szczepienie kota zaplacilem wiecej niz za szczepienie siebie…

          • A to jest akurat normalne
            za szczepienie właściciela płaci się więcej. Trzeba było pomyśleć, zanim zdecydowałeś się zostać własnością tego kota.

          • u mnie rzadzi dwoch kotow
            u mnie rzadzi dwoch kotow blizniakow! tak samo ich nie wybieralem jak kaczynskich a i tak sie rzadza… w obu przypadkach ktos inny zadecydowal za mnie…

          • a do mojej suki weterynarz przyjeżdża
            i szczepi ją przez płot, coby go nie pogryzła, bo wygląd ma groźny, choć łagodna jak baranek; kosztów nie liczę, taka jestem!

          • weterynarze już za komuny się urynkowili
            zamurowało mnie, jak po wizycie z moim pierwszym psem dostałam od pana weterynarza wizytówkę z uprzejmą informację, że można telefonować 24h

  13. A nic podobnego! To będzie największy portal w sieci!
    Jakby to powiedzieć, żeby nie skłamać. Chciałem się dowiedzieć, co zrobić, żeby było lepiej i szczerze mówiąc w całym tym eksperymencie założyłem, że się nie dowiem. Pomylić się niesyty nie pomyliłem, pomijając drobne uwagi na temat pasków i tła, nie dowiedziałem się niczego, poza tradycyjnym jaki powinienem być, żeby NAM się udało. Tekst miał zwrócić uwagę na jedną amerykańską cechę. Tam gdy dziecko zaczyna mówić, rodzice na pytanie kim chce zostać słyszą odpowiedź: prezydentem, gwiazdą TV, top modelką. Po takich odpowiedziach rodzice uznają, że dziecko chowa się zdrowo. W Polsce na to samo pytanie dziecko udzielę następującej odpowiedzi: fryzjerką, mechanikiem samochodowym i też rodzice uważają, że dziecko jest zdrowe. Gdyby w Polsce dziecko chciało zostać prezydentem, albo gwiazdą TV dostałoby od rodziców kupę śmiechu, śmiechu o zabarwieniu politowania. Tekst miał zwrócić uwagę na mentalność polskiego grajdołu, nie na zmienianie świata. Niczego nie chcę zamykać, chce rozbudowywać, liczyłem tylko na pomoc i mimo wszystko nadal liczę.

    • nie uwierzysz, ale właśnie o amerykańskim przydencie z
      pucybuta chciałam napisać, tym bardziej, że to się właśnie na naszych oczach dzieje; dlatego zresztą, wbrew wielu portalowiczom, tak ten kraj lubię; ale ze zmienianiem zastanego świata chyba i u nas całkiem beznadziejnie nie jest; w wymiarze indywidualnym jakoś sobie radzimy (sama kilkakrotnie wywracałam swoje życie do góry nogami, i nie powiem, żeby mi wyszło na gorsze); nie bardzo wychodzi w działaniach grupowych; po pierwsze, przewodnicy stada nie rodzą się, niestety, na kamieniu; po drugie, odporni jakoś jesteśmy na wspólne uzgadnianie i realizowanie celów; po trzecie, nie bardzo wiemy czego chcemy, bo, po czwarte i najważniejsze, nie bardzo rozumiemy w jakim świecie żyjemy i tak trochę w naszych narzekaniach kręcimy się w kółko; a z polskim matkami głeboko się mylisz, co druga chce, aby jej latorośl została gwiazdą tv, widać na castingach

  14. A nic podobnego! To będzie największy portal w sieci!
    Jakby to powiedzieć, żeby nie skłamać. Chciałem się dowiedzieć, co zrobić, żeby było lepiej i szczerze mówiąc w całym tym eksperymencie założyłem, że się nie dowiem. Pomylić się niesyty nie pomyliłem, pomijając drobne uwagi na temat pasków i tła, nie dowiedziałem się niczego, poza tradycyjnym jaki powinienem być, żeby NAM się udało. Tekst miał zwrócić uwagę na jedną amerykańską cechę. Tam gdy dziecko zaczyna mówić, rodzice na pytanie kim chce zostać słyszą odpowiedź: prezydentem, gwiazdą TV, top modelką. Po takich odpowiedziach rodzice uznają, że dziecko chowa się zdrowo. W Polsce na to samo pytanie dziecko udzielę następującej odpowiedzi: fryzjerką, mechanikiem samochodowym i też rodzice uważają, że dziecko jest zdrowe. Gdyby w Polsce dziecko chciało zostać prezydentem, albo gwiazdą TV dostałoby od rodziców kupę śmiechu, śmiechu o zabarwieniu politowania. Tekst miał zwrócić uwagę na mentalność polskiego grajdołu, nie na zmienianie świata. Niczego nie chcę zamykać, chce rozbudowywać, liczyłem tylko na pomoc i mimo wszystko nadal liczę.

