Reklama

Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Wraz z tym widać kto zacz.


Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Wraz z tym widać kto zacz.

Najwyraźniejsi są tymczasem eurosceptycy. Ci, którzy w PE spędzili już ostatnie lata. Dostatniej zaokrąglone oblicza, z silniej przerzedzonym uwłosieniem, co daje demonstrować wzmożoną błyskotliwość, pozwalają się obserwować na coraz to liczniejszych fotkach. Przekonują, że wspólny front antyunijny jest rzeczą nieodzowną. I, wobec niemożności startowania z list własnych, skonsumowanych przed rokiem przez PiS ugrupowań, patriotycznie się łączą z zagraniczną inicjatywą o silnie kontestowanych źródłach finansowania.

W PiSie też zaczyna się coś w rodzaju wrzenia. Apodyktyczny prezes odmawia co przezorniejszym członkom swojej partii schronienia w Parlamencie Europejskim przed coraz bardziej oczywistą klęską swojej partii w wyborach sejmowych. Jedynie Zbigniew Ziobro otrzymał zgodę. Według złośliwców dlatego, że jego popularność może być groźna dla prezesa. Posłanka Sobecka musi sobie więc radzić na własną rękę. I zakłada własne ugrupowanie, licząc prawdopodobnie na wsparcie ojca Rydzyka. I pewnie się nie zawiedzie.

W europejskim parlamencie się też zamierza schronić wiecznie podekscytowany minister Kamiński z kancelarii prezydenta. Też nie bardzo chyba wierzy w reelekcję pryncypała. Albo tam już mają dość jego nieustannych a i nieustająco wspaniałych pomysłów. Z jego własnych, silnie nacechowanych goryczą słów wynika, że jest w kancelarii poddawany dość ostrej formie sympatii.

Platforma też się stara o odnowienie wizerunku. Dlatego z jej list ma startować pani Danuta Huebner, polska komisarz. Dawniej minister w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego. Osoba stroniąca od ówczesnych politycznych sporów w których się wówczas niepodzielnie rozpierał minister Kalisz.

A lewica, popadłszy w prawicową manię podziałów mnoży kandydatów, listy, odmawiających kandydowania i liderów. Trudno się dziwić pani komisarz, że się od tego towarzystwa postanowiła trzymać z daleka.

Ale widać już oś, według której będzie przebiegać polityczna walka. PiS i eurosceptycy celują w najmniej krytycznie usposobionych wyborców. Zdradzają to bezwstydne bzdury wypowiadane przez ich kandydatów a to o straconej przez Tuska szansie na 65 miliardów ?węgierskich? euro a to o konieczności zadłużania się aby pobudzić popyt a to wreszcie aby tę Unię rozbić i się w ten sposób pozbyć możliwości tłustego, brukselskiego łysienia. W ten ton zapewne i lewicowi kandydaci będą uderzać, rezygnując może z eurosceptycyzmu. Jak się tylko pozbierają.

A my? Kto to wie.

Reklama
Poprzedni artykułPiramida, ale nie finansowa
Następny artykułMatka Kurka BLOGEREM 2008

75 KOMENTARZE

  1. z tymi wegierskimi miliardami
    Myślę, że z tymi węgierskimi miliardami nie jest tak źle. Coraz więcej ludzi tę inicjatywę wyśmiewa (choć pewnie ja niewłaściwe kanały tvrad włączam). A wczoraj Cimoszka przypomniał jak to z tą węgiersko-polską solidarnością naprawdę jest; kiedy my mieliśmy mały zator z przedakcesyjnymi rokowaniami Węgry nalegały, aby zrobić "małe rozszerzenie", z nimi w roli głównej, za to bez nas. Gdzieś czytałam, że Sobecką i Masłowską jednak Jaruś na pisowską listę weźmie. Oraz niejakiego Tomczaka, którego proces, przy radiomaryjnych protestach GW opisała.

    • Nino, przepraszam, że przy w
      Nino, przepraszam, że przy w pierwszym z brzegu komentarzu i nie na temat, ale oczywiście nie mogłem potwierdzić Twoich przypuszczeń. Pewnie mogłem napisać maila, ale jakoś nie zaskoczyłem. Poza wszystkim uciekałem stamtąd czym prędzej, to nie moje klimaty. Na żywo się spotkamy, przyjdzie wiosna może zrobimy jakiś zjazd kontrowersyjnych.

    • Nino
      Gratulowałem już w różnych miejscach, ale tutaj jeszcze nie. Gratuluję zatem i życzę następnych sukcesów.

