Dwa standardy dla Kamińskich – primaaprilisowe cuda wokół zegarkowego śledztwa „Miśka”

Prześlij dalej:

To nie żart na 1 kwietnia, pisały portale donosząc o prokuratorskim śledztwie w sprawie zegarków Michała Kamińskiego. Na pewno? Według mojej wiedzy, jest zdecydowanie za wcześnie, aby stwierdzić, czy mamy do czynienia ze śledztwem, czy z żartem. Skandaliczny i wydany pod polityczne potrzeby wyrok na Mariusza Kamińskiego, który nie ma prawa utrzymać się w apelacji chyba, że rzeczywiście wchodzimy w nowy etap „demokratyzacji”, pokazał ile „wymiar sprawiedliwości” może, gdy mu się chce. Człowiek ścigający złodziei dostał trzy lata więzienia i 10 lat zakazu sprawowania funkcji publicznych. Niemal w tym sam czasie „państwo prawa” zajmuje się innym Kamińskim, który w autentycznym państwie prawa od lat byłby pośmiewiskiem z wyrokiem na koncie, ale póki co jest doradcą w gabinecie premier RP III Ewy Kopacz. Kilka redakcji zadzwoniło dziś do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie otrzymali niepełną informację dotyczącą śledztwa we sprawie zegarków Michała Kamińskiego. By uporządkować sprawę na wstępie trzeba napisać, że prowadzone są dwa postępowania. Jako pierwsze Michałem Kamińskim i jego kłamstwami, co jak zwykle piszę z pełną odpowiedzialnością prawną, zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Drugie postępowanie z imiennego (informacja dla tchórzliwych trolli od Owsiaka) zawiadomienia Piotra Wielguckiego prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. O ile CBA nie podjęło jeszcze żadnych wiążących decyzji, o tyle w warszawskiej Prokuraturze Okręgowej dzieją się cuda, ale po kolei. Zawiadomienie skierowałam do Prokuratury Generalnej i warto korzystać z tej ścieżki w przypadku „establishmentu”, bo najczęściej nie wiadomo jaka prokuratura powinna się delikwentem zająć. W dniu 23 lutego zawiadomienie trafiło do Departamentu Postępowania Przygotowawczego i stamtąd 4 marca, z sygn. PGII Ko1 490/15 zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

pgmisiek0001.png
Do tego momentu nie dzieje się nic szczególnego. Zadzwoniłem w połowie marca do Prokuratury Okręgowej w Warszawie i bez najmniejszych kłopotów otrzymałem nową sygnaturę akt: Ds V 182/15, co jest normą w takich przypadkach. Przez około 2 tygodnie w sprawie nie działo się nic, trwały tak zwane czynności sprawdzające, które mają zdecydować o wszczęciu bądź też o umorzeniu śledztwa. Dziś, po doniesieniach medialnych, zadzwoniłem ponownie i dowiedziałem się, że:

1. Prokuratura Okręgowa w Warszawie 1 kwietnia wszczęła śledztwo w sprawie Ds V 182/15.

2. W drugim kroku decyzję tę uchylono, o ile zrozumiałem tego samego dnia, ale tutaj mogę się mylić, bo głos w słuchawce przerywał.

3. Następnie sprawie nadano nową sygn. Ds V 255/15, co w ramach tej samej prokuratury nie tylko nie jest normą, ale jest czymś niezwykle dziwnym.

4. W tej chwili toczy się postępowanie Ds V 255/15, a NIE ŚLEDZTWO, jak pisały różne media.

Strony

23674 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

18 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    a'propos.
    im wylacznie chodzi o pijar..niedawno bo chyba wczoraj..??dzisiaj..?? niesiol nawolywal do delegalizacji pis-u..a ja osobiscie nie wierze ze puszcza plazem wszystko co zrobil byly szef cba...dla mnie to krystalicznie cudowny;piekny czlowiek i prawdziwy obywatel i urzednik z powolania..ale to co ja mysle i czuje nie ma dla nikogo z "tamtąd" zadnego znaczenia..

  2. ten zapomniany bohater frontu walki z komuną, który jaruzeli podpisującemu swoją książkę, przywalił cegłówką w baniak. Nie jest moim celem składanie lub wyrażanie gróźb karalnych, ale "sędziego" Łączniewskiego z przyjemnością zalutowałbym w dziób. 
    Wchodzenie w szczegóły wyroku na M. Kamińskiego jest bezcelowe, nie na tym polega problem. Ten "sędzia" to wyjątkowa kanalia, właśnie tacy po 1945 wydawali wyroki śmierci na opozycję. To duchowy spadkobierca Szechtera i Wolińskiej, a kto wie może nie tylko duchowy tylko potomek w linii prostej jakiejś pomniejszej kreatury z MBP.