    • nie uwierzysz, ale właśnie o amerykańskim przydencie z
      pucybuta chciałam napisać, tym bardziej, że to się właśnie na naszych oczach dzieje; dlatego zresztą, wbrew wielu portalowiczom, tak ten kraj lubię; ale ze zmienianiem zastanego świata chyba i u nas całkiem beznadziejnie nie jest; w wymiarze indywidualnym jakoś sobie radzimy (sama kilkakrotnie wywracałam swoje życie do góry nogami, i nie powiem, żeby mi wyszło na gorsze); nie bardzo wychodzi w działaniach grupowych; po pierwsze, przewodnicy stada nie rodzą się, niestety, na kamieniu; po drugie, odporni jakoś jesteśmy na wspólne uzgadnianie i realizowanie celów; po trzecie, nie bardzo wiemy czego chcemy, bo, po czwarte i najważniejsze, nie bardzo rozumiemy w jakim świecie żyjemy i tak trochę w naszych narzekaniach kręcimy się w kółko; a z polskim matkami głeboko się mylisz, co druga chce, aby jej latorośl została gwiazdą tv, widać na castingach

  15. A nic podobnego! To będzie największy portal w sieci!
    Jakby to powiedzieć, żeby nie skłamać. Chciałem się dowiedzieć, co zrobić, żeby było lepiej i szczerze mówiąc w całym tym eksperymencie założyłem, że się nie dowiem. Pomylić się niesyty nie pomyliłem, pomijając drobne uwagi na temat pasków i tła, nie dowiedziałem się niczego, poza tradycyjnym jaki powinienem być, żeby NAM się udało. Tekst miał zwrócić uwagę na jedną amerykańską cechę. Tam gdy dziecko zaczyna mówić, rodzice na pytanie kim chce zostać słyszą odpowiedź: prezydentem, gwiazdą TV, top modelką. Po takich odpowiedziach rodzice uznają, że dziecko chowa się zdrowo. W Polsce na to samo pytanie dziecko udzielę następującej odpowiedzi: fryzjerką, mechanikiem samochodowym i też rodzice uważają, że dziecko jest zdrowe. Gdyby w Polsce dziecko chciało zostać prezydentem, albo gwiazdą TV dostałoby od rodziców kupę śmiechu, śmiechu o zabarwieniu politowania. Tekst miał zwrócić uwagę na mentalność polskiego grajdołu, nie na zmienianie świata. Niczego nie chcę zamykać, chce rozbudowywać, liczyłem tylko na pomoc i mimo wszystko nadal liczę.

    • nie uwierzysz, ale właśnie o amerykańskim przydencie z
      pucybuta chciałam napisać, tym bardziej, że to się właśnie na naszych oczach dzieje; dlatego zresztą, wbrew wielu portalowiczom, tak ten kraj lubię; ale ze zmienianiem zastanego świata chyba i u nas całkiem beznadziejnie nie jest; w wymiarze indywidualnym jakoś sobie radzimy (sama kilkakrotnie wywracałam swoje życie do góry nogami, i nie powiem, żeby mi wyszło na gorsze); nie bardzo wychodzi w działaniach grupowych; po pierwsze, przewodnicy stada nie rodzą się, niestety, na kamieniu; po drugie, odporni jakoś jesteśmy na wspólne uzgadnianie i realizowanie celów; po trzecie, nie bardzo wiemy czego chcemy, bo, po czwarte i najważniejsze, nie bardzo rozumiemy w jakim świecie żyjemy i tak trochę w naszych narzekaniach kręcimy się w kółko; a z polskim matkami głeboko się mylisz, co druga chce, aby jej latorośl została gwiazdą tv, widać na castingach

  16. Matko Kurko, żeby trzymać się
    Matko Kurko, żeby trzymać się Twojego porównania. Nie chciałam mieć Linuxa, bo po co się wysilać, kiedy można kupić system, który każdy głupi umiee obsłużyć. Mój syn (informatyk) uparł się, tak długo marudził, brał mnie pod włos (co, moja mądra mama nie nauczy się? – nie wierzę 😉 ), aż zgodziłam się spróbować. Wykazał anielską cierpliwość, poświecił wiele czasu (mierzonego raczej tygodniami, niż godzinami), no i nauczyłam się obsługiwać, instalować, odinstalowywać – wszystko czego potrzebowałam. Potem zainstalowałam sobie Linuxa w pracy, aż doszło do tego, że “robię” za eksperta dla kolegów o połowę młodszych ode mnie. Przekształcenie naszej zaściankowej zbiorowości w społeczeństwo obywatelskie, bo bez tego nigdy nie będzie u nas normalnie, to operacja znacznie bardzie skomplikowana i czasochłonna, potrzeba do tego cierpliwości podwójnie anielskiej i czasu mierzonego w latach. W dodatku ze mną było łatwiej, bo mój drugi syn, choć nie jest informatykiem, kibicował mi i nie rzucał kłód pod nogi, a niestety jest wielu zainteresowanych tym, żebyśmy nie byli społeczeństwem obywatelskim, ale ciemnym ludem, bo takim łatwiej sterować, no i rzucają kłody pod nogi i bałamucą ciemnych. Myślę więc, że powinniśmy cierpliwie robić swoje, każdy tam gdzie może i umie, w końcu musi się udać.

  17. Matko Kurko, żeby trzymać się
    Matko Kurko, żeby trzymać się Twojego porównania. Nie chciałam mieć Linuxa, bo po co się wysilać, kiedy można kupić system, który każdy głupi umiee obsłużyć. Mój syn (informatyk) uparł się, tak długo marudził, brał mnie pod włos (co, moja mądra mama nie nauczy się? – nie wierzę 😉 ), aż zgodziłam się spróbować. Wykazał anielską cierpliwość, poświecił wiele czasu (mierzonego raczej tygodniami, niż godzinami), no i nauczyłam się obsługiwać, instalować, odinstalowywać – wszystko czego potrzebowałam. Potem zainstalowałam sobie Linuxa w pracy, aż doszło do tego, że “robię” za eksperta dla kolegów o połowę młodszych ode mnie. Przekształcenie naszej zaściankowej zbiorowości w społeczeństwo obywatelskie, bo bez tego nigdy nie będzie u nas normalnie, to operacja znacznie bardzie skomplikowana i czasochłonna, potrzeba do tego cierpliwości podwójnie anielskiej i czasu mierzonego w latach. W dodatku ze mną było łatwiej, bo mój drugi syn, choć nie jest informatykiem, kibicował mi i nie rzucał kłód pod nogi, a niestety jest wielu zainteresowanych tym, żebyśmy nie byli społeczeństwem obywatelskim, ale ciemnym ludem, bo takim łatwiej sterować, no i rzucają kłody pod nogi i bałamucą ciemnych. Myślę więc, że powinniśmy cierpliwie robić swoje, każdy tam gdzie może i umie, w końcu musi się udać.