      Co do meritum, to jednak pisowcy twardo wojują wywijając argumentem łamania historycznej solidarności i miliardowej rezygnacji. I to jest świadectwem siły nakazu jaką dysponuje ich prezes. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew własnemu interesowi ale zgodnie z obsesją szefa.

      Co do Sobeckiej i Masłowskiej, ciekaw jestem co i jak sobie Kaczyński zakarbował. Przecież nie tylko mu rzuciły wyzwanie ale i wygrały. Ktoś miotany takimi namiętnościami musi być pozbawiony snu.

      Reasumując meritum, potęga radiomaryjnych wedet ponad moc szefa wykazuje jego oportunizm, w który popadł chyba w ostatnim czasie. No, może od czasu czarownicy.

  2. z tymi wegierskimi miliardami
    Myślę, że z tymi węgierskimi miliardami nie jest tak źle. Coraz więcej ludzi tę inicjatywę wyśmiewa (choć pewnie ja niewłaściwe kanały tvrad włączam). A wczoraj Cimoszka przypomniał jak to z tą węgiersko-polską solidarnością naprawdę jest; kiedy my mieliśmy mały zator z przedakcesyjnymi rokowaniami Węgry nalegały, aby zrobić "małe rozszerzenie", z nimi w roli głównej, za to bez nas. Gdzieś czytałam, że Sobecką i Masłowską jednak Jaruś na pisowską listę weźmie. Oraz niejakiego Tomczaka, którego proces, przy radiomaryjnych protestach GW opisała.

    • Nino, przepraszam, że przy w
      Nino, przepraszam, że przy w pierwszym z brzegu komentarzu i nie na temat, ale oczywiście nie mogłem potwierdzić Twoich przypuszczeń. Pewnie mogłem napisać maila, ale jakoś nie zaskoczyłem. Poza wszystkim uciekałem stamtąd czym prędzej, to nie moje klimaty. Na żywo się spotkamy, przyjdzie wiosna może zrobimy jakiś zjazd kontrowersyjnych.

    • Nino
      Gratulowałem już w różnych miejscach, ale tutaj jeszcze nie. Gratuluję zatem i życzę następnych sukcesów.

      Co do meritum, to jednak pisowcy twardo wojują wywijając argumentem łamania historycznej solidarności i miliardowej rezygnacji. I to jest świadectwem siły nakazu jaką dysponuje ich prezes. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew własnemu interesowi ale zgodnie z obsesją szefa.

      Co do Sobeckiej i Masłowskiej, ciekaw jestem co i jak sobie Kaczyński zakarbował. Przecież nie tylko mu rzuciły wyzwanie ale i wygrały. Ktoś miotany takimi namiętnościami musi być pozbawiony snu.

      Reasumując meritum, potęga radiomaryjnych wedet ponad moc szefa wykazuje jego oportunizm, w który popadł chyba w ostatnim czasie. No, może od czasu czarownicy.

  3. z tymi wegierskimi miliardami
    Myślę, że z tymi węgierskimi miliardami nie jest tak źle. Coraz więcej ludzi tę inicjatywę wyśmiewa (choć pewnie ja niewłaściwe kanały tvrad włączam). A wczoraj Cimoszka przypomniał jak to z tą węgiersko-polską solidarnością naprawdę jest; kiedy my mieliśmy mały zator z przedakcesyjnymi rokowaniami Węgry nalegały, aby zrobić "małe rozszerzenie", z nimi w roli głównej, za to bez nas. Gdzieś czytałam, że Sobecką i Masłowską jednak Jaruś na pisowską listę weźmie. Oraz niejakiego Tomczaka, którego proces, przy radiomaryjnych protestach GW opisała.

    • Nino, przepraszam, że przy w
      Nino, przepraszam, że przy w pierwszym z brzegu komentarzu i nie na temat, ale oczywiście nie mogłem potwierdzić Twoich przypuszczeń. Pewnie mogłem napisać maila, ale jakoś nie zaskoczyłem. Poza wszystkim uciekałem stamtąd czym prędzej, to nie moje klimaty. Na żywo się spotkamy, przyjdzie wiosna może zrobimy jakiś zjazd kontrowersyjnych.

    • Nino
      Gratulowałem już w różnych miejscach, ale tutaj jeszcze nie. Gratuluję zatem i życzę następnych sukcesów.

      Co do meritum, to jednak pisowcy twardo wojują wywijając argumentem łamania historycznej solidarności i miliardowej rezygnacji. I to jest świadectwem siły nakazu jaką dysponuje ich prezes. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew własnemu interesowi ale zgodnie z obsesją szefa.

