Reklama

Poziom wiedzy prawnej wśród Polaków jest przygnębiający, co więcej taki sam poziom reprezentują media. Nie mam na myśli znajomości kodeksów, ale podstawowe terminy i tryby postępowań. Codziennie jakiś ignorant pisze w gazecie albo mówi w telewizji, że Kowalski pozwał Andrzeja N. za zniesławienie i teraz oskarżony stanie przed sądem. Pozwy dotyczą postępowań cywilnych, które nie mają nic wspólnego z oskarżonymi, prokuraturą i przestępstwami, czy nawet wykroczeniami. Albo pozwał albo oskarżony. To tylko jeden z bardziej rażących i irytujących przykładów, ale jest tego znacznie więcej. Ostatnia afera wokół działań prokuratury pokazuje jak łatwo ogłupić masy i wmówić im, że czynności prawne dotyczą sprawy, która w ogóle nie istnieje. Od kilku dni media trąbią o żałosnym filmiku zamieszczonym na YouTube. Prosty zabieg polegający na odtworzeniu klatek „od tyłu”, który rzekomo miał naruszać art. 135 kk, czyli znieważenie prezydenta. W tym miejscu warto wyjaśnić, że przestępstwo z art. 135 kk jest ścigane z urzędu, co nie znaczy, że obywatel nie może złożyć zawiadomienia i tak się właśnie stało. Jakiś nadgorliwy złożył zawiadomienie do prokuratury i myli się ten, kto sądzi, że prokuratura musiała wszcząć śledztwo, czy dochodzenie. Przeciwnie, w tak ewidentnej głupocie decyzja może być tylko jedna – odmowa wszczęcia postępowania, standardowa procedura, zresztą ulubiona przez prokuraturę. W przypadku umorzenia zawiadamiający nie ma możliwości złożenia zażalenia, ponieważ nie jest pokrzywdzonym. Słowem prokuratura maluczkim sprzedała bajeczkę, że nie miała wyjścia i musiała wparować do domu jakiegoś 17 latka.

Głupi widzi, że ten filmik to kompletna bzdura, prokuratura też to musiała widzieć, bo rozpaczliwie czepiła się tytułu: „Pijany Prezydent Andrzej Duda kradnie kwiaty spod pomnika Romana Dmowskiego! SZOK!”. Oczywiście te słowa mogłyby być znieważeniem i zniesławieniem, gdyby zostały wypowiedziane w innym kontekście. Tutaj nie ma mowy, aby ktoś o zdrowych zmysłach nie odczytał tytułu inaczej niż żart, kiepski, denny, ale żart. Sprawy znieważenia już nie ma, ale prokuratura dalej ciągnie prowokację, bo dostała kolejny pretekst. Otóż smarkaty autor „dzieła” w komentarzach internetowych rzucił groźby karalne pod adresem jegomościa, który złożył zawiadomienie w sprawie znieważenia Prezydenta. W takim przypadku mamy do czynienia z przestępstwem z art.190 kk, ściganym na wniosek pokrzywdzonego. Taki wniosek został złożony i powstała zupełnie inna sytuacja prawna. Teraz rzeczywiście prokuratura nie ma wyjścia, musi wszcząć postępowanie z bardzo prostego powodu, prokurator lub policjant ma obowiązek odebrać zeznania od pokrzywdzonego. Głównym celem tej procedury jest dość kuriozalna czynność prawna. Aby sprawa trafiła do sądu pokrzywdzony musi udowodnić, że rzeczywiście się przestraszył i realnie poczuł zagrożony. Mnie ta sztuka dwa razy się nie udała i mało komu się udaje, ale prokuratura wali w bębenek, pomimo tego, że podejrzany przyznał się, przeprosił i wyjaśnił, że nigdy nie chciał nikomu robić krzywdy.