  18. Matko Kurko, żeby trzymać się
    Matko Kurko, żeby trzymać się Twojego porównania. Nie chciałam mieć Linuxa, bo po co się wysilać, kiedy można kupić system, który każdy głupi umiee obsłużyć. Mój syn (informatyk) uparł się, tak długo marudził, brał mnie pod włos (co, moja mądra mama nie nauczy się? – nie wierzę 😉 ), aż zgodziłam się spróbować. Wykazał anielską cierpliwość, poświecił wiele czasu (mierzonego raczej tygodniami, niż godzinami), no i nauczyłam się obsługiwać, instalować, odinstalowywać – wszystko czego potrzebowałam. Potem zainstalowałam sobie Linuxa w pracy, aż doszło do tego, że “robię” za eksperta dla kolegów o połowę młodszych ode mnie. Przekształcenie naszej zaściankowej zbiorowości w społeczeństwo obywatelskie, bo bez tego nigdy nie będzie u nas normalnie, to operacja znacznie bardzie skomplikowana i czasochłonna, potrzeba do tego cierpliwości podwójnie anielskiej i czasu mierzonego w latach. W dodatku ze mną było łatwiej, bo mój drugi syn, choć nie jest informatykiem, kibicował mi i nie rzucał kłód pod nogi, a niestety jest wielu zainteresowanych tym, żebyśmy nie byli społeczeństwem obywatelskim, ale ciemnym ludem, bo takim łatwiej sterować, no i rzucają kłody pod nogi i bałamucą ciemnych. Myślę więc, że powinniśmy cierpliwie robić swoje, każdy tam gdzie może i umie, w końcu musi się udać.

  19. moim zdaniem
    ciekawa analogia – ale raczej nie do konca poprawna, chyba zeby zalozyc ze komputery maja byc celem samym w sobie dla uzytkownikow – to oczywiscie tak

    jednak systemy operacyjne sa dla wiekszosci jedynie narzedziem posrednim umozliwiajacym uruchomienie wlasciwego narzedzia dla napisania tekstu, zrobienia grafiki, czy wreszcie obejrzenia filmu czy zagrania, do tego przecietny user nie musi zglebiac arkanow wiedzy tajemnej, wystarczy ze wlaczy sprzet, a ten po krotszym czy dluzszym czasie umozliwi zajecie sie wlasciwym zadaniem

    bill gates i spolka swoimi windowsami doprowadzili do znacznie bardziej ciekawej sytuacji niz przed era panowania windowsow – a mianowicie doprowadzili do unifikacji i kompatybilnosci systemow na calym swiecie – co umozliwia nam bezposrednie korzystanie i wymienianie sie danymi niezaleznie od kraju w jakim jestesmy – ten co troche podrozuje i musi wymieniac sie danymi za granica wie o co mi chodzi

    przekladajac to na jezyk polityki – mozna by to porownac do ustanowienia uni europejskiej w skali globalnej, i analogicznie tez wiemy ze choc system ten nie jest najlepszym mozliwym ale innego na razie nikt nie zaproponowal, a poza tym ‘system przeciez za nas prawie wszystko robi wiec po co to zmieniac’

    czlowiek jest z natury leniwy, i aby sobie poradzic z rozwiazywaniem coraz bardziej skomplikowanych sytuacji zyciowych, tak jak kazda istota, ma tendencje i czasem koniecznosc do stosowania skrotow mylsowych i uproszczen – zwlaszcza teraz, w czasach powszechnego zalewu informacji – dlatego nie nalezy sie dziwic ze zdecydowana wiekszosc woli systemy proste, wymagajace minimalnej obslugi i tylko odrobiny myslenia

    i to tez sie przeklada na polityke – przecietny wyborca, choc chce miec jakis wplyw na polityke – jednak nie ma czasu i nie chce zaglebiac sie w skomplikowane programy, czy sluchac dlugich choc madrych wywodow – woli miec sprawy wylozone prosto, i aby ktos inny cos za niego zrobil albo pomyslal… stad byc moze takie sukcesy populistow i tak mizerne wyniki intelektualistow

    linuksowcy przypominaja mi partie zielonych – jest ich za malo aby zrobic ‘change’ i choc byc moze wiekszosc po cichu przyznaje im racje, to jednak aby sie do nich przylaczyc i ta ‘change’ zrobic to trzeba by porzucic cieply ku*widolek windowsowy i zabrac sie do roboty i myslenia, a na to zbyt wielu chetnych nie ma….

