Reklama

Uwielbiam takie smaczki, jak ten smacze

Uwielbiam takie smaczki, jak ten smaczek zatytułowany Cyryl I, apetycznie kosztowany przez najszerzej pojęte środowisko lewicowe, od tęczowej flagi, przez księży patriotów, aż gdzieś po agnostyka, który się zabrał na stopa z JPII. Fenomen zjawiska polega na czymś, co mi się kojarzy z własnym niezbyt mądrym doświadczeniem. Kiedyś sobie obiecałem, że kupię w Tesco ten szczególny gatunek raka, czy tam kraba, nazywany homarem i spróbuję tak, żeby wiedzieć czego na sam widok nie lubię. Potem wytrzeźwiałem i puknąłem się w łeb, po zabiegu łeb zaskoczył i wyszło mi, że nie muszę próbować stolca, żeby się przekonać, że smakoszem stolca nie zostanę. Z Cyrylem I i środowiskiem lewicowym jest dokładnie odwrotnie niż z moją skacowaną refleksją. Oni na co dzień uważają, że większego „g” niż religia, ze szczególnym wyróżnieniem kościołów katolickich, na świecie nie znajdziesz. Wystarczyło jednak, że prawosławny patriarcha, przyjechał z zaprzyjaźnionej Rosji jednoczyć się z „katolami”, a jakieś prawicowe łajzy opluły duchownego, kagiebowską przeszłością i już ma lewicowe środowisko swojego świętego, swojego papieża, swojego duchowego przywódcę w ornacie KGB. Pierwsza pielgrzymka kapelana KGB i od razu spektakularne nawrócenie lewicy na łono kościoła, ale to jeszcze nie koniec dowcipu. Nie wiem jaki ma być przebieg tej politycznej hucpy, ale gdyby się zdarzyło tak, że towarzysz Cyryl I, podpisze jakiś akt prawny z państwem polskim, mielibyśmy było nie było prawosławny konkordat. Nic nie szkodzi, żadnych przeszkód, prawosławna chrystianizacja lewicy trwa pełną parą. Wydaje się, że dzieją się rzeczy niepojętne, ale tak sobie myślę, że zarówno ja sam, jak i wielu usiłujących zrozumieć te i inne paranoje, zapominamy o jednym. Wbrew temu co się usiłuje przez ekrany pompować ludzkość nie dokonała jakiegoś gwałtownego przewrotu w obrębie własnej natury. Niemal dzień w dzień słyszę, że ludzie już nie są zdrajcami, nie są sprzedawczykami, nie kradną, nie kłamią, nie sprzedają się, nie spiskują, ni pozorują samobójstw.

Reklama

Zatrzymajmy się na dłuższą chwilę i pomyślmy, czy ta cała okładka „Strażnicy” Świadków Jehowy, łączy się z rzeczywistością choćby w minimalny sposób? Odważnie odpowiadam, że w żaden sposób, tak to już jest, że wśród ludzi są zdrajcy, sprzedawczyki, złodzieje, koniunkturaliści, szpiedzy, spiskowcy. Współczesna Polska w najmniejszym stopniu nie różni się pod tym względem od Polski przeszłej. Trzeba sobie uświadomić, że część Polaków to najzwyczajniej w świecie współcześni Szczęśni-Potoccy, Kuklinowscy, ochotnicy volksdeutsche, ochotnicy zomowcy i tak dalej. Wstyd mi jak cholera, że dopiero teraz podpieram się takim banałem, ale nie mam wrażenia samotności. Gdy analizuję i czytam analizy rzadko kiedy spotykam proste stwierdzenie, że ludzka natura ma swoje schematyczne dewiacje i takich zachowań nie wypleni się z ludzkości nigdy. Próżno zachodzić w głowę, co kieruje nawróconymi lewicowymi nieszczęśnikami, nie wszystkimi, ale sporą masą. Nic nimi nie kieruje poza mentalnością na poziomie wymienionych nazwisk i postaw, oni po prostu tacy są i nie tylko oni, ludzie tacy są. Wszak jeden z tych prawosławnych patriarchów całował w rękę Putina niczym cara, tak dla przykładu, że nie tylko mentalnie, ale historycznie niewiele się w ludzkości zmienia.

Ze smutnego stanu rzeczy należy zdawać sobie sprawę, ale też trzeba cholernie uważać, by machając ręką na realia, nie dołączyć do mentalności. Jedna rzecz to wiedzieć i rozumieć, druga to się nie godzić na modę. Problem nie polega na tym, że w Polsce występują ludzie i zjawiska znane od wieków, cały ambaras w tym, że dzisiaj takie postawy są propagowane jako paradygmat inteligencji, wyższej kultury oraz szacunku dla człowieka. Prawdziwa tragedia powstaje na etapie promocji marności ludzkiej, czego wcześniej, przynajmniej w takiej skali nie było. W Polsce okupowanej, czy nawet w stanie wojennym większość Polaków, bodaj w myślach, spluwała na widok volksdeutscha z wyboru, czy też zomowca z zamiłowania. Dziś ludzie o tej mentalności są na ekranach przedstawiani jako ofiary oszalałych patriotów i Polaków, koniecznie wziętych w cudzysłów. Rozsądne zadanie dla Polaków i patriotów to promocja właściwych postaw, jakie znamy od wieków. Bohaterem jest Kmicic, Kuklinowski łachmytą, herosem jest Rejtan, szmaciarzem Szczęsny-Potocki, zachodzenie w głowę skąd się biorą szmaciarze i łachmyty to jałowa martyrologia intelektualna.