Reklama

Tak to wygląda od strony prawnej. W tej dętej prowokacji były prowadzone dwa postępowania, dużo poważniejsze jest oczywiście przestępstwo z art. 190 kk, bo znieważenia ze 135 kk w żadnym razie nie było. Tylko, że ten stan faktyczny znają prawnicy i paru zapaleńców, którzy się prawem interesują. Do publiki poszła chamska informacja – obraził Andrzeja Dudę i został rzucony na glebę o 6.00 rano. Bogu dziękować Patryk Jaki i Pan Zbyszek pięknie rozbroili tę minę, wyrwali kij i otłukli PO razem z jej niezależną prokuraturą. Niemniej podobne prowokacje zawsze odnoszą mniejszy lub większy skutek. Powstało wrażenie, że mamy do czynienia z drugim „Antykomorem”, co jest wyjątkowo podłym numerem, ale kogo ma ogłupić, to ogłupi. Nie mam żadnych zdolności pedagogicznych, jednak polecam z całego serca, by interesować się prawem, chociaż na podstawowym poziomie, co pozwala uniknąć wielu problemów i kompromitacji. Jeśli chodzi o finał „afery”, to daję głowę i dorzucam nerkę, że skończy się umorzeniem i to na etapie postępowania prokuratorskiego. Jedyny pożytek z tego taki, że już wiadomo, co zrobić z prokuraturą w Nowym Sączu – zaorać.

Reklama

62 KOMENTARZE

    • Z całym szacunkiem, ale
      Z całym szacunkiem, ale przecież on nie mówi niczego odkrywczego. To, co mówi o Polsce, to my wiemy. Przy czym jak zwykle traktuje słuchaczy z wyższością, jak stado baranów, bo on wie lepiej, gdyż jest stamtąd.

      Co do Obamy, to zaraz po jego wyborze wiedzieliśmy o nim w Polsce więcej niż Kolonko tutaj mówi. Oczywiście wiedział, kto chciał wiedzieć, ale pisało się o tym na forach itd.
      Kolonko nie powiedział np. o mentorach Obamy (po nazwiskach), o tym, w jakim wcześniej obracał się środowisku itd. – a to też jest bardzo ważne i od razu wskazywało, że O. będzie co najmniej grzeczny wobec Rosji.
      Wysuwano też poważne wątpliwości, czy Obama rzeczywiście urodził się w USA. Pamiętam zamieszczaną fotkę aktu urodzenia ze wskazaniem, że wpis miejsca urodzenia był przerabiany. Niedawno pojawiła się wiadomość, że zmarła urzędniczka, która widziała metrykę Obamy. To było nawiązanie do tamtych dyskusji.
      To rzekome sfałszowanie metryki mogło być jednak mocno naciągane. KGB (jak i inne służby) jest mistrzem w podrabianiu i przerabianiu dokumentów i nie wypuściłoby takiej niedoróbki, widocznej nawet w internecie.

    • Z całym szacunkiem, ale
      Z całym szacunkiem, ale przecież on nie mówi niczego odkrywczego. To, co mówi o Polsce, to my wiemy. Przy czym jak zwykle traktuje słuchaczy z wyższością, jak stado baranów, bo on wie lepiej, gdyż jest stamtąd.

      Co do Obamy, to zaraz po jego wyborze wiedzieliśmy o nim w Polsce więcej niż Kolonko tutaj mówi. Oczywiście wiedział, kto chciał wiedzieć, ale pisało się o tym na forach itd.
      Kolonko nie powiedział np. o mentorach Obamy (po nazwiskach), o tym, w jakim wcześniej obracał się środowisku itd. – a to też jest bardzo ważne i od razu wskazywało, że O. będzie co najmniej grzeczny wobec Rosji.
      Wysuwano też poważne wątpliwości, czy Obama rzeczywiście urodził się w USA. Pamiętam zamieszczaną fotkę aktu urodzenia ze wskazaniem, że wpis miejsca urodzenia był przerabiany. Niedawno pojawiła się wiadomość, że zmarła urzędniczka, która widziała metrykę Obamy. To było nawiązanie do tamtych dyskusji.
      To rzekome sfałszowanie metryki mogło być jednak mocno naciągane. KGB (jak i inne służby) jest mistrzem w podrabianiu i przerabianiu dokumentów i nie wypuściłoby takiej niedoróbki, widocznej nawet w internecie.