    serdecznie pozdrawiam

  20. moim zdaniem
    ciekawa analogia – ale raczej nie do konca poprawna, chyba zeby zalozyc ze komputery maja byc celem samym w sobie dla uzytkownikow – to oczywiscie tak

    jednak systemy operacyjne sa dla wiekszosci jedynie narzedziem posrednim umozliwiajacym uruchomienie wlasciwego narzedzia dla napisania tekstu, zrobienia grafiki, czy wreszcie obejrzenia filmu czy zagrania, do tego przecietny user nie musi zglebiac arkanow wiedzy tajemnej, wystarczy ze wlaczy sprzet, a ten po krotszym czy dluzszym czasie umozliwi zajecie sie wlasciwym zadaniem

    bill gates i spolka swoimi windowsami doprowadzili do znacznie bardziej ciekawej sytuacji niz przed era panowania windowsow – a mianowicie doprowadzili do unifikacji i kompatybilnosci systemow na calym swiecie – co umozliwia nam bezposrednie korzystanie i wymienianie sie danymi niezaleznie od kraju w jakim jestesmy – ten co troche podrozuje i musi wymieniac sie danymi za granica wie o co mi chodzi

    przekladajac to na jezyk polityki – mozna by to porownac do ustanowienia uni europejskiej w skali globalnej, i analogicznie tez wiemy ze choc system ten nie jest najlepszym mozliwym ale innego na razie nikt nie zaproponowal, a poza tym ‘system przeciez za nas prawie wszystko robi wiec po co to zmieniac’

    czlowiek jest z natury leniwy, i aby sobie poradzic z rozwiazywaniem coraz bardziej skomplikowanych sytuacji zyciowych, tak jak kazda istota, ma tendencje i czasem koniecznosc do stosowania skrotow mylsowych i uproszczen – zwlaszcza teraz, w czasach powszechnego zalewu informacji – dlatego nie nalezy sie dziwic ze zdecydowana wiekszosc woli systemy proste, wymagajace minimalnej obslugi i tylko odrobiny myslenia

    i to tez sie przeklada na polityke – przecietny wyborca, choc chce miec jakis wplyw na polityke – jednak nie ma czasu i nie chce zaglebiac sie w skomplikowane programy, czy sluchac dlugich choc madrych wywodow – woli miec sprawy wylozone prosto, i aby ktos inny cos za niego zrobil albo pomyslal… stad byc moze takie sukcesy populistow i tak mizerne wyniki intelektualistow

    linuksowcy przypominaja mi partie zielonych – jest ich za malo aby zrobic ‘change’ i choc byc moze wiekszosc po cichu przyznaje im racje, to jednak aby sie do nich przylaczyc i ta ‘change’ zrobic to trzeba by porzucic cieply ku*widolek windowsowy i zabrac sie do roboty i myslenia, a na to zbyt wielu chetnych nie ma….

    serdecznie pozdrawiam

  21. moim zdaniem
    ciekawa analogia – ale raczej nie do konca poprawna, chyba zeby zalozyc ze komputery maja byc celem samym w sobie dla uzytkownikow – to oczywiscie tak

    jednak systemy operacyjne sa dla wiekszosci jedynie narzedziem posrednim umozliwiajacym uruchomienie wlasciwego narzedzia dla napisania tekstu, zrobienia grafiki, czy wreszcie obejrzenia filmu czy zagrania, do tego przecietny user nie musi zglebiac arkanow wiedzy tajemnej, wystarczy ze wlaczy sprzet, a ten po krotszym czy dluzszym czasie umozliwi zajecie sie wlasciwym zadaniem

    bill gates i spolka swoimi windowsami doprowadzili do znacznie bardziej ciekawej sytuacji niz przed era panowania windowsow – a mianowicie doprowadzili do unifikacji i kompatybilnosci systemow na calym swiecie – co umozliwia nam bezposrednie korzystanie i wymienianie sie danymi niezaleznie od kraju w jakim jestesmy – ten co troche podrozuje i musi wymieniac sie danymi za granica wie o co mi chodzi

    przekladajac to na jezyk polityki – mozna by to porownac do ustanowienia uni europejskiej w skali globalnej, i analogicznie tez wiemy ze choc system ten nie jest najlepszym mozliwym ale innego na razie nikt nie zaproponowal, a poza tym ‘system przeciez za nas prawie wszystko robi wiec po co to zmieniac’

    czlowiek jest z natury leniwy, i aby sobie poradzic z rozwiazywaniem coraz bardziej skomplikowanych sytuacji zyciowych, tak jak kazda istota, ma tendencje i czasem koniecznosc do stosowania skrotow mylsowych i uproszczen – zwlaszcza teraz, w czasach powszechnego zalewu informacji – dlatego nie nalezy sie dziwic ze zdecydowana wiekszosc woli systemy proste, wymagajace minimalnej obslugi i tylko odrobiny myslenia

    i to tez sie przeklada na polityke – przecietny wyborca, choc chce miec jakis wplyw na polityke – jednak nie ma czasu i nie chce zaglebiac sie w skomplikowane programy, czy sluchac dlugich choc madrych wywodow – woli miec sprawy wylozone prosto, i aby ktos inny cos za niego zrobil albo pomyslal… stad byc moze takie sukcesy populistow i tak mizerne wyniki intelektualistow

    linuksowcy przypominaja mi partie zielonych – jest ich za malo aby zrobic ‘change’ i choc byc moze wiekszosc po cichu przyznaje im racje, to jednak aby sie do nich przylaczyc i ta ‘change’ zrobic to trzeba by porzucic cieply ku*widolek windowsowy i zabrac sie do roboty i myslenia, a na to zbyt wielu chetnych nie ma….