Reklama

24 KOMENTARZE

  1. Masz gotową odpowiedź na pytanie sprzed dwóch tekstów
    kto stoi za Tuskiem i kto Tuskowi robi koło pióra.
    To, co wyrabia strażnik żyrandola w Pałacu Namiestnikowskim, tańcząc niczym niedźwiedź w ruskim cyrku, a to na powitanie Miedwiediewa, a to na widok Cyryla, każe zapytać czy to jeszcze czyjkolwiek – po tej stronie Bugu – prezydent.

  2. Masz gotową odpowiedź na pytanie sprzed dwóch tekstów
    kto stoi za Tuskiem i kto Tuskowi robi koło pióra.
    To, co wyrabia strażnik żyrandola w Pałacu Namiestnikowskim, tańcząc niczym niedźwiedź w ruskim cyrku, a to na powitanie Miedwiediewa, a to na widok Cyryla, każe zapytać czy to jeszcze czyjkolwiek – po tej stronie Bugu – prezydent.

  3. Wzmacniający państwo, czy
    Wzmacniający państwo, czy wzmacniający Putina. No chyba, że Rosja to Putin i vice versa. Jeżeli jednak Putin – Rosja są jednością, to Strażnik Żyrandola postanowił pewnie wsiąść na łódkę prowadzoną przez zwycięzcę, a nie polskim zwyczajem stawać za przegraną sprawą – bo pewnie w ten sposób widzi miejsce Polski w Europie.
    Putin buduje potęgę Rosji i trudno go za to winić. Szkoda tylko, że zamiast współpracować idzie po trupach. USA też są potęgą, ale chyba nie takim kosztem budowaną.

  4. Wzmacniający państwo, czy
    Wzmacniający państwo, czy wzmacniający Putina. No chyba, że Rosja to Putin i vice versa. Jeżeli jednak Putin – Rosja są jednością, to Strażnik Żyrandola postanowił pewnie wsiąść na łódkę prowadzoną przez zwycięzcę, a nie polskim zwyczajem stawać za przegraną sprawą – bo pewnie w ten sposób widzi miejsce Polski w Europie.
    Putin buduje potęgę Rosji i trudno go za to winić. Szkoda tylko, że zamiast współpracować idzie po trupach. USA też są potęgą, ale chyba nie takim kosztem budowaną.

  5. Przed chwilą drogi Bronek usiłował oddać Polakom
    ogarek , zaraz po tym jak gromnice i wszystkie pałacowe świece poświęcił rosyjskiej cerkwi i zwiadowcy Putina – Cyrylowi.
    Mianowicie – gorący patriota Bronisław – odkrył ze zdumieniem, że Polska jest jedynym krajem, który nie ma muzem ofiar terroru komunistycznego.
    A wystarczy wycieczka do Budapesztu, żeby zobaczyć jak wygląda takie muzeum.

  6. Przed chwilą drogi Bronek usiłował oddać Polakom
    ogarek , zaraz po tym jak gromnice i wszystkie pałacowe świece poświęcił rosyjskiej cerkwi i zwiadowcy Putina – Cyrylowi.
    Mianowicie – gorący patriota Bronisław – odkrył ze zdumieniem, że Polska jest jedynym krajem, który nie ma muzem ofiar terroru komunistycznego.
    A wystarczy wycieczka do Budapesztu, żeby zobaczyć jak wygląda takie muzeum.

  7. nie cały salon się cieszy
    Bronisław zazdrości Putinowi podręcznego, upaństwowionego kościoła prorządowego. Chce mieć tak samo, więc stawia Cyryla za wzór Polskim biskupom.
    Natomiast palikoty są trochę zaniepokojone.
    Sądzą, że Episkopat knuje antyeuropejski spisek z prawosławiem pod płaszczykiem miłych haseł przyjaźni polsko-radzieckiej.

      • Wielkie (Wielgie?) skurwysyństwo
        porównanie putinowskiej Rosji do Niemiec z 1965 roku. Które zapłaciły kilkakrotnie odszkodowania wszystkim ofiarom (pierwsze pieniądze ukradł Gomułka, drugie Gierek) i upokorzyły się wielokroć (kanclerz RFN na kolanach w Warszawie).Ale najważniejsze : ścigają zbrodniarzy hitlerowskich SKUTECZNIEJ niż ,,państwo polskie”.
        Putinowska Rosja – spadkobierczyni CCCP – nie uznaje sowieckich zbrodni ani skutków prawnych tychże zbrodni(Katyń), a Putin wyraża publicznie żal, że nie ma już ,,ludzi radzieckich”.

  8. nie cały salon się cieszy
    Bronisław zazdrości Putinowi podręcznego, upaństwowionego kościoła prorządowego. Chce mieć tak samo, więc stawia Cyryla za wzór Polskim biskupom.
    Natomiast palikoty są trochę zaniepokojone.
    Sądzą, że Episkopat knuje antyeuropejski spisek z prawosławiem pod płaszczykiem miłych haseł przyjaźni polsko-radzieckiej.

      • Wielkie (Wielgie?) skurwysyństwo
        porównanie putinowskiej Rosji do Niemiec z 1965 roku. Które zapłaciły kilkakrotnie odszkodowania wszystkim ofiarom (pierwsze pieniądze ukradł Gomułka, drugie Gierek) i upokorzyły się wielokroć (kanclerz RFN na kolanach w Warszawie).Ale najważniejsze : ścigają zbrodniarzy hitlerowskich SKUTECZNIEJ niż ,,państwo polskie”.
        Putinowska Rosja – spadkobierczyni CCCP – nie uznaje sowieckich zbrodni ani skutków prawnych tychże zbrodni(Katyń), a Putin wyraża publicznie żal, że nie ma już ,,ludzi radzieckich”.