      Co do Sobeckiej i Masłowskiej, ciekaw jestem co i jak sobie Kaczyński zakarbował. Przecież nie tylko mu rzuciły wyzwanie ale i wygrały. Ktoś miotany takimi namiętnościami musi być pozbawiony snu.

      Reasumując meritum, potęga radiomaryjnych wedet ponad moc szefa wykazuje jego oportunizm, w który popadł chyba w ostatnim czasie. No, może od czasu czarownicy.

  4. z tymi wegierskimi miliardami
    Myślę, że z tymi węgierskimi miliardami nie jest tak źle. Coraz więcej ludzi tę inicjatywę wyśmiewa (choć pewnie ja niewłaściwe kanały tvrad włączam). A wczoraj Cimoszka przypomniał jak to z tą węgiersko-polską solidarnością naprawdę jest; kiedy my mieliśmy mały zator z przedakcesyjnymi rokowaniami Węgry nalegały, aby zrobić "małe rozszerzenie", z nimi w roli głównej, za to bez nas. Gdzieś czytałam, że Sobecką i Masłowską jednak Jaruś na pisowską listę weźmie. Oraz niejakiego Tomczaka, którego proces, przy radiomaryjnych protestach GW opisała.

    • Nino, przepraszam, że przy w
      Nino, przepraszam, że przy w pierwszym z brzegu komentarzu i nie na temat, ale oczywiście nie mogłem potwierdzić Twoich przypuszczeń. Pewnie mogłem napisać maila, ale jakoś nie zaskoczyłem. Poza wszystkim uciekałem stamtąd czym prędzej, to nie moje klimaty. Na żywo się spotkamy, przyjdzie wiosna może zrobimy jakiś zjazd kontrowersyjnych.

    • Nino
      Gratulowałem już w różnych miejscach, ale tutaj jeszcze nie. Gratuluję zatem i życzę następnych sukcesów.

      Co do meritum, to jednak pisowcy twardo wojują wywijając argumentem łamania historycznej solidarności i miliardowej rezygnacji. I to jest świadectwem siły nakazu jaką dysponuje ich prezes. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew własnemu interesowi ale zgodnie z obsesją szefa.

      Co do Sobeckiej i Masłowskiej, ciekaw jestem co i jak sobie Kaczyński zakarbował. Przecież nie tylko mu rzuciły wyzwanie ale i wygrały. Ktoś miotany takimi namiętnościami musi być pozbawiony snu.

      Reasumując meritum, potęga radiomaryjnych wedet ponad moc szefa wykazuje jego oportunizm, w który popadł chyba w ostatnim czasie. No, może od czasu czarownicy.

  5. z tymi wegierskimi miliardami
    Myślę, że z tymi węgierskimi miliardami nie jest tak źle. Coraz więcej ludzi tę inicjatywę wyśmiewa (choć pewnie ja niewłaściwe kanały tvrad włączam). A wczoraj Cimoszka przypomniał jak to z tą węgiersko-polską solidarnością naprawdę jest; kiedy my mieliśmy mały zator z przedakcesyjnymi rokowaniami Węgry nalegały, aby zrobić "małe rozszerzenie", z nimi w roli głównej, za to bez nas. Gdzieś czytałam, że Sobecką i Masłowską jednak Jaruś na pisowską listę weźmie. Oraz niejakiego Tomczaka, którego proces, przy radiomaryjnych protestach GW opisała.

    • Nino, przepraszam, że przy w
      Nino, przepraszam, że przy w pierwszym z brzegu komentarzu i nie na temat, ale oczywiście nie mogłem potwierdzić Twoich przypuszczeń. Pewnie mogłem napisać maila, ale jakoś nie zaskoczyłem. Poza wszystkim uciekałem stamtąd czym prędzej, to nie moje klimaty. Na żywo się spotkamy, przyjdzie wiosna może zrobimy jakiś zjazd kontrowersyjnych.

    • Nino
      Gratulowałem już w różnych miejscach, ale tutaj jeszcze nie. Gratuluję zatem i życzę następnych sukcesów.

      Co do meritum, to jednak pisowcy twardo wojują wywijając argumentem łamania historycznej solidarności i miliardowej rezygnacji. I to jest świadectwem siły nakazu jaką dysponuje ich prezes. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew własnemu interesowi ale zgodnie z obsesją szefa.

      Co do Sobeckiej i Masłowskiej, ciekaw jestem co i jak sobie Kaczyński zakarbował. Przecież nie tylko mu rzuciły wyzwanie ale i wygrały. Ktoś miotany takimi namiętnościami musi być pozbawiony snu.