    serdecznie pozdrawiam

  22. Matko_Kurko zlituj się i opamietaj
    Pan Gates znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej godzinie. Szukał swego miejsca w świecie i trafił na IBM potrzebujący systemu na swoje PCty. Kupił QDosa, adaptował, podał IBMowi pozostawiając sobie prawa do MS-DOS’a. Świat potoczył by się inaczej gdyby nie polityka IBM’a. Jego PC konkurowały na rynku z Atari, Commodore Amiga, Macintosh’em i co gorsza zostawały daleko w tyle. Uratowało je “klonowanie”. IBM udostępniał innym firmom licencję na budowanie podobnych komputerów 🙂 i nagle firmy produkujące PC wyrosły jak grzyby po deszczu a każdy miał w sobie MS-DOS 🙂 . Potem podprowadził jeszcze nasz Bill rozwiązania rodem z OS2 nad którym pracował wespół z IBM’em oraz trochę rozwiązań z MacOS i poszło. Wytoczono mu trochę procesów o prawa autorskie ale co tam liczy się spryt 🙂
    Zaznaczyć chciałbym że myszka to zasługa Macintosh’a. Okienka też :).
    Tego portalu by nie było gdyby nie ARPANET protoplasta internetu zaadoptowany przez uniwersytety. Tego portalu bu nie było gdyby nie Unix. Na tym systemie pracowaly komputery ARPANETU.
    Tego portalu by nie było gdyby nie CERN i Tim Berners-Lee który z przyczyn pragmatycznych wymyślił HTML’a.
    Tego portalu by nie było gdyby nie Netscape ( pierwsza przeglądarka).
    I na koniec przyznam rację że tego poratlu by nie było gdyby nie Bill Gates. Ale nie tylko dzięki niemu nie tylko. Bo jak by tak spojrzeć krytycznie na dokonania Billa to się okazuje że jego sukcesem było sprzedawanie odpowiednio podrasowanych pomysłów innych ludzi. A, że sprzedawanie wychodziło mu świetnie sprzedał “swojego” windowsa całemu światu. I tak powstał M$! Wróg wszystkich odmóżdżonych samogwałcących się fanatyków Linuxa, spedzających dnie i noce na permanentnej konfiguracji swoich OS’ow. Tak to już z maniakami jest. Ja wole okienka i bezstresową bezobsługowość.

    • @egonix
      Zapomniales zakonczyc swoj komentarz zdaniami:
      Popularnosc Windowsa nie ma nic wspolnego z Billem. Windows zostal rozpropagowany przez miliony konsultantow na calym swiecie. A zasada byla i jest prosta. System jest tak kulawy i obarczony takimi bledami, ze daje im prace. Nie jest w ich interesie instalowanie bezproblemowych systemow.

  23. Matko_Kurko zlituj się i opamietaj
    Pan Gates znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej godzinie. Szukał swego miejsca w świecie i trafił na IBM potrzebujący systemu na swoje PCty. Kupił QDosa, adaptował, podał IBMowi pozostawiając sobie prawa do MS-DOS’a. Świat potoczył by się inaczej gdyby nie polityka IBM’a. Jego PC konkurowały na rynku z Atari, Commodore Amiga, Macintosh’em i co gorsza zostawały daleko w tyle. Uratowało je “klonowanie”. IBM udostępniał innym firmom licencję na budowanie podobnych komputerów 🙂 i nagle firmy produkujące PC wyrosły jak grzyby po deszczu a każdy miał w sobie MS-DOS 🙂 . Potem podprowadził jeszcze nasz Bill rozwiązania rodem z OS2 nad którym pracował wespół z IBM’em oraz trochę rozwiązań z MacOS i poszło. Wytoczono mu trochę procesów o prawa autorskie ale co tam liczy się spryt 🙂
    Zaznaczyć chciałbym że myszka to zasługa Macintosh’a. Okienka też :).
    Tego portalu by nie było gdyby nie ARPANET protoplasta internetu zaadoptowany przez uniwersytety. Tego portalu bu nie było gdyby nie Unix. Na tym systemie pracowaly komputery ARPANETU.
    Tego portalu by nie było gdyby nie CERN i Tim Berners-Lee który z przyczyn pragmatycznych wymyślił HTML’a.
    Tego portalu by nie było gdyby nie Netscape ( pierwsza przeglądarka).
    I na koniec przyznam rację że tego poratlu by nie było gdyby nie Bill Gates. Ale nie tylko dzięki niemu nie tylko. Bo jak by tak spojrzeć krytycznie na dokonania Billa to się okazuje że jego sukcesem było sprzedawanie odpowiednio podrasowanych pomysłów innych ludzi. A, że sprzedawanie wychodziło mu świetnie sprzedał “swojego” windowsa całemu światu. I tak powstał M$! Wróg wszystkich odmóżdżonych samogwałcących się fanatyków Linuxa, spedzających dnie i noce na permanentnej konfiguracji swoich OS’ow. Tak to już z maniakami jest. Ja wole okienka i bezstresową bezobsługowość.

    • @egonix
      Zapomniales zakonczyc swoj komentarz zdaniami:
      Popularnosc Windowsa nie ma nic wspolnego z Billem. Windows zostal rozpropagowany przez miliony konsultantow na calym swiecie. A zasada byla i jest prosta. System jest tak kulawy i obarczony takimi bledami, ze daje im prace. Nie jest w ich interesie instalowanie bezproblemowych systemow.