  3. avatar

    Wchodzenie w szczegóły wyroku ma o tyle sens, że uświadomić może na czym polega sk...stwo tego wyroku.

  4. ale Polacy to w swej masie ANALFABECI, w tym też analfabeci prawni. Większość z nich nie pojmuje co się do nich mówi i pisze. Zasób słów spadł do niezbędnego minimum, bełkoczą te swoje "ale o co kaman?", na wszystko mają dwa określenia "zajebiście" i "chu***o" i tak funkcjonują. Można im wcisnąć każdy kit, bzdurę i farmazony. Prosze mnie źle nie zrozumieć, nie czuję się lepszy, ja czuję się gorszy. 
    Sam fakt skazania M. Kamińskiego jest hańbą, brakuje słów, po prostu. Trzeba zacisnąć zęby i cierpliwie czekać...

  5. avatar

    Ja też sobie z tego zdaję sprawę... Ludzie ci w dużej części swój czas spędzają na pudelku lub TVN Style i najpoważniej w świecie się tym chwalą
    Ale mimo wszystko warto kłaść im do łbów takie rzeczy nawet jak g...no z tego rozumieją...

  6. Czy nie wydaje się wam dziwnym, że sędzia, który wydał kilka rozsądnych wyroków, nagle dopuszcza się takiego zamordyzmu? Czy nie jest to z jego strony próba zasygnalizowania, że poddano go takim naciskom, że musiał wydać wyrok skazujący? Sprowadził więc wszystko do absurdu, zarówno wysokość kary, jak i uzasadnienie wyroku. Coś mi w tej układance nie pasuje i nie pozwala pogodzić się z prostym wytłumaczeniem, że kolejny rozgrzany sędzia postanowił dołączyć do grona celebrytów.

  7. avatar

    Mało tego, dwóch pozostałych sędziów też wydało parę rozsądnych wyroków. Analizowałem to na własne potrzeby. Tylko, że to zawsze tak działało, bo przecież potem słyszymy: "aha, to jak wydał tamten wyrok to było dobrze, a teraz już sędzia z układu". Cholera wie, co tu zadziałało. Równie dobrze młode wilczki mogły sobie zrobić spektakularny lans. Wiedzieli, że włos im z głowy nie spadnie, bo robią dobrze władzy kochanej i mediom głównego nurtu. Wiedzieli, że apelacja musi to kuriozum bezprawne uwalić, no i mieli alibi, jeśli były naciski, co raczej jest pewne, a jeśli nie naciski to jednoznaczne i wymowne chrząkanie. Tak czy siak, ten wyrok na 1000% nie był motywowany znajomością i obiektywnym zastosowaniem prawa. Jazda na całego i jednocześnie dyskwalifikacja - cnota nie odrasta.

  8. decyzji władzy (sędziowskiej) nie należy oceniać bo to uderza w fundamenty. Więc czerska poszła hurtem i oceniła pozytywnie kilka wyroków, nie było protestów ze strony władzy więc wiemy, że przychylne oceny władzy wspierają fundamenty demokracji, a krytyka władzy jest zaprzeczeniem demokracji i uderzeniem w fundamenty. Więc nie dziwi że służby chroniące Prezydenta zaklejają usta dziennikarzom, należy to potraktować jako  walkę z terroryzmem.

    Kiedy neutralna światopoglądowo premier Ewa Kopacz ogłosiła jako premier bojkot osób które sprzeciwiają się małżenstwom homoksualistów i oddawaniem do ich domów dzieci, miałem szczerą nadzieję że na poważnie zamierza zbojkotować trzydzieści kilka milionów swoich pracodawców. Niestety, zawiodłem się. Ale przynajmniej można domyślić się  planów premier Ewy Kopacz na następną kadencję, jeśli wygra. Będzie walczyła o prawa człowieka i nowoczesność.

  9. avatar

    Bardzo możliwe, ale dopóki tego się nie dowiemy bezpośrednio od tego sędziego to bierze on na siebie pełną odpowiedzialność (taki żartobliwy zwrot D. Tuska sprzed kilku lat) za wyrok...

  10. Z dziwoląga jakim jest prawo anglosaskie przyszły na nasz grunt zupełnie nie dotyczące krajowego prawnego dziwoląga złote myśli typu: "jedno jest pewne -śmierć i podatki", że niby najsprytniejszego gangstera czy polityka można z braku innego powodu zawsze wsadzić za podatki.
    U nas to nie działa. Obowiązuje inna zasada - o winie i karze decyduje pozycja polityczna osoby stającej przed sądem, zaś podatki są dla plebsu.

  11. Strony