      Reasumując meritum, potęga radiomaryjnych wedet ponad moc szefa wykazuje jego oportunizm, w który popadł chyba w ostatnim czasie. No, może od czasu czarownicy.

  6. z tymi wegierskimi miliardami
    Myślę, że z tymi węgierskimi miliardami nie jest tak źle. Coraz więcej ludzi tę inicjatywę wyśmiewa (choć pewnie ja niewłaściwe kanały tvrad włączam). A wczoraj Cimoszka przypomniał jak to z tą węgiersko-polską solidarnością naprawdę jest; kiedy my mieliśmy mały zator z przedakcesyjnymi rokowaniami Węgry nalegały, aby zrobić "małe rozszerzenie", z nimi w roli głównej, za to bez nas. Gdzieś czytałam, że Sobecką i Masłowską jednak Jaruś na pisowską listę weźmie. Oraz niejakiego Tomczaka, którego proces, przy radiomaryjnych protestach GW opisała.

    • Nino, przepraszam, że przy w
      Nino, przepraszam, że przy w pierwszym z brzegu komentarzu i nie na temat, ale oczywiście nie mogłem potwierdzić Twoich przypuszczeń. Pewnie mogłem napisać maila, ale jakoś nie zaskoczyłem. Poza wszystkim uciekałem stamtąd czym prędzej, to nie moje klimaty. Na żywo się spotkamy, przyjdzie wiosna może zrobimy jakiś zjazd kontrowersyjnych.

    • Nino
      Gratulowałem już w różnych miejscach, ale tutaj jeszcze nie. Gratuluję zatem i życzę następnych sukcesów.

      Co do meritum, to jednak pisowcy twardo wojują wywijając argumentem łamania historycznej solidarności i miliardowej rezygnacji. I to jest świadectwem siły nakazu jaką dysponuje ich prezes. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew własnemu interesowi ale zgodnie z obsesją szefa.

      Co do Sobeckiej i Masłowskiej, ciekaw jestem co i jak sobie Kaczyński zakarbował. Przecież nie tylko mu rzuciły wyzwanie ale i wygrały. Ktoś miotany takimi namiętnościami musi być pozbawiony snu.

      Reasumując meritum, potęga radiomaryjnych wedet ponad moc szefa wykazuje jego oportunizm, w który popadł chyba w ostatnim czasie. No, może od czasu czarownicy.

  7. z tymi wegierskimi miliardami
    Myślę, że z tymi węgierskimi miliardami nie jest tak źle. Coraz więcej ludzi tę inicjatywę wyśmiewa (choć pewnie ja niewłaściwe kanały tvrad włączam). A wczoraj Cimoszka przypomniał jak to z tą węgiersko-polską solidarnością naprawdę jest; kiedy my mieliśmy mały zator z przedakcesyjnymi rokowaniami Węgry nalegały, aby zrobić "małe rozszerzenie", z nimi w roli głównej, za to bez nas. Gdzieś czytałam, że Sobecką i Masłowską jednak Jaruś na pisowską listę weźmie. Oraz niejakiego Tomczaka, którego proces, przy radiomaryjnych protestach GW opisała.

    • Nino, przepraszam, że przy w
      Nino, przepraszam, że przy w pierwszym z brzegu komentarzu i nie na temat, ale oczywiście nie mogłem potwierdzić Twoich przypuszczeń. Pewnie mogłem napisać maila, ale jakoś nie zaskoczyłem. Poza wszystkim uciekałem stamtąd czym prędzej, to nie moje klimaty. Na żywo się spotkamy, przyjdzie wiosna może zrobimy jakiś zjazd kontrowersyjnych.

    • Nino
      Gratulowałem już w różnych miejscach, ale tutaj jeszcze nie. Gratuluję zatem i życzę następnych sukcesów.

      Co do meritum, to jednak pisowcy twardo wojują wywijając argumentem łamania historycznej solidarności i miliardowej rezygnacji. I to jest świadectwem siły nakazu jaką dysponuje ich prezes. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew własnemu interesowi ale zgodnie z obsesją szefa.

      Co do Sobeckiej i Masłowskiej, ciekaw jestem co i jak sobie Kaczyński zakarbował. Przecież nie tylko mu rzuciły wyzwanie ale i wygrały. Ktoś miotany takimi namiętnościami musi być pozbawiony snu.

      Reasumując meritum, potęga radiomaryjnych wedet ponad moc szefa wykazuje jego oportunizm, w który popadł chyba w ostatnim czasie. No, może od czasu czarownicy.