  24. Matko_Kurko zlituj się i opamietaj
    Pan Gates znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej godzinie. Szukał swego miejsca w świecie i trafił na IBM potrzebujący systemu na swoje PCty. Kupił QDosa, adaptował, podał IBMowi pozostawiając sobie prawa do MS-DOS’a. Świat potoczył by się inaczej gdyby nie polityka IBM’a. Jego PC konkurowały na rynku z Atari, Commodore Amiga, Macintosh’em i co gorsza zostawały daleko w tyle. Uratowało je “klonowanie”. IBM udostępniał innym firmom licencję na budowanie podobnych komputerów 🙂 i nagle firmy produkujące PC wyrosły jak grzyby po deszczu a każdy miał w sobie MS-DOS 🙂 . Potem podprowadził jeszcze nasz Bill rozwiązania rodem z OS2 nad którym pracował wespół z IBM’em oraz trochę rozwiązań z MacOS i poszło. Wytoczono mu trochę procesów o prawa autorskie ale co tam liczy się spryt 🙂
    Zaznaczyć chciałbym że myszka to zasługa Macintosh’a. Okienka też :).
    Tego portalu by nie było gdyby nie ARPANET protoplasta internetu zaadoptowany przez uniwersytety. Tego portalu bu nie było gdyby nie Unix. Na tym systemie pracowaly komputery ARPANETU.
    Tego portalu by nie było gdyby nie CERN i Tim Berners-Lee który z przyczyn pragmatycznych wymyślił HTML’a.
    Tego portalu by nie było gdyby nie Netscape ( pierwsza przeglądarka).
    I na koniec przyznam rację że tego poratlu by nie było gdyby nie Bill Gates. Ale nie tylko dzięki niemu nie tylko. Bo jak by tak spojrzeć krytycznie na dokonania Billa to się okazuje że jego sukcesem było sprzedawanie odpowiednio podrasowanych pomysłów innych ludzi. A, że sprzedawanie wychodziło mu świetnie sprzedał “swojego” windowsa całemu światu. I tak powstał M$! Wróg wszystkich odmóżdżonych samogwałcących się fanatyków Linuxa, spedzających dnie i noce na permanentnej konfiguracji swoich OS’ow. Tak to już z maniakami jest. Ja wole okienka i bezstresową bezobsługowość.

    • @egonix
      Zapomniales zakonczyc swoj komentarz zdaniami:
      Popularnosc Windowsa nie ma nic wspolnego z Billem. Windows zostal rozpropagowany przez miliony konsultantow na calym swiecie. A zasada byla i jest prosta. System jest tak kulawy i obarczony takimi bledami, ze daje im prace. Nie jest w ich interesie instalowanie bezproblemowych systemow.

  25. jak najbardziej sie zgadzam z
    jak najbardziej sie zgadzam z teza o koniecznosci ciaglego kontaktu i byciu na biezaco.

    mialem ostatnio wiele dni przerwy i po wejsciu na portal stwierdzilem ze wiele ciekawych rzeczy przegapilem i ze sie wszystko zmienilo wlacznie z wystrojem wnetrza, dodatkowo zostalem powitany przez matke boska z cudownym medalikiem…
    naprawde sprawdzalem czy mnie gdzies nie przekierowalo

    a tak serio to byc moze format portalu troche za bardzo sie skomplikowal, poprzedni interface wydawal mi sie bardziej user friendly, latwiej bylo sie zorientowac w tym co jest na biezaco i jaka dyskusja jest aktualnie prowadzona

  26. jak najbardziej sie zgadzam z
    jak najbardziej sie zgadzam z teza o koniecznosci ciaglego kontaktu i byciu na biezaco.

    mialem ostatnio wiele dni przerwy i po wejsciu na portal stwierdzilem ze wiele ciekawych rzeczy przegapilem i ze sie wszystko zmienilo wlacznie z wystrojem wnetrza, dodatkowo zostalem powitany przez matke boska z cudownym medalikiem…
    naprawde sprawdzalem czy mnie gdzies nie przekierowalo

    a tak serio to byc moze format portalu troche za bardzo sie skomplikowal, poprzedni interface wydawal mi sie bardziej user friendly, latwiej bylo sie zorientowac w tym co jest na biezaco i jaka dyskusja jest aktualnie prowadzona

  27. jak najbardziej sie zgadzam z
    jak najbardziej sie zgadzam z teza o koniecznosci ciaglego kontaktu i byciu na biezaco.

    mialem ostatnio wiele dni przerwy i po wejsciu na portal stwierdzilem ze wiele ciekawych rzeczy przegapilem i ze sie wszystko zmienilo wlacznie z wystrojem wnetrza, dodatkowo zostalem powitany przez matke boska z cudownym medalikiem…
    naprawde sprawdzalem czy mnie gdzies nie przekierowalo

    a tak serio to byc moze format portalu troche za bardzo sie skomplikowal, poprzedni interface wydawal mi sie bardziej user friendly, latwiej bylo sie zorientowac w tym co jest na biezaco i jaka dyskusja jest aktualnie prowadzona

  28. Nie kupuję tego
    Jeżeli na tym formum ma się wytworzyć jakaś “słuszna linia” czy ideologia to ja idę sobie szukać innego forum. Chyba że główną ideologią będzie coś w stylu “myśl samodzielnie aby żaden guru nie myślał za ciebie” – dawny MK celował w tym. Dostawali wszechpolacy za swoje wykute formułki, dostawali wyznawcy MK za bezmyślne “kupowanie” wszystkiego co zostało im podane i za poziom dyskusji.

    Dzisiaj Kurak wyłagodniał i nie ukrywam że brakuje mi czasem dawnego ciętego stylu. Sam czytając MK jeżdżącego po czymś tam lub kimś tam czułem się jakbym “za coś w ryj oberwał” co motywowało mnie do sprawdzenia gdzie się pali, co się pali i czy się pali i ewentualnie weryfikacji poglądów.

    To co chciałbym tutaj zobaczyć to więcej takich MK walących w łeb z prawa i z lewa, zmuszających do myślenia, szukania tu i tam, poprawiania światopoglądu (względnie uznania że autor głupawki wypisuje). Po takim treningu chciałbym wyjść stąd uodporniony na frazesy serwowane nam przez polityków i dziennikarzy (nadal daję się czasem nabrać). Sam niestety nie mam dość polotu więc na zawsze zostanę tylko prostym zjadaczem treści które się tutaj pojawiają.

    Co do wielkości forum to mam pewne obawy. Prawie wszędzie wraz z wielkością spada poziom. Im więksi będziemy, tym bliżej będzie nam do onetu. Powyżej pewnego progu – kiedy blogi będą przelatywać przez główną stronę szybciej niż człowiek jest je w stanie śledzić – forum podzieli się na blogerów “popularnych” i całą resztę. Widzę że admin stara się z tym walczyć (np. wykasowując link “lista blogerów” co początkowo mnie zdenerwowało, dopiero później doszedłem o co chodzi).

    Trzymam kciuki i liczę na to że adminom nie zabraknie pomysłów na utrzymanie tej “kontrolowanej anarchii” na takim poziomie na jakim jest dziś.

    UPDATE: czytał właśnie jakiś post i stwierdzam że tak do końca to nie wyłagodniał. Ql.

  29. Nie kupuję tego
    Jeżeli na tym formum ma się wytworzyć jakaś “słuszna linia” czy ideologia to ja idę sobie szukać innego forum. Chyba że główną ideologią będzie coś w stylu “myśl samodzielnie aby żaden guru nie myślał za ciebie” – dawny MK celował w tym. Dostawali wszechpolacy za swoje wykute formułki, dostawali wyznawcy MK za bezmyślne “kupowanie” wszystkiego co zostało im podane i za poziom dyskusji.

    Dzisiaj Kurak wyłagodniał i nie ukrywam że brakuje mi czasem dawnego ciętego stylu. Sam czytając MK jeżdżącego po czymś tam lub kimś tam czułem się jakbym “za coś w ryj oberwał” co motywowało mnie do sprawdzenia gdzie się pali, co się pali i czy się pali i ewentualnie weryfikacji poglądów.

    To co chciałbym tutaj zobaczyć to więcej takich MK walących w łeb z prawa i z lewa, zmuszających do myślenia, szukania tu i tam, poprawiania światopoglądu (względnie uznania że autor głupawki wypisuje). Po takim treningu chciałbym wyjść stąd uodporniony na frazesy serwowane nam przez polityków i dziennikarzy (nadal daję się czasem nabrać). Sam niestety nie mam dość polotu więc na zawsze zostanę tylko prostym zjadaczem treści które się tutaj pojawiają.

    Co do wielkości forum to mam pewne obawy. Prawie wszędzie wraz z wielkością spada poziom. Im więksi będziemy, tym bliżej będzie nam do onetu. Powyżej pewnego progu – kiedy blogi będą przelatywać przez główną stronę szybciej niż człowiek jest je w stanie śledzić – forum podzieli się na blogerów “popularnych” i całą resztę. Widzę że admin stara się z tym walczyć (np. wykasowując link “lista blogerów” co początkowo mnie zdenerwowało, dopiero później doszedłem o co chodzi).

    Trzymam kciuki i liczę na to że adminom nie zabraknie pomysłów na utrzymanie tej “kontrolowanej anarchii” na takim poziomie na jakim jest dziś.

    UPDATE: czytał właśnie jakiś post i stwierdzam że tak do końca to nie wyłagodniał. Ql.

  30. Nie kupuję tego
    Jeżeli na tym formum ma się wytworzyć jakaś “słuszna linia” czy ideologia to ja idę sobie szukać innego forum. Chyba że główną ideologią będzie coś w stylu “myśl samodzielnie aby żaden guru nie myślał za ciebie” – dawny MK celował w tym. Dostawali wszechpolacy za swoje wykute formułki, dostawali wyznawcy MK za bezmyślne “kupowanie” wszystkiego co zostało im podane i za poziom dyskusji.

    Dzisiaj Kurak wyłagodniał i nie ukrywam że brakuje mi czasem dawnego ciętego stylu. Sam czytając MK jeżdżącego po czymś tam lub kimś tam czułem się jakbym “za coś w ryj oberwał” co motywowało mnie do sprawdzenia gdzie się pali, co się pali i czy się pali i ewentualnie weryfikacji poglądów.

    To co chciałbym tutaj zobaczyć to więcej takich MK walących w łeb z prawa i z lewa, zmuszających do myślenia, szukania tu i tam, poprawiania światopoglądu (względnie uznania że autor głupawki wypisuje). Po takim treningu chciałbym wyjść stąd uodporniony na frazesy serwowane nam przez polityków i dziennikarzy (nadal daję się czasem nabrać). Sam niestety nie mam dość polotu więc na zawsze zostanę tylko prostym zjadaczem treści które się tutaj pojawiają.

    Co do wielkości forum to mam pewne obawy. Prawie wszędzie wraz z wielkością spada poziom. Im więksi będziemy, tym bliżej będzie nam do onetu. Powyżej pewnego progu – kiedy blogi będą przelatywać przez główną stronę szybciej niż człowiek jest je w stanie śledzić – forum podzieli się na blogerów “popularnych” i całą resztę. Widzę że admin stara się z tym walczyć (np. wykasowując link “lista blogerów” co początkowo mnie zdenerwowało, dopiero później doszedłem o co chodzi).

    Trzymam kciuki i liczę na to że adminom nie zabraknie pomysłów na utrzymanie tej “kontrolowanej anarchii” na takim poziomie na jakim jest dziś.

    UPDATE: czytał właśnie jakiś post i stwierdzam że tak do końca to nie wyłagodniał. Ql.

  31. @Romskey
    W czasach ktore zadecydowaly o powodzeniu windowsa nie bylo powszechnego dostepu do internetu. Ludzie stykali sie z PC-tami w pracy a znacznie pozniej zaczeli je kupowac prywatnie. W 1995 bylem konsultantem. Sprzedalem jednemu z klientow moj system administracyjny i zainstalowalem dla potrzeb systemu siec Novella. Po trzech latach powiedzialem klientowi, ze powinien wymienic servera na nowy ale musi sobie znalezc kogos kto bedzie go serwowal na miejscu poniewaz klient mial siedzibe w innej miejscowosci a ja bylem zbyt zajety by moc reagowac natychmiast na awarie. Klient znalazl firme ktora podjela sie zadania ale oni postanowili zainstalowac na nowyn serwerze windows. Spotkalismy sie z klientem i poprosilem konsultanta z tamtej firmy o odpowiedz na dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego windows a nie Novell. Bo instalacji windowsa jest wiecej niz Novella. Nieprawda, wtedy windows zaczynal dopiero doganiac Novella. Po drugie, ilu maja konsultantow do windowsa a ilu do Novella. 7,5 do 0,5. Dlaczego? patrz odpowiedz na pierwsze pytanie. I wtedy zadalem pytanie naprowadzajace: czy prawda jest, ze z Novella nie da sie wyzyc? Po zainstalowaniu Novella nastepny wklad pracy potrzebny jest przy wymianie serwera. Windowsa trzeba serwowac przynajmniej 3 godz w tygodniu. Ja chce Novella powiedzial klient. Ale takich konsultantow jak ja nie bylo wielu. I dlatego Novell jest dzisiaj produktem niszowym acz przewyzsza windowsa pod kazdym wzgledem.
    A jak jest dzisiaj? Dzisiaj nowy PC kupuje sie z zainstalowanym windowsem Vista ale z opcja przeinstalowania (zdegradowania) do XP. Dlaczego? Juz nie bede sie znecal.

  32. @Romskey
    W czasach ktore zadecydowaly o powodzeniu windowsa nie bylo powszechnego dostepu do internetu. Ludzie stykali sie z PC-tami w pracy a znacznie pozniej zaczeli je kupowac prywatnie. W 1995 bylem konsultantem. Sprzedalem jednemu z klientow moj system administracyjny i zainstalowalem dla potrzeb systemu siec Novella. Po trzech latach powiedzialem klientowi, ze powinien wymienic servera na nowy ale musi sobie znalezc kogos kto bedzie go serwowal na miejscu poniewaz klient mial siedzibe w innej miejscowosci a ja bylem zbyt zajety by moc reagowac natychmiast na awarie. Klient znalazl firme ktora podjela sie zadania ale oni postanowili zainstalowac na nowyn serwerze windows. Spotkalismy sie z klientem i poprosilem konsultanta z tamtej firmy o odpowiedz na dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego windows a nie Novell. Bo instalacji windowsa jest wiecej niz Novella. Nieprawda, wtedy windows zaczynal dopiero doganiac Novella. Po drugie, ilu maja konsultantow do windowsa a ilu do Novella. 7,5 do 0,5. Dlaczego? patrz odpowiedz na pierwsze pytanie. I wtedy zadalem pytanie naprowadzajace: czy prawda jest, ze z Novella nie da sie wyzyc? Po zainstalowaniu Novella nastepny wklad pracy potrzebny jest przy wymianie serwera. Windowsa trzeba serwowac przynajmniej 3 godz w tygodniu. Ja chce Novella powiedzial klient. Ale takich konsultantow jak ja nie bylo wielu. I dlatego Novell jest dzisiaj produktem niszowym acz przewyzsza windowsa pod kazdym wzgledem.
    A jak jest dzisiaj? Dzisiaj nowy PC kupuje sie z zainstalowanym windowsem Vista ale z opcja przeinstalowania (zdegradowania) do XP. Dlaczego? Juz nie bede sie znecal.

  33. @Romskey
    W czasach ktore zadecydowaly o powodzeniu windowsa nie bylo powszechnego dostepu do internetu. Ludzie stykali sie z PC-tami w pracy a znacznie pozniej zaczeli je kupowac prywatnie. W 1995 bylem konsultantem. Sprzedalem jednemu z klientow moj system administracyjny i zainstalowalem dla potrzeb systemu siec Novella. Po trzech latach powiedzialem klientowi, ze powinien wymienic servera na nowy ale musi sobie znalezc kogos kto bedzie go serwowal na miejscu poniewaz klient mial siedzibe w innej miejscowosci a ja bylem zbyt zajety by moc reagowac natychmiast na awarie. Klient znalazl firme ktora podjela sie zadania ale oni postanowili zainstalowac na nowyn serwerze windows. Spotkalismy sie z klientem i poprosilem konsultanta z tamtej firmy o odpowiedz na dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego windows a nie Novell. Bo instalacji windowsa jest wiecej niz Novella. Nieprawda, wtedy windows zaczynal dopiero doganiac Novella. Po drugie, ilu maja konsultantow do windowsa a ilu do Novella. 7,5 do 0,5. Dlaczego? patrz odpowiedz na pierwsze pytanie. I wtedy zadalem pytanie naprowadzajace: czy prawda jest, ze z Novella nie da sie wyzyc? Po zainstalowaniu Novella nastepny wklad pracy potrzebny jest przy wymianie serwera. Windowsa trzeba serwowac przynajmniej 3 godz w tygodniu. Ja chce Novella powiedzial klient. Ale takich konsultantow jak ja nie bylo wielu. I dlatego Novell jest dzisiaj produktem niszowym acz przewyzsza windowsa pod kazdym wzgledem.
    A jak jest dzisiaj? Dzisiaj nowy PC kupuje sie z zainstalowanym windowsem Vista ale z opcja przeinstalowania (zdegradowania) do XP. Dlaczego? Juz nie bede sie znecal.